IV

Nie będę wchodził w dalszy rozbiór tkwiących w człowieku cech doskonałości, lecz zwrócę uwagę na dwa doniosłe skutki tego faktu.

Po pierwsze, człowiek, nosząc w sobie doskonałość, musiał i musi zwracać uwagę na doskonałości, które znajdują się w jego otoczeniu. Powtóre doskonałość, przepełniająca człowieka, musi w jakiś sposób wylewać się na zewnątrz, czyli popycha go do pracy twórczej. Innemi słowy: człowiek, pod wpływem nasycającej go i otaczającej doskonałości, od wieków spełnia dwie kolosalne prace, które stanowią treść historji i cywilizacji: po pierwsze, bada i robi odkrycia, powtóre — robi wynalazki.

Przypatrzmy się odkryciu naukowemu. Oto jest rzecz, nazywająca się promieniem białego światła. Człowiek za pomocą pryzmatu rozłożył ten promień na barwy: czerwoną, pomarańczową, żółtą, zieloną, niebieską, fijoletową, czyli — w jedności odkrył rozmaitość. Następnie zbadał harmonje i proporcje istniejące między światłem, a powierzchniami odbijającemi, tudzież między światłem a ciałami nieprzezroczystemi. Z tych odkryć zbudował naukę, zwaną optyką, która z biegiem czasu rozwija się, to jest — powiększa liczbę nowo odkrytych faktów, poznaje dokładniej czyli różniczkuje fakty już odkryte i przekonywa się o wzajemnym oddziaływaniu na siebie odkrytych wiadomości, czyli: całkuje takowe.

A teraz zobaczmy odkrycia artystyczne.

Oto jest człowiek, który posiada kilka farb: białą, czarną, żółtą, czerwoną, niebieską, ale co ważniejsze — posiada bystry wzrok i zdolności obserwacyjne. Człowiek ten, wyjechawszy ze swego kraju, znalazł się pośród nowej natury i społeczeństwa, więc uderzają go niewidziane dotychczas stroje mieszkańców, ich rysy, barwa skóry i włosów, nieznane postacie zwierząt, drzew, kwiatów i wogóle interesuje go cały wygląd okolic, jakich nie spotykał w ojczyźnie.

Człowiek ten wydobywa papier i pendzel, miesza w rozmaity sposób swoje nieliczne farby i zaczyna malować tych nowych ludzi, ich zwierzęta, ubiory i krajobrazy. Z początku jego malowanki są bardzo nieudolne, kształty niezgrabne, kolory rzeczy niepodobne. Z czasem jednak ów malarz pomnaża rozmaitość swoich farb i swoich obserwacji, a między kształtami istniejącemi z jednej strony w naturze, z drugiej — na jego papierze, zaprowadza coraz dokładniejsze harmonje i proporcje. W taki mniej więcej sposób rodzi się i rozwija malarstwo, które z biegiem czasu usiłuje przedstawiać coraz większą liczbę przedmiotów istniejących w rzeczywistości, odkrywa w tych przedmiotach coraz więcej malarskich szczegółów i wytwarza coraz większą rozmaitość farb.

Weźmy inny rodzaj obserwatora artysty, który nie ma nadzwyczajnego wzroku, lecz silnie rozwinięte współczucie i który nie umie malować, ale potrafi opowiadać. Więc opowiada o nieszczęśliwych kochankach, którzy pomarli z miłości, o odważnym siłaczu, który pokonał kilkunastu przeciwników, o burzy, która zniszczyła dużo ludzkiego mienia i zabiła kilka osób. Człowiek ten jest poetą epickim albo powieściopisarzem. Z początku zwraca on uwagę tylko na nadzwyczajnych ludzi i nadzwyczajne wypadki: na olbrzymów, morderców, męczenników, na śmierć, męki i katastrofy natury. Lecz z czasem zaczyna opisywać ludzi i wypadki zwyczajne, uczucia proste. Idąc zaś wprost dalej w pogoni za nowością i rozmaitością, przedstawia w końcu charaktery błahe, uczucia chorobliwe i przewrotne. Moralna wartość jego opisów zmniejsza się, choć doskonałość ich może wzrastać skutkiem wprawy autora.

W podobny sposób powstałą rzeźba, tak narodziły się i rozwinęły wszystkie nauki doświadczalne: fizyka, chemja, astronomja, gieografja, gieologja i sztuki obserwacyjne, poezja epicka, powieść, malarstwo krajowe i rodzajowe.

