IV

Ale nam tu chodzi o coś więcej jeszcze, niż o apoteozę Danta: o jego zmartwychwstanie pod czarodziejskiem zaklęciem poezyi romantycznej.

Szczerość to życie, a życie jest wieczne i jako takie przemaga każdą chwilę martwoty. Taką martwotą była doba scholastyki w poglądach na poezyę i fałszywego klasycyzmu w samej poezyi. Trzeba było otrząsnąć się wprzód z tego pyłu, ażeby módz należycie odczuć poemat, którego charakter wiekuisty, na pozór zbratawszy go z oderwaną nauką, z filozofią i religią, wprowadził w błąd całą niemal Ludzkość. Przypomnieć warto, że tylko uśmiech cyniczny miał dla Boskiej Komedyi Wolter (którego straszliwa trzeźwość często bywała płytkością). Wyrzekł on więcej niż dowcipnie: ponieważ Dante ma komentatorów, to wystarcza, aby stał się niezrozumiałym. Dziwniejsza jest, że i Lamartine tak samo prawie myślał. Szczery jednak, a przedewszystkiem indywidualny, zmysł poetycki, ten głos serca literatury, nieznoszący przymusu, przestał zadawalać się światłem, rzucanem na dzieła i osobę wieszcza z dusznych zakamarków uczoności, i nareszcie przemówił świeżym srebrnym dzwonem. Kiedy aż do ostatnich czasów zagadnienie Danta spoczywało i nawet komentarzy nie pisano, nagle zjawiło się ich kilka prawie jednocześnie. A przytem sam nieśmiertelny utwór zaczęto drukować na nowo z takim zapałem, że w krótkim okresie, który mniej więcej odpowiada gasnącemu dziś pokoleniu, ukazało się około dwudziestu pięciu wydań Boskiej Komedyi71. Lecz dlaczegoż właśnie temu oto pokoleniu przypadła rola odnowiciela Danta? Bo ono odrodziło poezyę wogóle, bo wydało subtelne plemię romantyków, które umiało i samo tworzyć i znało się na twórczości innych i miało sztukę wwiercania się w dusze zawiłe i niezwykłe. Było to nietylko pokolenie śmiałej fantazyi, gorącego uczucia, głębokiej, wpatrzonej w duszę ludzką liryki — ale i czynu. Romantyzm był rewolucyą poezyi, rewolucya była romantyzmem historyi. Już więc na pograniczu dwu wieków, czerwonem od łunprzewrotu, zjawiają się tacy jak Vincenzo Monti, a potem szlachetny wygnaniec Ugo Foscolo, ażeby z imienia duchowego ojca Italii zrobić sztandar rokoszowy. Poeci-szermierze, poeci męczennicy odczuli pod beretem teologa zuchwałą głowę Tyrteusza, pod leniwą suknią mędrca — płomienną pierś marzyciela i wielkiego patryoty. Choć więc idea zjednoczenia i oswobodzenia Włoch zakiełkowałaby i kwitła sama przez się, jednak Dante był dla niej znakomitym argumentem i świetnem hasłem. Zapał narodowy z natury rzeczy pomieszano w jedno płomię duchowe z zapałem florentczyka, którego słowa łatwo możnaby włożyć w usta wiekowi osiemnastemu:

O, niewolnico, Italio biedna,

Gospodo balu, nawo bez sternika

W czas burzy wielkiej, już nie ziem królowo,

Jeno siedzibo wszelkiego nierządu!

(Czyściec VI).

Słusznie też powiedziano o wielkim dramatopisarzu budzącej się Italii, Alfierim, że w nim odżyło ziarno przez Danta posiane. I słuszniej jeszcze, że „prawdziwe odrodzenie Włoch stanie się i stać się może tylko na drodze, wskazanej przez poetę Komedyi Boskiej, na drodze pełnego powagi przeboju, czystego poświęcenia, zaparcia się wszelkiej płochości”72.

Poprzez dzieje Włoch przewijają się bowiem dwie wstęgi — dwa usposobienia: czysto literackie i nieraz swawolne — to Petrarca, Ariosto, Pulci i im podobni, i surowo ideologiczne, poczęte w Alighierim, ukoronowane potem sztuką Michała Anioła, a zakończone w Leopardim i po części w Carduccim. Świetnie ten ostatni charakteryzuje wielkiego protoplastę jako sędziego-poetę wieków, straszliwego sędziego i świadka bezrządu i upadku. Podobnież określa go Józefin Paladan: „Żaden geniusz nowoczesny nie ukazuje potomności oblicza tak surowego jak Alighieri. Zda się jakoby przeszedł przez życie w postawie świeckiego papieża, dzikiego i natchnionego73”.

Do niego dzisiaj zwraca się myślą każdy duch namaszczony, mający nad sobą mistyczną gędźbę ideałów. Nieszczęśliwy Giacomo Leopardi tę mistykę głuszył w sobie zgrzytami sarkazmu, ale ona, silniejsza, górowała. Melodye Dantejskie czyste i wzniosłe dźwięczą w jego marmurowych rymach spiżem.

Jakgdyby wiek nasz był duchowym krewniakiem Danta — tak często zwraca się doń po chleb moralny i natchnienie poetyckie.

