III

Zobaczmy teraz kilka przykładów doskonałości, przedewszystkiem w naturze, gdzie spotyka się ona bardzo często.

Największą co do rozmiarów doskonałością jest system planetarny, czyli owe ciała niebieskie, które pospołu z ziemią krążą naokoło słońca.

Czy system planetarny posiada jakąś ważną cechę? Tak jest. Cechą tą jest ruch, dokonywający się po wpływem siły, zwanej przyciąganiem powszechnym. Cecha ta posiada bardzo wysoki stopień natężenia, ponieważ naprzykład prędkość ziemi naokoło słońca dosięga 30 wiorst na sekundę.

W systemie planetarnym istnieje rozmaitość: składa się on bowiem z ośmiu planet wielkich, jak: Merkury, Wenus, Ziemia, Mars, Jowisz, Saturn, Uran, Neptun, mnóstwa planetek małych, kilkunastu księżyców i pewnej liczby komet. Ale obok tego, w systemie planetarnym jest jedność: władcą bowiem wszystkich planet jest słońce, wszystkie planety krążą naokoło słońca, z zachodu na wschód, każda obraca się naokoło swej osi i t. d.

W ruchach systemu planetarnego mamy rytmy, które naprzykład na naszej ziemi objawiają się, jako ciągłe następstwo dnia i nocy, tudzież jako pory roku: wiosna, lato, jesień i zima. Istnieją także prawa, naprzykład: czas obrotu planety naokoło słońca trwa tem dłużej, im planeta leży dalej od słońca.

W systemie planetarnym widzimy harmonję: każda bowiem planeta wpływa na ruchy wszystkich innych i ulega ich działaniu. Istnieje proporcja, dwa bowiem ciała niebieskie przyciągają się tym silniej, im są większe, a tym słabiej, im dalej leżą od siebie. Proporcje te i prawa wypowiadam w sposób bardzo niedokładny, aby uniknąć niezrozumiałych wyrazów matematycznych.

Dalej w systemie planetarnym uczeni, a wśród nich filozofowie Kant i Spencer, nadewszystko zaś astronom Laplace, domyślają się istnienia biologicznego prawa rozwoju. Przypuszczają oni, że przed miljonami wieków obecny system planetarny tworzył chaotyczną mgławicę, z której drogą stopniowych różniczkowań powstały dzisiejsze planety i ich księżyce.

Dodajmy wreszcie, że system planetarny posiada formę. Możnaby go zamknąć w pudle okrągłym, dosyć płaskim, mającym około 4 miljardów mil w obwodzie. W środku owego pudła znajdowałoby się słońce.

Rozpatrzmy inne zjawisko — pożar. Jego cechą zasadniczą jest płomień o wysokiej temperaturze, który niszczy rozmaite materjały i przedmioty. Przebieg, czyli prawo pożaru jest następujące: zaczyna się od małego płomienia, który szybko rośnie, dosięga najwyższej potęgi, potym zwolna zaczyna słabnąć, przygasać i wreszcie gaśnie. Rozwój i rozmaitość polega na tym, że zapalają się coraz to nowe przedmioty. Naprzód firanka, od niej papiery na stole, ramy okna, stół, krzesła, fortepjan, potym ogień przenosi się do dalszych pokojów, na strych, ogarnia cały dom, przeskakuje na budynki sąsiednie i zalewa całą ulicę. Gęsty, białawy dym wydobywa się z płonącej słomy, niebieskawy płomień znaczy miejsce, gdzie zapaliła się beczka spirytusu. Słychać pękanie szyb, trzask łamiących się belek. Nagle wystrzelił do góry snop jaskrawego światła i rozległ się huk: to wybuchnął proch, ukryty w jednym z mieszkań.

W pożarze jest harmonja: rozmaite palące się przedmioty wspierają się wzajemnie i podtrzymują swoją wysoką temperaturę. Jest także proporcja: każdy bowiem materjał: drzewo, słoma, nafta, szmaty, skóry — płonie inaczej. Jest wreszcie i rytm, polegający na tym, że każdy przedmiot, jeden po drugim, zapala się dość szybko, płonie coraz silniej i zwolna przygasa.

Zobaczmy inne zjawisko — miłość. Cechą panującą jest uczucie przywiązania do osoby innej płci; jest to cecha ważna, stanowi bowiem źródło nowego życia.

Prawo przebiegu normalnej miłości jest dosyć proste: poznanie, zakochanie się, staranie się o wzajemność i małżeństwo. Rozmaitość i rozwój polegają na tym, że gdy pierwsze wrażenie mógł zrobić na kimś naprzykład głos jego ideału, to później zaczęły mu się podobać oczy, rysy, włosy, ruchy, zwyczaje, poglądy, tak, że w końcu niema ani jednej cząstki osoby, czy jej charakteru, która nie budziłaby przywiązania. Człowiek zaczyna kochać wzrokiem, słuchem, pamięcią, wyobraźnią, zaczyna myśleć o osobie wybranej w każdej porze dnia, marzyć o niej we śnie, traci humor, spokój, apetyt, a bywają też wypadki, że zakochany kończy na obłąkaniu lub samobójstwie.