Człowiek spostrzegał w naturze jakieś ważne zjawisko i pod wpływem żyjącego w nim ideału doskonałości poszukiwał w tym zjawisku rozmaitych części harmonji, proporcji, prawa... Dalsza zaś jego praca polegała na rozwijaniu wiedzy już zdobytej, w czym rytmami były usiłowania następnych pokoleń, ich błędy i poprawki.

Na takich to drogach, w pochodzie do samodzielnej twórczości, człowiek zdobył dla niej fundament i materjały. Fundamentem i planem jego przyszłych utworów był: wypatrzony w naturze i w nim samym ideał doskonałości; zaś materjałem — wszystkie przedmioty i zjawiska, jakie poznał.

A teraz przypatrzmy się twórczości samodzielnej człowieka, jednemu z najdziwniejszych zjawisk w naturze.

Zacznijmy od wynalazków technicznych. Z pewnością, że w naturze niema takiej rzeczy, jak zegar, ale za to jest — sklepienie niebieskie, które od niepamiętnych czasów krąży nad naszemi głowami z dokładnością najlepszego zegara. W naturze niema fortepjanu, ale za to są zwierzęta, wydające głos, a nawet wyśpiewujące melodje. W naturze nigdy nie istniała machina, zwana żniwiarką, ale za to żyło mnóstwo ludzi, zajmujących się żęciem.

Zatym w wynalazkach nawet najbardziej oryginalnych, natura odegrała conajmniej rolę podniety. Wskazała człowiekowi istoty, wytwarzające melodje, obrót ziemi, jako naturalną miarę czasu, ciężką pracę żniwiarzy; człowiek zaś wywołał te zjawiska w sposób oryginalny i tworzył machiny, czyli rzeczy zupełnie nowe w naturze.

Ale są wynalazki techniczne, do których natura dostarczyła człowiekowi nietylko celu, lecz i planu. Czy ciemnia optyczna nie przypomina oka zwierzęcego, a drut telegrafu czy nie przypomina nitki nerwowej? Czy stół nie przywodzi na myśl zwierzęcia czworonożnego, na którego grzbiecie składamy papier albo talerze? Krzesło czy nie jest czworonogiem z wysoką szyją? System rur wodociągowych czy nie jest podobny do systemu krwiobiegowego, albo miechy — do płuc?

Przypatrzmy się machinie parowej. Posiada ona tłok, który porusza korbę i przypomina ludzkie ramię. Tylko że ramię wprowadzają w ruch muskuły, zaś tłok posuwa do góry i na dół rozgrzana para wodna. Przy machinie parowej znajduje się rurka, wskazująca ilość wody w kotle, i manometr, który pokazuje ciśnienie pary. Czy przyrządy te nie są jakby zmysłami machiny? A kocieł napełniony wodą czy nie przedstawia analogji z żołądkiem, albo palenisko — z płucami? Słowem, machina parowa jestto niby sztuczne zwierzę, które, jak zwierzęta prawdziwe, posiada organy czynne, kierownicze i dopełniające.

Twórczość ludzka nie ogranicza się na budowaniu rzeczy nowych, które okazują bliższe lub dalsze podobieństwa z rozmaitemi utworami natury. Twórczość ludzka daje początek dziełom oderwanym, do których należą nauki dedukcyjne, niektóre sztuki piękne i najkapryśniejsze dzieła fantazji.

Najbardziej abstrakcyjną ze wszystkich nauk jest chyba matematyka. Spojrzyjmy na jedną jej gałąź, algebrę. Kiedy mówię: «X kwadrat, plus Y kwadrat równa się 49» — wyrażenie to jest funkcją algiebraiczną. Z tej funkcji można wyrachować nieskończoną ilość liczb, czyli rozmaitość; między temi liczbami będą istniały najściślejsze harmonje i proporcje, a także rytm, gdyż owe liczby co pewien czas będą się powtarzały. Powyższa formuła wyraża jednocześnie pewien kształt, mianowicie okrąg koła, a zarazem wyraża prawo, że każdy punkt na okręgu koła jest równo oddalony od środka.

Z przykładu tego widzimy, że najbardziej abstrakcyjny objaw ludzkiej twórczości jest niczym więcej, tylko — najdokładniejszym wcieleniem ideału doskonałości: w matematyce tkwi bowiem urozmaicona jedność, harmonje, proporcje, formy i prawa.

