II

Do niepowszednich rozrywek należą wycieczki górskie, podczas których miłośnicy wrażeń z wielką pracą i niebezpieczeństwem, wdzierają się na najwyższe, o ile można, wierzchołki.

Dlaczego oni to robią?... W jakim celu niszczą ubranie, kaleczą ręce i nogi, gorączkują się, a niekiedy i giną w przepaściach? Oto w tym celu, ażeby choć przez kilka minut z wierzchołka góry przypatrzeć się horyzontowi tak rozległemu, tak wspaniałemu, że mieszkańcy równin nie mają o nim pojęcia.

W naszym np. kraju, człowiek zwykłego wzrostu, znalazszy się na równym i otwartym polu, ma dokoła siebie horyzont, którego najdalsze punkty, leżące niby na granicy nieba i ziemi, są oddalone od widza na cztery wiorsty.

W porównaniu z małością człowieka, nawet i ten widnokrąg, wydaje się ogromnym; zresztą obejmuje on około 50-u wiorst kwadratowych powierzchni. Na tej przestrzeni mieszka od trzech do czterech tysięcy ludzi, którzy skupiają się w dziewięciu lub dziesięciu wioskach, zwykle ukrytych między drzewami i falistością gruntu.

Lecz wyobraźmy sobie, że na owym otwartym polu nagle wyrosła niezbyt wielka góra, mająca np. — 400 metrów wysokości. Jakich wrażeń doznałby człowiek, patrzący z jej wierzchołka?

Oto — jego horyzont powiększyłby się w ogromnym stosunku. Najdalszy punkt, który przed chwilą leżał o cztery wiorsty od widza, odsunąłby się na 70 wiorst, a krąg ziemi, zawarty w tak rozszerzonych granicach, miałby 15 tysięcy wiorst kw. powierzchni.

W tym widnokręgu możnaby widzieć (rozumie się przy bardzo czystym powietrzu) ogromny obszar pól, kilkanaście lasów, rzeki, stawy i gęstą sieć gościńców, a wśród tego wszystkiego — dwa do trzech tysięcy wsi i ze dwanaście miasteczek, kędy żyje przeszło miljon mieszkańców, których dopiero przy pomocy silnych szkieł należałoby wypatrywać.

Spoglądanie na świat z wysokości, nietylko rozszerza widnokrąg, nietylko pokazuje rozleglejszą powierzchnię kraju.

Gdy np. patrzymy z równiny na miasteczko, widzimy kilkanaście drzew najbliższych i frontowe ściany kilkunastu domów, stojących z brzegu, które właściwie zasłaniają nam miasteczko, leżące w głębi. Lecz gdy znajdziemy się na wzniesieniu, nad miastem, odrazu zobaczymy nietylko wszystkie jego domy, ale ich podwórka, ogrody, a także ulice i place. Słowem, poznamy całe wnętrze miasteczka, którego nie mogliśmy dojrzeć z równiny.

Podobne wysokości, o jakich mówiliśmy w znaczeniu fizycznym, istnieją w dziedzinie ducha, i wdzierającym się na nie oddają dwie usługi. Po pierwsze — odsłaniają bardzo rozległy widnokrąg duchowy, powtóre — dają możność poznać plan i wewnętrzną budowę naszych pojęć o przedmiotach i zjawiskach świata, zarówno duchowego jak i zmysłowego.

Takie duchowe szczyty nazywają się ideałami, a jednym z nich, jednym z najwyższych jest ideał doskonałości.

Spróbujemy wejść na tę wyżynę, poznać jej budowę wewnętrzną i formę zewnętrzną, a także spróbujemy z tej wysokości spojrzeć na świat zmysłowy i duchowy, w którym jesteśmy pogrążeni.

W tym miejscu proszę o pobłażliwość dla przykładów, które będą niewykwintne, a niekiedy — pospolite. Przykłady te jednak są potrzebne, aby odróżnić doskonałość od piękna, i pokazać, że doskonałość istnieje nietylko w rzeczach wielkich, ale i w małych, nietylko w przyjemnych, ale i w przykrych, a nawet wstrętnych.