Nietylko bowiem tragiczny zamiar, czyniący ze świata piekło, budzi w literaturze sumienie dantejskie, domaga się sądu i wyroku, nadziei i proroctwa, lecz i tęsknota idealistyczno-mistyczna wogóle pożycza nieraz od Danta nastrojów jego Nowego Życia i boskości jego Beatryczy. W tym liliowym powiewie marzeń, które nazwano prerafaelizmem, łatwo odróżnić asfodele i nadziemskie, elizejskie kwiaty Czyśćca i Nieba. Przypłynęły one z południa głównie na skrzydłach neoplatonizmu i, rzecz prosta, za sprawą wyższych mocy dziejowych, które wybrały sobie za narzędzie Byronów i Shelleyów, a potem i czysto dantejską rodzinę Rossettich. Jej głowę znamy już ze słynnego dzieła o kabalistycznych tajemnicach Komedyi; syna jednego nazwał Dantem; drugi syn, William, tłómaczył Piekło, córka wydała pracę o planie Komedyi. Wszyscy troje sąludźmi nowymi, najwięcej zaś Dante Gabryel Rossetti, wielki marzyciel, poeta i malarz, zmarły w r. 1882. Jego obraz „Sen Danta” oddycha niewysłowionym czarem marzenia i melancholii, które uzmysławia cudna grupa niewiast, otaczających śpiącą Beatryczę. Jest to malowidło o niezrównanej, wprost muzycznej, melodyjności. Jego sto jeden sonetów miłosnych, pod ogólnym tytułem Dom Życia, uważać można za wyrosłe pod tuberozowem tchnieniem Nowego Życia74. Jest to najsubtelniejszy, najpoetyczniejszy wyraz szlachetnego uczucia i głębokiego hołdu dla kobiety.

Nie tu miejsce na całkowity opis tego drugiego, literackiego, żywota Danta. Wyśledzić gałęzie i pędy piśmiennictwa, w które wlewa się jego zapładniający geniusz — to przedmiot całej osobnej księgi. Niechaj wystarcza, że wogólności to mistrzowanie poetom nowym zaznaczyć mamy prawo, witając w niem laur świeży na sławną, smutną głowę.

Tak samo treścią osobnego, a wielce pięknego, rozdziału musiałby być Dante w literaturze polskiej. Byłoby godnem trudu wykazać, jak dla chwały wielkiego sędzi nierządu przygotowany był grunt w narodzie, który wydał Skargę i słyszał jego sędziowskie gromy. Jakoż chwała ta zabłysła w dobie sławnej naszego romantyzmu. Trójcawielkich naszych wieszczów uczuła w sławnym wygnańcu wzniosłą miłość ojczyzny, namaszczone poświęcenie dla idei i chłoszczące szyderstwo. Mickiewicz, jak już wiemy, przekładał z mistrzowską prawdą, uczuciem i bezmierną szerokością urywki Piekła; jego pierwszej, wstępnej tercyny pieśni III nigdy dość często przytaczać nie można:

Przeze mnie droga w miasto utrapienia,

Przeze mnie droga w wiekuiste męki,

Przeze mnie droga w naród zatracenia.

Stanowi ona i w oryginale ogniwo najwspanialsze, w złowrogim rytmie swym — naszemu językowi niedostępnym — jedyne na świecie, a szlachetnością i muzyką brzmienia zdolne przyprawić o nieprzytomny zachwyt:

Per me si va nella città dolente,

Per me si va nel’ eterno dolore,

Per me si va tra la perduta gente.

A Juliusz Słowacki? Słusznie pisze on do autora Irydyona: „... Na spotkanie twojej czarnej Dantejskiej chmury prowadzę lekkie, tęczowe i Aryostyczne obłoki”. Bo całe „Poema Piasta Dantyszka, herbu Leliwa o Piekle” cechuje pewna przedziwna lekkość i powiewność. To nie są straszne pożary mąk piekielnych, lecz raczej skaczące błędne ogniki, błyskotliwe race uczucia, wobec których nie zupełnie przekonywającemu wydadzą się słowa:

Mój widok sądem jest, mój płacz przeraża,

Umarli co mię zobaczą, nie zasną:

Bóg może nawet twarz odwróci jasną

Na blask boleści, który ze mnie strzela.

W tem jednak skrzywdził siebie Słowacki, że zawiele oddał Aryostowi; jest bowiem w całej tej fantazyi sam sobą, niezrównanie rodzimy we wszystkiem, co się dzieje dokoła szlachcica z czapką na bakier na głowie, niosącego krwawy zapozew Bogu. Czy gdy Dantyszka niosą aniołowie „nakształt zerwanej stokroci w tęczę złotowłosą”, czy go przeprawia w czarnej łodzi „człowiek, co, wożąc mgły, zarabia chleba”, — zawsze i wszędzie jest to strzelistość olśniewająca „Beniowskiego”, świetne meteory tragedyi, miotającej pioruny, czerepy i węże, rozlewającej się w kałuże krwi, spowitej w straszne kiry, tęskniącej bielą gołębi lub łabędzi.

I dlatego zasadnicza piekła Dantyszkowego tonacya, choć raz po raz czyni wrażenie, jakoby z motywu Ugolinowego wziętą była — ma swoje źródło we własnej jaskrawej fantazyi Słowackiego, do której obraz mąk Ugolina, poprostu, szczególnie przypadał:

Widziałem rzeczy straszne i żałobne,

Widziałem ludzie do wężów podobne

I zrastające się ich ciała z gadem:

Ale ten zdrajca, ośliniony jadem,

Ale ten własne gryzący piszczele,

Ale ten blady w lamentów kościele,

Oplwany cały krwią zdradzoną w oczy;

Ale ten straszny, co psim zębem broczy

Białą pierś żony i bolem się żywi,

A gdy zapłacze, to piekło zadziwi —

Ten jeden z myśli mi trupy wygonił

I zadziwiłem się, żem łzę uronił.

