Mógł tylko krzyczeć
Był kiedyś w Babilonie998 pewien prostak, który mocno ubolewał nad tym, że się nie uczył. Nie poznał ani Pięcioksięgu, ani Miszny999. Pewnego razu podczas nabożeństwa w synagodze, kiedy kantor1000 odmawiał ostatnie z osiemnastu błogosławieństw, prostak nie czekając, aż skończy słowem „święty”, zaczął krzyczeć: „święty, święty, święty”. Zakrzyczał w ten sposób kantora, którego słowa nie dotarły już do uszu modlących się. Przystąpił wtedy do prostaka prorok Eliasz1001 i zapytał go po cichu:
— Dlaczego, synu, tak krzyczałeś?
— Nie dość, żem nie nauczył się Tory1002, to nie wolno mi również krzyczeć?
Słowa prostaka spodobały się Eliaszowi. Niedługo potem prostak opuścił Babilonię1003 i udał się do Erec Israel1004. Tu został powołany na stanowisko nadzorcy w pałacu królewskim. Wkrótce też został zarządcą skarbu. Przydzielono mu plac, na którym zbudował okazały dom. W dostatku i szacunku spędził życie. Pozostawił po sobie dobre imię i spory majątek.