Nadewszystko chodzi o to, ażeby czytelnik dokładnie zrozumiał pojęcia wcale niełatwe. Gdybym używał przykładów trudniejszych, nie oddałbym przysługi ani samej rzeczy, ani czytelnikowi.

Kto widział urwisko, czyli rozdarty skłon góry, ten mógł zauważyć, że góra jest niekiedy zbudowana z rozmaitych materjałów, ułożonych warstwami. Na samym dole może leżeć warstwa np. kamienia wapiennego, na niej warstwa piasku, na tym warstwa gliny i tak dalej. Otóż ideał doskonałości tym także przypomina górę, że, jak ona, składa się z pewnych pojęć, niby warstw, które wnet poznamy.

Ale — jeszcze małe zboczenie. W naszym języku, obok rzeczownika: doskonałość, istnieją wyrazy pokrewne: przysłówek — doskonale, przymiotnik — doskonały i słowo — doskonalić, albo doskonalić się.

Wyrazy te będą niby stacjami w naszej podróży na górę ideału doskonałości. Pierwszą stacją będzie przysłówek: doskonale, drugą przymiotnik: doskonały, trzecią, jeszcze wyższą, słowo: doskonalić się, a samym szczytem będzie rzeczownik: doskonałość. Rozumie się, że owe stacje są porównaniami, za pomocą których pragnę uzmysłowić czytelnikom treść bardzo oderwaną.

A teraz idźmy w podróż, ku pierwszej stacji i zobaczmy, czego nas uczy przysłówek: doskonale?

Co to naprzykład znaczy: doskonale czarny, albo doskonale przezroczysty? Doskonale czarny oznacza przedmiot, czarniejszy od węgla, aksamitu, sadzy. Jest to taki przedmiot, który cechę, zwaną kolorem czarnym, posiada w najwyższym stopniu. A doskonale przezroczysty — oznacza ciało, przezroczystsze od wody, od alkoholu, od czystego szkła, czyli znowu oznacza ciało, które posiada własność przepuszczania jak największej ilości promieni świetlnych.

I otóż, niechcący, dowiedzieliśmy się, że pierwszym elementem ideału doskonałości jest to, ażeby: cecha, zwana doskonałą, miała wielkie natężenie.

Rozpatrzmy zdanie: ten człowiek doskonale ślizga się. Przedewszystkiem przypomnijmy sobie, jak wygląda złe ślizganie się? Kto ślizga się źle, ten jeździ albo wyłącznie na prawej, albo wyłącznie na lewej nodze, albo przez dziesięć sekund na prawej, a przez pięć sekund na lewej, przyczym jego łyżwy zakreślają na lodzie figury bardzo chaotyczne. Lecz kto ślizga się doskonale, ten kolejno posuwa się na prawej nodze, na lewej nodze, na prawej nodze, na lewej przez jednakową liczbę sekund na każdej nodze.

To kolejne używanie jednej i drugiej nogi w równych odstępach czasu nazywa się rytmem; więc w doskonałym ślizganiu musi panować rytm.

Dalej — kto ślizga się doskonale, ten łyżwami zakreśla na lodzie kształtne figury, więc nowym elementem doskonałości jest jakaś prawidłowa forma.

I otóż w tej niby wędrówce pod górę ideału już poznaliśmy trzy elementy doskonałości: wysoki stopień jakiejś cechy, rytm i formę.

Nie potrzebujemy dodawać, że ten porządek cech jest zupełnie przypadkowy.

Posuńmy się wyżej, do stacji, oznaczonej przez przymiotnik: doskonały. W tym miejscu pozwolę sobie użyć przykładu bardzo pospolitego, ażeby dowieść, że pojęcie «doskonałość» nie lęka się najskromniejszych zestawień.

