III

Dziecina — pomnę — nad ciemnawą kartą

(Bo nawet odcień pamiętam papieru)

Schylony — z głową oburącz podpartą,

O! ileż, ileż ciągnąłem eteru2

Z czytania, z księgi, z możności czytania? —-

I jak smutnawo było mi dokoła,

Kiedy już świeca gasła (rzecz tak tania!...)

Albo gdy z starszych kto nagle zawoła,

Albo gdy widzę już, że kilka tylko

Arkuszy — tak że końca dotkniesz szpilką!...