Pieśń dwudziesta pierwsza. Blu śpiewa do Ciuciubabki

Z oczami dokładnie zawiązanymi szalem

nie widząc nic, znając pośrednio reguły

kiedy kręcisz się wokół, a potem łapiesz

łapiesz w mroku niepewności cienie

po rzeczach i ich namacalne kształty

To jest ta, która w czerni migotała bytem

z harcerskim rumieńcem na twarzy

z misjonarskim, dobrym zgryzem zębów

Śpiewała pieśni Przechodzącej w mroku

Niech zabrzmią dźwięki zbyt głośne na noc

Oootakich wielkich rzeczach mówić unitarnie

Grzebać słabymi dłońmi umykające znaczenia

Czy ktoś bawi się w metafizyczną ciuciubabkę?

To jest taka odmiana tej gry dla starszaków

wywija się łapami na lewo, prawo chwytając

uciekające sylwety, co drażnią cię, wołają

Niewielu zostało wielbicieli tej ślepej gry

czmychnęli przed wieczorem, bo było późno

w sumie szybko robiło się chłodno i niewygodnie

mama wołała już na ciepły posiłek z daleka

więc nie warto było nawet zaczynać zabawy

Wszyscy zaczynają śnić swoje prywatne sny

Nikt nie chce wędrować nocnymi szlakami

Nikt nocą nie wędruje po tych pustych ulicach

Tu jest ciemno i niebezpiecznie i kostka brukowa

nie gładka

A ty sama śpiewasz pieśni ciuciubabki idącej prosto

przechodząc w mroku, śpiewając o nim słowa

można dostać po żebrach od przymglonych bytów

Znałaś ukryte gramatyki i ortografie nocy

niewielu takich zostało, co jeszcze pamiętają

Słodkie ich głosy z chorymi gardłami

z ciągle zainfekowanymi gardłami od wycia

śpiewają podniesione pieśni zaciemnione

O kusicielko metafizyki negatywistycznej

Wódź, wódź mnie na pokuszenie ramieniem

To jest ta, której nie było, a tym bardziej jest

Czy mogę znów obrócić ciebie wokół

byś jeszcze raz szukała, z niepewną miną?