Rytm miłości polega na kolejnym następowaniu po sobie: nadziei i rozpaczy, zaufania i zazdrości, szału i pozornej obojętności. Harmonja objawia się tym, że każda władza duszy, potrącona przez ukochany przedmiot, rozbudza wszystkie inne władze. Proporcja wyraża się w taki sposób, że np. rozmowa wywiera większy wpływ, aniżeli spojrzenie, dotknięcie działa silniej, aniżeli rozmowa, a pocałunek jeszcze silniej. Lecz gdy miłość stanie się szaloną namiętnością, wówczas, jak we wszystkich namiętnościach, proporcja znika.

Nakoniec, aby zrozumieć, że doskonałość panuje w rzeczach brzydkich i przykrych, przypatrzmy się doskonałemu obrazowi — suchot. Zasadniczą cechą tej choroby są laseczniki suchotnicze, ważnością jej — zniszczenie organizmu. Prawo przebiegu objawia się w taki sposób, że np. w płucach tworzą się małe gruzełki, te rozrastają się, ulegają rozpadowi i drążą jamy w płucach, które stopniowo stają się niezdolnemi do oddychania, co wywołuje śmierć.

Rozwój suchot i rozmaitość ich polega na osiedlaniu się laseczników w rozmaitych organach: w płucach, krtani, kiszkach, gruczołach limfatycznych, kościach, błonach mózgowych. Rytm istnieje w codziennym pojawianiu się gorączki nad wieczorem, a kaszlu i silnych potów w nocy. Harmonję widzimy w tym, że stopniowy upadek oddychania, odżywiania i nienormalne wydzielanie zgodnie przyczyniają się do wyczerpania organizmu; zaś proporcję w tem, że im jakiś organ jest bardziej osłabiony, tym więcej można w nim znaleść laseczników.

A teraz na chwilę zatrzymajmy się z przykładami i obejrzyjmy za siebie. Wstępując pod górę ideału doskonałości, odkryliśmy, że ideał ten składa się z pewnej liczby elementów, niby warstw, któremi są: cecha zasadnicza, jej wysoki stopień, rozmaite części, ich wzajemne współdziałanie sobie, a dalej — proporcja, rytm, prawo, rozwój... Następnie zbadaliśmy: system słoneczny, którym zajmuje się astronomja; miłość — ulubiony temat poezji; pożar, o którym bardzo często mówią sprawozdania dziennikarskie; nakoniec suchoty, należące do zakresu patologji. Przykłady te nauczyły nas, że w każdym z tak niepodobnych, tak dalekich od siebie przedmiotów, istnieje ideał doskonałości, a przynajmniej niektóre jego części.

W podobny sposób moglibyśmy przebiedz wszystkie dziedziny natury: gwiazdy stałe, ruchy atmosfery, wielkie krążenie wód między oceanami, powietrzem, górami i rzekami, dzieje skorupy ziemskiej od uformowania się skał ogniowych, aż do naszych czasów, życie roślin i zwierząt, wychowanie dziecka, historję cywilizacji, a dalej — burze, trzęsienia ziemi, wielkie epidemje i przekonalibyśmy się, że wszędzie tkwi ideał doskonałości: wszędzie istnieje zjednoczona rozmaitość, harmonja i proporcja części składowych, rozwój, tudzież rytm.

Podobno Pitagores utrzymywał, że świat jest wcieloną liczbą. Słuszniej można powiedzieć, że świat jest wcieleniem rozmaitych ideałów, między któremi jedno z najpierwszych miejsc zajmuje doskonałość. Świat jest nią nasycony. Jest ona prawie tak powszechna w naturze, jak na naszej planecie pewien pierwiastek chemiczny, zwany tlenem, który istnieje w wodzie, ziemi, powietrzu, roślinach, zwierzętach i ludziach.

Z powyższego widzimy, że ideał doskonałości jest bardzo, ale to bardzo powszechny. Czemże jednak jest on sam?... Odpowiedź nasza będzie bardzo prosta: ideał doskonałości jest to plan, według którego świat jest zbudowany, i nietylko zbudowany, ale jeszcze według którego kształtuje się i wciąż ulepsza. Świat, o tyle o ile, jest doskonałym i doskonali się, przynajmniej w niektórych swoich częściach.

Oto szczyt góry, na którą wdrapaliśmy się, oto pierwszy widok, jaki odsłonił się przed naszemi oczyma.

Lecz jakim sposobem człowiek odkrył doskonałość i poznał jej składowe części? Kto dokonał tak ważnej pracy?

Rzecz szczególna: badacze natury ciągle odkrywają w niej coraz to nowe rzeczy doskonałe; wynalazcy nieustannie stwarzają narzędzia i machiny, czyli doskonałości sztuczne, jakich nie wydaje natura. Mimo to, wyliczone przez nas elementy doskonałości określili nie uczeni i nie wynalazcy, ale filozofowie, a szczególniej ci z pomiędzy nich, którzy pracowali nad estetyką, czyli «nauką o pięknie».

