Pustynny kogut

Na rozkaz króla Salomona531 urządzona została w Jerozolimie532 wielka rewia, w której głównymi aktorami były zwierzęta, ptaki i wszelkiego rodzaju diabły, biesy533 i duchy. Wśród tańczących ptaków nie było pustynnego koguta. Król zauważył jego nieobecność i uniesiony gniewem, że wbrew rozkazowi nie stawił się wraz ze wszystkimi ptakami na rewię, rozkazał sprowadzić go siłą.

Dla wykonania rozkazu króla wyleciały na pustynię najbardziej doborowe orły. Po krótkich poszukiwaniach dopadły koguta i siłą sprowadziły go przed oblicze Salomona. Kogut zaczął się gęsto tłumaczyć przed królem:

— Królu, nie gniewaj się na mnie za to, że nie stawiłem się wraz ze wszystkimi ptakami na rewię. Nie ma w tym śladu złej woli lub lekceważenia z mojej strony.

— Gdzie więc byłeś i co masz mi do powiedzenia?

— Minęły już trzy miesiące od chwili, kiedy postanowiłem oblecieć cały świat, by ustalić, czy istnieje jakiś kraj lub jakieś państwo, do którego jeszcze nie dotarła sława mego króla i z tej racji naród tego państwa nie płaci ci podatku. Jak postanowiłem, tak uczyniłem. Dziewięćdziesiąt dni i nocy przebywałem w powietrzu. Nie jadłem i nie piłem, dopóki nie doleciałem do położonego już na samym krańcu świata miasta Kitor534, stolicy kraju o tej samej nazwie. Przyjrzałem się dokładnie temu położonemu na krańcu wschodniej części świata krajowi i stwierdziłem, że ziemia tam jest pokryta warstwą czystego złota, a na ulicach miasta poniewierają się całe stosy srebra. I dziwna rzecz. Nikt z mieszkańców nie zwraca na nie uwagi. Zobaczyłem też wspaniałe ogrody i sady — prawdziwe rajskie ogrody zasadzone chyba w dniach stworzenia świata przez Boga. Z boskiego raju wypływa rzeka, która zrasza wszystkie te ogrody. Na drzewach rosną wspaniałe owoce o smaku nie dającym się porównać ze smakiem żadnych dotychczas mi znanych owoców. Ludzie zamieszkujący ten kraj są z natury spokojni, pogodni i uczynni. Każdy zażywa tam spokoju w cieniu własnej winnicy lub w ciszy figowego sadu. Nie posiadają broni i nie znają sztuki prowadzenia wojny. W dalszych moich badaniach dowiedziałem się, że krajem włada kobieta, którą nazywają „królową Saby535”. Panuje tam już od dłuższego czasu, a jej poddani, od starców począwszy, a na dzieciach skończywszy, otaczają ją wielkim szacunkiem i poważaniem. Bez niej nic się w tym kraju nie dzieje. Jeśli zaś, królu mój, rozkażesz, gotów jestem polecieć znowu do tego kraju, aby sprowadzić przed twoje oblicze zakutych w kajdany ministrów owej władczyni.

W kraju Kitor536

Wyjaśnienie pustynnego koguta spodobało się Salomonowi537. Polecił służbie nakarmić i napoić koguta. Potrawy i napoje podano z jego rozkazu w złotych naczyniach. Posiliwszy się, kogut oświadczył, że gotów jest do dalszej drogi.

Salomon zwołał nadwornych pisarzy i podyktował im list do królowej Saby538. Treść listu była następująca:

„Pokój Tobie, królowo Saby! I pokój wszystkim Twoim poddanym! Z łaski Boga wyznaczony zostałem na króla i władcę wielu państw i narodów. Bóg mi powierzył również władzę nad zwierzętami, ptakami, rybami i płazami. Jeśli przybędziesz do mnie i pokłonisz się, wyniosę Cię jako królową nad wszystkimi zaprzyjaźnionymi ze mną królami. Gdybyś jednak nie przyjęła mego zaproszenia, wyślę przeciwko Tobie moje zbrojne zastępy, które Cię zniszczą. Jeśli interesuje Cię, jakimi wojskami rozporządzam, to Ci od razu wyjaśniam: moja kawaleria składa się z ptaków niebiańskich, a piechota ze zwierząt lądowych. Wystarczy jeden mój rozkaz i cała ta armia runie na Twój kraj. W jednej chwili obróci go w perzynę”.

List zapieczętowano i przywiązano do skrzydła pustynnego koguta. Ten, nim się wzbił w powietrze, polecił wielkiemu zgrupowaniu ptaków towarzyszyć mu w locie do królowej Saby.

Na miejsce przylecieli o świcie. Królowa Saby właśnie wyszła na dwór, aby pokłonić się słońcu. Pustynny kogut polecił towarzyszącym mu ptakom wylądować na placu i czekać na dalsze rozkazy. Kiedy ptaki obniżyły lot i zbliżyły się do ziemi, zasłoniły sobą słońce i cały obszar ziemski uległ zaciemnieniu. Królowa Saby przeraziła się:

— Biada mi — zawołała. — Co się stało? Oślepłam! Nie widzę słońca.

W tej samej chwili pustynny kogut wylądował u jej stóp. Uniósł skrzydło, aby mogła odczepić przywiązany do niego list. Po zapoznaniu się z treścią listu królowa Saby natychmiast zwołała starszyznę na naradę. Po dłuższej debacie starcy orzekli:

— Nie mamy pojęcia o istnieniu króla Salomona ani o jego państwie. Dlatego nie przywiązujemy wagi do jego listu.

Królowa Saby nie podzielała zdania swoich doradców. Zwołała dowódców swojej morskiej floty i poleciła załadować na okręty worki złota i srebra. Ponadto wybrała sześć tysięcy chłopców i sześć tysięcy dziewcząt. Poleciła ubrać ich w jedwabne stroje i wysłać razem ze złotem do króla Salomona.

Za ich pośrednictwem przekazała list następującej treści:

„Tako rzecze królowa Saby: Siedem lat trwa podróż od mojej stolicy Kitor do twego kraju Erec Israel539. Sama się do Ciebie wybieram. Aby jednak posłuchać twojej mądrości, postaram się skrócić podróż do trzech lat. Z poważaniem

Królowa Saby”