I

Tak mówię do dziewczyny: Nie wwódź mnie w bór ciemny,

Nie wołaj po imieniu, nie patrz oko w oko, —

Bo nigdy nie wiadomo, co za stwór tajemny

Z mroku na świat pod ludzką przychodzi powłoką.

A nuż jestem odmienny, niźli tobie chce się, —

Niż ten, którego tulisz w niemej pieszczot skardze.

Poznasz mnie nad jeziorem — i w polu i w lesie —

A nie poznasz na łożu, nie poznasz przy wardze.

O, nie pytaj mnie o nic! Nie widuj mnie we śnie!

Ufaj moim pieszczotom, wierzaj w me tumany.

W ramion twoich zaciszu pragnę tak bezkreśnie

Zasnąć choćby na chwilę — inny i nieznany.

Nuć mi do snu cokolwiek, byle oczy zwierać.

Niech twa pierś mnie kołysze, jak chce i jak umie —

A gdy przyjdzie godzina, nie wzbraniaj umierać!

Wszak rozumiesz? Nieprawdaż?

Dziewczyna rozumie.