Zaproszenie do podróży

Siostrzyczko, pieszczotko,

Ach pomyśl jak słodko

Daleko odlecieć nam razem!

Pierś czuciem otwierać,

I żyć, i umierać

W tym kraju, co twym jest obrazem!

Ach, słońca tam mgliste,

Ach, nieba tam dżdżyste

Mój umysł czarują niezmiennie

Potęgą zdradziecką

Twych oczu, o dziecko,

Zza łez, co tak błyszczą promiennie.

Tam zawsze ład, piękno, przepychy —

I rozkosz, i spokój trwa cichy.

Sprzęt lśniący, pieszczony,

Lat ręką gładzony,

Ozdabiałby nasze schronienie —

A w ambry63 wyziewy

Najrzadsze nam krzewy

Mieszałyby lube swe wonie.

Sklepienia tam cenne,

Zwierciadła bezdenne

Wraz z Wschodu świetnością godową —

Do duszy przez życie

Szeptałyby skrycie

Jej znaną, rodzoną jej mową.

Tam zawsze ład, piękno, przepychy

I rozkosz, i spokój trwa cichy.

Pójdź, patrz na kanale

Śpią statki niedbale

Włóczęgi wód toni rozległej;

Dziś na twe skinienie,

By każde życzenie

Twe spełnić — z mórz krańców się zbiegły.

Gdy słońce ucieka,

To zaraz obleka

Fioletem i złotem błyszczącym

Gród, pola, kanały;

I oto świat cały

Usypia w tym świetle gorącym.

Tam zawsze ład, piękno, przepychy

I rozkosz, i spokój trwa cichy.