Choć poeta skorzystał z niektórych ważnych epizodów Komedyi Boskiej, gdy np. pokazał swemu Piastowi nawet Papieża w piekle — nadał mu znaczenie nadzwyczaj swojskie i głęboko trafne. I przeto w ogólności rzec można, że Dante odbił się u Słowackiego jako potężny zapładniający bodziec, którego zasługi nie zmniejsza chybapewien dosyć wyraźny rozdźwięk niedociągnięcia i maniery75.

Łącznik jeszcze silniejszy i zarazem wysoce oryginalny między Komedyą a literaturą polską stanowi Zygmunt Krasiński. U niego bowiem Dante jest nietylko pochodnią rozświetlającą mroki piekieł rodzimych, nietylko autorem namaszczonym przez Boga, lecz i żywym człowiekiem, który nieśmiertelnie przetrwał do czasów nowych i wmieszał się do spraw dziejowych i spraw polskich. Odgrywa on rolę potrójną: służy Krasińskiemu za natchnienie i użycza jego wiekopomnemu dziełu imienia Nieboskiej Komedyi, oraz poddaje formę do całkiem nowoczesnego obrazu — obrazu piekieł giełdy i targu, w Poemacie niedokończonym (Sen). Następnie staje się sam Wergilim i przewodniczy poecie w wędrówce po owych właśnie okręgach państwa pieniężnego, a także po czarodziejskiej kranie przeszłości od wieszczbiarzów chaldejskich po przez walki idei i wiar aż do trybunów ludu dzisiejszego. Wreszcie miesza się do dramatu osobistego duszy bohatera — na poły Hamleta, nieco Platończyka i nieco bohatera czynu — służąc mu za druha, towarzysza, powiernika i mistrza w zawikłaniach życiowych.

Nie miejsce tu na dokładną charakterystykę tego dziwnego stosunku. Powierzchownemu czytelnikowi może się on wydawać grubo naciągniętym i wlewającym do szczytnej poezyi pewną prozę. Może go razić, że Młodzieniec odzywa się do swego towarzysza: „Uważaj Aligier”, a służący Jakób wiedzie z nim pogawędkę i mówi: „Wielmożny Panie”. Mogłoby się też wydawać pewnym gwałtem i pewnym przymusem stronniczym, zadanym wielkiemu apostołowi braterstwa, że ukazuje w piekle rękodzielników i wyrobników i rzuca ich w jeden wspólny dół z lichwiarzami. Ale uważne wgłębienie się w oba wielkie utwory Krasińskiego odsłania jego górne stanowisko w sprawie wiekowej walki społecznej, wzniosłość etyczną w bohaterze, i taką skalę rozległą kompozycyi, takie osiowe, centralne uchwycenie dramatu świata nowego, że cień Danta nie miałby prawa skarżyć się ani na zbytnią poufałość, ani na wybór towarzystwa, ludzi i wypadków.

Bo owo otoczenie, które mu dał nasz poeta, jest doniosłe i tragiczne, zwłaszcza w pielgrzymce po historyi, gdzie występują, kto wie czy nie pod wpływem Rossettiego, z całą swą tragiczną grozą Templaryusze, Albigensi, Różokrzyżowcy i Wolno-mularze, gdzie się ukazuje boski Platon i majaczeje w oddali walka tronu świeckiego z duchownym, gdzie kołyszą się nad głowami wszystkie, godne Danta, wielkie pragnienia, bole, krzywdy i tęsknoty do wiekuistego ideału Ludzkości.

Między dwiema postaciami poetów wywiązuje się w końcu jakaś równoległość i niby podobieństwo — ten sam ideał uduchowionej „Planety troistej, lecz jednej”, „Niedziela człowieczeństwa” i „Zmartwychwstania ciał — Anielstwo”, te same tradycye rzymskie, ten sam indywidualizm, wyższy nad sekty i sztandary, ten sam filozoficzno-dyalektyczny nastrój umysłu.

A jeśli mimo to niekiedy zgrzytnie fałszywą nutą przekonanie o wyższości nad Dantem, a czasami znów buta szlachecka, nieco jasełkowo przedstawiona — to jednak każdy przyzna, że trudno wymyśleć hołd głębszy i wyższy nad ten, którym jest przedstawienie Danta w roli uczestnika i bohatera dramatu wieku dziewiętnastego. Choć dziwnym, ale przecież bajecznie uwielbionym, jest ten Aligier, który walczy z Pankracym, upomina go, iż jest synem Rzeczypospolitej lackiej i recytuje mu imiona królów i hetmanów polskich.

To coś więcej niż owo kadzidło, którego jedynie brakowało, ażeby Danta uczynić świętym — jak mówi słynny jego czciciel i znawca, Ozanam. To jakieś uznanie patronatu nad nieszczęsnemi ludami.

Takiego pomnika nie wystawił nikt wielkiemu florentczykowi. Krasiński w imieniu swoich i całego świata uznał go orędownikiem narodów i zbawienia w przyszłości, rozdawcą wiekuistej Miłości, Rozumu i Woli.

I oto nie wyda się już chyba przesadnem twierdzenie Proroctwa, że na grób w Rawennie cisną się tłumy pielgrzymie: światli królowie, a między nimi Jan Saski — słynny tłómacz i komentator Danta, znany pod pseudonimem Philaletesa, dom Pedro Brazylijski, Wiktor Emanuel oraz przedwcześnie zmarły Fryderyk III, bojownicy wolności, poeci i artyści z całego świata. Księga pamiątkowa uwieczniła wszystkie sławne i drogie imiona. Byron wszedł tam w stroju uroczystym, jak do świątyni, i złożył u stóp grobowca dzieła swoje, a papież Pius IX wpisał obok swego imienia znaczący w tym wypadku i melancholijny urywek z Czyśćca o znikomości sławy: Non e’l mondan rumor altro ch’un fiato di vento (Rozgłos światowy wszak to wiatru tchnienie, co stąd i zowąd dowolnie przychodzi). Lecz tym razem stałosię inaczej. Sława trwa i wzrasta. Nawet echo samego cierpienia w dziwnie trwałe wcieliło się symbole.

