Góra wody

Tymczasem nie może cię znieść ani przestawić. Na nagiej plaży,

w zapiaszczonych ciuchach zaklina tę uprząż, żeby się nie starła, nie

skruszyła na kwarc. Jak mogłaby ci wybaczyć, że żadne jej słowo nie ma

mocy wcielać

Pamięta — amantom na szczytach purpurowych schodów ani się

śniło oszczędzanie na wypadek zmian okoliczności. A tobie się śni i skąd

mogła wiedzieć, że to będzie raczej jak kolaboracja, jak kolega z kolonii,

z którym się potem wymienia po liście.

Za morze pójście,

do zmulonej delty.