Toż samo znajdujemy w muzyce, najbardziej abstrakcyjnej z pomiędzy sztuk pięknych. Jednością muzyki jest dźwięk, rozmaitością — różne tony, harmonją — akordy. Proporcja polega na tym, że każdy ton daje się wyrazić liczbami, a każdy akord opiera się na pewnych matematycznych stosunkach; zaś prawo wyraża się w melodji. Więc i muzyka ze swojemi symfonjami, koncertami, operami, tak niepodobnemi do niczego istniejącego w naturze, jest znowu wcieleniem ideału doskonałości, który wypełnia naturę i człowieka!...

Zobaczymy jeszcze jeden rodzaj twórczości, może najbardziej fantastycznej.

Kalejdoskop jest to rurka, wewnątrz której znajdują się trzy zwierciadła, nachylone do siebie pod kątem 60 stopni. Jeżeli między zwierciadłami umieścimy kawałki barwnych szkiełek, mchu, listków, wówczas drobiazgi te, odbijając się w zwierciadłach, wywołają w naszym wzroku bardzo ładne figury, nie przypominające nic rzeczywistego. Niemniej są piękne, ponieważ składają się z barw przyjemnych i posiadają wiele warunków doskonałości: formę, rozmaitość, harmonję i proporcję części.

Do kalejdoskopowych figur podobne są rysunki ornamentacyjne, a co dziwniejsza, podobne są niektóre fantazyjne utwory poetyckie. Do utworów tych wchodzą rozmaite pierwiastki wzruszające: miłość, nienawiść, uwodzenie, zdrady, obłędy, zabójstwa i samobójstwa, a obok tego brylanty, perły, westchnienia... Pierwiastki te mieszają się jak w kalejdoskopie, ale grupują według planu doskonałości, dzięki czemu tworzą ładne frazesy, którym jednak nie odpowiada nic rzeczywistego. Dzieła takie mogą się podobać, gdyż podniecają grę uczuć i fantazji; ale te ruchy duszy są jałowe, a jedynym ich skutkiem — zużycie sił psychicznych.

Obejmując teraz jednym rzutem oka dziedzinę ludzkiej twórczości, dochodzimy do następujących wniosków:

Wszystkie dzieła ludzkie, czy są niemi sprzęty, odzież, narzędzia, maszyny i pokarmy, czy nauki, jak — fizyka, chemja, astronomja, statystyka, historja, czy matematyka, muzyka, malarstwo lub poezja, wszystkie te objawy twórczości są nietylko podobne, ale i pokrewne między sobą. Każde z nich zbudował człowiek z doskonałości, istniejących w świecie; każde zbudował człowiek pod wpływem tkwiącego w nim samym ideału doskonałości; i w rezultacie szkieletem czy duszą każdego z tych dzieł jest — doskonałość. Prace i wynalazki techniczne, nauka i sztuka, są to rodzone siostry, a wynalazca maszyny parowej, twórca rachunku różniczkowego i autor «Króla Leara» są rodzonemi braćmi, pomimo, że użyteczność ich dla rodzaju ludzkiego nie jest jednakową i pomimo, że artyści i estetycy mają słabość uważać się za najprzedniejsze stworzenia boskie.

W rzeczywistości, nie ten jest wielkim, kto tworzy i pracuje dla ideałów, bo dla jakiegoś ideału, czy anti-ideału pracuje każdy, czy chce, czy nie chce. Ale dopiero ten jest wielkim, kto rodzajowi ludzkiemu przynosi najwięcej pożytku, kto jest w wysokim stopniu użyteczny.

Powiedziałem wyraz «użyteczny». Jestto, jak gdybyśmy, stojąc na górze, zwrócili się ku nowej okolicy świata. Dotychczas patrzyliśmy, dajmy na to, na południe, teraz spojrzeliśmy na północ.

Już mówiliśmy, że z pomiędzy tworów natury, człowiek jest najzupełniejszym wcieleniem ideału doskonałości. Zobaczmy jednak, czy ta doskonałość jest bezwzględna, od niczego niezależna, czy też do swego istnienia wymaga pewnych warunków.

Człowiek, aby żył i rozwijał się, musi oddychać, jeść, pić, spać, musi posiadać odzież, mieszkanie, narzędzia i sprzęty, a dalej — towarzystwo ludzi, z któremi pracuje, porozumiewa się, kocha ich i jest przez nich kochany. Jednym słowem, człowiek, ażeby istniał, musi mieć zaspokojone potrzeby organiczne i duchowe, czyli musi być szczęśliwym.

