Pod koniec września

Daleko więcej poruszyła naszą publiczność tragedia Reimsu140. Bombardowanie katedry, godnej, aby mównicą Boga była, wstrząsnęło światem. Echa tej kanonady141 odezwały się w uderzeniach wszystkich serc, mających podziw dla tego, co króluje ponad wiekami.

Z początku wierzyć nie mogłem, żeby bezeceństwo142 Hunów143 nowoczesnych aż tak daleko zajść mogło. Przepowiadałem odwołania, sprostowania i sprzeczałem się.

Nawet gdy z wszystkich krańców Europy doszły pomruki gniewu i oburzenia — jeszczem nie dawał144 im wiary. Spiorunowany umysł nie mógł objąć potwornego ogromu tej klęski i bronił się dowodom, iż ona stała się naprawdę. Jakże to, więc ci dorobkiewicze, co przez górę swego skąpstwa przebijają tunel, ażeby dojść do posiadania jakiegoś arcydzieła z cudzego muzeum, poważyliby się burzyć największy arcytwór gotyku, najcudniejszy monument średniowiecznej architektury? Łamać i kruszyć bezcenne rzeźby, najpiękniejsze, jakie świat widział od czasu Fidiasza145 i Praksytelesa146? Obracać w gruzy pradawny chram147 geniuszu francuskiego, najczystszy i najbogatszy wykwit rasy?

Choć nadeszły częściowe zaprzeczenia, fakt najsmutniejszy się sprawdził. Wieże katedry runęły... Z tysiąca bolesnych i łkających opisów, nieraz z sobą sprzecznych, wypływa niechybnie, że brudna dziewka pruska oblała witriolejem148 przecudną twarz królewny — z zazdrości i nienawiści.

Tak jest, dobrze ktoś powiedział: „Niemcy nie wiedzą, jak piękno stworzyć, ale wiedzą, jak je zniszczyć”.

System niemiecki składa się — jak teraz widać jaskrawo — z dwóch zasad: rzucić grozę impetem natarcia i olbrzymim kalibrem dział — oraz zubożyć przez stratowanie najszczytniejszej krasy. Na wszelki wypadek ogołocić, oplwać i oszpecić. Nie wiadomo jeszcze, czy w łapie krwawej zostanie najżyźniejsza połać Francji i miasta, skarbnice Belgii. Na wszelki jednak wypadek dobrze jest tak skazić ich oblicza, żeby nie wywierały uroku i nie czarowały świata.

Zgon katedry w Reims to — żałoba powszechna. Tylko po żywej istocie ludzkiej, po wybranym duchu, po kimś, co był źródłem szczęścia i celem nieskończonej miłości — można tak płakać, jak płaczą po Reims.

Czy przyjdzie Irydion149, co by uknuł spisek pomsty na tę czerń zakutych w żelazo Wandalów?