Energiczna kobieta

Pewnego razu nagła śmierć dosięgła obu synów rabbiego Meira817. Było to w sobotę po południu, kiedy ich ojciec wygłaszał właśnie kazanie w beit hamidraszu818. Matka z początku zastygła z bólu, a potem ułożyła obu synów w łóżku i nakryła ich prześcieradłem. Wieczorem po szabacie rabbi Meir wrócił do domu i zapytał o synów. Żona jego, Bruria819, odpowiedziała, że są jeszcze w beit hamidraszu.

— Dziwne — odparł rabbi Meir — właśnie stamtąd wracam i stwierdzam, że ich tam nie było.

Bruria dała mu tymczasem puchar dla odprawienia hawdali820. Po odmówieniu błogosławieństwa rabbi Meir ponowił pytanie o synów.

— Widocznie gdzieś poszli, ale zaraz wrócą.

Uspokoiwszy męża Bruria nakryła stół do kolacji. Kiedy rabbi posilił się, zapytała go:

— Powiedz mi, oto wczoraj przyszedł do mnie pewien człowiek i poprosił o przechowanie drogocennej dlań rzeczy. Teraz zjawił się, żeby ją odebrać. Czy mam mu ją zwrócić?

— Co za pytanie? Jak najbardziej! Należy mu zaraz zwrócić, przecież on jest jej właścicielem.

— Bez twojej zgody nie chciałam tego zrobić.

Rzekłszy to, wzięła męża za rękę i zaprowadziła do łóżka, na którym leżeli jego martwi synowie. Na ten widok rabbi Meir rozpłakał się.

— Moi nauczyciele! Moi nauczyciele! Byliście moimi dziećmi z ciała, ale z ducha byliście moimi nauczycielami. Wiedzą i studiami Tory821 oświetlaliście moje oczy.

— Mężu mój — odezwała się Bruria — sam powiedziałeś, że zastaw powierzony drugiemu powinien być zwrócony właścicielowi. Czy nie jest napisane: „Bóg dał, Bóg wziął”. Niech Jego Imię będzie błogosławione.

Tymi słowami Bruria starała się pocieszyć męża.