Demostenesa wybór mów
I. Pierwsza mowa przeciw Filipowi (roku 352)
Mówca usprawiedliwia swój występ
1. Gdyby na porządku obrad, Ateńczycy, była jakaś nieznana dotychczas sprawa, wstrzymałbym się, aż większość zwykłych mówców wypowie zdanie; gdyby mi któreś z nich odpowiadało, nie zgłaszałbym się do głosu; w przeciwnym razie próbowałbym sam wypowiedzieć swe zapatrywanie. Skoro obecnie wypadła debata, w której oni często głos zabierali, myślę, że usprawiedliwione będzie moje wystąpienie z pierwszym głosem. Bo nie trzeba by było wam teraz obrad, gdyby uprzednio doradzili należycie.
Dodaje otuchy i wyjaśnia zasadnicze źródła złego
2. Najpierw nie powinniście, Ateńczycy, zniechęcać się obecnym położeniem, nawet jeżeli ono przedstawia się bardzo nieosobliwie. Najgorszy bowiem grzech przeszłości jest dobrą zapowiedzią na przyszłość. Jakiż to grzech? Oto fatalne położenie obecne, Ateńczycy, jest tylko wynikiem zaniedbywania powinności. Aliści131 nie byłoby nadziei na poprawę położenia, gdyby ono było takie mimo spełniania przez was wszystkich obowiązków. 3. A dalej, uprzytomnijcie sobie, czy to słyszeliście od innych, czy przypominacie sobie rzeczy widziane, jak wielką niedawno temu potęgę mieli Lacedemończycy, a mimo to stawiliście im czoło w wojnie132 sprawiedliwej i uzyskaliście piękny i należny, a godny przeszłości państwa wynik. Na cóż to mówię? Abyście wiedzieli, Ateńczycy, i mieli na oczach, że jak wam nic nie grozi, jeżeli strzeżecie się, tak nic nie wypada po myśli, jeżeli opuszczacie ręce; weźcie na przykład ówczesną potęgę Lacedemończyków, którą pokonaliście, dzięki gorliwości w sprawach państwowych, oraz obecną butę Filipa, która nas tak niepokoi, skutkiem lekceważenia obowiązków. 4. Jeżeli kto z was, Ateńczycy, patrząc na ogrom potęgi Filipa i na utratę wszystkich twierdz kolonialnych naszego państwa, sądzi, że Filip jest niezwyciężony w wojnie, sądzi wprawdzie słusznie, ale niech zważy, że mieliśmy niegdyś, Ateńczycy, Pydnę, Potidaję, Metonę, całą tamtejszą okolicę, i że wiele narodów, dziś po stronie Filipa, niegdyś rządziło się samodzielnie i raczej nam sprzyjało niż jemu. 5. Gdyby zatem Filip był wtedy zdania, że trudno jest pozbawionemu sprzymierzeńców toczyć wojnę z Atenami naprzeciw tylu twierdz wypadowych, nie byłby133 niczego zajął ani zdobył takiej potęgi. Ale wiedział dobrze, Ateńczycy, że wszystkie te warownie leżą w pośrodku, jako nagroda dla zwycięzcy w wojnie, i że z natury mienie nieobecnych przypada obecnym134, własność niedbałych — chcącym trudzić się i ryzykować. 6. Toteż, mając takie przekonanie, podbił wszystko i posiada, czy to prawem zdobyczy wojennej, czy też pozyskawszy dla przymierza i przyjaźni. Wszakże wszyscy chętnie z tymi zawierają przymierza i z tymi się liczą, których widzą gotowych i chętnych do pełnienia obowiązków. Przynajmniej teraz, Ateńczycy — skoro nie pierwej — zechciejcie być tego zdania 7. i każdy z was niech da spokój wszelkim wykrętom i będzie gotów do czynu, gdzie tego zajdzie potrzeba i gdzie jego usługi mogłyby być pożyteczne dla państwa: bogacz, płacąc nadzwyczajne podatki, młodzież popisowa przez udział w wyprawach — jednym słowem, zechciejcie być sami sobą i przestańcie snuć nadzieje, że żaden z was nic nie zrobi, a wszystko zań uczyni sąsiad; wtedy, da Bóg, odzyskacie wasze zaprzepaszczone posiadłości i ukarzecie Filipa. 8. Nie sądźcie, że losy jego są niezmienne i nieśmiertelne, niby boga jakiego, ale i nienawidzi go i lęka się, Ateńczycy, i zazdrości mu niejeden nawet z najlepszych rzekomo jego zwolenników; należy w nich przypuszczać wszystkie ludzkie uczucia. Wszelako wszystko to teraz przycichło, nie mając widoków z powodu waszej ociężałości i lekkomyślności. Już raz, powiadam, należy z nią skończyć. 9. Bo widzicie, Ateńczycy, do jakiego rozpasania doszedł ten człowiek; nie daje wam ani wyboru między działaniem a spokojem, ale grozi i wygłasza podobno butne mowy, nie jest w stanie pozostać przy tym, co zawojował, ale ciągle coś dosacza i okrąża zewsząd zwlekających i siedzących bezczynnie. 10. Kiedyż więc, Ateńczycy, kiedyż wypełnicie obowiązki? Co ma stać się wprzódy? „Gdy zajdzie, na Boga, jakaś konieczność”. A obecne wypadki za cóż należy uważać? Wedle mego zdania największą koniecznością dla wolnych jest hańba publiczna135. Może chcecie, niech mi ktoś powie, chodząc od grupy do grupy, wypytywać się między sobą: „Mówią co nowego?”. Wedle najświeższych nowin Macedończyk zawojowuje Ateny i gospodaruje w Grecji. „Umarł Filip?” „Nie, na Boga, ale choruje”.136 11. Czyż wam to sprawia różnicę? Cokolwiek go spotka, szybko zrobicie sobie nowego Filipa, jeżeli tyle będziecie zajmowali się sprawami państwa. I on nie tyle wzrósł dzięki własnej sile, ile przez waszą opieszałość. 12. Ale i tak niech będzie: gdyby spotkało co Filipa i sprawiłby to los, który zawsze lepiej troszczy się o nas niż my sami, wiedzcie, że będąc blisko i z miejsca wstawiwszy nogę w środek zamieszania, moglibyście urządzić wszystko wedle woli; w obecnych warunkach nawet przy nadarzającej się sposobności nie moglibyście przyjąć Amfipolu, odlegli odeń aparatem wojennym i myślami.
Ogólny zarys planu reform
13. O potrzebie pogotowia — dla wszystkich chętnych wypełniać obowiązki — powiedziałem na tyle, abyście mogli powziąć przekonanie i postanowienie. Obecnie spróbuję powiedzieć o rodzaju pogotowia, który by nas uwolnił od takich kłopotów, o liczbie żołnierza, o środkach pieniężnych i poza tym o sposobie najlepszego i najszybszego przygotowania; tylko o to was przedtem poproszę, Ateńczycy. 14. Sądźcie dopiero po wysłuchaniu całości, nie uprzedzając mnie. Niech nikt mnie nie posądza o chęć zwłoki, choćby nawet zdawało się z początku, że mówię o jakimś nowym pogotowiu. Mówienie „dziś!” i „jutro!” nie zaradzi potrzebie, i dziś już nie pomożemy na to, co się stało. 15. Za to wskazanie rodzaju, rozmiarów i źródeł utrzymania pogotowia tak długo, aż zawrzemy czy to pokój porozumienia, czy pokój zwycięski — to nas na przyszłość zabezpieczy od szkód. Wyobrażam sobie, że potrafię przedstawić taki projekt, nie przeszkadzając ewentualnym propozycjom z innej strony. Obietnica to wielka, a da się sprawdzić dowodnie na samej rzeczy i osądzicie ją sami.
Meritum wniosku: projekt organizacji sił zbrojnych
16. Po pierwsze twierdzę, Ateńczycy, że należy przygotować pięćdziesiąt trójrzędowców137, następnie zdecydować się samym w razie potrzeby je obsadzić na wyprawę. Nadto żądam trójrzędowców podwodowych138 dla połowy konnicy i odpowiedniej ilości statków. 17. Wszystko to, mym zdaniem, powinno być w pogotowiu przeciwko znanym jego wypadom zbrojnym z własnych granic do Pil139, Chersonezu, Olintu i dokąd chce tylko. Trzeba mu to uprzytomnić, że potraficie ocknąć się z letargu i kto wie, czybyście nie urządzili wyprawy, jak na Eubeję140 i jeszcze pierwej podobno do Haliartos141, i jak ostatnio do Pil. 18. Ale jeżeli nawet nie urządzicie jej i nie uznajecie za mną jej potrzeby, i tak mój wniosek nie jest całkowicie bez znaczenia, bo albo Filip będzie siedział cicho ze strachu przed waszym pogotowiem (a będzie wiedział dokładnie; ma bowiem, ma między nami więcej, niż potrzebuje, takich, którzy wszystko wynoszą od nas do niego); albo przeoczy to i wpadnie w łapkę142 niespostrzeżenie, a nasza flota z pierwszą sposobnością popłynie bez przeszkody na brzeg macedoński. 19. Wszyscy powinniście uchwalić wniosek w sprawie pogotowia, tymczasem zaś potrzeba, mym zdaniem, Ateńczycy, mieć pod ręką mniejsze oddziały podjazdowe do ustawicznej wojny. Nie mówcie mi o dziesięciu lub dwudziestu tysiącach najemników, ani o tych armiach na papierze, ale niech to wojsko słucha władzy cywilnej, czy obierzecie jednego generała, czy więcej, czy tego, czy owego, niech słucha jego komendy. Nadto żądam utrzymania dla wojska. 20. Cóż to będzie za wojsko? W jakiej liczbie? Skąd będzie miało utrzymanie? Skąd ochotę do wykonywania waszych rozkazów? Wyłuszczę szczegółowo. Żołnierzy zaciężnych — ale nie róbcie tego, co wam zaszkodziło wielokrotnie: wszystko wam wydaje się za mało, uchwalacie wielkie wnioski, ale nie wykonujecie ich nawet w małej części; najpierw dostarczcie środków i sił w mniejszym zakresie143, potem dokładajcie, o ile okaże się za mało. 21. Zatem wszystkich żołnierzy razem żądam dwa tysiące, z tych pięciuset Ateńczyków, z którego uważacie rocznika, na określony z góry czas trwania wyprawy, i to nie na długi, ale wedle waszego uznania, na zmiany. Reszta niech będą najemnicy. Im przydać dwieście konnicy, z tych co najmniej pięćdziesięciu Ateńczyków, analogicznie do piechoty, na tych samych zobowiązaniach wojskowych; i dla nich okręty podwodowe. 22. Dobrze; co więcej? Dziesięć trójrzędowych regat dla zabezpieczenia wyprawy w drodze, ponieważ i Filip ma flotę. Skąd utrzymanie dla nich? Pokażę i to wyraźnie, lecz pierwej wyjaśnię, dlaczego, wedle mego zdania, ma wystarczyć taka siła i dlaczego w wyprawie mają brać udział obywatele. 23. Dlatego taka, Ateńczycy, że nie możecie teraz dostarczyć siły na mierzenie się z nim w otwartym polu, ale z konieczności musimy na razie prowadzić wojnę podjazdową z okrętów; nie może więc być armia przyciężka (bo nie ma żołdu ani żywności), ale nie powinna być i całkiem marna. Dlatego zaś żądam współudział uw wyprawie, że i pierwej, jak słyszę, utrzymywało państwo w Koryncie144 załogę zaciężną pod dowództwem Polistrata145, Ifikratesa146, Chabriasa147 i innych, a z nimi i wy braliście udział w wyprawie; 24. wiem ze słyszenia, że owi żołnierze najemni, stojąc w jednym szeregu z wami, zwyciężali Lacedemończyków i wy z nimi. Odkąd wasza armia najemna odbywa wyprawy bez waszego udziału, zwycięża państwa zaprzyjaźnione i sprzymierzone, a nieprzyjaciele urośli więcej, niż potrzeba było. Ledwo zerknęła na wojnę, którą prowadzi państwo, i zabrała się na drugi brzeg do Artabazosa i wszędzie raczej gdzie indziej, a generał z nimi, naturalnie!148 Bo nie można komenderować, nie płacąc żołdu. 25. Czegóż więc żądam? By dostarczyć żołdu i w ten sposób odjąć wymówkę generałowi i żołnierzom; dalej, by przydać im własnych żołnierzy, jakby dla kontroli komendy. Bo na razie śmiech zbiera, jak my się rządzimy. Gdyby ktoś zapytał się: „Czy zawarliście pokój, Ateńczycy?”. Moglibyście odpowiedzieć: „Broń Panie Boże, chyba my nie! Owszem, prowadzimy wojnę z Filipem”. 26. Nie wybraliście spośród was samych dziesięciu pułkowników, generałów, sztab oraz dwu generałów konnicy? Cóż ci robią? Poza jednym człowiekiem, którego posyłacie na wojnę, reszta odbywa procesje z kapłanami. Jak fabrykanci figurek, dostawiacie pułkowników i sztab na rynek, nie na wojnę. 27. Nie należałoż, Ateńczycy, mieć własnych pułkowników, własnego generała konnicy, własnych dowódców, ażeby armia naprawdę należała do państwa? Ale wy uważacie, że wasz generał konnicy musi was reprezentować na uroczystościach lemnijskich149, a Menelaos150 ma dzierżyć generalską buławę nad konnicą walczącą w obronie kolonii państwowych. Mówię tak, nie żebym chciał źle wyrazić się o tym panu, lecz kimkolwiek on będzie, wy sami musicie go obrać.
Projekt finansowy
28. Zapewne przyznajecie mi w tym słuszność, ale przede wszystkim pragniecie usłyszeć, jak wielkiej wam potrzeba kwoty pieniężnej i skąd ją wziąć. Otóż do tego właśnie przechodzę. A zatem pieniądze: utrzymanie wojska takiego, to jest samo strawne151, wynosi coś ponad dziewięćdziesiąt talentów152; dla dziesięciu regat — czterdzieści talentów (dwadzieścia min153 miesięcznie na okręt); drugie tyle dla dwóch tysięcy żołnierzy (ażeby żołnierz brał dziesięć drachm154 strawnego miesięcznie), dwanaście talentów dla dwustu konnicy (przyjąwszy, że kawalerzysta będzie pobierał miesięcznie trzydzieści drachm). 29. Niesłuszne byłoby mniemanie, że samo strawne dla żołnierzy jest za szczupłym kapitałem podstawowym. Wiem na pewno, że armia, mając strawne, resztę przysporzy sobie z wojny, bez krzywdy greckiej ani sprzymierzeńców, i tak sobie żołd zaokrągli. W przeciwnym razie jestem gotów osobiście popłynąć na ochotnika z wyprawą i dać głowę w zakład. Skąd środki pieniężne, których żądam? Zaraz o tym powiem. (Pisarz odczytuje wykaz środków). 30. Oto, co udało się nam wydobyć, Ateńczycy. Głosując za wnioskami — jeśli łaska — tym samym przyjmiecie i projekt finansowy, aby wojna z Filipem toczyła się nie tylko na uchwały i listy, ale i na czyny.
Wskazówki strategiczne
31. Zdaje mi się, że o wiele lepiej radzilibyście o ogólnym planie wyprawy wojennej, jeżelibyście wzięli pod uwagę, Ateńczycy, tamtejszy teren wojenny i spostrzegli się, że Filip po największej części wyzyskuje przed nami wiatry i pory roku i ma górę przez to, że dopilnuje wiatrów rocznych i pory zimowej i wtedy zaczyna operacje wojenne, kiedy wy nie możecie tam przybyć. 32. Mając to na uwadze, należy zarzucić metodę posiłków (będziemy bowiem zawsze w tyle), ale prowadzić wojnę z trwałym pogotowiem i stałą armią. Wasza armia może wygodnie zimować na Lemnos, Tazos155, Skiatos156 i tamtejszych wyspach, które mają porty, żywność i wszystko, co jest potrzebne dla wojska. W lecie zaś, kiedy łatwo lądować i sprzyjają wiatry, będzie wojsko bez trudu na miejscu, u granic nieprzyjacielskich i u wylotów portowych.
Korzyści, jakie wynikną z przyjęcia wniosku
33. Ustanowiony przez was pełnomocny dowódca będzie decydował stosownie do okoliczności, jak i kiedy użyć siły zbrojnej; moje wnioski mogą jedynie dotyczyć środków należnych mu od was. O ile dostarczycie ich, Ateńczycy, to znaczy najpierw pieniędzy, potem reszty pogotowia, tj. piechoty, trójrzędowców, konnicy i zobowiążecie ustawą całą tę siłę zbrojną do stałego przebywania na terenie wojennym i skarbem wojennym będziecie sami zawiadowali i uzupełniali go, a generał będzie przed wami odpowiedzialny za operacje wojenne, skończy się raz ustawiczne a daremne radzenie nad tym samym, a nadto po pierwsze odbierzecie mu, Ateńczycy, największy dochód. 34. Jakiż to? Łupi żeglarzy i tak z waszych sprzymierzeńców czerpie środki do wojny z wami. A co więcej? Sami uwolnicie się od strat; już nie będzie tak jak dawniej, kiedy wpadł na Lemnos i Imbros i uprowadził w niewolę waszych obywateli, pod Gerastos157 zatrzymał statki i wycisnął z nich bajeczne sumy, ostatnio wylądował pod Maratonem i uprowadził stamtąd rytualny trójrzędowiec158, wy zaś ani temu nie mogliście przeszkodzić, ani przybyć z pomocą w ustalonym terminie. 35. Ale jak wam się zdaje, Ateńczycy? Dlaczego święta Panatenajów159 i Dionizjów160 odbywają się zawsze w należnym czasie, bez względu na to, czy komisja wybierana dla urządzenia tych obu obchodów składa się ze zdolnych ludzi czy idiotów; dlaczego wydaje się na nie takie sumy, jak na żadną z wypraw, a zatrudniają one tyle rąk i wymagają takiego aparatu, jak chyba żadna inna rzecz, wszystkie zaś wasze wyprawy tak do Metony, jak Pagasaj161, jak Potidai, spóźniają się? 36. Ponieważ wszystko, co się wiąże z obrzędami, reguluje prawo i każdy z was na długi czas przedtem wie, kto z której dzielnicy wyposaży chór lub zapaśników, kiedy, od kogo i co należy wziąć i co z tym zrobić; nie ma żadnego zaniedbania w tych rzeczach, we wszystko wglądnięto, wszystko oznaczono. W kwestiach pogotowia wojennego żadnego ładu, składu i nijakiej normy. Toteż komisję okrętową ustanawiamy dopiero na wieść wymagającą wysłania okrętów. Członkowie komisji zrzucają swe powinności na drugich162, szukamy środków finansowych na pokrycie kosztów wyprawy, potem zapada uchwała, by na załogę szli naturalizowani kupcy cudzoziemscy i wyzwoleńcy, potem znowu obywatele, potem, ażeby każdy obywatel miał prawo za siebie dostarczyć człowieka. 37. Tymczasem w mitrędze marnuje się przed dojściem do skutku wyprawy to, co miało ocaleć przez wyprawę; czas działania zużywamy na przygotowanie, a sposobności polityczne nie czekają na naszą powolność i udawanie. Zdaje nam się, że mamy wystarczającą pomoc doraźną; w decydujących momentach okazuje się ona niezdolna do niczego. Filip doszedł do takiego bezwstydu, że takie to już listy pisze do Eubejczyków. (Pisarz odczytuje list). 38. Większa część tego listu, Ateńczycy, zawiera niestety prawdę, z pewnością niemiłą dla ucha. Wszelako gdyby wszystko, co się pominie w mowie, by oszczędzić przykrości, pominęła i rzeczywistość, mowy państwowe powinni by wygłaszać esteci; jeżeli zaś sfałszowany czar słów mści się na rzeczywistości, niegodnym jest oszukiwać samych siebie i odkładać przykre wywody, a nie dotrzymywać kroku rozwojowi wypadków; 39. niegodnym jest ani tego nie zdołać zrozumieć, że do należytego prowadzenia wojny potrzeba wyprzedzać wypadki, a nie za nimi nadążać; jak wymaga się od wodza, aby przodował armii, w ten sam sposób powinno Zgromadzenie wyprzedzać wypadki, aby jego uchwały zamieniano w czyn, a nie by musiało się nimi doganiać zdarzenia. 40. Wy, Ateńczycy, macie największą w Grecji potęgę: trójrzędowce, rycerstwo, konnicę, dochód pieniężny: z tego wszystkiego niczego po dziś dzień nie użyliście należycie, ale w wojnie z Filipem w niczym nie różnicie się od dzikich bokserów; uderzony bowiem dziki bokser zawsze trzyma się za ugodzoną część ciała, trafisz go z drugiej strony, on tam z rękami; nie umie ani nie chce zasłaniać się i patrzeć na przeciwnika. 41. I wy, na wieść, że Filip na Chersonezie, uchwalacie pomoc tam, że w Pilach, to tam, że gdzie indziej — biegacie tam i na powrót za nim i on wami komenderuje; nie macie żadnego korzystnego planu wojny, nie przewidujecie niczego przed wypadkiem, ale czekacie, aż dowiecie się o nim albo podczas niego. Może przedtem to uchodziło; teraz, w momencie krytycznym, niepodobna tak dalej. 42. Zdaje mi się, że jakiś bóg, Ateńczycy, ze wstydu za praktyki w naszym państwie natchnął tą energią Filipa. Gdyby zechciał spokojnie siedzieć na tym, co podbił (nie czekając na nas), i nic więcej już nie działał, niektórzy, myślę, zadowoliliby się tym; wtedy ściągnęlibyśmy na siebie hańbę publiczną, zarzut zniewieściałości i wszelkich innych sromot163. Tymczasem coraz nowymi zakusami o więcej może by was i sprowokował, gdybyście nie byli w zupełności zrezygnowani. 43. Dziwię się co do mnie, że nikt z was, Ateńczycy, nie widzi — a powinno mu to dać coś do myślenia i co nieco go oburzyć — że zaczęliśmy wojnę o zemstę nad Filipem, a pod koniec bronimy się już tylko przed nim. Ależ to widoczne, że nie zatrzymany, sam nie stanie w miejscu. Mamy na to czekać? Myślicie, że wszystko jest w porządku, jeżeli wyślecie próżne trójrzędowce i czyjeś tam obietnice? 44. Nie wsiądziemy na okręty? Nie wyruszymy sami z jakąś częścią własnych żołnierzy, choćby teraz, jeżeli nie pierwej? Nie popłyniemy na jego kraj? Usłyszałem pytanie: „Gdzież staniemy na kotwicy?”. Wojna, Ateńczycy, sama wypuka dziury w jego polityce164; weźmy się tylko do niej; siedzeniem w domu i słuchaniem przezwisk i wzajemnych oskarżeń mówców nie dopniemy niczego; a potrzeba. 45. Dokąd wyprawia się część obywateli, nawet nie wszyscy, tam w walce po ich stronie staje, myślę, przychylność bogów i losu; dokąd zaś wyślecie generała, pustą uchwałę i krasomówcze obietnice, nie dzieje się nic należytego, wyśmiewają się nieprzyjaciele, sprzymierzeńcy są w śmiertelnym strachu przed takimi wyprawami165. 46. Bo nie potrafi, nie potrafi nigdy jeden człowiek wszystkie wasze chcenia wykonać; przyrzec, przemówić, oskarżyć tego i owego — można; ale cóż z tego — przegraliśmy. Czegóż należy spodziewać się, skoro generał dowodzi zrujnowanymi i nieopłaconymi najemnikami, tu zaś rozgłasza się kłamstwa o powodzeniach na polu walki — a przychodzi to łatwo — wy zaś na podstawie pierwszej lepszej pogłoski166 uchwalacie, co wam wpadnie na myśl.