Lecz już nawet, chcąc odświeżyć powietrze w mieszkaniu, co najmniej musi otworzyć okno — gdy chce pić, musi nalać w szklankę wody — gdy chce jeść, musi przynajmniej ukroić kawałek chleba. W dalszym zaś ciągu, ażeby zaspokoić potrzeby, człowiek musi uprawiać rośliny, hodować zwierzęta, wydobywać minerały, wyrabiać tkaniny, uczyć innych ludzi pracy, organizować ich, kontrolować i wogóle oddawać ludziom mnóstwo usług, któremi zdobywa sobie ich życzliwość. Słowem, człowiek, ażeby był szczęśliwym, musi być użyteczny dla innych.

I otóż góra ideału, na której stoimy, ukazała się w nowej formie. Ma ona teraz kształt piramidy, której pierwsze piętro stanowi użyteczność, drugie piętro szczęście, czyli zaspokojenie potrzeb, a trzecim piętrem, szczytem, jest doskonałość.

W niniejszym porównaniu chciałem wyrazić tę niezbitą prawdę, że jakkolwiek doskonałość jest ideałem najwyższym, to przecie musi opierać się na szczęściu. A jakkolwiek dla doskonałości szczęście jest niezbędne, to jednak musi ono opierać się na szerokim, potężnym fundamencie, zwanym — użyteczną pracą.

Kto nie pracuje i nie pracuje użytecznie, ten nie ma prawa wchodzić na stopień szczęścia, choć może się tam przekradać. Ale kto, wchodząc na stopień szczęścia, nie dąży jednocześnie wyżej, do doskonałości, ten prawdziwego szczęścia nie zazna. W gruncie rzeczy szczęście nie jest nawet ideałem samodzielnym; raczej jest szczeblem, po którym wznosimy się od użyteczności do doskonałości.

Ściśle rzeczy biorąc, najgodniejszą uwagi, najwspanialszą cechą człowieka jest — jego zdolność do czynów. Ogarnia nas zdumienie na myśl ile potrzeba machin, ażeby zastąpić niemi pracę ludzką? Człowiek bowiem szyje, jak maszyna do szycia, kuje, jak młot mechaniczny, piłuje jak piła, przenosi się z miejsca na miejsce, jak samochód, dźwiga, jak winda, pisze, jak maszyna do pisania, gra, robi pończochę, żnie zboże, grabi, młóci... Jego oczy działają lepiej aniżeli aparaty fotograficzne, uszy słyszą lepiej, aniżeli telefony, organ mowy wyraża się dokładniej, aniżeli fonograf. Obok tego myśl ludzka jest machiną rachunkową, słownikiem i składem Bóg wie jakich wiadomości. Wszystkie zaś te rzeczy, które wyliczyłem, stanowią ledwie kropelkę w morzu ludzkiej działalności.

Naprawdę więc człowiek jest przedewszystkim machiną do wytwarzania czynów. Czyny drobne i wielkie, umysłowe i materjalne, naśladowane i samodzielne, odruchowe i świadome, a zawsze użyteczne, zawsze doskonałe, oto jest bodaj czy nie prawdziwy cel istnienia człowieka na ziemi.

Wspominaliśmy niejednokrotnie, że człowiek jest jednym z najwyższych wcieleń ziemskiej doskonałości. Dlaczego?

Ten szczyt, na który weszliśmy, ten ideał doskonałości, nie jest jakimś jedynym punktem, ale tworzy całą drabinę rzeczy coraz doskonalszych. Ruch kamienia, rzuconego z ręki, jest już czymś doskonałym; ale dźwięk, ciepło, światło, elektryczność są zjawiskami doskonalszemi od ruchu mechanicznego; zjawiska chemiczne są doskonalsze od fizycznych, a zjawiska biologiczne, czyli życiowe, od chemicznych. Wreszcie od zjawisk biologicznych wyższemi są zjawiska duchowe, a od nich społeczne.

Otóż człowiek nietylko dlatego jest istotą wyższą, że mieści w sobie najrozmaitsze doskonałości mechaniczne, fizyczne, chemiczne i biologiczne, ale że ponad tym wszystkim posiada jeszcze ducha.

A co to znaczy duch? Duch jest to świadomość myśląca, czująca i władająca organami cielesnemi. A oto jego obraz.

