W dobrych rękach

W Erec Israel1053 żył ongiś bardzo biedny ogrodnik. Nie był w stanie utrzymać licznej rodziny. Pewnego dnia podczas normalnej pracy w ogrodzie podszedł doń nie znany mu przedtem, dostojnie wyglądający mężczyzna i bez wstępnych ceregieli zakomunikował rzecz następującą:

— Sądzone ci jest siedem tłustych lat. W tym okresie będziesz zażywać bogactwa i zaszczytów. Od ciebie zależy, czy pragniesz te siedem lat mieć teraz, czy na starość.

Ogrodnik pomyślał, że ma przed sobą czarownika, który zawodowo wróży mu po to, żeby dostać zapłatę, i dlatego dość opryskliwie oświadczył:

— Nie mam ci nic do ofiarowania. Idź z Bogiem.

Następnego dnia ten mężczyzna znowu zjawił się w ogrodzie. Tym razem przyszedł z samego rana i powtórzył wczorajszą zapowiedź wraz z pytaniem, czy ogrodnik chce być bogaty i szczęśliwy już teraz, czy na starość. Odpowiedź ogrodnika była taka sama jak wczoraj. Kiedy mężczyzna przyszedł do ogrodnika po raz trzeci, ten stracił cierpliwość i podniesionym głosem zawołał:

— Czego chcesz ode mnie? Dlaczego przeszkadzasz mi w pracy! I bez ciebie jest mi ciężko. W domu czekają na mnie głodne dzieciaki. Czekają na kawałek chleba, na który muszę zapracować. Bądź więc taki dobry i zostaw mnie w spokoju.

— Posłuchaj mnie — odpowiedział mu mężczyzna. — Nie myśl, że czegoś chcę od ciebie. Już trzy razy powiedziałem ci, o co chodzi. Powiedz więc, czy chcesz, żeby ci było dobrze już teraz, czy na starość?

Tym razem słowa obcego zmusiły ogrodnika do zastanowienia się. Po trochu zaczął nawet wierzyć temu człowiekowi.

— Wiesz co, mój panie, uczyń mi łaskę i pozwól mi się naradzić z żoną. Jutro udzielę ci odpowiedzi.

— Zgoda, zaczekam do jutra.

Ogrodnik przerwał pracę i udał się do domu. Opowiedział żonie o rozmowie z obcym i dziwnym człowiekiem. Na koniec zapytał ją, jaką ma dać odpowiedź.

— Posłuchaj, mężu mój. Dzień dzisiejszy jest lepszy od dnia jutrzejszego. Teraźniejszość jest lepsza od przyszłości.

— Ale moim zdaniem byłoby lepiej, gdybyśmy byli bogaci na starość, kiedy nie będę już mógł pracować.

— Nie, nie zgadzam się z tobą. Posłuchaj mnie. Nie wolno czekać. Dzisiaj mamy pewność i trzeba brać to, co dają. A co będzie jutro, nie wiadomo. Jutro jest w rękach Boga. Jeśli zechce, ześle ci na starość inne szczęście.

Rano następnego dnia ogrodnik udał się do pracy. Nie musiał długo czekać na obcego przybysza. Ten zjawił się zgodnie z umową. (Pora ujawnić tajemnicę, że tym człowiekiem był nie kto inny, tylko prorok Eliasz1054).

— A więc — powiedział prorok — co postanowiłeś?

— Postanowiłem wziąć te siedem lat już teraz.

— Wracaj do domu i od dzisiaj zapomnij o swojej ciężkiej pracy. Pan Bóg uczynił cię bogatym.

Przerwał więc ogrodnik pracę i udał się do domu. Po drodze zaczął rozmyślać:

— Przestałem pracować i do domu idę z pustymi rękami. Co będzie, jeśli ten obcy przybysz okłamał mnie?

Kiedy zbliżył się do domu, wyszła mu naprzeciw żona.

— Wejdź szybko do domu, a zobaczysz, jaką łaskę uczynił nam Bóg.

Ogrodnik wszedł do domu i tu jego oczom ukazał się cały wór pieniędzy. Podniósł wtedy oczy ku niebu i odmówił dziękczynną modlitwę.

— Wiesz co — odezwała się żona — dam ci taką radę, że jeśli się do niej zastosujesz, będziemy opływali w dostatek i szczęście.

— Droga żoneczko, chętnie zastosuję się do twojej rady. Posłuchałem cię bowiem za pierwszym razem i dobrze na tym wyszedłem.

— Wyjdź na ulicę i sprowadź do nas pisarza. Niech zapisze w księdze wszystkie nasze datki i jałmużny, które rozdamy biednym.

Mąż posłuchał żony i sprowadził pisarza, człowieka zasługującego ze wszech miar na zaufanie. Złożył na jego ręce dużą sumę pieniędzy i polecił hojnie rozdawać jałmużnę. Każdą jałmużnę wręczoną biedakowi ma zapisać w księdze. Przy rozdzielaniu jałmużny powinien się kierować potrzebami i pozycją społeczną proszącego o pomoc. Jeśli — podkreślił — biedak kiedyś był bogaty, jeździł konno i herold1055 przed nim biegł zapowiadając jego przybycie, powinieneś to uwzględnić przy wręczeniu mu jałmużny. Masz to wszystko zapisać dokładnie i skrupulatnie. W związku z tym, że nie musiał już pracować na chleb, ogrodnik zaczął chodzić codziennie wraz z żoną do synagogi. Po wyjściu z synagogi odwiedzali chorych i na każdym kroku starali się służyć ludziom. Mieli teraz dostatnie życie. Nie brakowało im niczego. Dobrze jedli i elegancko się ubierali. I tak minęło siedem lat. I oto z wybiciem północy wkradli się do jego domu złodzieje i zabrali cały dobytek. Wszystkie pieniądze, wszystkie pierścionki, bransolety i całą pozostałą biżuterię. Kiedy wstawszy rano zobaczyli, że zostali ogołoceni ze wszystkiego, że wrócili do dawnej biedy, ogrodnik powiedział do żony:

— A ja — pamiętasz — mówiłem ci, żebyśmy dostali pieniądze na starość, a nie na pierwsze siedem lat. Co teraz poczniemy? Jestem już stary i nie mam sił do pracy.

— Nie martw się — oświadczyła żona. — Wyciągnij księgę, w której zapisane są nasze dobre uczynki. Ich liczba jest bardzo pokaźna.

Przerwała i wzniósłszy oczy ku niebu, odmówiła modlitwę:

— Boże, Władco obu światów! Twój sługa, król Salomon1056, powiedział był, że człowiek dający jałmużnę biedakowi, to jakby ją Bogu pożyczył, a Ten mu za to odpłaci. Tak więc zwróć nam to, cośmy Tobie pożyczyli.

W nocy prorok Eliasz zjawił się we śnie ogrodnikowi i tak powiedział:

— Bóg wysłuchał modlitwy twojej żony. Stwierdził, że pieniądze złożył we właściwe i godne ręce. Skoro świt wstań i pójdź na miejsce, które ci wskażę. Weź z sobą łopatę i zacznij tam kopać. Znajdziesz pod ziemią zakopany skarb.

Obudziwszy się, opowiedział żonie o tym, co prorok mu powiedział. Razem udali się na wskazane miejsce i wykopali skarb znacznie większy, niż przedtem posiadali. Odtąd oboje wraz z dziećmi żyli dostatnio, w poważaniu i szczęśliwie.