47. Jakżeż temu koniec położyć? Zróbcież wy, Ateńczycy, tych samych ludzi żołnierzami i świadkami czynności dowództwa, a po powrocie do kraju sędziami sprawozdań; w ten sposób nie tylko będziecie słyszeli o własnych sprawach, ale naocznie je będziecie oglądali. Dziś do takiej hańby dochodzą nasze rządy, że każdy z generałów ma przed wami dwa do trzech procesów gardłowych, wobec nieprzyjaciela zaś żaden z nich nie śmie ani nawet razu narazić życia, ale nad godny zgon przenoszą śmierć handlarzy niewolnikami i rzezimieszków; bo złoczyńca ginie za wyrokiem, generał w walce z nieprzyjaciółmi. 48. Latamy od jednego do drugiego i jedni opowiadają, że Filip w lidze ze Spartanami knuje zagładę Teb i waśni republiki, inni, że wysłał poselstwa do króla perskiego, ci znowu, że buduje twierdze w Ilirii167, tamci — obchodzimy całe miasto z plotkami. 49. Wierzę ja wprawdzie, Ateńczycy, że, dalipan168, tego człowieka oszołamia ogrom sukcesów politycznych i wiele takich mrzonek musi mu błąkać się po głowie na widok zupełnego opuszczenia i wobec braku przeszkód, że go rozpiera powodzenie w dotychczasowej działalności, ale chyba, dalibóg169, takich planów nie układa, aby najgłupsi u nas znali jego zamysły170; boć171 najgłupsi są plotkarze. 50. Natomiast uwolnimy się od pustego gadania i zdobędziemy należyty pogląd, o ile zrozumiemy, że ten człowiek jest naszym wrogiem, że wydziera nam nasze dobro i od dawna naigrawa się z nas, że wszystkie nasze nadzieje w nim pokładane obróciły się w końcu przeciw nam samym i pozostaje nam jedynie polegać na nas samych, że o ile teraz nie będziemy chcieli tam prowadzić wojny, przypuszczalnie będziemy zmuszeni uczynić to samo u siebie w kraju. Na nic dociekać, co się stanie kiedyś — można wiedzieć na pewno, że nic dobrego, jeżeli nie będziecie przykładali się ochotnie do obowiązków.
Zakończenie: Mówca zastrzega się przed gniewem stronnictw
51. Nigdy w ogóle nie byłem skłonny do pochlebstw bez przekonania o korzyści; tak i teraz powiedziałem moje zdanie szczerze, bez ogródek i po prostu. A jak wiem, że na korzyść wam wychodzi słuchanie dobrych rad, tak chciałbym wiedzieć, że i dawanie dobrych rad wyjdzie na korzyść dobremu doradcy172. Byłoby mi daleko przyjemniej. Tymczasem nie wiadomo, co mnie spotka za to; wszelako wolę mówić choćby dla samego tylko przekonania o pożytku płynącym dla was z wykonania mych wskazówek. Ale niechże weźmie górę to, co ma wypaść naprawdę wszystkim na pożytek.
II. Pierwsza mowa olintyjska (roku 349)
Zagajenie obrad
1. Myślę, Ateńczycy, że wiele dalibyście, gdyby mogło okazać się, co ma wyjść na pożytek państwu z obecnych obrad. Wobec tego należy gorliwie słuchać chętnych doradców, bo nie tylko przemyślane rady możecie przyjąć z pożytkiem, ale ufam w dobrą gwiazdę waszą, że niejednemu może przyjść od razu myśl odpowiednia; łatwo więc ze wszystkich wybierzecie pożyteczną.
Doniosłość chwili
2. Obecna chwila, Ateńczycy, woła wprost żywym głosem, że musicie sami wmieszać się w ową sprawę, jeżeli istotnie zależy wam na ich173 ratunku; nie rozumiem naszego postępowania. Stawiam tedy174 wniosek, aby uchwalić już raz posiłki, przygotować je na miejscu co prędzej (by nie spotkało was to samo, co i pierwej), wysłać zaś poselstwo z wiadomością o tym do nich i z poleceniem przypilnowania sprawy osobiście; 3. głównie bowiem zachodzi obawa, by ten przebiegły i rzutki praktyk to ustępstwami — wedle położenia — to groźbami (w czym jest przypuszczalnie wiarygodny), to spotwarzaniem was i waszej nieobecności nie wywołał w ogólnym położeniu zmiany na swoją korzyść i nie uzyskał przejścia Olintu na swą stronę. 4. Ale jakoś, Ateńczycy, najbardziej niezwyciężona strona postępowania Filipa jest dla was najlepsza175, bo wprawdzie w sprawności wojennej wiele znaczy fakt, że w jednej osobie jest panem wszystkiego, czy idzie o sprawy jawne, czy tajne, naczelnym wodzem, władcą i zawiadowcą skarbu i wszędzie jest z wojskiem na miejscu; ale ten sam fakt źle usposabia do układów, które by chętnie zawarł z Olintyjczykami. 5. Widzą jasno Olintyjczycy, że teraz prowadzą wojnę nie o sławę ani o cześć kraju, ale bronią ojczyzny od zagłady i zaprzedania obywateli w niewolę, a wiedzą, co zrobił z tymi mieszkańcami Amfipolu, którzy wydali mu miasto i z częścią obywatelstwa Pydny, która wpuściła go w mury; w ogóle — myślę — budzi nieufność monarchia w republikach, zwłaszcza sąsiadujących. 6. Moim więc zdaniem powinniście, Ateńczycy, wiedząc o tym i wziąwszy wszystko inne, co należy, pod rozwagę, obudzić w sobie wolę i gniew i zająć się wojną teraz szczególnie, płacąc gorliwie nadzwyczajne podatki, biorąc osobisty udział w wyprawach i nie zaniedbując niczego. Ani powód, ani nawet już pozór nie pozostaje wam do uchylania się od powinności. 7. Wszyscy głosiliście dotychczas, że trzeba zawikłać Olint w wojnę z Filipem; obecnie nastąpiło to samorzutnie, i to w sposób najkorzystniejszy dla was. Gdyby podjęli wojnę namówieni przez was, byliby zapewne chwiejnymi sprzymierzeńcami i tylko do pewnych granic — wedle uznania. Z chwilą gdy nienawidzą Filipa z powodu jego pretensji do nich samych, nienawiść, wyrosła z obaw i doznań, jest wedle wszelkiego prawdopodobieństwa trwała. 8. Nie trzeba zatem, Ateńczycy, przepuścić podobnej sposobności ani popaść w to samo, w co i pierwej często popadaliśmy. Gdyby to wtedy, kiedy wróciliśmy z wyprawy wspomagającej Eubeję i kiedy na tej mównicy stanęli posłowie z Amfipolu, Hieraks i Stratokles, i zapraszali nas do wyprawy morskiej i zajęcia miasta, gdybyśmy wtedy byli okazali w naszym własnym interesie tę samą gorliwość, z jaką spieszyliśmy na ratunek Eubei, byłby wtedy Amfipolis w waszych rękach i bylibyście wolni od wszystkich kłopotów, jakie nastąpiły. 9. Gdybyśmy byli na wieść o oblężeniu Pydny, Potidai, Metony, Pagasaj i innych miast — ażeby szczegółami nie zajmować czasu — gdybyśmy byli wtedy jednemu z nich tylko, ale zaraz pierwszemu, sami pospieszyli z odpowiednią pomocą, byłaby teraz łatwiejsza i mniej upokarzająca sprawa z Filipem. Tymczasem stale zaniedbywaliśmy przygodne sposobności i spodziewaliśmy się, że przyszłość sama przez się ułoży się dobrze: tą drogą my sami, Ateńczycy, wzmogliśmy Filipa do takiej potęgi, jakiej nie miał jeszcze żaden król macedoński. Obecnie nadarza się samorzutnie państwu sposobność z Olintem, nie gorsza od żadnej z poprzednich.
Zgubne następstwa w razie ponownego zaniedbania
10. Zdaje mi się, Ateńczycy, że gdyby ktoś sprawiedliwie zliczył, ile to razy bogowie dawali nam sposobności, byłby słusznie im bardzo wdzięczny, mimo panujących na wielu polach nieprawidłowych stosunków; bo sprawiedliwość każe rozliczne straty wojenne przypisać naszej opieszałości, jeżeli zaś dawno nas to już nie spotkało, jeżeli w zamian za te szkody pojawiają się dla nas sprzymierzeńcy, o ile tylko zechcemy skorzystać, widziałbym w tym osobiście dobrodziejstwo z życzliwych rąk boskich. 11. Ale zdaje się, zachodzi pewne podobieństwo między sposobnościami a majątkiem: posiadacz, o ile mu się uda utrzymać przy majątku, jest bardzo wdzięczny losowi, o ile zaś nie spostrzeże się nawet, jak przepuścił mienie, razem z nim utracił i wdzięczność. Tak i w polityce nie pamięta się bogom dobrodziejstw, jeżeli się nie wyzyskało należycie sposobności, gdyż każdą z dawniejszych możności zwykło się sądzić wedle ostatecznego wyniku. Dlatego usilnie trzeba, Ateńczycy, troszczyć się o resztę, byśmy to naprawili i starli z siebie niesławę przeszłości. 12. Jeżeli opuścimy, Ateńczycy, i tych ludzi, a w następstwie tego Filip podbije Olint, niechże mi kto powie, co mu jeszcze może przeszkodzić skierować pochód, dokąd zechce. Czy kto z was, Ateńczycy, zastanawia się nad sposobem, w jaki Filip, początkowo słaby, stał się wielki? Najpierw zdobył Amfipolis, potem Pydnę, potem znowu Potidaję, to znów Metonę, następnie wdarł się do Tesalii; 13. potem zaprowadził swoje porządki w Feraj176, Pagasaj, Magnezji177 i wyniósł się do Tracji. Tam jednych królów wyrzucił, innych ustanowił, po czym zachorował. Wyzdrowiawszy, nie usunął się na spoczynek, ale natychmiast zabrał się do Olintyjczyków. Pomijam już jego wyprawy na Ilirów178, Peonów179, na Arybbasa180 i dokądkolwiek jeszcze.
14. Powie kto: „Na cóż nam to teraz mówisz?” — Byście obie te rzeczy dobrze zrozumieli, Ateńczycy, jak niekorzystne jest każdorazowe zaniedbanie w polityce i jaka to żyłka do działania leży w naturze Filipa; stąd wykluczone jest, aby zadowolił się owocami dotychczasowej działalności i spoczął. Patrzcie, jaki koniec zapowiada się, jeżeli on będzie trzymał się zasady, że trzeba zawsze nowym czynem przewyższyć poprzednie, a wy — że nie należy w żadnym wypadku uprawiać energicznej polityki. 15. Na bogów, któż z was jest tak naiwny, iż nie rozumie, że wojna stamtąd zajdzie tutaj w razie dalszych naszych zaniedbań. Ale obawiam się, Ateńczycy, aby, jak u tych, którzy lekkomyślnie zaciągają pożyczki na wysoki procent i krótki czas żyją w dostatkach, a potem tracą i to, co pierwej mieli, tak aby i u nas lekkomyślność nie okazała się za kosztowna; byśmy pogoni za przyjemnościami nie okupili później koniecznością podjęcia wielu znojów, wyminiętych pierwej, i byśmy z tymi samymi niebezpieczeństwami nie mieli do czynienia we własnym kraju.
Wniosek dwojakiej pomocy
16. Powie ktoś, że łatwe są zarzuty i że każdy potrafi je uczynić, ale obowiązkiem polityka jest wskazać sposób działania w obecnym położeniu. Wiem ci ja dobrze, Ateńczycy, że wy często nie na winnych, ale na ostatnich mówcach politycznych wywieracie gniew w razie niepowodzenia; wszelako nie sądzę, by ze względów na osobiste bezpieczeństwo należało cofać się z sądem o waszym pożytku. 17. Twierdzę zatem, że musicie dwojako pomagać sprawie: ratowaniem miast Olintyjczykom i wysyłką w tym celu żołnierzy oraz pustoszeniem jego kraju z trójrzędowców o osobnej załodze. 18. Jeżeli jednego z dwojga zaniedbacie, lękam się, że wyprawa będzie daremna. Bo jeżeli tylko będziecie pustoszyli jego kraj, on to ścierpi na razie, a tymczasem zdobędzie Olint i teraz wróciwszy do kraju, odeprze was z łatwością; albo jeżeli tylko pospieszycie z pomocą Olintowi, Filip, widząc bezpieczeństwo w kraju, przyłoży się statecznie do sprawy i wytrwałością złamie oblężonych. Trzeba zatem wydatnej i dwojakiej pomocy.
Pokrycie pieniężne
19. Takie jest moje zdanie o pomocy; o ile idzie o środki pieniężne, macie Ateńczycy pieniądze, macie tyle żołdu, ile żaden z innych narodów. Tymi pieniędzmi rozporządzacie wedle upodobania. Jeżeli więc oddacie je wyruszającym, nie potrzeba wam żadnych środków więcej, w przeciwnym razie potrzeba uzupełnić, a raczej w całości stworzyć środki. „Jak to” — powie ktoś — „stawiasz wniosek, aby te pieniądze181 obrócić na żołd?” Broń Boże! 20. Moim zdaniem trzeba zaopatrzyć żołnierzy i na to niech będzie żołd; jest tylko jedna spółka, wedle której ten bierze, kto wypełnia powinności, wy zaś tak sobie bez kłopotów wydajecie na uroczystości. Pozostaje, zdaje się, tylko zatem, aby wszyscy płacili nadzwyczajne podatki, wysokie, jeśli potrzeba wysokich, małe, jeśli małych. Potrzeba pieniędzy i bez nich nie może nastąpić nic wskazanego. Inni mówią o innych źródłach; wybierzcie z nich, jakie wam wydaje się korzystne, i póki jest czas, bierzcie się do rzeczy.
Krytyczna chwila dla Filipa
21. Warto zastanowić się nad obecnym położeniem Filipa. Nie jest ono, jak się wydaje na ogół, dogodne i nie byłby nigdy wydał tej wojny, gdyby spodziewał się, że będzie ją musiał toczyć rzeczywiście; ale widocznie wtedy miał nadzieję, że samym najściem wywoła katastrofę, i ta nadzieja go zawiodła. Ten tedy pierwszy zawód niepokoi go i mocno zniechęca182, a potem sprawa tesalska. 22. Lud ten z natury, zdaje się, był zawsze wobec wszystkich wiarołomny183, a jaki był wobec Filipa, taki i teraz jest zdecydowanie. Uchwalili żądać odeń zwrotu Pagasaj i przeszkodzili w obwarowaniu Magnezji. Słyszałem, że nie pozwolą mu pobierać ceł portowych ani rynkowych; dochody te bowiem są potrzebne dla gmin tesalskich na koszta zarządu, a nie na łup dla Filipa. Jeżeli utraci te dochody, będzie w kłopocie z utrzymaniem najemników. 23. A wszak należy oczekiwać, że Peon, Iliryjczyk i po prostu wszystkie te ludy wolą same rządzić się i być wolne aniżeli chodzić w jarzmie; bo i nie nawykli do posłuchu, a Filip podobno jest bezwzględnym człowiekiem. I na bogów, nic chyba nieprawdopodobnego; niezasłużone powodzenie staje się dla nierozumnych pobudką do nierozwagi184, dlatego często trudniej jest jakoś ustrzec dobra niż je zdobyć. 24. Toteż powinniście, Ateńczycy, widzieć w jego kłopotach sposobność dla siebie i ochoczo wziąć się ze wszystkich stron do dzieła, wysyłać poselstwa, dokąd trzeba, wyprawiać się sami i wszystkich innych zagrzewać. Pomyślcie, gdyby Filip znalazł taką sposobność przeciwko wam i wojna wybuchnęłaby u naszych progów, z jaką ochotą poszedłby on na was. Nie wstyd wam, że nie stanie wam odwagi skorzystać ze sposobności i zrobić mu to, czego byście odeń doznali, gdyby miał możność?
Konieczność decyzji
25. Nie zapominajcie o tym, Ateńczycy, że macie teraz do wyboru, czy macie w jego kraju prowadzić wojnę, czy on w waszym. Jeżeli bowiem Olint utrzyma się, wy będziecie walczyli w jego kraju i pustoszyli go, spokojnie użytkując to, co macie tam i tutaj; o ile zaś Filip weźmie Olint, któż mu przeszkodzi tutaj uderzyć? 26. Tebanie? Aż boli to powiedzieć, ale z całą gotowością wpadną z nim razem185. Fokijczycy? Własnej ziemi nie zdołają obronić, o ile nie przyjdziecie im z pomocą. Kto inny? „Ależ poczciwcze, nie zechce”. Wszakże popełniłby ostatnią niedorzeczność, jeżeliby mogąc, nie wykonał tego, o czym teraz rozgłasza, choć ściąga przez to na siebie zarzut obłąkania. 27. Sądzę, że nie trzeba dalszych wywodów o ogromie różnic między wojną tu a tam. Gdybyście musieli sami tylko na trzydzieści dni wyprawić się za granicę, a z kraju brać zaprowiantowanie dla armii, wasi rolnicy ponieśliby, zdaje się, więcej strat bez nieprzyjaciela w kraju, niż wynosiły wszystkie wasze wydatki na poprzednią wojnę. Jakichże strat należy się spodziewać, jeżeli do nas zawita wojna! Ponadto upokorzenie i hańba publiczna, nie mniejsza od jakiejkolwiek straty w obliczu ludzi z honorem.
Końcowy apel
28. To wszystko mając na oku, powinni wszyscy spieszyć z pomocą i odepchnąć wojnę w tamtą stronę; bogacze dlatego, aby mogli bezpiecznie użytkować resztę mienia, wydawszy trochę w obronie wielkich zasobów, jakie posiadają chwalebnie186; młodzież popisowa, aby doświadczenia wojennego nabyła w kraju Filipa i stała się groźnym stróżem nietkniętej ziemi własnej; mówcy, aby sobie ułatwić sprawozdanie z działalności politycznej, bo takimi będziecie jej sędziami, jaki obrót weźmie położenie. Niechaj będzie pomyślne za wszelką cenę.