Wiemy, że ciało ludzkie składa się z trzech typów narzędzi: organów czynnych, jak — ręka, organów kierowniczych, jak naprzykład — oko, i organów biologicznych, jak — żołądek, serce. Wyobraźmy sobie, że każda grupa tych organów jest niby dziobem lampy gazowej, że dzioby te leżą tuż przy sobie i że z każdego wydobywa się innej barwy płomyk. Z organów kierowniczych płomień niebieski, z czynnych żółty, a z biologicznych czerwony.

Te trzy mistyczne płomienie nazywają się: Myślą, Wolą i Uczuciem, a gdy zleją się z sobą i utworzą niby jeden biały płomyk, to stanie się on obrazem ducha.

Dla przykładu, zastanówmy się: co to znaczy człowiek doskonały pod względem duchowym? Doskonałość bowiem ludzkiego organizmu już rozpatrywaliśmy.

Otóż człowiek duchowo doskonały musi przedewszystkim mieć jakąś duchową formę, czyli charakter. Musi on w coś wierzyć, czegoś pragnąć, do czegoś być przywiązanym. Formę charakterowi nadają najwyższe idee, dzięki którym niekiedy spotykamy tak zwanych «ludzi wyraźnych», którzy wiedzą, czego chcą i o których wiedzą inni. Ten jest religijny, tamten jest filozofem, inny zdobywa sobie tytuł filantropa, uczonego, pracownika, artysty, działacza społecznego, sportowca, a choćby tylko człowieka, goniącego za uciechami. Trafiają się też charaktery bardziej złożone, które łatwiej odczuć, aniżeli określić. W każdym jednak razie człowiek, chcący być doskonałym, nie może być ciastem, które kształtuje się pod naciskiem lada okoliczności zewnętrznych.

Trzeba niestety, przyznać, że z jednej strony tak zwany konwenans, a z drugiej nietolerancja, dążą do zniszczenia charakterów wyraźnych. Ludzie, szczególniej słabsi, tak często muszą kryć się ze swemi sympatjami i przekonaniami, że w końcu tracą wszystkie, wypierają się wszystkiego i psują się.

Lecz charakter doskonały nie może być jednostronnym, powinien być rozmaitym. Powinien mieć rozwiniętą myśl, uczucie i wolę, powinien umieć nietylko cieszyć się, ale i kochać, nie tylko fantazjować, ale i badać, nietylko korzystać z tego, co posiada, ale i coś wytwarzać.

W tej rozmaitości musi być harmonja, co znaczy, że gdy naprzykład człowiek coś robi, powinien robić to całą duszą, nie tylko rękoma, ale także myślą, uczuciem. Proporcja zaś polega na tym, ażeby siły, zużyte do osiągnięcia jakiegoś celu, odpowiadały rezultatowi; ażeby naprzykład człowiek nie wydawał więcej na znikome rozrywki, aniżeli na trwałą wiedzę i dzieła społeczne.

Prawo polega na uporządkowaniu najwyższych ideałów. Według nas zasadnicze prawo doskonałego charakteru powinnoby wyglądać tak: «Bądź użytecznym, ażeby zdobyć szczęście, ale o tyle tylko korzystaj ze szczęścia, o ile jest to potrzebne do doskonałości». Zaś rytm przejawia się w kolejnym następstwie — pragnień, ich zaspakajania, pracy, cierpień i odpoczynków. Człowiek doskonały jest podobny do zdrowego drzewa, na którym wyrastają coraz nowe gałęzie, pokrywają się coraz nowemi liśćmi i kwiatami.

Nad całym tym bogactwem doskonałego charakteru unosi się jedność, ludzkie ja, które objawia się samopoczuciem, znajomością siebie i panowaniem nad sobą. Samopoczucie jest faktem powszechnym; każdy człowiek (z wyjątkiem chyba obłąkanych) ma samopoczucie. Lecz znajomość siebie i panowanie nad sobą należą do cech bardzo rzadkich i już dla tego samego mało jest ludzi, chociażby jako tako, doskonałych.

Krótko mówiąc, człowiek prawdziwie doskonały powinien mieć charakter wyraźny a bogaty, w którym serce podtrzymuje energję, a obojgiem kieruje rozum. Wreszcie powinien mieć charakter, dla którego użyteczna praca i ciągłe doskonalenie się są najwyższemi celami, a chwilowe błyski szczęścia wynagrodzeniem za przeszłość i podnietą na przyszłość.