Co naprzykład znaczą wyrazy: doskonały rosół?... Jest to taki rosół, który posiada najlepszy smak, zapach, kolor, tudzież własność chwilowego wzmacniania organizmu. Możemy więc sformułować prawidło, że przedmiot doskonały jest takim, w którym wszystkie jego cechy istotne posiadają wysoki stopień. Doskonały rosół nie potrzebuje być np. najgorętszym, wysoka bowiem temperatura nie należy do istotnych cech rosołu.

A jakim sposobem wytwarzamy w rosole owe wysokie cechy? Oto za pomocą kombinacji bardzo wielu przedmiotów, które możnaby nazwać częściami rosołu. Są niemi: woda, mięso kurze i wołowe, pietruszka, marchew, pory, selery, cebula, angielskie ziele, bobkowe liście, sól...

I otóż mamy nowy element doskonałości. Przedmiot doskonałości musi być jakimś jednym przedmiotem, ale zarazem musi składać się z wielu rozmaitych części. Doskonałość jest to jedność urozmaicona.

Ale czy doskonałemu rosołowi wystarcza to, że składa się on z bardzo rozmaitych części? Nie wystarcza. Gdybyśmy do rosołu dodali jeszcze innych rzeczy, np. cukru, octu, oliwy, zrobiłoby się coś wstrętnego; do warunków bowiem doskonałości należy, żeby rzeczy rozmaite, wchodzące w skład jakiejś całości, wspierały się, harmonizowały z sobą.

W rzeczy doskonałej musi istnieć harmonja jej części.

Lecz i harmonja nie wystarcza. Rosół nie byłby doskonałym, gdybyśmy użyli do niego zbyt małej ilości mięsa, albo zbyt wielkiej ilości soli. Więc nowym warunkiem doskonałości jest proporcja, czyli ilościowa zgodność rozmaitych części.

Słowem, na stacji, oznaczonej przymiotnikiem doskonały, poznaliśmy, że przedmiot, mający być doskonałym, musi tworzyć jedną całość, która składa się z rozmaitych części harmonijnych, czyli wspierających się między sobą, — i proporcjonalnych, czyli odpowiadających pewnym liczebnym stosunkom.

Posuńmy się niby o stację wyżej i zbadajmy słowo: doskonalić się.

Co znaczy naprzykład wyrażenie: folwark doskonali się?

Folwark doskonali się, jeżeli powiększa się w nim ilość pól uprawnych, jeżeli powiększa się ilość bydła, ilość płodów zbieranych z jednego morga, wreszcie, jeżeli powiększa się czysty dochód roczny.

Więc stopniowy wzrost pewnej rzeczy jest cechą jej doskonalenia się.

Dalej, folwark doskonali się, jeżeli tworzą się w nim nowe gałęzie gospodarstwa, np. hodowla ryb, albo pszczelnictwo; jeżeli przybywają nowe odmiany żyta, kartofli, owiec, krów; jeżeli przybywają nieużywane dotychczas rodzaje machin i narzędzi rolniczych, tudzież nawozów. Słowem, folwark doskonali się, jeżeli zwiększa się w nim rozmaitość jego części, co nazywają różniczkowaniem.

Ale nowe narzędzia, nowe odmiany roślin i zwierząt, nowe rodzaje nawozów, gdyby tylko były sprowadzane do folwarku i trzymane w składach, nie wpływałyby na jego doskonalenie się. Ażeby folwark doskonalił się, jego nowe narzędzia muszą być używane do obróbki ziemi, czy materjałów, nowe nawozy do zwiększenia wydajności ziemi, a nowe rośliny do podniesienia dochodów z majątku. Wzrastać więc musi nietylko rozmaitość części, składających folwark, ale jeszcze wzajemne wspieranie się, harmonja tych części, co nazywają całkowaniem się.

W rezultacie przedmiot doskonali się, jeżeli wzrastają jego wymiary, zwiększa się rozmaitość jego części i zwiększa się wzajemna harmonja między częściami. Innemi słowy: jeżeli rośnie, a jego części różniczkują się i całkują wewnętrznie. Te zaś zjawiska, jak wzrost, różniczkowanie i całkowanie nazywają się prawem rozwoju.

