Zapobiegła nieszczęściu

Rabbi Izaak ben Eleazar838 przechadzał się pewnego dnia po nabrzeżu morza w Cezarei839. Nagle zauważył wystającą z ziemi kość nogi człowieka. Szybko ją wsadził w ziemię i przysypał piaskiem. Kość wyśliznęła się spod piasku i potoczyła się po ziemi. Rabbi znowu ją pogrzebał w piasku, a kość znowu wylazła z niego i potoczyła się po drodze. Rabbi pomyślał wtedy, że ma przed sobą jakieś niezwykłe zjawisko. Widocznie kość ma do spełnienia jakąś ważną misję. I kiedy stał i rozmyślał nad tym, drogą przechodził właśnie jakiś Rzymianin. W pewnej chwili Rzymianin potknął się o kość i upadł tak gwałtownie, że rozbił sobie głowę i umarł. Przy oględzinach zwłok znaleziono w kieszeni Rzymianina dokument zawierający donos do cesarza na Żydów.

Każdy w swoim gronie

Rabbi Szymon ben Lewi wybrał sobie na miejsce do nauki grotę w okolicy Tyberiady840. W tej samej okolicy miał swój warsztat pewien garncarz. Codziennie garncarz wstawiał do groty rabbiego Szymona dzban z wodą do picia. Ilekroć poczuł pragnienie, wchodził do groty i siadał obok rabbiego Szymona, który pilnie ślęczał nad księgą. Pewnego razu zapytał rabbiego:

— Rabbi, czy pamiętasz, jak obaj chodziliśmy jeszcze do tego samego chederu841? Tobie poszczęściło się, bo stałeś się wielkim uczonym. Mnie nie wyszło. Módl się, abym mógł wraz z tobą zasiadać w raju.

— Jak mogę o to się modlić? Mogę co najwyżej modlić się o to, żebyś trafił do raju. Tam bowiem ludzi usadawia się według ich profesji za życia.