Grzeszni ludzie

Cesarz zapytał kiedyś rabbiego Jehoszuę ben Karcha993:

— Gdzie jest sprawiedliwość waszego żydowskiego Boga? Dlaczego dopuszcza do tego, że rodzą się ludzie głusi, niemi, ślepi i w ogóle ułomni? Dlaczego przychodząc na świat, już są ukarani?

Odpowiedź rabbiego Jehoszuy brzmiała:

— Dzieje się to tak, że Bóg z góry wie, kim będą ci ludzie. Zanim się mają narodzić, Pan Bóg już wie, czy będą z nich dobrzy, czy źli ludzie. Dlatego też w celu ustrzeżenia ich od grzechów każe im się rodzić z różnymi ułomnościami.

Cesarzowi wystąpienie rabbiego Jehoszuy nie przypadło do gustu. Zaczął zadawać nowe pytania. Rabbi Jehoszua rzekł wtedy do niego:

— Jeśli chcesz, żebym ci udzielił lepszego wyjaśnienia, daj mi tysiąc denarów994 i wybierz dla mnie dwóch wiarygodnych ludzi z twego otoczenia, na których świadectwach można by było polegać.

Cesarz spełnił życzenie rabbiego Jehoszuy. Wziął rabbi Jehoszua tych dwóch ludzi i udał się z nimi do pewnego ślepego od urodzenia. Kiedy weszli do mieszkania, rabbi Jehoszua zwrócił się do niego tymi słowami:

— Jestem w ciężkiej sytuacji. Oto z rozkazu cesarza mam ponieść śmierć. Mam tysiąc denarów i nie wiem, co z nimi zrobić. Pomyślałem, że mogę je u ciebie przechować. Jeśli zginę, pieniądze przypadną tobie, jeśli zaś cesarz mnie ułaskawi, to mi je zwrócisz.

Ślepiec, który rzecz jasna nie mógł widzieć obu świadków, z ochotą przystał na tę propozycję.

Po trzech miesiącach rabbi Jehoszua w towarzystwie świadków przyszedł znowu do ślepca.

— Oto i jestem u ciebie — powiedział do ślepca. — Cesarz mnie ułaskawił, więc proszę cię o zwrócenie mi tysiąca denarów, które tobie powierzyłem.

— O jakich denarach mówisz? Nie mam o nich zielonego pojęcia. Żadnych denarów nigdy od ciebie nie dostałem.

Rabbi Jehoszua zaprowadził ślepca przed oblicze cesarza i polecił obu świadkom zrelacjonować to, co się stało. Ślepiec gwałtownie zaprzeczał relacjom świadków, kiedy ci opowiadali dokładnie, jak wziął pieniądze i obiecał je zwrócić. Rabbi Jehoszua tak wtedy powiedział do ślepca:

— Wszystko jedno, tak czy siak pieniądze nie przyniosą ci szczęścia. Widziałem bowiem na własne oczy, jak twoja żona spędza czas z obcym mężczyzną. Słyszałem, jak do niego powiedziała, że cesarz skaże na śmierć jej męża za to, że przywłaszczył sobie cudze tysiąc denarów. Wtedy ona już wolna, razem z kochankiem pożyje sobie za te pieniądze.

Usłyszawszy to, ślepiec natychmiast wyjął pieniądze i położył na stole przed cesarzem.

— Teraz widzisz, że nasz Bóg jest sprawiedliwy — oświadczył rabbi Jehoszua. — Gdyby ten człowiek miał oczy i mógł widzieć, żądza pieniędzy byłaby u niego jeszcze większa. Bóg go stworzył ślepcem po to, żeby go uchronić od grzechu.

Cesarz przyznał rację rabbiemu Jehoszui i na pożegnanie obdarzył cennym prezentem.

Worki pełne gniewu i złości

Rabbi Eliazar995 spotkał kiedyś na drodze proroka Eliasza996, który prowadził karawanę składającą się z czterech tysięcy objuczonych workami wielbłądów.

— Co zawierają te worki? — zapytał rabbi Eliazar.

— Gniew i złość.

— Na kogo i dlaczego?

— Żeby ukarać tych, którzy rozmawiają podczas czytania Tory997 — odpowiedział prorok Eliasz.