Pieśń XX
Orzeł kończy mowę. Duchy śpiewają. Przemawia orzeł powtórnie i wymienia niektóre duchy: Dawida, Trajana, Hiskię, Konstantyna, Wilhelma, Ryfeusza. Dalsze pouczenia o błogosławieństwie niechrześcijan.
Gdy światło, które oświeca świat cały,
Schodząc z półkuli naszej, dzień przetrawia,
Niebo, co przezeń świeciło w dzień biały,
Nagle wieczorną poświatę roznieci
Przez wiele świateł, w których jedno świeci;
Taki stan nieba pamięć mi przedstawia,
Gdy dziób swój godło zamknęło monarsze.
Bo żywe światła miecąc1521 blaski jarsze1522,
Urocze pieśni znów śpiewać poczęły,
Które z pamięci mej jak sen wionęły.
Z jakim gorącem, o miłości słodka,
Płoniesz w tych światłach, wybłyskasz z ich środka1523,
Skąd ich duch iskrzy świętymi myślami!
Gdy szóstej gwiazdy te drogie kamienie
Anielskich dzwonków przerwały dzwonienie,
Zda się, słyszałem, szmer, łoskot strumyka,
Co jasne wody staczając skałami,
Świadczył dostatek źródła, skąd wynika1524.
Jak w szyi lutni dźwięk kształt swój odlewa,
Jak otworami wierzbowego drzewa
Wiatr wpadający całą fletnią śpiewa,
Tak nie czekając, wrzawa tonów taka
Zarazem w szyi zaszumiała ptaka,
Jakby ta była jak fletnia dziurawa.
I przez dziób jego wyszła głosu wrzawa
W kształcie słów takich, na jakie czekałem
Spragnionym sercem, gdzie je zapisałem.
Ptak mówił: — «We mnie ta cząstka widząca,
Co w ziemskich orłach znosi promień słońca,
Chce, abyś sam jej przypatrzył się bliżej.
Patrz, z tylu świateł tej orlej budowy,
Te, co oczyma iskrzą z mojej głowy,
Na pierwszych szczeblach tu stoją najwyżej.
Patrz, ten co błyszczy w środku mej powieki,
Świętego Ducha piewcą był przed wieki1525,
Po miastach arkę obnosił przymierza,
Teraz tu wartość swych piesień1526 odmierza
Miarą nagrody i sam je ocenia
Wedle ich skutków i łaski natchnienia.
Z pięciu tworzących świetny łuk brwi mojej,
Ten, co najbliżej mego dzioba stoi,
Po stracie syna pocieszył żal wdowi1527,
Ile kosztuje, poznał z doświadczenia,
Niebieskich uciech, ziemskiego cierpienia,
Nie być z owczarni miłej Chrystusowi.
Patrz, ten, co świeci, gdzie brew łuk podnasza,
Szczerą pokutą wobec Izajasza,
Zwlekł na lat wiele swój kres ostateczny1528,
Wie, że sąd nigdy nie zmienia się wieczny,
Chociaż na ziemi modlitwa gorąca
Przemienia czasem zachód na wschód słońca.
Trzeci z kolei, którego w tym sława,
Że przeniósł na wschód mnie, orła, i prawa1529
Zły zbierał owoc z najlepszych zamiarów:
Samochcąc berło ustąpił Cezarów
Rzymskim pasterzom i sam stał się Grekiem,
Czuje, że nie jest dla niego szkodliwym
Zło wywołane sercem dobrotliwym,
Choć świat wstrząsnęło trzęsieniem dalekiem.
Ten, co na łuku pochyłości świeci,
Patrz, oto Wilhelm1530! Jako ojca dzieci,
Płacze go naród, którego zła dola
Skarży żyjących Frydryka, Karola;
Jak sprawiedliwy król w niebie kochany,
Widzisz po blasku, jakim jest odziany.
Któż by uwierzył tam na waszej ziemi,
Wśród tylu błędów, że zrodzony w Troi
Ryfeusz oto na łuku brwi mojej
Jest piątym między światłami świętymi1531
Lepiej on od was wie, co łaska boża,
Chociaż nie widzi jeszcze dna jej morza».