III. Druga mowa olintyjska (roku 349)
Wstępne wezwanie
1. Przy wielu sposobnościach objawiła się, mym zdaniem, Ateńczycy, życzliwość bogów dla państwa, szczególnie obecnie; bo naprawdę zakrawa na dobrodziejstwo boskie, że do wojny z Filipem darzył się silny jego sąsiad, a przede wszystkim zdecydowany, bo ugody z nim uważa najpierw za niemiarodajne, potem za ruinę własnej ojczyzny. 2. Czas, Ateńczycy, pomyśleć, by się nie okazało, żeśmy sami nie dorośli do wypadków, bo wstyd, a raczej ostatnia hańba, zostawiać naocznie tak na łaskę losu nie tylko miasta i miejscowości, niegdyś w naszym posiadania, ale i nadarzonych szczęśliwie sprzymierzeńców i sposobności.
Przedmiot mowy
3. Nie uważam za stosowne, Ateńczycy, rozwodzić się nad potęgą Filipa i tą drogą zachęcać was do pełnienia powinności. Dlaczego? Bo wszystkie możliwe wywody na ten temat przynoszą, moim zdaniem, jemu zaszczyt, ujemnie zaś świadczą o waszym postępowaniu. Im więcej Filip uzyskał ponad zasługę, tym większy podziw wzbudza u wszystkich; im mniej odpowiednia była wasza polityka, tym większy wstyd ściągacie na siebie. Pominę to więc. 4. Rzetelne badanie, Ateńczycy, doszukałoby się źródła jego potęgi tu oto w tym miejscu, nie w nim samym187. Ale nie pora mi mówić, ile Filip zawdzięcza naszym politykom z obozu macedonofilskiego i za co wam należy ich ukarać. Są jeszcze i inne tematy i wysłuchanie ich przyniesie wam wszystkim większą korzyść, a skłonnym do konsekwentnego osądu odsłoni duże, Ateńczycy, powody do zarzutów przeciw Filipowi. O tym spróbuję powiedzieć.
Martwy punkt polityki Filipa
5. Słusznie zarzuci ktoś, że to jest puste rzucanie przezwisk nazywać kogoś krzywoprzysięzcą i wiarołomnym bez rzeczowego dowodu. Ale analiza całej jego dotychczasowej polityki ze zbijającym dowodem do każdego punktu wymaga w tym wypadku niewielkiego wywodu, a przeprowadzenie jej uważam za korzystne z dwóch powodów; raz, że Filip okaże się, czym jest w rzeczywistości, kreaturą, po wtóre, ujrzą ci, których z równowagi wyprowadza jego moc jako jakaś niezwalczona, że Filip wyczerpał już wszystkie środki oszukańcze, którymi wzbił się w potęgę, i że ta ma się już ku samemu końcowi188. 6. Osobiście, Ateńczycy, i ja także uważałbym z całą powagą Filipa za postać groźną i zdumiewającą, gdybym widział, że wyrósł na uczciwej polityce189. Tymczasem, zastanawiając się, znajduję190, że na samym początku, kiedy to niektórzy politycy odprawiali od nas z niczym poselstwo z Olintu, szukające porozumienia, Filip pozyskał sobie waszą naiwność obietnicą wydania Amfipolis i okrzyczaną swojego czasu zapowiedzią jakiejś tajemniczej transakcji191. 7. Następnie zjednał sobie przyjaźń Olintu przez zdobycie waszej własności, Potidai, i skrzywdzenie was, dawnych swoich sprzymierzeńców, a wydanie jej tamtym, ostatnio zaś przynęcił Tesalów obietnicą wydania im Magnezji i wzięciem na siebie za nich wojny fokijskiej. W ogóle nie ma żadnego z jego klientów, którego by nie oszukał już; w ten sposób urósł, wyzyskując oszukańczo na swoje powiększenie nierozum każdorazowych, a nieznających go, klientów. 8. Czym wzrósł w potęgę, kiedy wszyscy dla siebie spodziewali się odeń osobistych korzyści, tym samym powinien upaść z powrotem, skoro wyszło niezbicie na jaw jego samolubne postępowanie. W takim to krytycznym położeniu, Ateńczycy, znajduje się Filip; albo niech ktoś wejdzie na mównicę i wykaże mi, a raczej wam, że mówię nieprawdę lub że oszukani u samego początku i nadal będą mu wierzyli, czy też że niezasłużenie popadli w niewolę Tesalczycy nie mają teraz już chęci do wolności.
9. Niesłuszne byłoby mniemanie, że Filip dzięki opanowaniu z góry warowni, portów i tym podobnych utrzyma się przemocą przy przewadze. Jeżeli ludzi łączy życzliwość i wspólny interes jednoczy aliantów wojennych, wówczas chętnie i wytrwale dzielą trudy i klęski; ale pierwszy pozór i mała porażka rozbijają wszystko, jeżeli jednego z nich, jak Filipa, wyniesie zachłanność i podłość. 10. Nie można, Ateńczycy, nie można192 zdobyć trwałej potęgi krzywoprzysięstwem i kłamstwami. Na raz to wystarczy i trzyma się jakiś czas, a nawet niekiedy rokuje wielkie nadzieje, z czasem wychodzi licho na jaw i wtedy afera zapada się w sobie i oblatuje z nadziei. Jak dom, łódź i tym podobne powinny mieć najsilniejszy spód, tak początki i podwaliny przedsięwzięć politycznych powinny być rzetelne i sprawiedliwe. Takiego dna brak polityce Filipa.
Rady na czasie
11. Wykazuję zatem potrzebę pomocy naszej dla Olintu: im wydatniejsza będzie i szybsza, tym lepiej. Ponadto przedstawiam konieczność wysłania poselstwa do Tesalczyków, do jednych z wiadomością o tym, do drugich z zachętą. Uchwalili świeżo domagać się zwrotu Pagasaj i wszcząć dyskusję o Magnezji. 12. Starajcie się jednak, Ateńczycy, by nie tylko mowy wygłaszali wasi posłowie, ale mieli powołać się na jakieś fakty; stanie się to, jeżeli podejmiecie wyprawę odpowiednią do powagi państwa i czynnie przyłożycie rękę do polityki. Słowo bez czynu nie ma znaczenia, zwłaszcza ze strony naszego państwa; najchętniej nim szastamy, toteż mu najmniej wszyscy dowierzają. 13. Płaćmyż podatki, wyprawiajmyż się, czyńmyż wszystko skwapliwie, jednym słowem okażmy wielką zmianę, jeżeli naprawdę ma się ktoś z nami liczyć. Zechciejcie już raz zacząć wypełniać obowiązki193, a nie tylko przymierza Filipa okażą się, Ateńczycy, słabe i niepewne, ale i we własnym jego mocarstwie odsłonią się niezdrowe stosunki.
Gliniane nogi macedońskiego kolosa
14. W ogóle mocarstwo macedońskie niemało znaczy jako aliant; na przykład wasz pod Tymoteuszem194 przeciw Olintowi; potem znowu Olintu przeciw Potidai; okazało się to w obu wypadkach. Obecnie jako aliant tesalskich powstańców udzieliło im pomocy przeciw monarszej dynastii; przydatek nawet małej siły wszędzie naturalnie wychodzi na korzyść. Samo w sobie jest słabe i roi się w nim od braków. 15. Chwiejne z natury, podkopał Filip jeszcze bardziej wojnami i wyprawami, które uważa się za źródło jego wielkości. Nie myślcie, Ateńczycy, że upodobania Filipa dzielą jego poddani. Filip dyszy żądzą sławy, ją uwielbił i wybrał ponad wszystko; dla niej nie szczędzi trudów i wszelakiego ryzyka; 16. nad życie bezpieczne obrał sławę czynów195, którymi chce prześcignąć wszystkich królów macedońskich, jacy kiedykolwiek byli. Poddanym z ambicji tej nic nie przypadnie w rezultacie, ale za to wyczerpują ich i niszczą ustawiczne wyprawy na wszystkie strony; nie daje się im wykonywać swoich zawodów ani siedzieć przy własnym mieniu, nie mogą zbyć własnych płodów i wyrobów, na jakie ich tam teraz stać w takich warunkach, bo wojna zamknęła wszystkie rynki w kraju. 17. Łatwo stąd odgadnąć usposobienie większości ludności macedońskiej wobec Filipa. Wprawdzie najemnicy i gwardia uchodzą za nadzwyczajnych i wytrawnych wojowników, ale słyszałem od człowieka, który był w Macedonii i o kłamstwo go posądzać nie można, że nie są lepsi od innych. 18. Mówił, że jeżeli między nimi znajdzie się jaki człowiek z doświadczeniem wojskowym, odpycha każdego Filip przez ambicję, żeby wszystkie powodzenia przypisywać jemu samemu — obok innych namiętności także żądza sławy nie zna u niego granic. Jeżeli znajdzie się człowiek karnych obyczajów i w ogóle porządny, taki nie zniesie rozpasanego życia dzień w dzień, pijatyk i bezwstydnych tańców; takiego on odtrąca i nic u niego nie znaczy. 19. Reszta jego otoczenia to bandyci, pochlebcy i tego autoramentu osobniki, że wstydziłbym się wymienić przed wami tańce, jakie oni wykonują po pijanemu. Prawdziwość tych wiadomości bije w oczy; wszak Filip rozmiłował się, jak w osobistych zausznikach, w ludziach napędzonych stąd przez publiczną opinię196, bo miano ich za bezwstydniejszych o wiele od jarmarcznych szarlatanów, na przykład pomocnika kata Kalliasa i innych tego pokroju, błaznów i fabrykantów pornograficznych kupletów, które układają dla uciechy na znajomych. 20. Może to ktoś uważać za rzeczy błahe, dla ludzi zdrowo myślących są to, Ateńczycy, znakomite próbki jego opętania. Powodzenie naturalne teraz to wszystko przesłania — ono to potrafi — ale najmniejsze potknięcie wywabi wszystkie jego zmazy na światło dzienne. Pokaże się, Ateńczycy, moim zdaniem, niedługo, z wolą bożą i waszą. 21. Jak w ciele ludzkim nie daje się nic czuć przy zdrowiu, ale na wypadek słabości zaczyna wszystko ruszać się, czy złamanie, czy zwichnięcie, czy jakikolwiek brak utajony, tak i słabe strony państw i monarchów na czas wojen zagranicznych pozostają niewidoczne dla większości, wybuch wojny granicznej odsłania je wszystkie.
Reforma podatkowa środkiem leczniczym na niedomagania wewnętrzne
22. Rozsądek dopatruje się w powodzeniu Filipa przestrogi przed zaczynaniem z nim wojny. Bo szczęście we wszystkich ludzkich zamierzeniach znaczy wiele, a raczej wszystko. Mimo wszystko, gdyby mi dano wybór, wybrałbym dobrą gwiazdę naszego państwa, przyjąwszy, że zechcecie choć w części pełnić wasze powinności. Widzę u was daleko więcej zadatków na życzliwość bogów niźli u niego197. 23. Ale my siedzimy bezczynnie, a nie można, samemu próżnując, nawet przyjaciołom nakazywać roboty za siebie, cóż dopiero bogom. Nic dziwnego, że Filip wyprawami, osobistymi trudami, obecnością przy wszystkim i niezaniedbywaniem ani momentu, ani pory prześciguje wasze ociąganie się, uchwalanie i dowiadywanie. Nie dziwię się, bo odwrotnie byłoby dziwnym, gdybyśmy, nie wypełniając żadnej powinności wojennej, tryumfowali nad jego zabiegliwością. 24. Ale dziwne mi, że niegdyś podjęliście, Ateńczycy, bój ze Spartą w obronie sprawy greckiej, nie chcieliście wyzyskać licznych sposobności w celach osobistej korzyści, ale łożyliście ze swojego na wydatki wojenne i wyruszaliście na ryzykowne wyprawy, obecnie lękacie się nogą wystąpić za granicę i zwlekacie z podatkami na obronę waszego własnego mienia; wielokrotnie ocaliliście wszystkich innych, obroniwszy każdy z ludów po kolei, a siedzicie na własnej ruinie. 25. To mnie dziwi, a nadto, że nikomu z was, Ateńczycy, nie przyjdzie do głowy policzyć, jak długo już toczycie wojnę z Filipem i na czym wam zeszło tyle czasu. Niewątpliwie wiecie, że na zwlekaniu, oglądaniu się na drugich, wzajemnym oskarżaniu, sądzeniu, nowych nadziejach, niemal tym samym, co i teraz czynimy. 26. Czyżbyście, Ateńczycy, spodziewali się, że ta sama polityka naprawi położenie państwa, która je popsuła? Czy do tego stopnia straciliście rozum? Wszak sprzeciwiałoby się to zarówno logice, jak i naturalnemu porządkowi, bo z natury łatwiej o wiele ustrzec cokolwiek posiadanego niż zdobyć198. Z dawnych posiadłości wydarła nam wojna wszystko, cobyśmy mieli do strzeżenia; potrzeba nowych nabytków, 27. a to już nasza rzecz. Zatem domagam się płacenia podatków, ochotnego brania udziału w wyprawach, nieobwiniania nikogo przed opanowaniem położenia. Wtedy na podstawie faktów utworzycie sobie sąd i nagrodzicie godnych pochwały, ukarzecie przestępców. Zerwijcie z wymówkami i usuńcie braki u siebie; niepodobna dociekać zawzięcie cudzych postępków, jeżeli sami najpierw nie jesteście w porządku z waszymi obowiązkami. 28. Dlaczego, jak myślicie, Ateńczycy, wszyscy generałowie, ilu wyślecie, uchylają się od wojny, a szukają osobnych wojen na własną rękę — jeżeli i o generałach trzeba mówić prawdę?199 Bo zdobycze wojny trackiej należą do was (jeżeli zdobędą Amfipolis, obejmiecie go natychmiast z powrotem w posiadanie), do dowódców należą niebezpieczeństwa; a żołdu nie ma. Gdzie indziej niebezpieczeństwa mniejsze, a na zarobek dla dowódców i żołnierzy idą Lampsakos200, Sigejon201 i zrabowane statki202. Dlatego każdy zwraca się w stronę zysku. 29. Na widok tak niezdrowych stosunków pociągacie do odpowiedzialności dowódców203, uwalniacie ich w uwzględnieniu okoliczności przyniewalających, o których dowiadujecie się w przesłuchaniu. Na czymże więc właściwie kończy się? Spieracie się z sobą i różnicie, jedni macie takie przekonanie, drudzy inne, a w państwie źle się dzieje. Dawniej płaciliście, Ateńczycy, podatki wedle okręgów, dziś politykujecie okręgami204. Na czele jednego i drugiego stronnictwa mówca205, pod nim generał i trzystu krzykaczy206. Reszta na przydatek, jedni do tych, drudzy do tamtych. 30. Dajcie temu raz spokój, choćby jeszcze teraz stańcie się sobą i niech prawo do głosu, słowo, zarówno jak czyn, staną się naprawdę rzeczą pospolitą. Nic wskazanego nie stanie się wam na czas, jeżeli jednym oddacie prawo absolutnej komendy, drugich obłożycie przymusem dostawiania morskich jednostek bojowych, płacenia podatków, wyprawiania się, trzecim zostawicie przywilej wyrokowania w uchwałach o tamtych, bez najmniejszego zresztą trudzenia się razem z innymi. Części stale pokrzywdzonej zabraknie w końcu sił, a wtedy swobodnie będziecie mogli wywierać na niej sprawiedliwość, zamiast na wrogu207. 31. Głównie zatem żądam, aby wszyscy płacili podatki w równym stosunku do mienia, aby wszyscy na zmiany szli na wyprawę, aż całość weźmie w niej udział. Niech każdemu będzie wolno wypowiedzieć się z mównicy, a wysłuchawszy wszystkiego, wybierzecie, co najlepsze, a nie, co powie siaki czy owaki. Tak postępujcie, a nie tylko mówcę pochwalicie doraźnie, ale i później samych siebie, gdy położenie polityczne weźmie pomyślniejszy obrót.
IV. Trzecia mowa olintyjska (roku 349)
Zasadniczy przedmiot obrad
1. Gdy rzucę, Ateńczycy, okiem na położenie i gdy słucham mów tutejszych, różne i niepodobne do siebie myśli snują mi się po głowie; mówi się o ukaraniu Filipa, a tymczasem wypadki zaszły tak daleko, że trzeba dobrze patrzeć, by nas samych co złego pierwej nie spotkało. Jest po prostu winą mówców postawienie nieistotnego przedmiotu obrad. 2. Wiem ja, i to dobrze wiem, że mogło państwo niegdyś i we własnych posiadłościach czuć się bezpiecznie, i ukarać Filipa; za mnie, niedawno, działo się jedno i drugie; wszelako uważam za wystarczające na dziś i na razie spełnić pierwszą część politycznego programu i ratować sprzymierzonych. Dopiero na tym fundamencie będzie można debatować bezpiecznie, kogo by ukarać i w jaki sposób; przed daniem należytej podstawy próżno, moim zdaniem, deliberować o wierzchołku.
Apatia społeczeństwa
3. Jeżeli kiedy, to obecnie wymaga chwila wiele przemyślanej rady. Nie sam przedmiot porady o obecnym położeniu sprawia mi największe trudności, ale prawdziwie kłopocze mnie, jak do was mówić o tym, Ateńczycy. Przysłuchując się tutaj, nabrałem osobistego przeświadczenia, że nie przez nierozum, ale przez niechęć do pełnienia obowiązków przepuściliśmy większość sposobności politycznych. Proszę o cierpliwość, jeżeli powiem bez ogródek; patrzcie, czy mówię prawdę i czy z myślą o lepszej przyszłości; jak widzicie, przemawianie niektórych polityków do upodobania wam doprowadziło do obecnego zabagnienia naszej polityki.
Błędy przeszłości
4. Wydaje mi się koniecznym przypomnieć wam najpierw kilka wypadków z przeszłości. Pamiętacie, Ateńczycy, kiedy przyszła wiadomość, trzy lata temu czy cztery, że Filip oblega w Tracji twierdzę Herajon. Było to między listopadem a grudniem. Wśród wielu przemów i hałasu uchwaliliście spuścić na morze czterdzieści trójrzędowców; uchwała nakazywała dalej wszystkim rocznikom do czterdziestu pięciu lat siadać osobiście na okręty i zarządzała podatek w wysokości sześćdziesięciu talentów. 5. Aliści rok schodzi do końca, aż potem przychodzi lipiec, sierpień, wrzesień, połowa października; w tym miesiącu ledwo po misteriach208 wysyłacie Charidema209 z dziesięcioma próżnymi pudłami okrętowymi i pięcioma talentami w srebrze. Bo na wiadomość o chorobie Filipa czy śmierci (przyszły obie wiadomości) zaniechaliście, Ateńczycy, ekspedycji w przekonaniu, że pomoc już jest nieaktualna. A była to najodpowiedniejsza chwila; gdybyśmy wtedy wedle uchwały wysłali tam pomoc bez wahania, mielibyśmy dziś spokój od Filipa; a tak ocalał.
Olint przed upadkiem
6. Ale polityka owych czasów dziś nie da się odmienić. Obecnie nadchodzi inny moment wojenny; dla niego to wspomniałem wypadki dawniejsze, by wam znowu to samo nie wpadło do głowy. Jakżeż wyzyskać, Ateńczycy, ten nowy moment? Zobaczycie, jak przygotujecie we wszystkim plan wojenny dla Filipa, jeżeli teraz nie dacie wszelkiej możliwej tylko pomocy, co sił starczy. 7. Miał swojego czasu Olint pewną potęgę, a polityczne stosunki tak układały się, że ani Filip nie czuł zaufania do Olintu, ani Olint do Filipa. Zawarliśmy z Olintem pokój. Korciło Filipa, że wielkie miasto pojednane z nami stało teraz na czatach krytycznej dlań chwili. Uznawaliśmy potrzebę ruszenia tych ludzi na wszelki sposób do wojny i o niczym innym wszyscy nie mówili. Ta rzecz stała się obecnie, jak tam chciała. 8. Cóż pozostaje innego, Ateńczycy, jak nie energiczna pomoc? Ja nie widzę nic innego; bo nie mówiąc już o hańbie, jaką by nas okryła taka kapitulacja polityczna, niemałą obawą, Ateńczycy, napawają mnie jej polityczne następstwa, wobec znanego usposobienia dla nas w Tebach, wyczerpania finansowego Fokidy oraz otwartej drogi dla Filipa na tutejszy teren polityczny po opanowaniu terytoriów, o które toczy się obecna wojna. 9. Jeżeli ktoś do tej chwili odracza spełnienie powinności, chce stanąć przed samym obliczem niebezpieczeństwa, mogąc słyszeć tylko o nim z daleka; dziś może sam nieść drugim pomoc; jeżeli nie zechce, postanawia dla siebie jej szukać. Niewątpliwie wiemy prawie wszyscy, że ewentualne zaniedbanie dzisiaj będzie miało takie następstwa polityczne.
