Strumień

Mrok się z mrokiem porównał, żałoba — z żałobą.

Coś się chciało zazłocić, lecz zabrakło czasu.

Zbył się5 strumień swych brzegów, powstał całym sobą,

Wyprostował się w wieczność i szedł środkiem lasu.

Szedł do krzyża w pustkowiu, gdzie gwiazd swych niepewna

Nieskończoność się krzepi westchnieniami mięty, —

I pierś swą strumienistą przymartwił do drewna

I zawisł, z dobrowoli6 na krzyżu rozklęty.

Po co ci, Senna Falo, na krzyżu noclegi?

Za kogo, Dumna Wodo, chcesz marnieć i ginąć?

Za tych, co już przeżyli dno swoje i brzegi, —

Za tych, co właśnie odtąd nie mają gdzie płynąć.