Jakgdyby sam los chciał zostawić nietkniętą aureolę wygnańczą poety i uczynić go chlubą i własnością całego świata, grób ten do dnia dzisiejszego został za granicami właściwej ojczyzny. Niewdzięczna Florencya, parvi mater amoris, jak opiewa wiersz, przypisywany samemu poecie a umieszczony potem na grobowcu76, próżno starała się zabrać sławne popioły. Zapóźno było. Całą swą historyę ma ta walka jej z Rawenną, która zręcznie i wytrwale chwały swej broniła. Nie pomogły żadne podstępy, prośby i poselstwa, wyprawiane przez miasto rodzinne Alighierego. A gdy się nareszcie udało zyskać nad Rawenną wpływ, — było to za Leona X Medyceusza — i wysłańcy jego przybyli po prochy poety i trumnę wreszcie otworzono — o, dziwo! — okazała się pustą! Tylko parę liści zeschłego wawrzynu i nikłe okruchy kości świadczyły, że w niej niegdyś istotę ludzką złożono na sen wiekuisty.

Dziś istnieją dowody, że to Franciszkanie, w obawie przed zamachem — trumnę z wnętrza muru wyjęli i zwłoki przenieśli. Znaleziono je dopiero w roku 1865 podczas obchodu jubileuszowego — niemal przypadkiem, w kaplicy sąsiadującej z Mauzeoleum; leżały w skrzyni drewnianej z napisem: OSSA DANTIS A me Fra Antonio Santis hic reposita77 anno 1677 die VII octobris.

Było to odkrycie świętem nadzwyczajnem i dało pochop do mnóstwa sprawdzeń, pomiarów, mów i prac literackich. Lecz nieubłagana krytyka, i tej szlachetnej radości nie szanując, pośpieszyła pokazać zapaleńcom swą twarz powątpiewającą.

Ale dusza ogółu nie słucha trzeźwych wywodów, zresztą w tym razie słabych bardzo; poetycznej radości wydrzeć sobie nie pozwoli — i dobrze czyni. Więc skarb ojca Santisa przeniesiono uroczyście do tego samego Mauzoleum, które i dawniejszą trumnę wieszcza przytuliło.

Florencyi zaś i tym razem zostawiono tylko zaszczyt powrotu nad Arno z pustemi rękoma. Straszna to nauka.

Snadź z wygnania i sieroctwa wielkim cieniom bliżej było do właściwej swej ojczyzny, do sfer, kędy króluje

Miłość, co słońce porusza i gwiazdy.

Przypisy:

1. zdjęcie pośmiertne rzeczywiste — porównaj F. X. Krauz: Dante, sein Leben und sein Werk — (1897). W nader interesującem tem, wielkich rozmiarów, dziele znajdzie czytelnik między innemi wszystkie wyniki prac nad portretem Danta, a także mnóstwo odnoszących się do tego przedmiotu illustracyi. [przypis autorski]

2. Dziś jeszcze (...) sławnego poetę — Vasari: Le vite dei più eccellenti pittori, scultori e architetti (wydanie neapolitańskie, 1884). [przypis autorski]

3. ta jego cecha (...) piękna — tę dziwną bezwrażliwość wobec liryzmu Danta zdradza znany erudyt Scartazzini, który dopatruje się u poety charakterystycznego braku Liebenswürdigkeit. Czy nie miał czasem na myśli Gemüthlichkeit?... [przypis autorski]

4. Gdyśmy czytali (...) kochanek namiętny — błąd źródła: w tłumaczeniu Antoniego Roberta Stanisławskiego fragment ten brzmi: „Zgubił nas w końcu jeden ustęp mały:/ Gdyśmy czytali, jak uśmiech roskoszy”. [przypis edytorski]

5. piosnka — powtarza ją często Scartazzini, zwłaszcza w książce p. t. Dante-Handbuch (Lipsk 1892). Również Karol Witte powiada, co już jest wiele dziwniejszem. „...des durch und durch gesunden Dante...” w epokowem dziele, raczej zbiorze prac p. t. Dante-Forschungen, a mianowicie w rozprawie Dante’s Trilogie. [przypis autorski]

6. rodzina urzędownie do szlachty nie należała — porównaj Krauza, a zwłaszcza Scartazziniego: Dante-Handbuch — rozdział: Herkunft. [przypis autorski]

7. Allighieri — Carducci pisze z rozmysłem bardziej archaicznie: Allighieri. W ogólności zaś nazwisko to w dawnych źródłach brzmi rozmaicie: Alleghieri, Allegieri, Alighieri, Allighieri, Alagherii, Alleghirii, Adegerii. Najstarożytniejszą formą jest: Aldigherius, co Niemcy wywodzą od (longobardzkiego, staroniemieckiego, gockiego) Adalgêr, Altgêr i t. p. (Porównaj F. X. Kraus: Dante str. 24–25). [przypis autorski]

8. Lecz i krew germańska (...) germańską — Giosue Carducci: Opera di Dante (str. 46–47). [przypis autorski]

9. zajmował w jednej z wszechnic włoskich katedrę — Scartazzini: Dante-Handbuch, rozdział: Student oder Docent... [przypis autorski]

10. Scartazzini: Handbuch (179). [przypis autorski]

11. Scartazzini: tamże. [przypis autorski]

12. autor wspaniałego wydania Boskiej komedyi, nadzwyczajny erudyt — Ojciec Bertier; wydanie to, do tej pory nie skończone, jest jednak mało krytyczne: „Allighieri nella Commedia ci offra un trattato di morale scolastica in forma di poesia.” [przypis autorski]

