Pogrzeb

Słyszę, jak deszcz po liściach coraz gęściej pluska.

Tak mnie nuży zwłok moich w zaświaty wywózka

Na kołach, co się kręcą, choć nie wiedzą39 drogi!...

Dla mnie już tylko — mroki i mroków rozłogi40!

Boże, czemuś dał duszę, co snu musi żebrać, —

I życie, które można tak łatwo odebrać?

I czemuś mnie z takiego utworzył marliwa41,

Że mnie w tę obcą ciemność byle noc porywa?

Czemu nieśmiertelniejesz42 na moim pogrzebie?

Czemuś zabił mnie jadem, co nie truje ciebie?

Czemu nuży mnie zwłok mych w zaświaty wywózka,

A deszcz po żywych liściach coraz gęściej pluska?...

IV