A że nikt z nas nie jest takim, więc każdy może sobie powiedzieć, jak ewangieliczny celnik w świątyni, który bił się w piersi i szeptał: «Boże, bądź miłościw!...»

Przechodzę do streszczenia.

Doskonałość można porównać z wyżyną, z której szczytu widać nietylko bardzo rozległy horyzont, ale i wnętrze rzeczy tego świata.

Tym wnętrzem są następujące elementy doskonałości: wysokie natężenie jakiejś jednej cechy, rozmaitość części, z których związku dana cecha wynika, harmonja i proporcja między owemi częściami i wyraźna forma całości. Wreszcie rytm, rozwój i wogóle prawo.

Doskonałość jest duszą natury żyjącej i martwej. Spotykamy ją zarówno w krysztale, jak w całej planecie, którą zamieszkujemy, jak i w systemie planetarnym, którego cząstkę stanowi nasza ziemia. Najwyższego stopnia dosięga doskonałość w organizmach, życiu i duchu, nietylko indywidualnym, ale i społecznym.

Niemniej wyraźnie objawia się doskonałość w dziełach ludzkiej twórczości: w odkryciach naukowych i artystycznych, wynalazkach technicznych, w teorjach i sztukach pięknych. Sztuki piękne nie są czymś odrębnym od innych utworów ludzkich, ale raczej jedną gałęzią na drzewie działalności, bynajmniej nie najważniejszą, jednym powiatem w królestwie doskonałości. W ogólnych zarysach piękno polega na kombinowaniu własności i rzeczy przyjemnych dla człowieka, według planu doskonałości.

W podobny sposób możnaby powiedzieć, że: ideał prawdy jest to doskonałość, składająca się z określeń zgodnych z rzeczywistością, zaś ideał dobra jest to doskonałość, składająca się z cech, użytecznych dla materjalnego i duchowego rozwoju ludzi i społeczeństw.

Naodwrót — brzydota jest to doskonałość, złożona z cech nieprzyjemnych i wstrętnych, a zło jest to doskonałość, złożona z cech, rzeczy, zjawisk szkodliwych dla jednostek i gromad.

Niezmiernie ważnym jest następujące prawo, że: «w walce o byt zwyciężają najdoskonalsi».

Z dwojga walczących zwierząt tryumfuje to, które ma większą siłę, szybkość, zręczność ruchów i ostrzejsze zmysły, które jest wytrzymalsze na głód, lepiej zabezpieczone od uszkodzeń i t. d. Z dwu armji walczących, ta ma większą szansę, która posiada więcej żołnierzy walecznych, zdolnych oficerów, broń celniejszą, donioślejszą i prędzej wyrzucającą pociski, która ma lepszy sztab, korpus wywiadowczy, intendenturę i t. d.

Nareszcie z dwu społeczeństw większe prawdopodobieństwo utrzymania się i opanowania innych ma to społeczeństwo, które posiada większe bogactwa naturalne i zaoszczędzone, więcej i doskonalszych pracowników, które jest moralniejsze, wyżej oświecone, lepiej zjednoczone i t. d.

Nie każda indywidualność pojedyńcza czy zbiorowa posiada wszystkie cechy doskonałości. Dane zwierzę, człowiek, czy społeczeństwo ma ledwo kilka zalet, a innych mu brakuje. W rezultacie więc ten osobnik wybije się nad swoich współzawodników, który posiada, jeżeli nie wszystkie, to choćby największą liczbę, najważniejszych cech doskonałości.

Są to niezmiernie doniosłe uwagi, zarówno dla charakterów ludzkich i życia codziennego, jak dla historji pojedyńczych narodów i historji powszechnej, jak wreszcie dla całej biologji. Utrzymują się i zwyciężają tylko najdoskonalsi, a z biegiem czasu wszelka niedoskonałość ustąpić musi.

Doskonałość porównać można do szczytu piramidy, której podstawą jest użyteczność, a przejściem od podstawy do wierzchołka — szczęście.

Z tej zaś uwagi wypływa hasło, które powtarzam na wszystkie tony i przy każdej sposobności:

«Doskonalmy Wolę, Myśl i Uczucie, doskonalmy ich cielesne organy i materjalne narzędzia. Bądźmy użyteczni dla siebie, dla swoich i dla obcych, a szczęście samo przyjdzie, jako rezultat naszej wartości moralnej i cywilizacyjnej.»