[Po ciemku, po ciemku łkasz...]

Po ciemku, po ciemku łkasz,

Bezradność twych łez rozumiem!

Schorzałą śmiertelnie twarz

Radośnie całować umiem.

Do końca nie zbraknie491 mąk,

Do końca wystarczy mocy!

Zmarniałych, zmarniałych rąk

Potrafię pożądać w nocy!

Oględnie z rozkoszy mdlej

Tą piersią, co z trudem dyszy!

Do śmierci, do śmierci twej

Wraz z tobą nawykam w ciszy.