Nie jestem przygotowany do wyczerpującego przedstawienia tej sprawy, więc ograniczę się na jednym, ale dosadnym fakcie. Proszę wziąć Estetykę Karola Lemckego, profesora sztuk pięknych w Amsterdamie, a w rozdziale IV znajdziemy te same elementy: jedność, rozmaitość, rytm i t. d., o których tu mówimy ciągle. Lecz gdy Lemcke elementy te nazywa składnikami piękna, my widzimy w nich składniki doskonałości: gdy on wskazuje na nie w dziełach sztuki albo w przedmiotach pięknych, my widzimy je w całej naturze i wykażemy je w całej działalności ludzkiej.

«Jeżeli powiem — twierdzi Lemcke — że każda prawidłowość jest piękną, popadnę w sprzeczność, gdyż niejednokrotnie zupełna prawidłowość wydaje mi się brzydką. Jako przykład zauważmy węża lub stonogę. Wąż powinien być ideałem węża — czemuż ja mam wstręt, a przynajmniej żadnego zadowolenia estetycznego nie czuję, wobec grzechotu lub pełzania wielonożnego robaka?»

Słowa te pozwolą nam wykazać różnicę między doskonałością a pięknem. Doskonałą może być każda rzecz lub zjawisko: posąg Wenery, Madonna Sykstyńska, dąb, człowiek, symfonja, lokomotywa, stonoga, wąż, poemat, suchoty, zbrodnia i t. p. Każda z tych rzeczy może być doskonałą, o ile składa się z takich elementów, jak: jedność, rozmaitość, rytm i t. d. Ale piękną może być taka rzecz, która nietylko jest zbudowaną według planu doskonałości, lecz jeszcze składa się z cech przyjemnych i — dzięki im — podoba się człowiekowi.

Skutkiem nieodróżniania «piękna» od «doskonałości» utworzono estetykę brzydoty i spłodzono dziwaczną formułę, że «brzydota może być piękną!» Jest to pusty frazes. Brzydota nie może być piękną, gdyż jest zbudowana z cech wstrętnych, jak: choroba, zbrodnia. Ale brzydota może być zbudowana według planu doskonałości i dlatego może być brzydotą doskonałą.

Elementy doskonałości odkryli estetycy w utworach pięknych, czyli w dziełach gienjalnych artystów. Ale jakąż drogą artyści doszli do odkrycia planu doskonałości, według którego budowali swoje arcydzieła z materjałów przyjemnych i podobających się?

Zdaje się, że artyści, jak i wszyscy wogóle twórcy, instynktownie sformułowali sobie ideał doskonałości, obserwując rzecz w naturze najdoskonalszą, jaką jest organizm i życie.

Na dowód zaś, że organizm i życie jest jakby najzupełniejszym wcieleniem doskonałości, spojrzyjmy na człowieka.

Przedewszystkim organizm ludzki tworzy jedną, bardzo spójną całość, dzięki skórze, która jest wspólnych pokrowcem dla wszystkich organów, a dalej, dzięki powiązaniu kości i muskułów, wspólnemu systemowi nerwowemu, wspólnemu systemowi krwiobiegowemu, naczyniom limfatycznych i t. d. Ta wyrazista jedność jest olbrzymio urozmaicona. Odróżniamy w niej trzy grupy organów: 1) organy czynne, jak ręce i nogi, za pomocą których działamy na świat zewnętrzny, 2) organy kierownicze, jak oczy, uszy; organy węchu i dotyku, — które pozwalają nam orjentować się wśród otaczającego świata i wybierać w nim przedmioty potrzebne, 3) organy dopełniające czyli żołądek, serce, płuca, które dwóm poprzednim grupom dostarczają sił do pracy.

Niezależnie od tego każdy organ składa się z tkanek: muskularnej, nerwowej, łącznej, tłuszczowej. Każda tkanka składa się z komórek, każda komórka ze związków organicznych, a każdy związek organiczny z pierwiastków chemicznych.

Z powodu tej nadzwyczajnej rozmaitości, z której pominęliśmy mnóstwo szczegółów, ludzki organizm przypomina jakby miasto. Rzeczywiście miasto składa się z cyrkułów, cyrkuły z ulic, ulice z domów, domy z mieszkań, a mieszkania ze ścian, podłóg i sprzętów.

Przy bogatej rozmaitości organizmu towarzyszy odpowiednia harmonja. Naprzykład głodnemu człowiekowi oczy jego wskazują pokarm, nogi zanoszą go we właściwym kierunku, ręce chwytają, zęby żują, żołądek trawi, słowem: jakikolwiek organ działa, natychmiast wszystkie inne wspierają go. Co się zaś tyczy proporcji, sięga ona tak daleko, że z wymiarów naprzykład palca, można od biedy oznaczyć nietylko wymiary, ale i wiek całego osobnika.

Albo rytm życia? Czyliż nie widzimy go w oddychaniu, uderzeniach serca, w kolejnym następstwie pracy i odpoczynku, snu i czuwania?...