13. Vita nuova — ułożonym najprawdopodobniej w okresie lat 1292 do 1295. [przypis autorski]

14. Scartazzini, rozdział Familienleben. [przypis autorski]

15. Beatrice z Komedyi Boskiej to święta — w rzeczy samej figuruje ona w Raju miedzy świętymi, dziwna tylko, że miedzy świętymi starego zakonu, nie zaś nowego: „.... W trzecim rzędzie siedzi/ Jak sam to widzisz, Rachel z Beatrycze/ Sara, Rebeka, Judyt i prababka/ Śpiewaka, który, nad grzechami swemi/ Bolejąc, wyrzekł: Zmiłuj się nademną.” (Mowa tu, oczywiście, o Królu Dawidzie. Raj XXXII). [przypis autorski]

16. Wstęp do francuskiego tłómaczenia sonetów Danta przez Gabryela Rossettiego La maison de vie (MDCCCLXXXVII). [przypis autorski]

17. Beatrice — porównaj F. X. Krauz: Dante, sein Leben und sein Werk etc. (1897. str. 226–227). [przypis autorski]

18. Porównaj w tym względzie Burckhardt: Kultura Odrodzenia — I. [przypis autorski]

19. Jednak życiorysy gruntowne i bezstronne — w tym względzie Scartazzini i F. X. Wegele, autor znakomitej pracy p. t. Dante Alighieri, Leben und Werke, — są jednego zdania. (Wegele str. 89 wyd. III Jena 1879; Scartazzini, rozdział: „Kriegsdienste.”) Całem oparciem dla opinii przeciwnej jest okoliczność, że o zawodzie żołnierskim Danta nie mówi Villiani, ani Boccaccio. [przypis autorski]

20. zdaniem historyków — porównaj Wegelego i Scartazziniego, który zresztą mimo pozory samodzielności na tamtym się opiera. [przypis autorski]

21. „Niuna legazione si ascoltava, o niuna si rispondeva, ne niuna legge si riformava... breva mente niuna deliberazione... se egli non dava la sua sentenza” (według wydania, znajdującego się w bibliotece Jagiellońskiej). [przypis autorski]

22. Wegele (143). [przypis autorski]

23. Wegele (155). [przypis autorski]

24. odpocznienie znękanej duszy — właściwie: złożyć „riposare animo stanco”. [przypis autorski]

25. (Convito. I. 3) — nie podobna ominąć tu ważnego waryantu dziejów skazania i poselstwa. Owoż Scartazzini nie wierzy, ażeby mogła była choćby tylko powstać myśl użycia Danta do poselstwa wobec jego jawnie wrogiej postawy względem kuryi. Sc. dowodzi, że pomysł taki byłby nietylko niepraktyczny i nieprawdopodobny, ale wprost niedorzeczny. Za ważne poczytuje to, że ani słówkiem nie wspomina o poselstwie rzymskiem Białych Villani, który opowiada wyczerpująco inne wypadki r. 1301. Nadto z zestawienia dat wynika, że w roku owym papieża Bonifacego VIII zgoła w Rzymie nie było. Również faktem jest prawie ustalonym, że Dante wraz z innymi skazanymi uciekł z Florencyi, a ponieważ, ażeby módz uciec, należało wprzód być we Florencyi, przeto oczywista, że Dante podczas skazania go był w mieście rodzinnem, a więc nie na wyprawie poselskiej. Nie zdaje się jednak, żeby pogląd ten był popularny w dantologii i we Włoszech, skoro poezya włoska przyspasabia się teraz właśnie do obchodu sześćsetnej rocznicy poselstwa rzymskiego. Piszący zaś te słowa, mimo całą cześć dla Scartazziniego jako specyalnego i wyjątkowego znawcy przedmiotu — nie zawsze czuje się przezeń przekonanym. Częściej właśnie odwrotnie; jakaś oschła i cierpka, rzec można zasadnicza, opozycya wobec danych przekazanych przez przeszłość, odbiera Scartazziniemu dar przekonywania. A przytem często bardzo uderza on brakiem intuicyi poetyckiej, bez której rozważać żywota poety niepodobna. Tak np. mniema, że wszystkie owe punkty oskarżenia, jak kupczenie urzędami, nieprawne zyski i t. p., które weszły do wyroku jako jego motywa — mogły być uzasadnione, albowiem zachodzi pewne prawdopodobieństwo, że poeta wiódł życie nad stan i przeto musiał szukać pomocy w źródłach dochodu nieuczciwych. Zgoła jednak niczem poważnem nie usprawiedliwia Scartazzini tego niesmaku, jakim jest niewątpliwie zestawienie dwu pojęć: „Dante” i „frymarczący urzędami”. Cała racya tkwi tu w zasadzie: „Dlaczegóż nie? wszystko jest możebne!”. Jest to drętwy sceptycyzm bibliografa, który, ponieważ zna książki wszelakiej materyi, przeto sądzi, że nawet w duszy poety mogą się wszystkie te materye zmieścić, i tak mechanicznie kładzie uczucia w duszy ludzkiej jak foliały na półkach, a zapomina, że od wieków zwyczajem było stawiać nienawistnych partyi rządzącej pod pręgierz, a okrucieństwo stronnicze usprawiedliwiać bajkami o wszelkich możliwych zbrodniach i niebezpieczeństwie dla moralności publicznej. Dla tych i tym podobnych względów czytelnik nie znajdzie w książce niniejszej zbytniego pochopu do owej radosnej czci, którą otaczają Scartazziniego niektórzy z nowszych, a zwłaszcza niemieckich, badaczów Danta, ani do powolności nadmiernej dla owego sceptycyzmu. [przypis autorski]

