Wrogowie

Tam na zielonym dąb szumi dolińcu38,

A pod tym dębem — półskrzyniec39 ze złota,

A łabędź biały śpi w złotym półskrzyńcu,

A w jego dziobie — igła się migota40,

A na jej ostrzu — wroga mego życie.

Leżę pod dębem. Dąb szumi obficie.

Dość mi przyłamać ostrze od niechcenia,

A śmierć swym wichrem w proch nędzny go utrze!

Wśród dębowego namyślam się cienia,

Czy dziś — czy jutro — czy może pojutrze?

Lecz on coś przeczuł i nagle się zbliża,

I dąb pośpiesznie żegna znakiem krzyża...

A ja udaję, żem spoczął na rosach,

O niczym nie wiem i sny mam dziecięce.

Chrzabąszcz się w moich zawieruszył włosach,

Twarz mi zdrętwiała i ścierpły mi ręce,

Bom ich nie zdążył usunąć z pokrzywy.

Wróg mój jest chytry, zły i podejrzliwy.

I z nożem w dłoni w twarz mi się pochyla,

Zagląda pilnie i bada, i waży...

Jedna, w swym locie nieostrożna chwila,

Nikły wstrząs powiek, nie ten wyraz twarzy!...

W głąb snu się wtulam, aż w oczach mi ciemno,

Dech zataiłem. Dąb szumi nade mną...