7.

Na piaszczystym nadbrzeżu stłoczyły się lampy.

Każda 300 świec.

Zaroiły się lampy.

Wiec.

Na brzegu mokną sieci zatknięte na wiosła.

Tam, dalej nieco,

Kilku ludzi. Z latarniami.

Policjant.

Pochyleni nad czymś czarnym, bezkształtnym.

Świecą.

Co?...

Woda przyniosła.

Męty...

Kobieta. Twarzy nie rozpoznać.

Zzieleniała. Cuchnąca. Tragiczna.

Brzuch wydęty.

Ciężarna. W dziewiątym miesiącu.

Z ubrania fabryczna.

Odwrócili głowy chłopi,

Rybacy.

— Nowina!...

— Mało to się kurw topi...