Pieśń druga. Rebus I

Został mi zadany pewien rebus, nie do rozwiązania

Niestety nigdy nie był ani czytelny, ani oczekiwany

Czy był napisany w języku łacińskim, czy fińskim

a może jakiś tajemny dialekt kretów w czasie nocy?

Rebus ciągle tkwił spalony, w tłuszczu pływając

wbity jak nóż harcerski dla zabawy w ziemię, we śnie

Potykałam się ciągle o niego, przeklinając

jego przypadkową namolność i tępe ostrze

Do tego te obrazki w środku niego, do rozwiązania

Nic nie rozumiałam z ich kształtów, ze znaczeń

mimo że uzbrojona byłam w wiedzę o abstrakcji

Nic nie pomogło mi zbliżyć się do tego, co znałam

One ciągle śledziły, śledziły każde moje drgnienie

śledziły moją wycieczkę do sklepu spożywczego

Nerwowo odwracałam się do tyłu, czując się obserwowana

w poszukiwaniu tajemniczego sprawcy moich niepokojów

Ich nierozpoznawalność i niemożliwość zrozumienia

była niezwykle strojna, kusząca dla znudzonego

a ich powłóczyste treny ciągnęły się, ciągnęły

Świadczyły o ich niezwykłym dostojeństwie i randze

To wszystko zaplątało się w moje krótkie włosy

Jako kobieta muszę się regularnie czesać z pokorą

by wszyscy znali mój jasny i dobry wizerunek

Chciałam się rozczesać, z radością rozpoznać

swoje oblicze w lustrze, ale się już nie rozpoznałam

niestety już nie, na zawsze będę już rozczochrana

Rebus został mi zadany, a rozwiązanie nie może go dotyczyć

już nie ma żadnych gotowych rozwiązań w zestawach

w zestawach z warzywami z plantacji czyśćcowych

Chóry, zastępy krzyczą w odpowiedzi jednocześnie

każda jest inną właściwością, każda jest właściwa

więc posłucham nieuważnie tych wiekuistych stworów

Niech w chórach, bo tak raźniej, niech krzyczą, niech fałszują

Niech zaczerwienią się na widok publiczności

Niech ich gigantyczne płomienne oblicza będą nieśmiałe

schowane za moim mięsistym ramieniem, podziwiajcie