Szkodliwe ustawy nie dozwalają mówcy wystąpić z radykalnym wnioskiem
10. Powie mi tu ktoś, że potrzebę pomocy uznaliśmy wszyscy i wyślemy ją, a ty mów o sposobie. Nie dziwcie się, Ateńczycy, jeżeli postawię wniosek mało oczekiwany wśród większości. Zwołajcie na posiedzenie Wydział Prawodawczy210, a na tym posiedzeniu nie ustanawiajcie żadnego prawa (bo macie ich dosyć), ale znieście szkodliwe dla chwili obecnej. 11. Mam na myśli ustawę o funduszu teatralnym (nie robię z tego tajemnicy) i niektóre ustawy o służbie wojskowej; pierwsza rozdziela pieniądze wojskowe między siedzących w domu na teatr, drugie zapewniają bezkarność dezerterom, a następnie i zniechęcają skłonnych pełnić powinności. Znieście je najpierw i utorujcie drogę bezpieczeństwa radzie kierującej się najwyższym dobrem, a wtedy pytajcie się, czy znajdzie się taki, który postawi wniosek korzystny w uznaniu wszystkich. 12. Przed tym krokiem nie oglądajcie się za najlepszym obrońcą waszej sprawy i w tejże samej osobie kandydatem na śmierć z waszej ręki, bo go nie znajdziecie, zwłaszcza gdy jedyny tego rezultat będzie taki, że wnioskodawca będzie cierpiał niesprawiedliwie, a państwu nie pomoże nic, ale jeszcze na przyszłość bardziej niźli teraz zmierzi wyrywanie się z najlepszą radą. O zniesienie ustaw należy, Ateńczycy, prosić samych ustawodawców211, 13. bo nie godzi się, ażeby szkodliwy dla całego państwa akt okrywał popularnością ówczesnych wnioskodawców, a niełaska za krok, który nam wszystkim wyjdzie na dobre, odbiła się na dzisiejszym doradcy najzbawienniejszego planu. Zanim te rzeczy nie będą w porządku, nie życzcież sobie, Ateńczycy, polityka tak wpływowego, iżby mógł bezkarnie przekroczyć ustawy, ani tak bezmyślnego, żeby pakował się w oczywiste licho.
Nie ma wyboru między przyjemnością a koniecznością
14. I o tym trzeba wam dobrze pamiętać, Ateńczycy, że bez chęci energicznego wykonania uchwały sama ona przez się nic nie jest warta. Gdyby uchwały wystarczyły, by zmusić was do pełnienia obowiązków lub by dopiąć ich przedmiotu, nie bylibyście w tak małym stopniu, a raczej żadnym, zrealizowali tyle uchwał ani nie trwałaby tak długo samowola Filipa; o ile zależy od uchwał, byłby dawno ukarany. 15. Ale w rzeczywistości jest inaczej; czyn idzie wprawdzie z kolei po słowie i głosowaniu, ale wyprzedza je siłą i wartością. Jego jeszcze tylko brakuje, reszta jest; są wśród was, Ateńczycy, zdolni kaznodzieje obowiązku, najbystrzej ze wszystkich chwytacie sens słów212, a także i wykonać, w razie odpowiedniego postępowania, zdołacie je teraz. 16. Jakiegoż czasu albo jakiejże chwili szukacie, Ateńczycy, lepszej od obecnej? Kiedyż spełnicie powinność, jeżeli nie teraz? Nie wszystkież213 nasze przedmurza już trzyma w swych rękach ten człowiek, a w ostatnią hańbę pogrążymy się, jeżeli opanuje i tę ziemię? Czyż nie toczą właśnie wojny z Filipem ci, którym przyrzekaliśmy ratunek gotowy na wypadek takiej wojny? Czy nie wróg? Nie rabuś naszego dobytku? Nie dzikus? Czyż jest jakieś za silne na niego wyzwisko? 17. Dlaboga214, wszystko idzie w niepamięć, ledwo ręki nie przyłożymy do jego knowań, a potem będziemy szukali sprawców biedy? Boć sami się sprawcami nie nazwiemy, wiem to dobrze. Podobnie w niebezpieczeństwach wojennych żaden z panikarzy nie oskarża siebie, ale generała, sąsiadów215 i raczej wszystkich innych; niemniej klęska jest winą wszystkich panikarzy, bo oskarżyciel drugich mógł sam stać w miejscu, gdyby zaś postąpił tak każdy, mieliby zwycięstwo. 18. Tak i teraz: nie daje ktoś najlepszej rady? Niech drugi wstanie i powie, a nie oskarża tamtego. Mówi inny lepiej? Róbcież to w imię Boże! Ale to nie dogadza! Jeszcze stąd nie wniosek, że mówca jest przestępcą. Ale opuścił modlitwę, choć się należała216. Modlić się, Ateńczycy, łatwo, zebrawszy pokrótce wszystkie życzenia, ale nie jednako jest łatwo wybrać z programu obrad politycznych, lecz trzeba wybierać pożytek zamiast przyjemności, jeżeli nie da się obu razem. 19. Powie ktoś: czyż nie lepszy taki, który znajdzie dla nas sposób i na zachowanie funduszu teatralnego, i na podanie innych środków pieniężnych dla żołnierzy? Owszem, jeżeli jest taki sposób. Co do mnie ciekaw jestem, czy mógł kiedykolwiek ktoś z ludzi — albo czy będzie mógł — z deficytu zaspokoić zapotrzebowanie, wyrzuciwszy wprzódy gotówkę na marne? W takich twierdzeniach największą rolę odgrywa, zdaje się, osobiste życzenie, dlatego samego siebie oszukać jest najłatwiej ze wszystkiego. Czego ktoś pragnie, w to i wierzy217, a rzeczywistość często inaczej kształtuje się. 20. Patrzcie, Ateńczycy, na to w świetle realnych możliwości, a stać was będzie na wyprawę za żołdem. Nie wypada ludziom z honorem zaniechać czegoś z braku funduszów wojennych, a potem lekko znosić takie zniewagi; nie wypada rwać się do zbrojnego uderzenia na Korynt i Megarę218, a z braku zaopatrzenia na wyprawę pozwolić Filipowi na sprzedawanie w niewolę obywateli miast greckich.
Świeczniki promiennej przeszłości a światełka na bagnach współczesnej korupcji
21. Obrałem ten temat nie z pustej chęci narażenia się komu (jeszcze na tyle nie straciłem rozumu ani nie opuściła mnie tak dalece łaska losu, żebym chciał narażać się, nie widząc stąd żadnej korzyści), ale uważam za obowiązek prawego obywatela przenosić dobro państwa nad popularność i słyszę — jak zapewne i wy — że tą samą wytyczną w polityce kierowali się mówcy za naszych przodków, których chwalą wprawdzie wszyscy mówcy dzisiejsi, ale nie bardzo naśladują, Arystydes219, Nikiasz220, mój imiennik221, Perykles222. 22. Odkąd pojawili się mówcy, którzy was wypytują: „Czego chcecie? Jaki wniosek mam przedstawić? W czym mogę wam przysłużyć się?”, odtąd interesy państwa poszły w kąt przed chwilowymi względami i dzieją się takie rzeczy, jak teraz. Tym wszystko świetnie wiedzie się, wam haniebnie. 23. Zróbmy, Ateńczycy, treściwe zestawienie223 czynów przodków naszych. Wywód będzie krótki i znany wam, bo nie cudzymi, ale własnymi przykładami możecie, Ateńczycy, być szczęśliwi. 24. Owi więc, którym nie pochlebiali mówcy i nie kochali ich, jak was kochają ci dzisiaj, rządzili Grecją za zgodą224 całego narodu przez czterdzieści pięć lat225; dostawili na Akropol226 więcej niż dziesięć tysięcy talentów, król macedoński był ich wasalem227, jak się należy dzikusowi przed Grekami228; na lądzie i morzu odnieśli wiele chlubnych zwycięstw własnymi piersiami, oni jedni zostawili sławę czynów, której nic ująć nie zdoła. 25. Tak się spisali w polityce ogólnogreckiej; przyjrzyjcie się im teraz jako obywatelom własnego państwa, tak w urzędzie, jak i w życiu prywatnym. Jako pomnik publicznej działalności zostawili wam szereg budowli, tyle cudownych świątyń i dzieł sztuki w nich, że daremnie starałaby się przewyższyć je potomność. 26. Życie prywatne ich było tak karne i dostrojone tak twardo do republikańskiego obyczaju, że możecie jeszcze dziś oglądać dom Arystydesa, Miltiadesa229 i innych sław ówczesnych — jeżeli kto z was zna te domy — jak w niczym nie różnią się one od sąsiednich; bo polityką zajmowali się, nie aby im coś z tego kapnęło, ale każdy uznawał potrzebę mnożenia dobra publicznego. Wielki rozkwit ówczesny był wynikiem ich rzetelności w polityce ogólnogreckiej, pobożności w religii, przestrzegania zasady równości w własnym samorządzie. 27. Taką uprawiali politykę pod wspomnianymi mężami zaufania; a jakżeż teraz wygląda nasza polityka w rękach tych przezacnych panów? Jest jakieś choćby słabe podobieństwo? Szkoda nawet mówić o reszcie, chociaż byłoby dosyć do mówienia, ale patrzcie: przy zupełnym braku współzawodników — bo Sparta upadła230, Teby co innego zaprząta231, z reszty nikt nie może stawać z nami w zawody o pierwszeństwo — mogliśmy i o nasze posiadłości być spokojni, i być ostatnią apelacją dla wszystkich innych, 28. a tymczasem utraciliśmy szmat własnej ziemi, zmarnowaliśmy na nic więcej niż tysiąc pięćset talentów232, za pokoju utraciliśmy dzięki tym panom sprzymierzeńców pozyskanych w wojnie i wyćwiczyliśmy takiego wroga przeciwko nam samym. Niech kto tu wyjdzie na mównicę i niech mi powie, skąd wzięła się siła Filipa, jak nie z nas samych! 29. Prawda, mój drogi — powie taki pan — że źle z dyplomacją, ale za to wewnątrz państwa dzieje się teraz lepiej. Na cóż tu się powołać? Że tynkujemy fasady kamienic, naprawiamy drogi, urządzamy fontanny i inne bajdury?233 Popatrzcie no na polityków spod tego znaku! Jedni z dziadów stali się bogaczami, inni ze skromnych stosunków przyszli do znaczenia, niektórzy pobudowali sobie kamienice okazalsze od budowli publicznych; im bardziej podupada potęga państwa, tym bujniej wzrosły ich fortuny234.
Wolny lud bohaterskich Aten a potulne mieszczaństwo na pasku finansjery Eubulosa
30. Jakaż jest zbiorowa przyczyna i czemuż to wtedy było wszystko dobrze, a teraz nie? Dawniej sam lud miał odwagę wziąć czynny udział w wyprawach, wobec polityków czuł się gospodarzem w domu i panem wszystkich łask; każdy inny czuł się w siódmym niebie, gdy mógł dostąpić u ludu zaszczytu, urzędu i łaski jakiejś. 31. Teraz przeciwnie, politycy są szafarzami łask, w ich rękach leży cała polityka i gospodarka, wy — lud — macie podcięte żyły, ogołoceni jesteście z pieniędzy i sprzymierzeńców, zeszliście na drugi plan jak najniższy sługa; jesteście zadowoleni, że wam płacą wstęp do teatru lub urządzają procesję wrześniową; najwalniejsza ze wszystkiego, że jeszcze wdzięczni im musicie być za waszą własność. Zamknęli was w murach miejskich i obłaskawiają dla swoich celów235. 32. Naturalnie, nie można tchnąć wielkim duchem i egzaltacją wśród małostkowych zajęć236; jakie zatrudnienie, takie z konieczności i usposobienie237. O Pani nasza Zielna238! Nie dziwiłbym się, jeślibyście za te słowa ciężej mnie nawiedzili niż samych sprawców stosunków. Nie zawsze i nie o wszystkim pozwalacie mówić swobodnie; nawet dziwię się, żeście mi dziś pozwolili.
Nowy plan ordynacji finansowej
33. Może jeszcze teraz przynajmniej wyzwolicie się spod siły nawyknienia, zechcecie wyprawić się i prowadzić godną239 siebie politykę, a nadwyżkę z domowych dochodów odłożycie na żelazny kapitał dla ubezpieczenia dóbr zagranicznych; może w takim razie, może uzyskacie, Ateńczycy, jakąś pełniejszą porcję, a zerwiecie z systemem dawek, przypominających dietę lekarską. Takie dawki jak nie dodają siły, tak nie pozwalają umrzeć. Tak samo to, czym was pasą, ani nie wynosi tyle, by mogło dać jakąś trwałą korzyść, ani nie pozwala zrezygnować i zająć się czym innym, ale właśnie karmi w każdym z was tylko lekkomyślność. 34. „A więc chcesz”, powie kto, „aby to obrócić na żołd?” I to natychmiast, Ateńczycy, na taką samą dla wszystkich gażę, aby każdym za udział jego w skarbie publicznym mogło państwo obrócić wedle potrzeby. Taki obywatel będzie lepszy i za pokoju siedząc w państwie, bo bieda go nie przymusi do haniebnego postępku, a jeśli wydarzy się coś takiego, jak teraz, za te same pobory będzie żołnierzem, jak się godzi w obronie ojczyzny. Obywatel, który przekroczył wiek popisowy, będzie pobierał wedle wspólnej normy to samo, co teraz pobiera bez ordynacji, nie dając niczego w zamian państwu, a za to będzie sprawował wszystkie potrzebne dla państwa funkcje nadzorcy i zarządcy. 35. W ogóle niczego nie ujmuję ani nie dodaję, co najwyżej drobiazg, a usuwam nieład przez zaprowadzenie ordynacji państwowej, która normuje udziały, służbę wojskową, sądownictwo, wiek i czas powinności240. Nigdzie nie powiedziałem, żeby próżniakom wypłacać zarobki pracujących ani żeby samym próżnować bez opamiętania, a dowiadywać się o zwycięstwa najemników generała N. Tak się teraz dzieje. 36. Nie ubliżam241 zastępcy waszemu w pełnieniu obowiązków, ale żądam, byście sami, Ateńczycy, robili za siebie to, za co czcicie drugich, i nie ustępowali stanowiska przekazanego wam przez przodków wśród wielu chlubnych niebezpieczeństw.
Domówienie
Powiedziałem mniej więcej wszystko, czego wymaga, moim zdaniem, wasz pożytek. Oby wasz wybór wypadł z korzyścią dla państwa i wszystkich, a pokaże ją przyszłość.
V. Druga mowa przeciw Filipowi (roku 344)
Wołanie na alarm
1. Tyle razy, Ateńczycy, mówi się o postępkach Filipa przeciwnych traktatowi i zawsze widzę jedną i tę samą rzecz: broni się naszej sprawy gorliwie i serdecznie, oskarża się Filipa zasłużenie; ale z tego wszystkiego nie wynika dosłownie nic dla spełniania powinności, ani nawet tyle, by opłaciło się słuchać. 2. Do tego doszła obecnie cała nasza polityka, że im jaśniej można udowodnić Filipowi naruszenie traktatu i spisek przeciw całej Grecji, tym trudniej doradzić, co należy czynić. 3. W czym powód? Nie słowem, ale czynem, Ateńczycy, poskramia się zaborców. Tymczasem, po pierwsze, my z obawy przed waszą niechęcią nie dajemy z mównicy takich rad ani nie stawiamy takich wniosków, ale rozwodzimy się nad zachowaniem się Filipa, jakie to oburzające i tym podobne. Następnie: wy, słuchacze, potraficie lepiej od Filipa wygłaszać sprawiedliwe mowy i rozumieć je z ust drugiego, ale zupełnie wam nie spieszy się przeszkodzić mu w obecnych knowaniach. 4. Tedy wynik jest — spodziewam się — konieczny i chyba naturalny. Obu stronom w tym lepiej powodzi się, w czym się każda z obu stron gorliwie ćwiczy, on w działaniu, wy w mówieniu. Jeżeli i teraz wystarcza wam mieć słuszność na słowa, prosta historia i rzecz nie wymaga fatygi. 5. Jeżeli zaś trzeba szukać środków naprawy i strzec się, by położenie nie zmieniało się w dalszym ciągu niespostrzeżenie na gorsze, by nie stanął przeciw nam ogrom niezwalczonej potęgi — trzeba skończyć z dotychczasowym sposobem obrad i zarówno mówcy wszyscy, jak i audytorium muszą ponad wygodę i przyjemność przełożyć dobro i ocalenie.
Motywy sojuszu Filipa z Tebami
6. Po pierwsze, Ateńczycy, zdumiewa mnie otucha ludzi, którzy widzą, do jakich rozmiarów urósł Filip i jakie obszary ogarnęła jego władza, a nie sądzą, by to groziło jakimkolwiek niebezpieczeństwem państwu i by w was godziły wszystkie zbrojenia. Chciałbym prosić was wszystkich, jak tu jesteście, byście wysłuchali pokrótce moich motywów, które mnie napełniają całkiem przeciwnymi oczekiwaniami i dla których uważam Filipa za wroga. O ile moje przewidywania okażą się lepsze, stosujcie się do mnie, o ile zapewnienia niezakłopotanych wyznawców Filipa, przychylcie się do nich. 7. Oto, Ateńczycy, są moje rachunki: co najpierw opanował Filip po traktacie? Pyle i aferę fokijską. No, a jak ją załatwił? Wolał iść na rękę Tebanom niż naszemu państwu242. A czemuż to? Bo robił swoje rachunki z myślą o zaborach i powszechnym podboju, a nie o pokoju i sprawiedliwości. 8. Trafnie spostrzegł, że naszemu państwu i naszej tradycji nie zaimponowałby niczym takim, co by je skłoniło do wydania mu dla osobistej korzyści na łup któregoś z reszty ludów greckich, ale że macie jakieś względy na sprawiedliwość, wzdrygacie się przed niesławą, jaka przylgnęła do tej afery i macie odpowiednie przewidywania na przyszłość, wskutek czego sprzeciwicie się ewentualnym jego intrygom na tym polu, tak samo, jak gdybyście byli wtedy z nim właśnie w wojnie. 9. Spodziewał się — jakoż243 i tak się stało — że Tebanie za własne korzyści zostawią mu resztę do rozporządzenia wedle woli i nie żeby mu bruździli w polityce i przeszkadzali, ale nawet wezmą na rozkaz udział w wyprawie. W tej samej nadziei zabiega teraz także koło Meseńczyków244 i Argiwów245. Jest to największa pochwała dla was, Ateńczycy, 10. bo z postępowania Filipa pokazuje się, że ma o was taką opinię: jedyni ze wszystkich nie zdradzicie za zysk sprawy ogólnogreckiej, nie sprzedacie sympatii dla Grecji za żadną łaskę ani korzyść. I słusznie powziął o was taką opinię, a przeciwną o Tebanach i Argiwach; brał pod rachubę nie tylko teraźniejszość, ale i przeszłość. 11. Dowiaduje się z pewnością o waszych przodkach246, że nie tylko nie znieśli propozycji, jaką przyniósł im w poselstwie Aleksander247, przodek dzisiejszych królów macedońskich, chociaż mogli pod berłem króla perskiego władać nad resztą Grecji, ale nawet woleli opuścić kraj i odważyli się na szalone ryzyko, a potem dokonali czynów, które wszyscy zawsze chcą głosić, ale nikt dotychczas nie potrafił godnie, dlatego i ja je pomijam (a dodam na usprawiedliwienie, że czyny owe przechodzą siłę wymowy); o przodkach Tebanów i Argiwów dowiaduje się, że jedni towarzyszyli najazdowi perskiemu, drudzy nie stawili mu oporu. 12. Wiedział, że oba ludy zadowolą się osobistą korzyścią, bez oglądania się na dobro całej Grecji. Spodziewał się, że was wybrać na przyjaciół mógłby tylko na zasadzie godziwości, popierając zaś ich stronę, znajdzie w nich popleczników własnej zachłanności. Dlatego i wtedy, i teraz woli ich niż was. Bo przecież więcej trójrzędowców u nich nie widzi niźli u was. Ani nie znalazł nowej jakiejś monarchii macedońskiej śródlądowej, a porzucił nadmorską i porty handlowe, ani nie zapomniał układów i obietnic, na podstawie których uzyskał pokój. 13. „Wiem to wszystko” — powie ktoś — „ale dalipan, nie z chciwości zrobił to wtedy Filip, ani nie wedle moich zarzutów, lecz ponieważ pretensje tebańskie były słuszniejsze od waszych”. Jeżeli jakiego, to właśnie takiego powodu nie wolno mu teraz podać; człowiek, który rozkazuje Spartanom248 zrzec się Meseny, jakżeżby wydanie wtedy Tebanom Orchomenos249 i Koronei250 mógł upozorować względami sprawiedliwości!