26. Witte: „Ueber das Missverständniss Dantes” i „Ueber Dante” (Dante Forschungen t. I). [przypis autorski]

27. Por. wydanie włoskie Komedyi Boskiej Eugeniusza Camerini (Milano 1891). Introduzione. [przypis autorski]

28. W Revue contemporaine. [przypis autorski]

29. Trylogia DantaDante-Forschungen. Tom I. [przypis autorski]

30. Przypisując Wittemu to, czego on nie myślał i nie wyrzekł, estetyk krakowsko-paryzki dowiódł, że posiada nietylko wysoki talent pisarski i znakomite poczucie piękna, lecz i niebywały dar zwyciężania urojonych współzawodników. W obecnym sporze chciał on zebrać łatwe laury i w tym celu dosyć ryzykownie przeinaczył cudzą, rozumną, oględną i pożyteczną tezę, która ma prawie urok odkrycia. [przypis autorski]

31. Biagioli u Wittego — (tom I str. 54). [przypis autorski]

32. Witte w dziele przytoczonem (Tom I str. 63). [przypis autorski]

33. Mondo dantesco intentioso i Mondo effetivo — F. X. Krauz (p. 412). [przypis autorski]

34. np.: [przypis redakcyjny]

35. „To wściekłe zamykają (...) niebezpieczeństwem” — są to słowa słynnego znawcy literatury średniowiecznej, Simonde’a de Simondi, wypowiedziane w dziele La littérature du midi de l’Europe (wydanie 1819 r., rozdział o Dantym). [przypis autorski]

36. Komedya Boska — porównaj wstęp do włoskiego wydania Komedyi, napisany przez Eugeniusza Camerini (Milano 1891). Porównaj też Krauza, który szczególnie szeroko uwzględnia i rozpatruje wpływ sztuki na Danta. [przypis autorski]

37. Zwróć, Beatrycze, (...) nim kryjesz — przekład ten — Stanisławskiego — jest zupełnie dosłowny. Volgi, Beatrice, volgi gli occhi santi,/ Erà la lor canzone, al tuo fedele/ Che, per verderti, ha mossi passi tanti./ Per grazia fa noi grazia che disvele/ A lui la bocca tua, si che discerna/ La seconda bellezza che tu cele. [przypis autorski]

38. że jest sam sobie panem — to jest jedyny, zdaniem mojem, jako tako wierny obraz pobudki, która zrodziła Komedyę. Pewny jestem, że trafiłby on do przekonania każdemu szczeremu czytelnikowi Komedyi, a także trafia najświeższemu i gruntownemu znawcy Danta, jakim jest Krauz, którego obszerne dzieło dopiero w roku 1898 wyszło. I on wprawdzie nie mógł się powstrzymać od pewnego schematu dziejów duchowych poety (złożonego, już nie z trzech, lecz z czterech, okresów); ale blizkim jest tego, aby widzieć punkt ciężkości w gwałtownym zwrocie od ziemskiego pobrukania skrzydeł, w którem przeważającą rolę grał wybujały erotyzm. Słusznie też zwraca uwagę na pieśń o słodkiej syrenie, która została tam zohydzoną, tak prawie, jak się dziś zohydza „dla miłości” w muzeach osobliwości (Czyściec XIX). [przypis autorski]

39. Jakoż okazuje się (...) swego — inny znów świeży schemat: 1) młodość — subjektywizm i zwalczenie zmysłowości, 2) działalność polityczna, 3) Marzenie o przyszłości i wieczności — zbudował Isidoro del Lungo w dziele Dante nel suo poema (1893). Podajemy za Krauzem. [przypis autorski]

40. Oczywiście, na ten punkt interpretacyi Marchettiego wobec wyrażonej już opinii o znaczeniu ciemnego lasu — nie zgadzam się. [przypis autorski]

41. O Marchettim porównaj też Krauza, a zwłaszcza Wittego w dziele przytoczonem. (Tom I str. 55). [przypis autorski]

42. serce [przypis redakcyjny]

43. Wegele, passim, szczególnie 554. [przypis autorski]

44. Za pierwszą hypotezą jest Witte, za drugą Wegele. Wyczerpujący spór ten znaleść można u obu autorów, u Wegelego nadto w osobnym dodatku do rozdziału Dantes Politik (371). [przypis autorski]

45. Wegele (340). [przypis autorski]

46. Wegele (320). [przypis autorski]

47. Wegele, a za nim Klaczko. [przypis autorski]

48. imperator rzymski — Carducci zupełnie słusznie nazywa projektowany przez Danta związek ludów Una cristiana republica (L’opera di Dante 29). [przypis autorski]

49. CommentoDivina Commedia con commento analitico (Londra 1826). Sullo spirito antipapale che produsse etc. (1832). [przypis autorski]

50. B. I. C. E — co znaczy: „Ale szacunek, który mię całego/ Opanowuje dla B i dla I C E”. Wedle Arroux’a: E oznacza Enrico, a J, C — Jezus Chrystus. [przypis autorski]

51. Witte I — Rosetti’s Dante Erklärung. [przypis autorski]

52. kluczy i ceremoniałów, których świadomość przypisują Alighieremu — porównaj: Rozprawę powyższą Wittego, a także Feriusa Boissarda: Dante révolutionnaire et socialiste, mais non hérétique. Paryż 1858, wydanie 2-ie. [przypis autorski]

53. „Był to geniusz (...) wszystkich” — F. Boissard str. 77. [przypis autorski]

54. że w planach (...) naszej epoki — Ibidem 77–78. [przypis autorski]

