Zbierał róże
Kiedy umarł rabi Chija bar Aba, syn siostry bar Kapary rabi Reisz-Lakisz, jego nauczyciel, opłakiwał go tak jak własnego syna. W pośmiertnej mowie posłużył się słowami z Pieśni nad Pieśniami:
„Mój miły zszedł do swojego ogrodu
między grządki balsamu,
aby paść w ogrodach i zrywać lilie”.
Słowa skomentował w następujący sposób.
— „Mój przyjaciel” — Błogosławiony Bóg — „zszedł do ogrodu” — do swojego świata — „między grządki balsamu” — do swoich Żydów, „aby paść w ogrodach” — wśród wszystkich pozostałych narodów — „i zrywać lilie” — najlepszych i najpobożniejszych ludzi.
Kogo to przypomina? Przypomina to króla, który chcąc zasadzić ogród dla swego umiłowanego syna, polecił sługom wyszukać najlepsze sadzonki. Kiedy jednak syn złym postępowaniem przysparzał ojcu wiele zmartwień, król rozkazał wyrąbać z ogrodu najpiękniejsze i najlepsze rośliny.
To samo dzieje się z Żydami. Kiedy słuchają Ojca w niebie, Ten wyszukuje wśród narodów świata cadyka, którego łączy z Żydami. Przykładem tego jest pogański kapłan Jetro, teść Mojżesza. Kiedy jednak Żydzi dopiekają Mu, wyrywa z nich to, co najlepsze. Najlepszych ludzi. Największych cadyków.
Zanotowane w księdze
W imieniu rabiego Elazara mówi się:
— Każdy cadyk, który ponosi śmierć z rąk nie-Żyda, zostaje odnotowany przez Boga w specjalnej księdze. Kiedy nadchodzi Dzień Sądu, Bóg pyta mordercę: „Dlaczego zamordowałeś mego cadyka?” Morderca zaprzecza: „To nie ja”. Wtedy Bóg wyjmuje księgę i pokazuje mu zapis, po czym wydaje na niego wyrok.