14. Uległ, dalibóg, przemocy (to tylko jedno zostaje) i wbrew własnemu zdaniu zgodził się, przyciśnięty z jednej strony przez konnicę tesalską251, z drugiej przez rycerstwo tebańskie. Pięknie. Wszak ci mówią, że czeka Teban podejrzenie Filipa i bają wkoło różni, że zamieni Elateję252 w twierdzę. 15. Może i czeka, ale się przewleka, jak wnioskuję, za to nie zwleka z pomocą dla Meseńczyków i Argiwów przeciw Spartanom, ale nawet dosyła im najemników, wysyła pieniądze i spodziewają się go z wielkim wojskiem. Dąży do zagłady istniejących wrogów Teb, to jest Spartan, a ratuje teraz Fokijczyków, których sam pierwej zgubił. 16. Któż by w to wierzył! Wedle mnie Filip nie sprzeciwiałby się ustawicznie wrogom Teban, gdyby teraz rzeczywiście odwrócił się od Teb, przypuściwszy nawet, że naprawdę początkowo postąpił wbrew swej woli przymuszony. Obecnym postępowaniem sam się zdradza, że i przedtem postąpił wedle własnego wyboru, cała zaś jego polityka demaskuje go — ale trzeba dobrze orientować się — jako politycznego wroga państwa na całej linii. 17. Poniekąd musi nawet wprost taką politykę uprawiać. Bo zastanówcie się. Chce panować, a w was jednych upatrzył współzawodników na tym polu253. Już od dawna dopuszcza się bezprawia i sam o tym wie najlepiej. Bezpieczeństwo całego jego państwa zawisło od utrzymania się przy grabieży waszych posiadłości. Wie, że dach we własnym domu zwaliłby mu się na głowę w razie wypuszczenia z rąk Amfipolis i Potidai. 18. Zarówno wie, że godzi na was, jak i wie, że wy spostrzegacie się. Nie odmawia wam zdrowego rozsądku, więc jest przekonany o waszej nienawiści; w furię wprawia go obawa, że wykorzystacie przeciw niemu pierwszą lepszą sposobność, o ile sam was nie uprzedzi. Dlatego czuwa i czyha, popiera przeciw naszemu państwu Teban i niektóre państwa peloponeskie, prowadzące podobną politykę. 19. Myśli, że chciwość każe im patrzeć przez palce na to, co się dzieje obecnie i że tępi z natury254 nie przewidzą dalszych następstw. Ale człowiek, który ma choć trochę rozsądku w głowie, ma przed oczyma wyraźne przykłady. Miałem sposobność przedstawić je Meseńczykom i Argiwom; będzie może lepiej, jeżeli przedłożę je i wam.
Mowa Demostenesa w Mesenie
20. „Jak myślicie — rzekłem — Meseńczycy? Mała pasja zbierała Olintyjczyków, jeżeli ktoś źle mówił o Filipie wtedy, kiedy odstępował im Antemunt255, o który dobijali się wszyscy dawniejsi królowie macedońscy i dawał im Potidaję po wyrzuceniu z niej osadników ateńskich, biorąc sam na siebie naszą nienawiść, a im oddając ziemię w używanie? Czy spodziewali się tego, co ich spotkało, uwierzyliby w to komu? 21. A jednak — rzekłem — krótkie tuczenie się cudzym mieniem przypłacili trwałą utratą własnego, napędzeni w bezwstydny sposób, nie tylko pobici na polu walki, ale i zdradzeni w domu i sprzedani. Zbytnie poufałości z monarchami nie wychodzą na zdrowie republikom256. 22. A Tesalowie? Myślicie — rzekłem — czy przyszło im wtedy na myśl, gdy Filip wypędzał z ich kraju tyranów, a innym razem dawał Nikaję257 i Magnezję, że dzisiaj będą mieli kraj rozbity na dziesięć kantonów? Albo że ten, który przywrócił im głos w Amfiktionii, wydrze im ich własne dochody? Nigdy w świecie! A jednak tak się stało, jak każdy o tym może przekonać się. 23. Patrzycie — rzekłem — na dary i obietnice Filipa, ale proście Boga, jeżeli macie naprawdę jaki rozum, abyście nie ujrzeli po niewczasie oszukańczych faktów jego krętackiej polityki. Są, dlaboga — rzekłem — różne wynalazki do obrony miast, jak wały, mury, rowy i tym podobne. 24. To wszystko jest dziełem rąk ludzkich i wymaga nakładów. Ale ludzie trzeźwo myślący mają z natury wspólny środek ochronny, w ogóle dobry i zbawienny, szczególnie zaś dla ludu przeciw tyranom. Cóż to jest? Nieufność. Tej pilnujcie i tej trzymajcie się. Z nią nic wam nie grozi. Czego pragniecie? — rzekłem. — Wolności. 25. Nie widzicie, że same tytuły Filipa są od niej jak najbardziej dalekie? Bo król i monarcha jest z natury wrogiem wolności i przeciwnikiem praw. Pilnujcież się, byście za cenę pokoju nie dostali despoty”.
Złowrogie analogie
26. Przytakiwali głośno moim słowom, wysłuchali wielu innych posłów, tak w mojej obecności, jak i potem. Mimo wszystko rwą się widocznie do przyjaźni z Filipem i do jego obietnic. Cóż w tym dziwnego, że Meseńczycy i niektóre ludy peloponeskie postąpią wbrew najlepszemu uznaniu, 27. jeżeli wy nawet nie spostrzeżecie się, jak wpadniecie przez zwlekanie z czynem w ostateczne — jak mi się zdaje — niebezpieczeństwa, chociaż sami rozumiecie i tłumaczy się wam, że Filip stara się was zizolować intrygami. Tak to chwilowa zabawa bardziej pociąga niż ewentualny pożytek. 28. Nad przyszłym kursem polityki zastanowicie się później między sobą, bo tego wymaga zdrowy rozsądek. Na razie wnoszę projekt odpowiedzi Filipowi.
Słówko dla zdrajców
Godziłoby się, Ateńczycy, zaprosić ówczesnych zwiastunów obietnic, które was nakłoniły do pokoju. 29. Ani sam nie podjąłbym się był nigdy poselstwa, ani wy byście z pewnością nie zaprzestali wojny, gdybyście spodziewali się takiej zapłaty od Filipa za uzyskanie pokoju258. Ale słowa Filipa wtedy różniły się znacznie od tego, co się dzisiaj dzieje. I proponowałbym jeszcze kogo innego zaprosić. Kogo? Kiedy już po zawarciu pokoju i po moim powrocie z powtórnego poselstwa weryfikacyjnego widziałem, że państwo pada ofiarą oszustwa, wtedy wręcz oświadczałem, zastrzegałem się, protestowałem przeciw wydawaniu na łup Filipowi Pyl lub Fokijczyków. 30. Ale znaleźli się wtedy tacy, którzy mówili, że ja naturalnie z abstynencji od trunków zrobiłem się tetrykiem259, ale Filip, jeżeli tylko znajdzie się po tej stronie przesmyku, wypełni wszystkie wasze marzenia, zamieni w twierdze Tespie260 i Plateje261, położy kres gwałtom tebańskim, przekopie262 własnym kosztem Chersonez i odda wam Eubeę i Oropos263 w zamian za Amfipolis. Z pewnością pamiętacie wszystkie słowa padłe tu z tej mównicy, chociaż nie miewacie szczególnej pamięci dla przestępców. 31. Szczytem niesławy jest, że na podstawie czystych obietnic uchwaliliście ważność pokoju nawet dla naszych potomków. Do tego stopnia daliście oszukać się. W jakimże to celu wnoszę teraz, ażeby ich zaprosić? Powiem, dalibóg, bez ogródek. 32. Nie będę z nimi ujadał się tu przed wami na równych prawach i nie nadarzę moim stałym przeciwnikom ponownej sposobności do brania łapówek od Filipa ani nie pozywam ich na próżne bajanie. Ale zdaje mi się, że polityka Filipa przyprawi nas jeszcze o większe kłopoty niż obecnie, 33. bo widzę rosnące niebezpieczeństwo i chciałbym się mylić, ale obawiam się, że jest już za blisko. Przyjdzie taka chwila, że już nie będziecie w stanie przypatrywać się obojętnie wypadkom i nie ja czy kto inny będziemy wam mówili, że to w was godzi, ale sami wszystko będziecie widzieli i poznacie jasno. Wtedy, spodziewam się, zdejmie was gniew i wściekłość. 31. Obawiam się, by ten gniew wasz nie dotknął polityków264 usiłujących właśnie naprawić część strat, wynikłych z celowego przemilczania przez przekupionych posłów. Zauważam na ogół, że niektórzy wywierają gniew nie na winnych, ale na tych, którzy nawiną się pod rękę. 35. Jak długo jeszcze niebezpieczeństwo wisi i kształtuje się i my jeszcze znosimy się ze sobą, chciałbym każdemu z was przypomnieć — chociaż wiecie o tym dokładnie — kto was namówił do wydania na łup Filipowi Fokidy i Pyl. Filip opanował je i stał się panem gościńca do Aten i na Peloponez. Wskutek tego nie radzicie teraz nad pretensjami waszymi ani nad sprawami zagranicznymi, ale powiatowymi i nadgraniczną wojną. Każdy odczuje boleśnie jej nadejście; początek jej sięga dnia zawarcia pokoju. 36. Nie byłoby miało państwo kłopotu, gdyby was wtedy nie oszukano. Chyba flotą nie dotarłby Filip do Attyki — musiałby pierwej zwyciężyć na morzu — ani marszem piechoty przez Pyle i Fokis, ale alboby wypełniał warunki i siedziałby spokojnie, przestrzegając pokoju, alboby miał od razu wojnę taką samą, jaka w nim obudziła pragnienie pokoju. 37. Wystarczy na teraz ogólna wzmianka; bogowie niech nas ochronią przed zaciekaniem się w szczegóły. Nie pragnąłbym ja kary śmierci, nawet najzasłużeńszej na któregokolwiek z nich, ze szkodą i niebezpieczeństwem dla ogółu.
VI. Trzecia mowa przeciw Filipowi (roku 342)
Odrętwienie społeczeństwa pod terrorem stronnictwa rozsądku
1. Wiele mów, Ateńczycy, wygłasza się niemal na każdym zgromadzeniu o gwałtach Filipa i na nas, i na reszcie od czasu traktatu. Niewątpliwie, zdaniem was wszystkich, zresztą tylko teoretycznym, należy słowem i czynem dążyć do ukarania Filipa i położenia kresu jego gwałtom. Tymczasem niedbalstwo polityczne doprowadziło do tego, że rezultat, choć prawdziwy, zakrawa na oszczerstwo: nie mogłoby być chyba gorzej niż obecnie, gdyby mówcy umówili się stawiać takie wnioski, a wy takie uchwalać, które by państwo zapędziły w ruinę. 2. Wiele jest zapewne przyczyn i nie z jednej ani z dwóch przyszło do takiego położenia; należyty wgląd jednak odsłoni wam główną winę: jest nią nie patriotyczna, ale służalcza polityka pewnych mówców. Jedni z nich, Ateńczycy, mają na oku jedynie własne powodzenie i znaczenie, a nie troszczą się o przyszłość i sądzą, że i wy nie potrzebujecie troszczyć się o nią, inni zaś rzucaniem oskarżeń i oszczerstw na mężów stanu dążą wyłącznie do zajęcia państwa karaniem samego siebie, by Filip miał swobodę słowa i czynu. Przyzwyczailiście się do tego rodzaju polityki, ale ona jest szkodliwa. 3. Proszę was, Ateńczycy, by nie spotkał mnie od was żaden gniew za szczerość i prawdę. Bo zważcie: uważacie swobodę języka we wszystkich innych rzeczach za wspólny przywilej, przysługujący wszystkim mieszkańcom państwa — widzi się u wielu niewolników265 waszych większą swobodę wypowiadania się niż u obywateli niejednego innego państwa — za to wygnaliście ją zupełnie z mów publicznych. 4. Toteż wynik jest taki, że na zgromadzeniach pływacie w pochwałach, rzeczywistość zaś zagraża ostatecznymi niebezpieczeństwami. Jeżeli i teraz jeszcze trwają te stosunki, nie mam po co mówić. Natomiast gotów jestem przemawiać w razie ochoty z waszej strony do słuchania rad pożytecznych, a wolnych od pochlebstwa. Jeszcze można wszystko naprawić — mimo że położenie jest bardzo złe i wiele strat ponieśliśmy — o ile zechcecie wypełniać obowiązki. 5. Może następujące powiedzenie zakrawa na paradoks, a jednak jest w nim prawda: Najgorsza strona przeszłości jest najlepszą zapowiedzią na przyszłość266. Jak to? Ponieważ złe położenie wynika z zaniedbywania przez was małych i wielkich obowiązków; nie byłoby nawet nadziei na poprawę, gdyby było równie złe przy należytym spełnianiu przez was wszystkich obowiązków. Tymczasem Filip odniósł zwycięstwo nad waszą lekkomyślnością i opieszalstwem, nie nad państwem; nie tylko was nie pobił, ale nawet nie stanęliście z nim do walki.
Miły sprzymierzeniec
6. Gdybyśmy wszyscy byli jednego zdania, że Filip toczy wojnę z naszym państwem i narusza traktat, wystarczyłoby mówcy jedynie doradzać najbezpieczniejszy i najłatwiejszy środek obrony. Ale niektórzy ludzie są wprost niepoczytalni: gdy Filip zajmuje miasta, ma wiele naszych posiadłości w swoim ręku i wobec całego świata dopuszcza się bezprawia, ci ludzie potrafią słuchać na zgromadzeniu mów stale w jedno bijących, że są między nami jednostki robiące wojnę. Wobec tego muszę zastrzec się i sprostować najpierw ten zarzut. 7. Inaczej wnioskowi doradzającemu obronę grozi oskarżenie o podburzanie do wojny. Przede wszystkim chcę ustalić, czy w naszym ręku leży wybór między pokojem a wojną. 8. Jeżeli utrzymanie pokoju zależy od naszego państwa — zacznijmy stąd — twierdzę, że należy go utrzymać, i proszę, by przedstawiciel tej opinii stawiał wnioski w tym kierunku i realnie taką politykę prowadził, ale bez intryg. Jeżeli zaś przeciwnik z bronią w ręku, skupiwszy dokoła siebie wielką siłę zbrojną, mówi wam ciągle o pokoju, a sam faktycznie prowadzi wojnę, cóż pozostaje innego, prócz obrony? Jeżeli tylko tak językiem chcecie przestrzegać traktatu, jak Filip, owszem. 9. Ale kto uznaje taki pokój, który Filipowi odda wszystko w ręce, aż zajdzie do was, przede wszystkim nie ma zdrowego rozumu, następnie przyznaje jemu pokój z waszej strony, wam pokoju z jego strony nie przyznaje. To, to właśnie Filip kupuje sobie za drogie pieniądze: możność toczenia wojny przeciw wam, bez wojny z waszej strony.
10. Będzie naiwnością bez granic czekać, aż wyraźnie oświadczy, że toczy wojnę z nami; on tego nie przyzna, nawet w pochodzie na samą Attykę i Pireus267, jeżeli należy wnioskować z jego metody postępowania wobec wszystkich innych. 11. Weźmy jeden przykład: będąc w oddaleniu czterdziestu staj268 od Olintu, oświadczył jego obywatelom, że jedno z dwojga: albo oni wyprowadzą się z Olintu, albo on z Macedonii. Przedtem zaś zawsze oburzał się na podobne podejrzenia i wysyłał poselstwa z uniewinnieniem. Drugi przykład: wmaszerował z wojskiem do Fokidy jako państwa sprzymierzonego i posłowie fokijscy towarzyszyli mu nawet w pochodzie, a u nas prostaczkowie szli o zakład, że przemarsz Filipa nie wyjdzie na korzyść Tebanom. 12. Niedawno zajął i do dziś dnia ma Feraj, wkroczywszy do Tesalii jako przyjaciel i sprzymierzeniec; ostatnio oświadczył, że tym biednym Orejtom269 posłał wojsko po przyjaźni na wizytację; dowiaduje się bowiem, że cierpią na zamieszki wewnętrzne, a jest obowiązkiem sprzymierzeńców i prawdziwych przyjaciół przybyć z pomocą w takich wypadkach. 13. Wobec tego, czy spodziewacie się, że naprzód wypowie wam wojnę, a potem będzie ją prowadził i to jak długo dajecie się dobrowolnie oszukiwać? Wszak on wolał raczej oszukiwać niż w otwartym gwałcie ujarzmiać takich, którzy nie wyrządzili mu nic złego, ale zdołaliby ustrzec się od nieszczęścia! 14. Nie ma o to obawy. Byłby ostatnim głupcem, gdyby wobec braku jakichkolwiek przeciw niemu zarzutów z strony waszej, to jest pokrzywdzonej, a istnienia jedynie wzajemnych oskarżeń między wami, usunął własnym wyznaniem spór między wami i kazał go skierować przeciw sobie samemu i w ten sposób wytrącił wykręty z ust swoich najemników, którymi was ubezwładniają, twierdząc, że Filip nie prowadzi wojny z naszym państwem. 15. Ale dlaboga, jaki człowiek przy zdrowych zmysłach wnioskowałby raczej na podstawie słów niż na podstawie faktów, kto z nim utrzymuje pokój, a kto prowadzi wojnę? Chyba nikt. Otóż Filip od początku, ledwo zawarliśmy pokój (jeszcze Diopejtes270 nie był generałem i nasza ekspedycja wojskowa nie była na Chersonezie), zaczął zajmować Serrion i Doriskos271 i wyrzucać ustanowione przez waszego generała załogi z twierdzy serrejskiej i Świętej Góry. 16. A cóż to było innego, jak nie wojna? Co prawda zaprzysiągł pokój. I niech nikt nie mówi: „Cóż to jest?” lub „Cóż to nasze państwo obchodzi?”. To jest całkiem co innego, czy to były tak drobne zajścia lub czy to do nas nie należało. Kto wykracza przeciw religii i prawu, w drobnym czy większym wypadku, jednakowe jest znaczenie. Idźmy dalej. Co czyni, gdy posyła najemnych żołnierzy na Chersonez, który król perski272 i wszyscy Grecy uznali za waszą własność i przyznaje się w listach, że wysyła posiłki? 17. Juści273, twierdzi, że wojny nie prowadzi; ale ja tak dalece nie zamyślam godzić się, by tego rodzaju postępowanie nazywać pokojem, iż nawet twierdzę, że zamach na Megarę274, urządzanie monarchii na Eubei, obecny przemarsz na Trację, intrygi peloponeskie i cała ta polityka z bronią w ręku, że to jest zerwanie pokoju i wojna z wami. Chyba że ustawianie maszyn oblężniczych nazwiecie aktem pokojowym, jak długo ktoś ich jeszcze nie podprowadza pod mury. Ale chyba tak nie myślicie; bo kto czyni tego rodzaju przygotowania, iż mógłbym paść ich ofiarą, ten prowadzi ze mną wojnę, choćby nawet jeszcze nie obrzucał mnie pociskami ani strzałami. 18. Któreż to przygotowania mogłyby być dla nas groźne w danym wypadku? Odstręczenie od nas Hellespontu, groźne na wypadek wojny z wami, opanowanie Megary i Eubei, pozyskanie Peloponezyjczyków. Mam wobec tego nazwać pokojem z nami przystawianie takich machin do miasta? Daleko do tego. 19. Owszem, termin wypowiedzenia nam wojny naznaczam na dzień, który zniszczył niepodległość Fokidy. Uważam za warunek zdrowego rozumu podjęcie obrony; obecne zaniechanie jej odbierze wam zdolność do niej wtedy, kiedy jej zapragniecie. Bardzo różnię się, Ateńczycy, od innych doradców; nie wydaje mi się pora na obrady nad Chersonezem lub Bizancjum275, 20. ale na niesienie im pomocy i strzeżenie ich przed katastrofą, na wysyłkę środków potrzebnych dla tamtejszego korpusu, na obrady zaś nad całą Grecją, jako zagrożoną wielkim niebezpieczeństwem. Pragnę wyłuszczyć przed wami powody mych obaw politycznych, abyście mogli ocenić, czy trafnie wnioskuję, i wtedy przyłączyć się do moich wniosków, i byście pomyśleli przynajmniej o sobie, jeżeli już nie chcecie o reszcie; o ile nabierzecie wrażenia, że to brednie i otumanienie, nie zważajcie odtąd na mnie, jak na wariata.