55. Ciekawy i znamienny jest rodowód tego efektu z „Tragedyą Danta”, którym J. Klaczko kończy swą książkę, niby uroczystym epilogiem i zarazem ostateczną formułą geniuszu poety. Owoż, popierwsze, charakterystyka Danta jako kosmopolity jest dziełem Wegelego, co zresztą autor Wieczorów Florenckich przyznaje, ale tenże Wegele jest także ojcem pomysłu o tragiczności w losach idei Danta, czego z wielką — mniemam, ujmą dla prawdy i ścisłości — Klaczko nie zaznaczył. Godzi się wszakże objaśnić, że znakomity dziejopis niemiecki rozumie doskonale i uznaje całkowicie, iż ta idea imperium rzymskiego, którą wyszkicował Dante, nie ma w sobie nic prawdy, nie jest zgoła historyczną, jest mystyczną i właśnie jako taka i jako własna fikcya — dodam od siebie — podatną do wszelkich utopii (W. 356–7). Może więc być mowa jedynie o tragiczności tkwiącej w spełznieniu planu odbudowania światowładczej i wedle Danta opatrznościowej Romy. Lecz Roma – to tylko forma idei dantejskiej. Duch jej przetrwał niespożycie. Sam Wegele znakomicie osłabia i nawet do zera sprowadza w innych miejscach swego cennego dzieła to, co wyrzekł był o sprzeczności owej. Powiada bowiem trafnie, że Dante wolał okupić jedność Włoch (dodajmy — i ludów) małem ustępstwem dla obcego monarchy niż oddać je, jak przeciwnicy na poćwiertowanie przez własnych witeziów. Lecz nawet ten obezwładniony gdzieindziej motyw Wegelego można uważać prawie za lapsus calami, a więc za cóś niegodnego bynajmniej naśladownictwa. Całkiem też słusznie wykrzyknie Witte z powodu dzieła Wegelego i zarzutu, że Dante popełnił błąd „Jeżeli to było niedorzecznością (szukanie w światłem, przez Boga zesłanem, cesarstwie ratunku na tyranię dynastów i plebsu) — no, to, zaiste, jedną z najszlachetniejszych — niedorzecznością, którą z nim dzielili najlepsi i najrozumniejsi jego współcześnicy i najgorętsi patryoci (Witte tom I 77). Jakoż sam Wegele woła: „Ale dokąd wiódł drogowskaz przyszłości, to dostrzegł Dante swym orlim wzrokiem, i ta myśl stanowi właściwe, plenne ziarno wszystkich jego scholastycznych i mystycznych wywodów. „Pokój, Wolność i Sprawiedliwość” — toć to są ostatecznie najwyższe wymagania, które państwo i po dzień dzisiejszy sobie stawia”. Autor Wieczorów zaś umiłował sobie „stylowe” traktowanie Danta, jako wielkiego zjawiska „gotyckiego”; „tragedya” bezowocności pomogła więc zamknąć je (żeby snadź nie zepsuć stylu) w granicach epoki gotyckiej. Sądzę, że wielki utopista przyszłości — nie przeszłości — wolałby prędzej, aby pisma jego potraktowano ogniem, niż tym archaicznym złotym pyłem mumii. [przypis autorski]

56. błąd Danta winien być dla nas lekcyą pokoryCauseries florentines (256–7). [przypis autorski]

57. [przypis autorski]

58. Bez cienia (...) śmieli przeczyć — Giosue Carducci: L’opera di Dante (p. 31. Bologna MDCCCLXXXVIII). [przypis autorski]

59. Scartazzini, którego nadzwyczajnej erudycyi w rzeczach Dantego lekceważyć nie można, podaje w wątpliwość zarówno obietnicę ułaskawienia przez rząd Florencyi, która przecież niedawno przedtem jeszcze wyrok zaostrzyła, jak i odpowiedź poety, daną życzliwemu księdzu — a to na zasadzie, iż nie wspomina o nich kronikarz Villani, oraz, że odmowa poety byłaby w niezgodzie z żalami, których nie brak w dalszych pieśniach Komedyi, stworzonych mniej więcej w tymże czasie. — Nie zdaje mi się, ażeby wywód ten był dostatecznie przekonywającym i mógł naprawdę obalić opowieść Boccaccia. Godzi się owszem mniemać, że wprost niepodobieństwem było, ażeby Florencya przy zmiennych swych rządach i wobec rosnącej sławy poety — nie uczuła się ani razu skłonną do przebaczenia. A to, że w Komedyi są skargi i wylewy tęsknoty nie usuwa bynajmniej nakazu dumy i wytrwania w rzeczywistości. Tam — sen, wizya, poezya, w której wszelkie uczucia tęsknoty z rozmysłu jakoby zebrane zostały w jeden wieniec i w której bohater jest uosobieniem pokory; tu — jawa, w której baczyć należało, ażeby godności swej nie przynieść ujmy. [przypis autorski]

60. Johannes de Virgilio — poeta, nazwany tak z powodu swego uwielbienia dla autora Eneidy. [przypis autorski]

61. O tem, że był w Sorbinie... — opierając się w tym względzie na świadectwie biskupa z Fermo, który wyraźnie o zawodzie nauczycielskim Danta mówi. [przypis autorski]

62. Przytem układ (...) O mowie ludu — głównym zwolennikiem tej opinii jest Scartazzini, który obszernie wywodzi, że Dante mógł jedynie nauczać, nie zaś uczyć się. Wedle Scartazziniego pobyt w Paryżu przypada na czas przed cesarzem niemieckim Henrykiem VII († 1313), Cipolla zaś podaje rok 1316 — 1318 za Filipa Długiego. (Scartazzini Dante-handbuch, rozdziały Student oder Docent; Am Wanderstabe. [przypis autorski]