Skowronek śpiewa pod obłoki wzbity,
A potem nagle swój akord urywa,
Ostatniej nuty melodyją1532 syty.
Takim zdał mi się wizerunek godła
Przedwiecznej woli, co z siebie wywiodła
Cały świat rzeczy, gdzie w danym zakresie,
Przez nią rzecz każda tym, czym jest, staje się.
Choć była widna moja myśl wątpliwa,
Jak przez szkło farba, którym się nakrywa,
Chciała milczenie przerwać niecierpliwa;
Z ust mych: «Co widzę, to dla mnie rzecz nowa1533!»
Własnym ciężarem wypadły te słowa,
Bo ja widziałem iskrami zapału
Rozpromienioną radość nie po mału1534.
Błysnąwszy żywiej ze źrenic oboich,
Orzeł odpowiedź dał mi w okamgnieniu,
Snadź1535 nie chciał dłużej trzymać mnie w zdumieniu.
«Wierzysz w te rzeczy na wiarę słów moich;
Jak ten, co umie rzecz zwać po imieniu,
Nie wie, co ona i dlaczego znaczy,
Jeśli kto drugi jej nie wytłumaczy.
Niebo modlitwy gwałtu nie odtrąca1536,
Żywa nadzieja i miłość gorąca
Nad wolą bożą zwycięstwo odnoszą;
Nie w sposób, jakim wre z mężem bój męża,
Ona zwyciężać daje się z rozkoszą,
A zwyciężona dobrocią zwycięża.
Pierwsza i piąta dusza na brwi mojej
Zadziwia ciebie, myśl twą niepokoi,
Jak mogły wstąpić w te anielskie szranki?
Wiedz, one z ciał swych wyszły nie poganki,
Jak mniemasz, ale z wiarą chrześcijanki:
Ta, że krzyżowa ofiara się zbliża,
Druga, że triumf wypełnił się krzyża.
Jedna piekielnych wystąpiła żarów,
Skąd nikt nie wraca do dobrych zamiarów,
W kość się i ciało ubrała z kolei,
Co było żywej zapłatą nadziei.
Żywej nadziei taka moc i siła,
Że wprost u Boga łaskę wymodliła,
Aby ją wskrzesić i wstrząsnąć jej wolę,
By mogła z siebie zdjąć grzechu niewolę.
Dusza ta wchodząc w ciała klatkę starą1537,
Krótko w niej żyła, oświecona wiarą,
Ogniem miłości i żądzą zasługi
Tak zapłonęła, że przy śmierci drugiej
Stała się godną tych niebieskich godów.
Druga, przez łaskę, co fontanną bije
Z tak głębokiego źródła, że niczyje
Oko nie zbada jego głębokości,
Całą swą miłość złożyła w prawości1538.
Dlatego Bóg ją jak po szczeblach schodów,
Wzniósł tak wysoko, skąd by jej spojrzenie
Przejrzało przyszłe nasze odkupienie.
Z wiarą gotując przyszłe drogi Pańskie,
Karciła błędy, skażenia pogańskie:
Trzy te niewiasty, których postać świętą
Przy prawym wozu oglądałeś kole1539,
Zamiast chrztu dobrą krzewiły w nim wolę,
Na trzy tysiące lat nim chrzcić zaczęto.
Któż zgadnie, kogo łaska uwielmożni?
O ludzie! Bądźcie w swych sądach ostrożni,
Gdy my, co stoim przed obliczem bożem,
Wszystkich wybranych jeszcze znać nie możem.
Słodka jest dla nas niewiadomość taka;
Chcieć zgodnie z Bogiem stan jest arcysłodki».
Takim lekarstwem święty obraz ptaka
Leczył, oświecał, wzmacniał wzrok mój krótki.
A jako biegle grający lutnista
Za dźwiękiem struny wodzi głos śpiewaka,
Skąd śpiewu nuta jest pełna i czysta;
Tak, pomnę, orzeł gdy mówił z zapałem,
Błogosławione dwa światła widziałem1540,
Mrugając zgodnie jak oczu źrenice,
Rzucały z dźwiękiem słów tych błyskawice.