Godny spadkobierca hegemonii greckiej
21. Pominę wywody wstępne: że Filip urósł z małych i nieznacznych zaczątków, że greckie państwa nie dowierzają sobie i żyją w ciągłych waśniach i że daleko bardziej zdumiewa pierwszy wzrost jego potęgi niż obecne opanowanie przezeń reszty, skoro tyle uprzednio zagarnął pod swoją moc. 22. Widzę, że wszyscy, począwszy od was, przyznali mu przedmiot sporny wszystkich wojen greckich, jakie kiedykolwiek przedtem toczyły się. Co takiego? Swobodę robienia, co się żywnie podoba, rozbijania i obdzierania państw greckich po kolei i brania napaścią pojedynczych miast w trwałą niewolę. 23. Staliście przez lat siedemdziesiąt trzy276 na czele Grecji, stali przez dwadzieścia dziewięć lat277 Spartanie, pewną przewagę zyskali w ostatnich czasach i Tebanie po bitwie pod Leuktrami278. Wszelako ani wam, ani Tebanom, ani Spartanom nie przyznali nigdy Grecy prawa czynienia, co się wam żywnie podobało. Gdzie tam! 24. Najpierw wam, a raczej ówczesnym Ateńczykom, z powodu bezwzględnego rzekomo postępowania z pewnymi miastami uważali za stosowne wszyscy, nawet niemający im nic do zarzucenia od siebie, wytoczyć wojnę279 w lidze z pokrzywdzonymi. Po wtóre, Lacedemończykom wszyscy wydali wojnę ci nawet, którzy im nic nie zarzucali osobiście, za to, że doszedłszy do hegemonii, równej waszemu przodownictwu, poczęli wprowadzać skrajnie nowe porządki280 pod zaborczymi hasłami. Na co wymieniać resztę? 25. Wszak my sami i Lacedemończycy, chociaż początkowo nie mieliśmy do wytknięcia sobie wzajemnie żadnych krzywd, uznaliśmy potrzebę wojny między nami w obronie krzywd cudzych281. Wszystkie wykroczenia zarówno Lacedemończyków w ciągu owych trzydziestu lat, jak i naszych przodków w siedemdziesięciu latach nie dorównują, Ateńczycy, wykroczeniom Filipa przeciw Grecji w niecałych trzynastu latach, w których grasuje, a raczej nie stanowią ani części jego wybryków. 26. Łatwo to udowodnić krótkim rachunkiem. Pomijam Olint, Metonę, Apollonię282 i trzydzieści dwa miasta trackie, które wszystkie zburzył w tak barbarzyński sposób, że przechodzień niełatwo domyśli się dziś, że istniały kiedykolwiek. Przemilczę także zagładę tak potężnego plemienia fokijskiego. Ale w jakim stanie znajduje się Tesalia? Czyż nie zniósł im republik i wolnych miast i nie ustanowił czterech kantonów, aby nie tylko miasta, ale i ludy dźwigały jarzmo? 27. A miast na Eubei czyż nie zamienił w monarchie, i to na wyspie blisko Teb i Aten? Nie pisze wyraźnie w listach „przestrzegam pokoju wobec posłusznych”? I nie iżby tak tylko pisał, a w rzeczywistości tego nie robił, ale teraz jest nad Hellespontem, przedtem naszedł Ambrakię283, ma Elidę284, wielkie miasto na Peloponezie, niedawno dokonał zamachu na Megarę. Ani Grecja, ani kraje kolonialne nie mieszczą zachłanności tego człowieka. 28. Widzimy to i słyszymy wszyscy Grecy, ale nie rozsyłamy posłów w tej sprawie między sobą ani nie wybuchamy oburzeniem, lecz jak w odciętych twierdzach, gnijemy po miastach. Do dziś dnia nie zdołaliśmy uczynić niczego, co by się przydało i należało, ani stworzyć porozumienia, ani przymierza 29. i patrzymy apatycznie, jak ten człowiek rośnie. Tak to mi wygląda, jak gdyby każdy chciał zyskać na czasie, przez który ginie inny, zamiast, żeby myślał i pracował nad ocaleniem Grecji. Bo każdy wie z pewnością, że Filip nawiedza i takiego, któremu wydaje się, że jest na razie bardzo daleko, jak jaka febra okresowa albo inne jakieś licho. 30. Oczywiście i to wiecie, że krzywdy wyrządzone Grecji przez Lacedemończyków lub przez nas to w każdym razie krzywdy z ręki prawych synów Grecji; można by ich porównać do prawowitych dziedziców wielkiej fortuny, którzy postępują trochę nieładnie i nienależycie; za to samo zasługują na naganę i zarzuty, ale nie można mówić, że czynią to, dorwawszy się bezprawnie dziedzictwa. 31. Gdyby niewolnik albo podrzutek marnotrawił nienależące mu się znikąd mienie, hej, mój ty Boże miły, jakby to ludzi zgorszyło i jakim by napełniło gniewem. Ale Filip i jego obecne sprawki tak ich nie usposabiają, chociaż nie tylko, że nie jest Grekiem ani w ogóle spokrewniony z Grekami, ale ani nawet z tych dzikusów, o których można mówić bez wstydu; toć to choroba Macedończyk, skąd ani porządnego niewolnika nie można było pierwej dostać.
Sponiewierana Grecja
32. Czyż nie dopełnił jeszcze miary bezwstydu? Nie dosyć mu burzyć miasta, jeszcze urządza Pytie285, narodowe igrzyska greckie i pod swą nieobecność wysyła na kuratorów swoich niewolników. Czyż nie ma w swym ręku Pyl i przesmyków do Grecji i nie obsadził tych miejsc załogami i najemnikami? Czyż nie ma przywileju pierwszeństwa w pytaniu wyroczni, nie dla wszystkich nawet Greków dostępnego, odsunąwszy na bok was, Tesalów, Dorów i resztę amfiktionów? 33. Przepisuje formę rządów Tesalom. Posyła najemników, jednych do Portmos286, by wypędzili z Eretrii stronnictwo ludowe, drugich do Oreos, aby wprowadzili na tron Filistidesa. Grecy cierpią ten widok i przypatrują mu się w podobny sposób, powiedziałbym, jak gradowi, Boga prosząc każdy, ażeby u niego nie spadł, ale nie próbując zapobiec. 34. Nikt nie szuka na nim zemsty, nie tylko za gwałty, popełnione przezeń na całej Grecji, ale nawet za swoje jednostkowe krzywdy. Bo to już przechodzi granice. Czyż nie napadł na Ambrakię i Leukadę287, miasta korynckie? Nie przysiągł wydać Etolom288 achajski289 Naupaktos290? Nie wydarł Tebanom Echinos291, a teraz nie maszeruje na sprzymierzeńców swoich, Bizantyńczyków? Z naszych posiadłości — że pominę resztę — czyż nie posiada Kardii292, największego miasta na Chersonezie? 35. W takiej obieży293 zwlekamy, nie możemy zdobyć się na energię, spoglądamy na sąsiada, nie dowierzamy sobie wzajemnie, zamiast wspólnemu krzywdzicielowi nas wszystkich. Co, myślicie, zrobi człowiek tak bez żadnych skrupułów postępujący z wszystkimi, skoro każdego z nas z osobna będzie miał w ręce?
Diagnoza bolączki
36. Gdzie przyczyna tego wszystkiego? Nie bez powodu i słusznej przyczyny wtedy Grecy z taką gotowością rwali się do wolności, z jaką dziś skłaniają się ku niewoli. Było coś wtedy, było, Ateńczycy, w duszy ludu, czego dzisiaj nie ma, co było silniejsze od złota perskiego, co wiodło Grecję do wolności, co niepokonane stawiało czoło bitwom morskim i lądowym, teraz zaś przestało istnieć — i przez to taka zmiana i takie wiry w sprawach publicznych. 37. Co to było? Żaden wymysł ani nic nadzwyczajnego, ale to: wszyscy nienawidzili biorących pieniądze od żądnych władzy nad Grecją lub jej zagłady. Dowiedzione przekupstwo było najcięższą zbrodnią, karano ją jak najsurowiej i nie było wcale pardonu294. 38. Nie można było kupić od mówców ani od naczelnego dowództwa politycznej sposobności, jaką los niejednokrotnie gotuje niedbalcom przeciw troskliwym, jaką niechętnym do działania daje w ręce przeciw wykonawcom wszystkich obowiązków; ani nie można było kupić zgody między sobą, ani niedowierzania dzikim monarchiom, ani niczego takiego w ogóle. 39. To teraz wszystko jakby z rynku wysprzedane, a w miejsce tego otwarł się przywóz artykułów, od których padła na Grecję śmiertelna niemoc. Jakie to? Zazdrość, gdy ktoś wziął łapówkę, pośmiewisko, gdy przyzna się do niej, rozgrzeszanie zasądzonych za przekupstwo, nienawiść do ganiącego, poza tym wszystko, co wynika z łapownictwa. 40. Boć trójrzędowców, niewolników, dochodów pieniężnych i innego aparatu, w ogóle wszystkiego, po czym ceni się siłę państw, teraz wszyscy mają o wiele więcej i w większych rozmiarach niż wtedy. Ale sprzedawczycy potrafią to zagwoździć tak, iż jest nie do użycia, bez skutku i bez pomocy.
Obyczaj ojców
41. Sami zapewne widzicie obecne położenie i nie potrzebujecie mnie na świadka. Wykażę, że w dawniejszych czasach działo się przeciwnie, nie własnymi słowy, ale napisem ojców waszych, który na spiżowej tablicy wyryli na Akropolu, nie by im samym przydał się na co (bo i bez tych napisów pojmowali dobrze swoje obowiązki), ale byście wy mieli pamiątkę i przykład, jak poważnie te sprawy należy traktować. Jakżeż brzmi napis? 42. „Artmios”, powiada, „syn Pytonakta z Zelei295, banita i wróg ludu ateńskiego i sprzymierzeńców, on sam i ród”. Poniżej wypisano przyczynę wyroku: „ponieważ złoto medyjskie296 przywiózł na Peloponez”. Taki jest napis. 43. Przedstawcież sobie, na Boga, co to był za sposób myślenia, co za powaga Ateńczyków, którzy tak wtedy postępowali. Owi jakiegoś Zelejczyka, Artmiosa, niewolnika króla perskiego, bo Zelea jest w Azji, wypisali jako swego wroga i sprzymierzeńców, jego samego i ród, i jako banitów, za to, że na usługach despoty zawiózł złoto na Peloponez, nawet nie do Aten. 44. A nie była to byle jaka banicja; czymże bowiem jest dla Zelejczyka utrata praw przysługujących obywatelowi ateńskiemu! Ale napisano w prawach krwawych297 odnośnie do wypadków uchylających oskarżenie o morderstwo: „banita”, rzecze, „niech zginie”. To znaczy, że ktokolwiek by takiego zabił, jest czysty w obliczu prawa. 45. Zatem ówcześni Ateńczycy uważali za stosowne dbać o dobro wszystkich Greków; inaczej by ich nie obchodziło, czy tam ktoś kogoś przekupuje na Peloponezie. Przyłapanych karali ponadto takim pręgierzem. W takich oczywiście warunkach Grecy byli straszni dla barbarzyńców, nie barbarzyńcy dla Greków. 46. Ale nie dzisiaj298; nie tak już czujecie zarówno w tych rzeczach, jak i we wszystkich innych; ale jak? Sami wiecie; na cóż wszystkich oskarżać? Podobnie, i nie lepiej niż z wami, jest z resztą Greków. Dlatego powiadam, obecne położenie wymaga wielkiej gorliwości i dobrej rady. Jakiej? Mam powiedzieć — każecie? Nie będzie gniewu? (Odczytuje urywki z aktów).
Inne czasy, inne metody
47. Więc naiwne jest gadanie pocieszających państwo, że Filip nie jest jeszcze tak potężny, jak byli wtedy Lacedemończycy299, którzy panowali na morzu i na całym lądzie, mieli w królu perskim sprzymierzeńca i nic im nie oparło się, przecie państwo i ich odparło i nie dało się rozszarpać. Niemal we wszystkim zaznacza się wielki postęp i nie można równać dzisiejszych stosunków z dawniejszymi; ale chyba nigdzie nie dokonało się tyle zmian i nie nastąpił taki postęp, jak w wojskowości300. 48. Najpierw Lacedemończycy i wszyscy inni wpadali, bywało, jak słyszę, na cztery czy pięć miesięcy letnich, pustoszyli powiat ciężką piechotą i pospolitym ruszeniem i cofali się z powrotem do kraju; walczono po staroświecku, a raczej konstytucyjnie, nie okupywano niczego u nikogo pieniędzmi, ale toczono wojnę prawowitą i otwartą. 49. Dziś, jak widzicie bez wątpienia, żadne rozstrzygnięcie nie zapada w otwartej walce orężnej, ale w większości wypadków zdrajcy psują sprawę. Słyszycie, że Filip nie ciężką falangą toruje sobie drogę, ale rzuca lekkich, konnicę, łuczników i najemników, takie to wojsko do obrócenia w mig, wedle potrzeby. 50. Z nim zjawia się na granicy państwa źle rządzącego się; nikt mu nie zajdzie drogi u samych granic, bo nie wierzy się w jego zakusy, aż maszynami oblężniczymi przypuści szturm do miasta; drugorzędną jest rzeczą, że nie robi różnicy między latem a zimą ani nie wyjmuje od działania żadnej pory roku. 51. Trzeba to mieć dobrze na pamięci i nie wpuścić wojny do kraju; zapatrzenie w naiwne stosunki z czasów wojny peloponeskiej przyprawi nas o skręcenie karku; trzeba czuwać politycznie i wojskowo i wytężać uwagę, by nie ruszył się z domu, a nie walczyć wtedy dopiero, gdy zetrze się ramię z ramieniem. 52. Mamy pewne naturalne dane z góry do wojny, oczywiście, o ile chcemy, Ateńczycy, wypełniać powinności: wielka część kraju jego z natury wystawiona jest na najazd, rabunek i pustoszenie; tysiąc innych. Do bitwy ma lepsze od was przygotowanie.
Konserwatyści wydają Filipowi miasto za miastem
53. Nie wystarczają same wiadomości ani sama praktyka wojny obronnej; znienawidźcie w głębi ducha i rozumu tutejszych jego adwokatów, w przekonaniu, że nie można pokonać wrogów państwa, jeżeli wpierw nie ukarze się ich służalców wśród obywateli samego państwa. 54. Na to wy, na Boga świętego, nie możecie zdobyć się, ale taka was opętała głupota czy szaleństwo, czy jak to mam nazwać (bo nieraz mnie opada strach, czy demony nie biorą naszego państwa), że dla urągowiska, z zazdrości, albo na kpiny, czy z jakiej się trafi przyczyny każecie mówić sprzedawczykom, z których niektórzy nawet nie zaparliby się tego, i śmiejecie się z ich wymyślań na drugich. 55. Jeszcze to nie takie groźne, chociaż samo w sobie groźne; ale działalności politycznej takich ludzi zostawiacie swobodniejsze pole niż waszym własnym obrońcom. Przypatrzcie się, jakie klęski rodzi chętne nastawianie ucha takim ludziom. Powiem rzeczy wszystkim znane.
56. Spomiędzy polityków w Olincie jedni byli stronnikami Filipa i we wszystkim wysługiwali się mu, inni służyli najlepszej sprawie i starali się odwrócić niewolę od obywateli. Którzy tedy zgubili ojczyznę? Którzy wydali zdradą konnicę301, co spowodowało upadek Olintu? Stronnicy Filipa; oni jeszcze za istnienia państwa spotwarzali obrońców najlepszej sprawy i za ich to namową wygnała gmina olintyjska Apollonidesa.
57. Nie tylko u nich to przyzwyczajenie stało się źródłem całego nieszczęścia, a nigdzie indziej. Gdy po wypędzeniu Plutarcha z jego najemnikami z Eretrii lud opanował miasto i Portmos, jedni uprawiali politykę zbliżenia do nas, drudzy do Filipa. Tych to raczej słuchali we wszystkim nieszczęśliwi Eretrejczycy, a w końcu za ich namową wygnali własnych obrońców. 58. Toteż sprzymierzeniec Filip posłał im Hipponika z tysiącem najemników, zburzył mury Portmu i ustanowił trzech tyranów: Hipparcha, Automedonta i Klejtarcha, a potem stłumił już dwa razy powstanie o niepodległość, raz wyprawą zaciężną pod wodzą Eurylocha, drugi raz przez Parmeniona302, wskutek czego stronnictwo ludowe musiało ratować się ucieczką z kraju.
59. Na co wiele rozwodzić się? W Oreos macedonofilską politykę uprawiali Filistides, Menippos, Sokrates, Toas i Agapajos, ci, którzy teraz rządzą miastem (wiedzieli o tym wszyscy), niejaki zaś Eufrajos, który i tu u nas mieszkał niegdyś, stał na czele kierunku liberalnego i wolnościowego. 60. Dużo byłoby mówić o gwałtach i zniewagach gminy wobec niego. Na rok przed zajęciem miasta wniósł pozew o zdradę przeciw Filistidesowi i jego stronnictwu, przejrzawszy ich politykę. Utworzyła się liczebna konfederacja303 za pieniężnym poparciem Filipa i pod jego batutą; ci uwięzili Eufrajosa za zakłócanie spokoju publicznego. 61. Na ten widok lud orejtejski, zamiast spieszyć mu z pomocą, a ich zatłuc kijami, nie gniewał się na nich, owszem, cieszył się, że Eufrajos poniósł zasłużoną karę. W następstwie tego jedni uprawiali do woli politykę zagłady i przygotowywali zamach, demokraci zaś, nawet jeżeli kto z nich co nieco pomiarkował, milczeli ze strachu, bo pamiętali nieszczęście Eufrajosa. Przyszła na nich taka jakaś niemrawość, że w obliczu katastrofy nikt z nich nie ośmielił się ust otworzyć, aż siła zbrojna nieprzyjacielska stanęła pod murami. Wtedy jedni bronili się, drudzy zdradzili. 62. Po tak haniebnym i nikczemnym zdobyciu miasta ci rządzą niepodzielnie, wygnawszy dawnych swoich zbawicieli, którzy podówczas gotowi byli jakąkolwiek krzywdę wyrządzić Eufrajosowi, a część nawet z nich śmiercią ukarali; Eufrajos sam sobie zadał śmierć i przypieczętował życiem sprawiedliwą i czystą politykę antymacedońską.
63. Może dziwicie się, co sprawiło, że Olintyjczycy, Eretrejczycy i Orejci z większą przyjemnością słuchali adwokatów Filipa niż własnych obrońców. Otóż to właśnie, co i u nas: obrońcy najlepszej sprawy nawet mimo chęci nie mogą nieraz nic przyjemnego powiedzieć, bo muszą mieć na oku ratunek państwa. Tamci właśnie drogą ustępstw idą na rękę Filipowi. 64. Ci żądali podatków, tamci mówili, że nie potrzeba wcale; ci żądali wojny i niedowierzania, tamci pokoju; aż dostali się. I tak dalej we wszystkim, by nie rozwodzić się nad szczegółami; jedni mówili dla przypodobania się, drudzy doradzali środki ratunku. Częstokroć, szczególnie pod koniec, tłum przytakiwał nie dla przyjemności albo z niewiedzy, lecz ulegali mimowolnie, poczuwając się do przegranej na całej linii. 65. Obawiam się, na Boga, by to samo nie spotkało i was w obliczu deficytu z rozrachunku. Oby nie doszło do tego, Ateńczycy; tysiąc razy lepsza śmierć niż pochlebianie Filipowi i wydanie mu na łup którego z waszych obrońców304. 66. Ładną nagrodę dostali demokraci orejtejscy za oddanie się pod opiekę przyjaciół Filipa i za odepchnięcie Eufrajosa; ładną nagrodę gmina eretrejska za niedopuszczenie przed zebranie waszego poselstwa i powierzenie się Klejtarchowi305; jarzmo noszą pod batem i nożem. Ładnie Filip oszczędził Olintyjczyków; a nie kto inny, tylko oni sami wybrali Lastenesa generałem konnicy i skazali na wygnanie Apollonidesa. 67. Tylko głupcy i niegodziwcy mogą mieć takie nadzieje i sądzić, że byle co uchwalając i nie chcąc wypełniać żadnych obowiązków, ale słuchając mówców sprzyjających wrogowi, nie grzęźnie się w żadne niebezpieczeństwo, bo mieszka się w tak ogromnym państwie. 68. A przecież wstyd później powiedzieć: „Któż by był tego spodziewał się? Dlaboga, trzebaż było tak robić, tak nie robić”. Wieleby teraz mieli do powiedzenia Olintyjczycy; nie byliby upadli, gdyby byli z góry wiedzieli wtedy; wiele by Orejci, wiele Fokijczycy, wiele każde z państw upadłych. 69. Cóż im z tego? Dopóki okręt trzyma się na wodzie, czy to większy, czy mniejszy, wtedy powinien i żeglarz, i sternik, i każdy wedle szeregu wytężać siły i czuwać, by nikt ani świadomie, ani mimowolnie nie przewrócił go, gdy morze go zaleje — daremne zabiegi306. 70. Tak i my, Ateńczycy, dopókiśmy cali, dopóki mamy największe państwo, największe zasoby pieniężne, najwybitniejsze znaczenie — co mamy robić? Może niejeden z zasiadających od dawna już miałby ochotę zapytać się. Na miły Bóg, powiem, a nawet ułożę wniosek, abyście w razie ochoty mogli powziąć uchwały.
