[W kraju bardzo dalekim, smucąc się ku wiośnie...]

W kraju bardzo dalekim, smucąc się ku wiośnie,

Tak synowie swym ojcom mówią bezlitośnie:

«O, jakże wy bezradni! O, jakże wy starzy!

Już nie chcemy w chałupach widzieć waszych twarzy,

Już zabrakło nam lichej szczęścia odrobiny,

By się z wami podzielić z nadejściem godziny,

I łez w oczach nam zbrakło488, ażeby ich solą

Zaprawić czczość489 tych bólów, co wiedzą, że bolą,

Już nas nie stać na smutek, co się w nas zapodział!

Oto skończył się smutku, łez i szczęścia podział,

Nożem sami przetnijcie nić swego żywota

Tak, byśmy nie widzieli, jak śmierć wami miota! »

Dzisiaj, gdym w blasku świecy na wprost ciebie siedział490,

Wzrok mój, nagle zlękniony, to samo powiedział.