63. doprowadzić je do Anglii — pobytu w Anglii dowodził Gladstone. [przypis autorski]

64. W Rawennie mieszkali Pietro Jacopo i córka, Beatrice — córka Antonia została we Florencyi przy matce, Gemmie Donati, która przeżyła męża o lat kilkanaście. Co do reszty dzieci, to nic pewnego Dantologia nie posiada. Według jednych (L. Bruni) było ich wogóle tylko czworo, według Pelliego siedmioro: Pietro, Jacopo, Gabriello, Aligero, Elioco, Bernardo, Beatrice. Potem miały przybyć Antonia i Imperia. Wiadomości co do Piotra i Jakóba są prawie pewne. Linia Piotra przetrwała aż do naszych dni. Jakób napisał komentarz do Komedyi Boskiej. (I–X Krauz 37–38, 115–116). [przypis autorski]

65. Od ust do ust szły... — opowieści te uwiecznili głównie Boccaccio, Petrarca, słynny kronikarz Benvenuto da Imola, Poggio, Sacchetti, Giovanni da Prato i wielu innych. Wszystkie streścił Krauz w rozdziale Sagen und Anegdoten (124–136). [przypis autorski]

66. Godzi się nadmienić (...) czyn buntowniczy... — przekonał się o tem na sobie F. Boissard. Patrz dzieło przytoczone, rozdział ostatni. [przypis autorski]

67. „wspaniały, zamknięty w sobie obraz świata całego”Kultura Odrodzenia (tom II p. 49). [przypis autorski]

68. Podobnież idea Beatryczy (...) i zachęca do naśladownictwa — Burckhardt (II 48 — 49) przytacza pisarzów włoskich dawnych, którzy, za przykładem Danta, wprowadzili allegorycznego towarzysza. [przypis autorski]

69. „Żaden malarz (...) być miała” — „Nullo dipintore potrebbe porre alcuna figura se intezzionalmente non si facesse prima tale quale la figura essere dee”. Ciekawe te dowody i wiele innych jeszcze zebrał prof. Janitschek w rozprawie: Die Kunstlehre Dantes und Giotto’s Kunst... (Lipsk 1892) głównie str. 17 — 23. Nie potrzeba Janitschka i Burckhardta dla zrozumienia i ocenienia estetycznego nowatorstwa Danta, — powołuję ich jeno, ażeby nie być posądzonym o zbyt paradoksalną charakterystykę. [przypis autorski]

70. Zapełniliby z łatwością całą galeryę obrazów, tak jak spis ich zajmuje całe rozdziały — F. X. Krauz w powołanem dziele swem szczególnie uwzględnia stosunek Danta do sztuk plastycznych. Okazuje się, że inspiracyjna zdolność Komedyi jest naprawdę bajeczna. [przypis autorski]

71. Witte: Ueber das Missverständniss Dantes. [przypis autorski]

72. Wegele (608). [przypis autorski]

73. „Żaden geniusz (...) i natchnionego” — wstęp do tłómaczenia sonetów D. G. Rossettiego „La maison de vie” [przypis autorski]

74. Dom Życia — Beatryczą D. G. Rossettiego była jego żona, przedwcześnie zgasła Elżbieta Siddal. Podobno poeta rękopis sonetów włożył do jej trumny, lecz potem uzyskawszy, że go wydobyto, ogłosił drukiem. Peladan w pięknem i ciekawem studyum, stanowiącem wstęp do przekładu Domu Życia, uważa poezyę Rossettiego za ciąg dalszy poetyckiego neoplatonizmu, który się uwieńczył idealną miłością Petrarki (Laura), Michała Anioła (Wiktorya Colonna) i Danta. Uważa też, że wędrówce tego prądu sprzyjało inne dzieło Rossettiego ojca: Il mistero del amor platonico del medio evo (1840). [przypis autorski]

75. Któryś z krytyków wypowiedział zdanie, że motyw Ugolina mógł grać pewną rolę i w Ojcu zadżumionych i tonem profesora karcił mnie, że Ojca zadżumionych czynię krewniakiem byronowskiego „Więźnia Czyllonu” (w książce mojej p. t. Wszechpoemat i najnowsze jego dzieje), a nie Ugolina, który właśnie „Więźnia” zrodził. Korzystam ze sposobności, aby ten zarzut odeprzeć. Pokrewieństwa literackie, a zwłaszcza poetyckie, opierają się, nie na wspólności imion bohaterów lub zewnętrznego wątku, lecz na wspólności nastrojów i uczuć. Otóż gra uczuć w Ojcu zadżumionych, a zwłaszcza stopniowanie ich tragiczności, tchnie od początku do końca „Więźniem Czyllonu”, zaś z Danta tragedyi zamorzenia w „wieży głodowej” nie zawiera ani jednego bądź psychicznego, bądź estetycznego rysu. [przypis autorski]

76. umieszczony potem na grobowcuJura Monarchiae, Superos, Phlegetonta lacusque lustrando cecini voluerunt fata quousque; sed quia pars cessit melioribus hospita castris actoremque suum petiit felicior astris, hic claudor Dantes patriis extorris ab oris quem genuit parvi Florentia mater amoris. Wiersz ten — jeden z wielu ułożonych różnemi czasy i przez różnych poetów na grobowiec Danta — jest według Scartazziniego dziełem ucznia i przyjaciela Danta, Bernarda Canaccio. (Porównaj też E. X. Krauza rozdział: „Dante in Rawenna”). [przypis autorski]

77. OSSA DANTIS A me Fra Antonio Santis hic reposita — Kości Danta przezemnie brata Antoniego tutaj złożone i t. d. [przypis autorski]