Wniosek
71. Musimy sami najpierw przygotować obronę, to znaczy trójrzędowce, pieniądze i żołnierzy (choćby nawet wszyscy inni zgodzili się na niewolę, wam chyba przystoi walka w obronie wolności), a mając już to wszystko przygotowane, tak iżby wszyscy widzieli, wzywajmy wtedy resztę i wysyłajmy wszędy poselstwa, na Peloponez, Rodos307, Chios308, do króla perskiego (bo i jego interes nie pozwala mu patrzeć spokojnie na uniwersalne podboje Filipa). W ten sposób znajdziecie towarzyszów niebezpieczeństwa i wspólników wydatków w razie potrzeby — o ile ich nakłonicie; w przeciwnym razie zyskacie przynajmniej na czasie. 72. Prowadzimy wojnę nie z regularnym mocarstwem, ale z jednostką309, dlatego przyda się taka zwłoka, jak i nie bez znaczenia były zeszłoroczne poselstwa310 z zażaleniem, z którymi obeszliśmy Peloponez: ja, obecny tu przezacny Polyeuktos311, Hegezyp312 i inni posłowie; skutkiem ich Filip zatrzymał się i nie wtargnął ani do Ambrakii, ani na Peloponez313. 73. Nie radziłbym wszelako zapraszać innych, jeżeli nie chce się samym spełniać konieczności. Naiwnością byłoby zaniedbywanie swego pozorować troską o cudze i lekceważąc sprawy bieżące, straszyć innych przyszłością. To nie są same słowa — żądam dla korpusu chersoneskiego wysyłki pieniędzy i poczynienia wszystkich wymaganych przez nich kroków i zabiegów, od nas samych domagam się przygotowań wojennych; resztę Greków należy łączyć i napominać. Tak powinno postępować państwo cieszące się taką powagą, jaką nasze państwo posiada. 74. Próżna byłaby nadzieja, że Chalkidyjczycy lub Megarejczycy ocalą Grecję po waszym odwrocie politycznym. Każdy z tych ludów będzie cieszył się, jeżeli sam ocaleje. Do was ten czyn należy: dla was zdobyli ten zaszczyt przodkowie i przekazali wam kosztem wielu wielkich niebezpieczeństw. 75. Jeżeli tu każdy z was będzie siedział jedynie dla zaspokojenia osobistych życzeń i tylko będzie patrzył, jak by samemu nic nie zrobić, najpierw nie znajdzie nigdy wykonawców; następnie obawiam się, że przyjdzie nam z konieczności zrobić wszystko to naraz, czego teraz nie chcemy urzeczywistnić częściowo.
Domówienie
76. Takie jest moje zdanie i taki wniosek. Wprowadzenie go w życie mogłoby jeszcze teraz spowodować poprawę w położeniu. Może ktoś zechce i potrafi dać lepszą radę. Bogów wszystkich proszę, by uchwała wasza, jakakolwiek będzie ona, wyszła na pożytek.
VII. Mowa o wieńcu (roku 330)
Regulamin, nie oskarżyciel, przepisuje porządek wywodów
1. Na początku, Ateńczycy, zasyłam modły do wszystkich bogów i bogiń314, ażeby do tej rozprawy natchnęli was taką życzliwością dla mnie, jaką ja stale mam dla państwa i dla was wszystkich; następnie proszę bogów, ażeby wam poddali myśl najbardziej odpowiadającą waszemu interesowi, sumieniu i honorowi, by nie przeciwnik przepisywał wam sposób słuchania mnie315 (byłoby to okrutne), 2. ale prawa i przysięga; a w przysiędze, prócz wszystkich innych zastrzeżeń, napisano: wysłuchać jednakowo obu stron, to znaczy nie tylko o niczym nie przesądzać z góry i nie tylko okazać równą życzliwość, ale także pozwolić obu stronom na taki porządek obrony, jaki sobie strona obmyśliła i wybrała.
Oskarżony musi z konieczności wychwalać się
3. Z wielu powodów, ale głównie z dwóch, i to ważnych, stanowisko Ajschinesa w tym procesie jest korzystniejsze od mego. Po pierwsze nierówne są stawki: niepozyskanie waszej życzliwości odbije się na mnie nierównie ciężej niż na nim nieprzeprowadzenie dowodu, lecz mnie grozi... — nie chcę u wstępu mowy szerzyć posępnych nastrojów — a tego nic nie kosztuje zabawa w oskarżyciela. Po wtóre wszyscy ludzie są skłonni z natury słuchać wyzwisk i oskarżeń, a krzywią się na samochwalcę. 4. W tym wypadku popularność jest po jego stronie, mnie pozostaje niebezpieczeństwo narażenia się po prostu wszystkim. Albo będę wystrzegał się wzmianek o mej działalności i wywołam podejrzenie, że nie potrafię oczyścić się z zarzutów, albo obieram za punkt wyjścia mój dorobek polityczny, a wtedy nie uniknę mówienia o sobie. Będę starał się ograniczać. Do czego mnie zmusi sam przedmiot, tego winę ponosi oskarżyciel.
Prawo nakazuje wysłuchać i przeciwnej strony
5. Chyba jesteście, Ateńczycy, wszyscy zgodni w rozumieniu, że proces tyczy równie Ktezyfonta, jak i mnie, jako niemniej interesowanego. Ze wszystkich strat najboleśniejszą byłaby utrata waszej przychylności, zwłaszcza za sprawą osobistego nieprzyjaciela, tak jak zdobycie waszej przychylności będzie największym szczęściem. 6. O nie toczy się obecna rozprawa; dlatego usilnie upraszam was wszystkich, jak tu jesteście, o sprawiedliwe wysłuchanie mojej obrony na zarzuty, w myśl praw, które pierwszy ich autor, Solon316, z życzliwości dla ludu nie tylko uznał za stosowne spisać dla dodania im powagi, ale zażądał także zaprzysiężenia ich przez sędziów; nie zdaje mi się, żeby wam Solon nie dowierzał; 7. on nie widział możności przyjścia do słowa dla oskarżonego w obliczu zarzutów i oszczerstw, którymi oskarżyciel uprzedza na niekorzyść podsądnego umysły sędziów. Taka możliwość zachodzi jedynie, jeżeli każdy sędzia będzie lękał się uchybić czci boskiej, bez uprzedzenia przyjmie do wiadomości zastrzeżenia późniejszego mówcy, a użyczywszy bezstronnego posłuchania obu stronom, rozstrzygnie o wszystkim.
Rachunek z całego życia
8. Jedno widzę: mam tu dzisiaj zdawać sprawę z całego mego życia prywatnego i z całej mojej działalności politycznej; dlatego powtórnie chcę bogów wezwać na świadków i zanoszę w obliczu waszym modły do nich, ażeby przede wszystkim towarzyszyła mi z waszej strony życzliwość, jaką ja stale żywię dla państwa i dla was wszystkich, a dalej, by podyktowali wam wyrok, jaki wspomoże państwo i zjedna mu zaszczytną sławę, a podniesie pobożność wśród obywateli317.
Taktyka przeciwnika zmusza mówcę do dygresji
9. Gdyby Ajschines w swym przemówieniu nie wyszedł poza akt oskarżenia, i ja bym zaczął obronę od przedwstępnej uchwały. Tymczasem połowę mowy poświęcił na postronne wywody, i to przeważnie kłamstwa; stąd widzę się zmuszony i czuję się w prawie powiedzieć najpierw o tym kilka słów, ażeby nikogo z was te postronne wywody nie usposobiły niechętnie dla moich zastrzeżeń przeciwko samemu przedmiotowi skargi.
Egzamin polityczny wyprzedzi obronę życia prywatnego
10. Patrzcie, jaką prostą i słuszną odpowiedź dam na obelgi i potwarze, jakimi obrzucił moje życie prywatne. Żyłem wśród was; jeżeli jego zarzuty pokrywają się z waszymi spostrzeżeniami o mnie, nawet do głosu mnie nie przypuśćcie, choćby cała moja działalność polityczna zasługiwała na największe pochwały, ale powstańcie do potępiającego wyroku na mnie318; jeżeli zaś wiecie, żem o wiele lepszy odeń i z lepszych, i nie pośledniejszy — by nikogo nie dotknąć — od jakiegokolwiek przedstawiciela średniego stanu319, tak ja sam, jak i moja rodzina, nie wierzcie mu tedy i co do reszty (bo oczywiście zmyślił wszystko jednakowo), mnie zaś darzcie i nadal tą samą życzliwością, jaką zawsze dotychczas okazywaliście mi w wielu uprzednich procesach. 11. Przewrotna dusza z ciebie, Ajschinesie, aleś to pomyślał całkiem naiwnie, że ja dam spokój mojej działalności politycznej, a zajmę się twoimi wyzwiskami. No, ja tego nie zrobię — jeszczem nie taki tuman; ale zbadam twoje kłamstwa i oszczerstwa miotane na moją politykę, a potem dopiero, wedle woli obecnych, dotknę brukowej hecy, jaką urządziłeś na mnie w całej pełni swego temperamentu.
Hurtowy proces przeciw przygodnemu wnioskodawcy
12. Zarzutów o przewinienia jest wiele; za niektóre z tych przewinień przewidują prawa najcięższe kary. Tendencja procesu wskazuje na intrygę osobistego wroga, która obok innych objawów wyraża się w zuchwałych wyzwiskach i lżeniu. Gdyby istotnie zarzuty postawione miały być prawdziwe, państwo nie jest w stanie ani w przybliżeniu wymierzyć sobie sprawiedliwości. 13. Nie ma, dalibóg, Ateńczycy, zwyczaju w państwie ani nie odpowiada słuszności, ażeby przez intrygę i zazdrość wydzierać komu prawo do wystąpienia i przemawiania przed władzą ludową. Trzeba było przy każdym wykroczeniu przeciw państwu, na którym mnie wyłapał — a wydeklamował ich tu ponurą liczbę — zastosować kary przewidziane prawem, oddając mnie pod sąd drogą doniesienia karnego, jeżeli mnie przydybał na zbrodni kryminalnej, a drogą skargi o bezprawie, jeżeli widział, że wnosiłem ustawy przeciwne prawu. Byłby chyba pozwał mnie, gdyby spodziewał się przeprowadzić dowód, skoro może skarżyć Ktezyfonta z mojej przyczyny. 14. Jeżeli widział którekolwiek z przestępstw, jakie zarzuca mi teraz potwarczo, albo choćby inne jakie, toć są prawa na wszystko i kary, sądy i surowe wyroki na usługi wszystkich; dopiero wtedy zgadzałoby się oskarżenie z postępowaniem jego320, kiedy byłoby jasne, że tak postąpił i użył przeciw mnie tych środków. 15. Tymczasem wyminął równą drogę słuszności i wymknął się przed bezpośrednim dowodem, a po upływie takiego czasu zasypuje mnie zarzutami, kpinami i wyzwiskami. Komediant! Mnie oskarża, tego zaskarża, cały proces stoi pod znakiem jego osobistej nienawiści do mnie, ale nigdzie nie rozprawia się ze mną otwarcie321, tylko drugiego chce ograniczyć w prawach obywatelskich322. 16. Przecież w rzędzie wielu innych zastrzeżeń, jakie dadzą poczynić się w obronie Ktezyfonta, można bardzo słusznie, Ateńczycy, umieścić uwagę, że godziło się nam samym między sobą dociekać naszych nieprzyjaźni, a nie szukać sposobu pokrzywdzenia drugiego poza szrankami naszego turnieju. Jest to bezprawie w najwyższym stopniu.
Rzut oka na kampanię polityczną
17. Dotychczasowe wywody wykazują niesłuszność i brak jakiejkolwiek realnej podstawy we wszystkich zarzutach bez różnicy323. Pragnę je zbadać jeden za drugim, a w szczególności kłamstwa jego, wymierzone przeciwko mnie, na temat pokoju i poselstwa; do tego celu obiorę drogę porównania jego działalności politycznej do spółki z Filokratesem — z moją. Trzeba, Ateńczycy, przypomnieć ówczesne stosunki, byście mieli historyczny wgląd w szczegóły.
Osamotnione Ateny skłaniają się do pokoju z Filipem
18. Z wybuchem wojny fokijskiej — a wybuchnęła nie z mojej winy, bo wtedy jeszcze nie uczestniczyłem w życiu politycznym324 — panowała u nas (ażeby od tego zacząć) taka orientacja: pragnęliście ocalenia Fokidy, chociaż nie pochwalaliście ich postępowania, natomiast z przyjemnością widzielibyście Teby w ostatecznej niedoli; gniew wasz nie był pozbawiony słuszności, bo zwycięstwo leuktryjskie zatraciło w nich całkowicie poczucie miary. Dalej, cały Peloponez kotłował się od zatargów i ani wrogowie Sparty nie mieli siły jej zniszczyć, ani dawniejsi pupilowie jej325 nie mogli utrzymać się przy władzy po miastach. Jakiś ogólny zamęt i rozterka ogarnęły i tych, i wszystkich innych. 19. Widział to Filip — było dosyć widoczne — przy pomocy zdrajców, których miał na żołdzie w każdym kraju, szczuł wszystkich między sobą i bełtał w chaosie. Tak na cudzych grzechach i obłędzie rósł na zgubę wszystkich. Było widoczne dla wszystkich, że butni podówczas, a dziś nieszczęśliwi Tebanie326 czuli coraz to dolegliwiej brzemię wojny327 i pojmowali z wolna, że w końcu będą zmuszeni uciec się do was; wtenczas Filip wam ofiarował pokój, a im pomoc, z obawy przed porozumieniem między oboma miastami328. 20. Poszliście wtedy niemal dobrowolnie na lep oszukańczej polityki Filipa: ale co ułatwiło Filipowi złapanie was w potrzask? Oto niegodziwość, czy ignorancja — czy jedno i drugie — reszty Greków, którzy nie pomagali wam ani pieniędzmi, ani kontyngentami, ani żadnym zgoła aparatem wojennym, chociaż w obronie wspólnych interesów toczyliście wojnę nieprzerwaną i długą. W słusznym oburzeniu329 zgodziliście się łatwo na propozycje Filipa.
Preliminarze pokojowe
Z tych przyczyn, nie przeze mnie, jak oczernia Ajschines330, przyszły do skutku preliminaria pokojowe. Uczciwe badanie wykaże źródło obecnego położenia w bezprawiach i sprzedajności tych ludzi, jakie ujawniły się w toku rokowań pokojowych. 21. W obronie prawdy przejdę to wszystko szczegółowo. Przypuściwszy nawet, żeby w preliminariach331 okazało się jakieś przekroczenie, chyba ja z nim nie mam nic wspólnego, bo pierwszy wniosek i wzmiankę o pokoju wypowiedział aktor Aristodemos332; następcą, formalnym wnioskodawcą i najemnikiem Filipa do tego interesu był do spółki z Aristodemosem Hagnuzyjczyk333 Filokrates, twój wspólnik Ajschinesie, nie mój, choćbyś pękł, kłamco334; wniosek zaś popierali — z jakiegokolwiek powodu, bo pomijam to na razie — Eubulos i Kefizofon; mnie tam nigdzie nie znajdziesz. Tak w świetle prawdy wyglądają preliminarze; 22. nie przeszkadza to Ajschinesowi twierdzić z odwagą krańcowego bezwstydu, jakobym ja nie tylko był winien pokoju, ale ponadto przeszkodził państwu zawrzeć go wraz ze wspólnym związkiem greckim. Słuchaj ty... nie wiem, jakie imię byłoby dla ciebie stosowne — kiedyżeś to ty oburzył się, widząc — boś był przy tym — jak ja pozbawiałem państwo takiej gratki i takiego przymierza, nad jakim rozwodzisz się obecnie? Kiedyżeś to ty wystąpił z tej trybuny publicznie z oskarżeniami, które dzisiaj miotasz? 23. Wszak ci nic innego nie pozostawało, jak krzyczeć, protestować przed Bogiem i ludźmi, zrobić tutaj doniesienie, jeżeli ja — najmita Filipa — rozbiłem związek z Grekami. Nigdy tego nie uczyniłeś, nikt takiego głosu od ciebie nie słyszał, do żadnego z państw greckich nie wysłano poselstwa, znano wszystkich usposobienie od dawna, słowa rzetelnego o tym Ajschines nie powiedział. 24. W dodatku w kłamstwach swoich rzuca najgorsze oszczerstwo na państwo; jeżeli wyście równocześnie wzywali Greków do wojny, a sami posłowali do Filipa w sprawie pokoju, to postępowaliście jak Eurybatos335, nie jak państwo i nie jak ludzie z honorem. Ale nie tak jest, nie tak; bo i na cóż byście wtedy po nich posyłali? Z zaproszeniem do pokoju? Ależ wszyscy go mieli! Do wojny? Ależ sami radziliście o pokoju! Pokazuje się więc, że nie byłem ani autorem, ani winnym preliminarzy pokojowych i w żadnym z reszty jego kłamstw na mnie nie ma naocznie ziarna prawdy.
Demostenes nagli do ratyfikacji
25. Znowu porównajcie kierunki polityczne nas obydwu po zawarciu pokoju przez państwo, a będziecie wiedzieli, kto szedł na rękę Filipowi, a kto działał politycznie na korzyść państwa. Będąc wtedy członkiem Rady336, postawiłem wniosek, aby poselstwo co prędzej odpłynęło do miejsca pobytu Filipa — które mu wskażą — i odebrało przysięgę ratyfikacyjną. Ale mój wniosek nie przekonał tych panów. 26. O co szło, Ateńczycy? Wyjaśnię. W interesie Filipa leżało, aby jak najwięcej czasu upłynęło do ratyfikacji; w waszym, aby jak najmniej. Dlaczego? Bo wy rozpuściliście całe pogotowie wojenne, nie żeby od dnia podpisania traktatu, ale od dnia pierwszej nadziei pokoju, Filip zaś wtedy bardziej niż kiedykolwiek przykładał się do operacji wojennych, w słusznej, jak się okazało, nadziei, że zatrzyma w całości na stałe, ile tylko uda mu się zająć z posiadłości państwa przed ratyfikacją, bo nikt o to nie zerwie pokoju. 27. W tym to przewidywaniu, Ateńczycy, stawiałem ów wniosek, ażeby płynąć do miejsca pobytu Filipa i co prędzej odebrać przysięgę ratyfikacyjną; pragnąłem, by w chwili ratyfikacji znajdowały się jeszcze w rękach Traków, waszych sprzymierzeńców, twierdze ośmieszone337 przed chwilą przez tego pana: Serrion, Myrtenon i Ergiske; pragnąłem, by Filip nie opanował tych punktów strategicznych i nie owładnął Tracją, a położywszy w ten sposób rękę na stosach pieniędzy338 i rezerwuarach ludzkich, nie obrał jej za wygodną podstawę do dalszych operacji — byłyby one ostatnie. 28. Tego wniosku mojego Ajschines nie wspomniał ani nie odczytał, ale oczernia mnie, że uznałem za potrzebne dać posłuchanie poselstwu Filipa! Wszak byłem członkiem Rady! Jakżeż miałem wotować339? Żeby nie dać posłuchania poselstwu, które umyślnie przybyło na konferencję? Żeby zakazać dzierżawcy340 teatru dawać im lożę w teatrze? Bez mego wniosku byliby i tak na przedstawieniu, ale na galerii. Drobnostek miałem pilnować w polityce, a sprzedać najżywotniejsze interesy państwa, jak panowie ci? Och, nigdy!
Ajschines kunktator
30. Taki ja postawiłem wniosek z myślą o interesach państwa, nie Filipa; ale mało to obchodziło moich czcigodnych panów posłów; trzy całe miesiące siedzieli sobie w Macedonii, aż do powrotu Filipa po podboju całej Tracji, chociaż mogli w ciągu dziesięciu dni, a może nawet trzech lub czterech, przybyć do Hellespontu i uratować twierdze przez dokonanie ratyfikacji jeszcze przed ich zdobyciem; w waszej obecności nie byłby czepiał się ich albo nie bylibyśmy dopuścili do ratyfikacji; przepadłby mu traktat i nie miałby i jednego, i drugiego: traktatu i twierdz.
Taki był pierwszy w toku poselstwa podstęp Filipa 31. i pierwszy owoc łapownictwa niegodziwców. Przyznaję chętnie, że z tego powodu popsuły się nasze stosunki wtedy341, i zgadzam się i dziś, i na przyszłość nie cieszyć się przez to sympatiami tych panów. A teraz, proszę, drugie z kolei, jeszcze większe ich łajdactwo. 32. Po ratyfikacji — nie przed zdobyciem Tracji, z winy nieposłusznych przeprowadzonej przeze mnie uchwale — znowu odwleka Filip łapówką nasz powrót z Macedonii do czasu ukończenia przygotowań do wyprawy na Fokidę; obawiał się, że na przyniesioną przez nas wiadomość o przygotowaniach do zamierzonej wyprawy odpłyniecie na trójrzędowcach do Pyl i zamkniecie, jak pierwej342, przesmyk; pragnieniem jego było, aby wraz z wieścią przez nas przyniesioną mógł przekroczyć Pyle; wtedy stanęlibyście bezradni.
