Niesłuszne podejrzenie
Tak się złożyło, że pewien stary podróżny zatrzymał się w domu pobożnego męża. Gospodarz przyjął gościa z wielkimi honorami. Kiedy zbliżyła się godzina obiadu, żona gospodarza zapytała:
— Co mam ugotować na cześć gościa?
— Naszego człowieka — uzupełnił gospodarz.
Kiedy starzec usłyszał to, pomyślał, że wpadł w ręce ludożerców. Dzisiaj, powiedział sobie w duchu, zje się z mego powodu człowieka, a potem, kiedy zjawi się inny gość, zjedzą mnie na jego cześć. Długo się nie zastanawiał i po cichu, kiedy nikt tego nie zauważył, wykradł się i udał się do innego domu.
Nadszedł wieczór, a z nim czas na kolację. Pierwszy gospodarz zaniepokojony nieobecnością gościa, wyszedł z domu, żeby wywiedzieć się u sąsiadów, czy czasem go nie widzieli.
— Widziałem — oświadczył mu jeden z sąsiadów — jak wchodził do tego i tego domu.
Gospodarz natychmiast wstąpił tam. Zastał swego gościa przy jadalnym stole. Zapytał go:
— Dlaczego, panie, opuściłeś mój dom i przeniosłeś się tutaj? Proszę, żebyś natychmiast wrócił do mnie.
— Nie pójdę! — oświadczył starzec.
Gospodarz ponowił prośbę, a starzec bez przerwy powtarzał swoje: „Nie i nie”. Widząc, że nie przekona starca, pierwszy gospodarz opuścił dom. Nowy gospodarz zapytał gościa, dlaczego obraził tego znanego z pobożności człowieka. Starzec opowiedział mu wtedy o tym, że usłyszał, iż gospodyni chciała ugotować dla niego jakiegoś człowieka. Nowy gospodarz wybuchnął śmiechem.
— Czyżbyś nie wiedział, że to, co chcieli ugotować na kolację, nie jest człowiekiem, ale taką jarzyną, która ma kształt człowieka i nazywa się też „człowieczek”?
Teraz dopiero starzec przekonał się, że jego podejrzenie było niesłuszne i nieuzasadnione.