Zbliżamy się do szczytu naszej góry, czyli ideału doskonałości. Zanim jednak wejdziemy tam i zaczniemy oglądać się wokoło, musimy poznać jeszcze jedną warstwę, jeszcze jedną cechę doskonałości, mianowicie — prawo.

Cóż to znaczy prawo, ten wyraz, z którym nieustannie spotykamy się w naukach ścisłych, a osobliwie w fizyce ogólnej?

Przypomnijmy sobie ludzi ślizgających się doskonale. Jeden z tych panów ma zwyczaj zakreślać łyżwami elipsy, drugi woli ósemki, trzeci przekłada prosty kierunek i wielką szybkość, czwarty, gdy jest sam, jeździ niedbale, lecz wobec widzów lubi popisywać się zręcznością. Słowem, każdy z tych panów ma swój charakterystyczny sposób jeżdżenia na łyżwach, a ten sposób, o ile jest wyraźnym i stałym, nazywa się: prawem ślizgania się danej osoby.

Praw znamy mnóstwo: każda dziedzina zjawisk mechanicznych, chemicznych, biologicznych, psychiatrycznych, społecznych ma swoje prawa. A każde takie prawo oznacza sposób, w jaki odbywa się zjawisko, i jest jednym z elementów doskonałości. Rozwój, o którym dopiero co wspominaliśmy, jest także jednym, z praw biologicznych, czyli życiowych.

I otóż znaleźliśmy się na szczycie ideału doskonałości, gdzie możemy uprzytomnić sobie warstwy czyli elementy tego ideału. Należą do nich przedewszystkim jakaś cecha ważna, czyli posiadająca wysoki stopień natężenia. Cecha ta tkwi w jakimś przedmiocie i nadaje mu jedność, lecz zarazem cecha ta wynika z połączenia się, ze związku jakichś, wprawdzie rozmaitych części, ale wspierających się wzajemnie, czyli harmonijnych i proporcjonalnych. Ów zaś jeden przedmiot, złożony z rozmaitych części, powinien mieć wyraźną formę.

Przedmiot doskonały nie ukazuje się nagle, nie wyskakuje na świat, jak Minerwa z głowy Jowisza, ale rodzi się z jakiejś mniej doskonałej postaci, za pomocą rozwoju, to jest: różniczkowania, czyli powstawania coraz to nowych części i całkowania, czyli coraz silniejszego wspierania się owych części.

Wreszcie, jeżeli w przedmiocie zachodzą jakieś zmiany czy ruchy, to zmiany te, ażeby były doskonałemi, powinny być rytmiczne i dokonywać się w pewien określony sposób, który nazywamy prawem.

Wyliczyłem dziewięć najważniejszych cech doskonałości. Muszę jednak ostrzedz, że jest ich daleko więcej i że nawet nie myślę o ich zupełnym wyliczeniu. Muszę też dodać, że jakkolwiek w naturze i dziełach ludzkich jest mnóstwo przedmiotów, zasługujących na nazwę mniej lub więcej doskonałych, czyli przedmiotów, posiadających prawie wszystkie wyliczone cechy, to również wiele znajduje się i takich przedmiotów, w których widzimy zaledwie parę cech doskonałych, a innych brakuje. Takie przedmioty nazywają się niedoskonałemi.

Przykładem bardzo wysokiej niedoskonałości będzie następujący: weźmy posąg, zegar, cegłę, potłuczmy to na proch, zmieszajmy i utwórzmy bezkształtną masę. W tym zbiorowisku materjałów nie będzie żadnej cechy wydatnej, niema jedności ani rozmaitości, niema żadnych części, a tembardziej niema harmonji ani proporcji.

Bezładna mieszanina najsprzeczniejszych elementów, oto jest obraz, jeżeli nie najwyższej, to przynajmniej wielkiej niedoskonałości.