Ajschines mistyfikator
33. W takim strachu był Filip, by mu nie wymknęła się z rąk sposobność (a wymknęłaby się, gdybyście uchwalili pomoc jeszcze przed upadkiem Beocji — chociaż miał już Trację zagarniętą wprzódy), że najmuje tego plugawca, już nie wspólnie z resztą posłów, ale osobno i sam na sam, ażeby wam złożył takie sprawozdanie, które pociągnęło za sobą katastrofę polityczną. 34. Proszę i domagam się, Ateńczycy, abyście o tym pamiętali przez całą rozprawę, że gdyby przemowa Ajschinesa trzymała się w ramach oskarżenia343, i ja bym nie czynił dygresji; wobec całego steku zarzutów i potwarzy z jego strony, muszę i ja dać krótką odpowiedź na każde oskarżenie. 35. Jakież to wtedy przemowy wygłaszał Ajschines, torując drogę katastrofie? Że przejście Filipa przez Pyle nie powinno budzić paniki; siedźcie tylko spokojnie344, a wszystko wypadnie po waszej woli; w ciągu dwóch albo trzech dni usłyszycie, że Filip zbratał się z niedawnymi swymi wrogami, na których tu przyszedł, a przeciwnie, odepchnął od siebie dawnych przyjaciół. Bo nie słowa utrwalają przyjaźnie, jak wyraził się górnolotnie345, ale wspólne interesy. Leżeć ma we wspólnym interesie Filipa, Fokidy i was wszystkich pospołu, aby uwolnić się od barbarzyństwa i brutalności tebańskiej. 36. Cóż się wnet dzieje? Katastrofa fokijska, zburzenie ich miast; u nas, po neutralności za jego namową — co? Ewakuacja powiatu. Ajschines wziął nagrodę w złocie, a państwo ponadto ściągnęło na siebie nienawiść346 Teb i Tesalii, a wdzięczność przeciwnego obozu przypadła Filipowi. 40. Toteż porwał ich za sobą, odtąd przestali przewidywać i spostrzegać się, ale całą politykę zdali na Filipa; stąd dzisiejsza niedola biedaków. 41. Ten sam człowiek, który współdziałał w budzeniu ufności do Filipa, który oszukał was kłamliwym sprawozdaniem, obecnie opłakuje cierpienia Teban i deklamuje o nich ze wzruszeniem, ale on sam jest winien katastrofy fokijskiej i wszystkich innych nieszczęść greckich. Oczywiście bolejesz, Ajschinesie, nad wypadkami i żałujesz Teb, bo masz dobra w Beocji i uprawiasz ich grunta, a ja cieszę się, bo sprawca całego nieszczęścia żądał natychmiast mego wydania347.
Działanie ciosu
42. Ale wdałem się w wywody, które może zaraz znajdą stosowniejsze miejsce. Wracam do dalszego ciągu dowodu, że ich niegodziwości są przyczyną obecnego położenia. Co się stało po oszukaniu przez Filipa — przy pomocy tych najętych posłów i fałszywych sprawozdawców — zarówno was, jak i nieszczęśliwych Fokijczyków i po zburzeniu ich miast? 43. Plugawi Tesalowie i tępi Tebanie widzieli w Filipie przyjaciela, dobrodzieja, zbawcę. Filip był u nich wszystkim; słuchać nie chcieli niczego innego. Wy, chociaż krzywo patrzyliście na bieg wypadków, mimo to zachowaliście pokój — w braku lepszego zajęcia. Także reszta Greków, na równi z wami oszukana i zawiedziona w nadziejach, zachowywała pokój, kontentując348 się, i ona także, tym dziwnym stanem, gdzie my zachowujemy pokój, a Filip od dawna toczy z nami wojnę. 44. Podczas wycieczek do Ilirów i Tryballów349, a przy tym okolicznościowych podbojów kilku szczepów greckich, gromadził Filip wielkie zasoby; niejeden obywatel państw greckich udawał się tam pod ochroną pokoju, ażeby sprzedać się Filipowi, między innymi i Ajschines. Te przedsięwzięcia Filipa miały na celu zebranie sił przeciw nam wszystkim i dlatego były formą wojny z nami. Inna rzecz, że tego nie zauważyliśmy, ale ja za to nie odpowiadam, 45. bo ostrzegałem i protestowałem i tutaj, i dokądkolwiek wyruszyłem w poselstwie; smutne stosunki panowały w państwach greckich; politycy brali łapówki, ogół częściowo nie przewidywał następstw, częściowo ulegał leniwemu biegowi życia codziennego; jakoś taki paraliż zdjął wszystkich i każdemu wydawało się, że go minie niebezpieczeństwo i że cudze niebezpieczeństwa zabezpieczą go na życzenie.
Posiew i żniwo zdrady
40. Następstwa nie kazały długo na siebie czekać; ogół okupił wolnością wypoczynek nad miarę i nie na czasie; naczelnikom państw wydawało się wprawdzie, że sprzedają wszystko raczej niż siebie samych, ale w końcu poznali, że pierwsi padli ofiarą frymarki350. Gdy brali łapówki, nazywano ich przyjaciółmi i gośćmi Filipa351, obecnie mówi się o nich jak o pochlebcach, skaraniu boskim i tym podobne, wedle zasług. 47. Nikt, Ateńczycy, nie daje zdrajcy pieniędzy dla niego samego ani dopiąwszy celu przekupstwa, nie korzysta nadal z rad zdrajcy; inaczej nie byłoby szczęśliwszego stworzenia nad zdrajcę. Ale tak nie jest; skądże? Daleko do tego. Skoro tylko żądny władzy opanuje położenie i położy rękę na sprzedawczykach — a zna ich szubrawe dusze — wtedy dopiero z nienawiścią do nich łączy nieufność i obelgę. 48. Przypatrzcie się — chociaż minęła pora działania, ciągle jeszcze mogą połapać się na tym ludzie z rozumem w głowie — aż do zdrady Olintu nazywał się Lastenes przyjacielem, aż do zagłady Teb Filolaos, aż do ujarzmienia Tesalii Eudikos i Larysejczyk Simos. A teraz co? Cały świat roi się od wygnańców, ofiar jego swawoli i wszelkiego rodzaju nieszczęśliwców. Nie kopnął od siebie Aristrata Sykiońskiego i Megarejczyka Perillosa? 49. Jasny wniosek, że najgorliwszy stróż ojczyzny i najzaciętszy przeciwnik tych panów ratuje, Ajschinesie, dla was, zdrajców i najemników, hipotekę łapownictwa; zawdzięczacie byt większości ludu i przeciwnikom waszych planów; o ile od was zależy, bylibyście dawno zginęli.
50. Dałoby się jeszcze wiele powiedzieć, czego nie dopuszczali się wtedy ci ludzie; ale uważam, że powiedziałem już dosyć, za dużo. Całą debatę wywołał Ajschines, wylawszy352 na mnie zlewek swej niegodziwości; musiałem oczyścić się przed młodszymi i nieświadomymi wypadków. Wynudziłem może niektórych, którzy już podówczas uznali sprzedajność Ajschinesa i wiedzieli o wszystkim, zanim jeszcze otworzyłem usta. 51. Ajschines nazywa najemnictwo przyjaźnią Filipa i przed chwilą powiedział o mnie: „zarzuca mi przyjaźń Filipa”. Ja wytykam ci przyjaźń Filipa? Skądżeś dorwał się do niej? Gdzie ci taki zaszczyt? Nie nazywam cię przyjacielem ani Filipa, ani Aleksandra — jeszcze nie oszalałem! Chybaby i kosiarzy, i innych najemników trzeba nazywać przyjaciółmi chlebodawców. 52. I pierwej, i obecnie, nazywałem cię i nazywam, i ci wszyscy cię nazywają najemnikiem Filipa, względnie Aleksandra. Nie wierzysz? Zapytaj się ich, a raczej ja to zrobię za ciebie. Czy uważacie, Ateńczycy, Ajschinesa za najemnika Aleksandra czy za przyjaciela? Słyszysz, co mówią?353
Przegląd działalności politycznej mówcy
53. Obecnie pragnę odpowiedzieć na właściwe oskarżenie i dać przegląd mojej działalności politycznej354. Wprawdzie zna ją Ajschines; wszelako wysłucha moich tytułów do tego rodzaju honorowych przedłożeń i jeszcze wyższych odznaczeń. 56. Będę trzymał się ściśle treści i porządku aktu oskarżenia, i przez to samo spodziewam się unaocznić wam poprawność mojej obrony. Każdy z punktów oskarżenia przejdę po kolei, w ścisłym związku z układem mowy Ajschinesa355, i niczego nie pominę świadomie. 57. Zaskarżył ustęp wniosku, który mówi o uznaniu dla mnie za wytrwałą, gorliwą i szczerze usilną działalność słowem i czynem dla dobra ludu; sądzę, że rozstrzygnięcie musi wyjść z oceny mojej polityki. Ona wykryje, czy Ktezyfon prawdę o mnie napisał we wniosku, czy kłamstwo. 58. Brak dodatku we wniosku „po uzyskaniu absolutorium” i żądanie ogłoszenia dyplomu honorowego w teatrze stoją wprawdzie — moim zdaniem — także w związku z mą polityką, czy ona okaże mnie godnym wieńca i ogłoszenia, czy nie; wszelako uważam za stosowne dać ponadto dowód na prawomocność jego wniosku. Taki jest uczciwy i pojedynczy plan mojej obrony, jaki obrałem; przystępuję do samej działalności mojej. 59. Być może, że zawadzę o politykę ogólnogrecką, ale nie ma powodu do posądzeń, jakobym zbaczał od przedmiotu oskarżenia. Sam oskarżyciel wprowadził całą moją politykę w nieodzowny związek z aktem oskarżenia, ponieważ zaczepił jako fałsz ustęp wniosku o mej działalności słowem i czynem dla dobra państwa. Także i z tego powodu przysługuje mi prawo czerpać dowody z tej dziedziny, ponieważ spośród licznych kierunków politycznych wybrałem politykę ogólnogrecką.
Wybór kierunku
60. Pominę zdobycze Filipa sprzed okresu mojej polityki i publicystyki; za to nie odpowiadam. Natomiast przypomnę utrudnienia, z jakimi spotkał się Filip z pierwszym dniem mojej działalności. Do mnie należy odpowiedzialność za nie. Poprzedzę krótkim wstępem. Filip, Ateńczycy, miał z góry wielkie szanse; 61. niepamiętny od najdawniejszych czasów urodzaj na zdrajców, sprzedawczyków, psiawiary, nadarzył się u wszystkich Greków jednakowo. Już i przedtem stosunki między państwami greckimi ledwo trzymały się i groziły zerwaniem; teraz popsuł je jeszcze bardziej Filip przy ich pomocy; jednych oszukiwał, drugich popierał, innych przekupywał na wszelki sposób, aż ich rozbił na wiele obozów, chociaż w stawianiu przeszkód jego wzrostowi leżał wspólny interes wszystkich. 62. Wobec tego nikt z Greków nie zdawał sobie sprawy z tworzącego się i rosnącego zarodu356 zagłady. Patrzcie teraz, Ateńczycy, jaki kierunek polityczny należało obrać państwu i za jego wybór pociągnijcie mnie do odpowiedzialności. Właśnie ja pierwszym krokiem znalazłem się na tej platformie. 63. Alboż, Ajschinesie, należało państwu wyrzec się poczucia godności i w rzędzie Tesalczyków i Dolopów357 pomagać Filipowi do zdobycia panowania nad Grekami i własną ręką burzyć pomniki sławy przodków? Ale — powiesz — takie żądanie byłoby oburzające, lecz należało patrzeć przez palce na wypadki przewidziane358 chyba od dawna, mimo przekonania, że bez stawienia im przeszkody przyjdzie do ich urzeczywistnienia. 64. Z przyjemnością dowiedziałbym się359 od najsurowszego oskarżyciela mojej polityki, w którym obozie najchętniej widziałby nasze państwo, czy we współwinnym katastrofy i hańby Grecji, razem z Tesalczykami i towarzyszami, czy też w grupie, która w nadziei osobistej korzyści patrzyła obojętnie na bieg wypadków, a więc razem z Arkadią, Mesenią i Argos. 65. Przecież wielu z nich, a raczej wszyscy, gorzej wyszli od nas. Byłby powód do niezadowolenia z przeciwników intrygi Filipa, gdyby Filip w mig po zwycięstwie ulotnił się z Grecji i odtąd siedział spokojnie, nie szkodząc swoim sprzymierzeńcom ani reszcie Greków; tymczasem wszystkim na równi wydarł znaczenie, panowanie i wolność: czyż pójście za mną nie jest dla was najchlubniejszą decyzją ze wszystkich?
Gwiazdami przewodnimi honor Aten i ocalenie Grecji
66. Wracam do założenia. Cóż należało, Ajschinesie, czynić państwu w obliczu przygotowań Filipa do zupełnego opanowania Grecji? Z czym trzeba było występować z mównicy ateńskiej — to nie jest obojętne — doradcy politycznemu, mnie, który wiedziałem o mojej ojczyźnie, że od dziejowych zamierzchów aż do dnia mego pierwszego występu walczyła zawsze o przodującą rolę, o cześć, o sławę, że więcej ofiar w mieniu i życiu ludzkim złożyła na ołtarzu szlachetnego współzawodnictwa i wspólnej korzyści niż którekolwiek inne państwo dla jednostkowej? 67. Toczymy bój z Filipem, a widziałem, że w walce o panowanie dał sobie wybić oko, złamać obojczyk, okaleczyć rękę, nogę360, pozwala sobie odjąć jakikolwiek członek ciała los zechce, byleby tylko z resztą ciała mógł żyć w czci i sławie. 68. Chyba nikt nie poważy się twierdzić, że taka wielkoduszność — że mu wprost przyszło do głowy zapragnąć panowania nad Grecją! — licowała z rodowitym obywatelem Pelli361, mieściny powiatowej, podówczas bez znaczenia i drobnej, a że wam, Ateńczykom, przystała taka podłość, żeby przyjść dobrowolnie i rzucić pod nogi Filipowi własną wolność, chociaż co dnia każda mowa, każde spojrzenie stawiają przed wami pomniki sławy ojców. 69. Nikt nie poważy się twierdzić tak. Nie pozostawało zatem nic innego, jak z konieczności stawiać opór wszystkim krzywdzicielskim praktykom Filipa. Takie było wasze słuszne postępowanie od początku, takie wnioski i rady płynęły ode mnie przez cały ciąg mej działalności. Nie zapieram się. Cóż miałem robić? Pytam cię wprost, nie mówiąc już o Amfipolis, Pydnie, Potidai i Halonessos362; zapominam o tym wszystkim. 70. Nie wiem nawet, czy było jakie Serrion, Doriskos, nie wiem nic o zburzeniu Peparetu363 i o wszystkich innych krzywdach państwa. Powiedziałeś, że z tych powodów wywołałem waśń między Atenami a Filipem, chociaż odnośne wnioski stawiali Eubulos, Aristofon i Diopejtes364, nie ja, pleciugo! Ale nie będę mówił o tym teraz. 71. Filip przywłaszcza sobie Eubeję, aby uczynić z niej podstawę operacyjną przeciw Attyce, zajmuje Oreos, burzy Portmos, osadza Filistidesa na monarchii w Oreos, w Eretrii Klitarcha, opanowuje Hellespont, oblega Bizancjum, jedne miasta greckie burzy, do drugich sprowadza na powrót wygnane stronnictwa365. Czy w tych wszystkich czynach postępował bezprawnie i łamał pokój, czy nie? Czy powinno było jakie greckie państwo w to wkroczyć, czy nie? 72. Jeżeli nie powinno było, ale za istnienia i na oczach Aten Grecja miała stać się drugą Myzją366 plądrowaną, w takim razie niepotrzebnie mówiłem o tym, niepotrzebnie państwo zadawało sobie kłopoty, słuchając mojej rady, niechże cała moja polityka będzie jednym pasmem przestępstw i pomyłek. Jeżeli jednak powinien był ktoś wkroczyć w to, któż inny, jak nie lud ateński? Otóż w myśl tej polityki sprzeciwiałem się jego próbom ujarzmienia całego świata i nieustannie wzywałem, ażeby nie opuszczać rąk. 73. Filip zerwał pokój przez zajęcie statków367, Ajschinesie, nie państwo nasze. 79. Najpierw wniosłem o wysłanie poselstwa na Peloponez368, zaraz z pierwszą próbą Filipa wciśnięcia się tam, następnie pchnąłem z alarmem na Eubeję369, kiedy czepiał się Eubei; potem wniosłem już nie o poselstwo, ale o wysłanie wyprawy do Oreos i do Eretrii370, po ustanowieniu monarchii w tych miastach. 80. Dalej spowodowałem wszystkie wyprawy, dzięki którym ocalały Chersonez, Bizancjum i wszyscy sprzymierzeńcy. Za to wam, jak dobrodziejom, wyrażali pochwały, nadawali zaszczyty i dyplomy honorowe; z uciśnionych ocaleli posłuszni wam, niedbalcom pozostała pamięć waszych ostrzeżeń i przeświadczenie, że nie tylko dobrze im życzycie, ale macie rozum i dar jasnowidzenia, 81. bo spełniły się wszystkie wasze przepowiednie. Każdy wie dobrze, a ty przede wszystkim, że wiele pieniędzy dałby Filistides za Oreos, Klitarch za Eretrię, że wiele dałby Filip za te punkty oparcia przeciw wam, za możność nieskrępowanego działania i za wolność od kontroli w bezprawiach. 82. U ciebie, Ajschinesie, stały na kwaterze371 przybyłe tu poselstwa od Klitarcha i Filistidesa, występowałeś jako przedstawiciel ich interesów. Państwo odprawiło ich z niczym, bo widziało w nich wrogów, a w ich przemówieniach nie dopatrzyło się ani słuszności, ani korzyści; twoi przyjaciele! Spaliło więc na panewce; i ty obrzucasz mnie obelgami i mówisz, że milczę za łapówkę, a drę się, wydawszy ją! Za to ty drzesz się za łapówkę i nie przestaniesz, chyba że cię dzisiaj napiętnują i tak zamkną ci usta372. 83. Wtedy uchwaliliście za to dla mnie wieniec, Aristonik wniósł dekret słowo w słowo taki sam, jak Ktezyfon, ogłoszono wieniec w teatrze; już drugie takie obwołanie373 przypada mi w udziale; Ajschines był przy tym, ale ani nie sprzeciwił się, ani nie pozwał wnioskodawcy.
Uznanie stale towarzyszące działalności mówcy
85. Czy komu z was wiadomo o jakiej hańbie, jaką by państwo ściągnęło na siebie z powodu tej uchwały, lub o drwinach i pośmiewisku, jakie Ajschines zapowiada374 państwu na wypadek uwieńczenia mnie. Przecież za świeżej jeszcze pamięci zasługa zyskuje wdzięczność, gałgaństwo spotyka kara. Oczywiście spotkałem się wtedy z wdzięcznością, nie z naganą ani karą. 86. Więc działalność moja za ten czas była wedle jednomyślnej opinii zbawienna dla państwa; dowodem przechodzenie wniosków moich podczas obrad, obracanie ich w czyn, chlubne ich wyniki, zarówno dla państwa, jak i mnie, i wszystkich, dziękczynne za nie nabożeństwa i procesje375, urządzane przez was.
Podjęcie macedońskiej rękawicy
87. Po wypędzeniu wojsk macedońskich z Eubei waszym orężem, a moją polityką i mymi wnioskami — choćby niektórzy z tych panów mieli pęknąć376 — szukał Filip innego punktu zaczepnego przeciw nam. Widział, że najwięcej ze wszystkich sprowadzacie zboża, więc chciał opanować drogi przewozowe; zjawił się w Tracji, wzywał zrazu swoich sprzymierzeńców Bizantyjczyków377 do współudziału w wojnie z wami; wobec odmowy z prawdziwych powodów, że przymierze nie obowiązuje ich do tego, rozbił obóz pod miastem i przypuścił do murów maszyny oblężnicze. 88. Nie będę pytał się, co wam należało czynić wobec tego — jasnym jest wszystkim. Ale któż przyniósł pomoc i ocalenie Bizantyjczykom? Któż zapobiegł wówczas oderwaniu Hellespontu? Wy, Ateńczycy! Mówiąc: wy, rozumiem: państwo. Kto stawiał wnioski dla państwa, kto działał i całkiem po prostu oddawał się bez wyrachowania378 sprawie publicznej? Ja. 89. Doświadczyliście czynem, ile korzyści spłynęło na ogół; nie potrzeba pouczeń. Wszczęta wtedy wojna przyniosła wam oprócz dobrej sławy dobrobyt większy, niż mamy dziś za pokoju379; ale strzegą go przeciw ojczyźnie zacni panowie ci w nadziejach na przyszłość — daj Boże — nieziszczalnych; raczej niech dzielą z wami łaskę bogów, wymodloną w waszych rzetelnych pragnieniach, niżby mieli częstować was tym, co sami uwarzyli380.
Oklask Grecji
93. Nie tylko ocalenie Chersonezu i Bizancjum, nie tylko udaremnienie ataku Filipa na Hellespont i odznaczenie381 za to naszego państwa są wynikiem mojej polityki, ale także odsłonięcie przed całym światem szlachetności państwa ateńskiego, nikczemności Filipa. Cały świat widział Bizancjum oblegane przez sprzymierzeńca — szczyt hańby i splugawienia. 94. W jakim świetle pokazaliście się wy wtedy? Oto mieliście wprawdzie wiele słusznych uraz do nich za dawniejsze wybryki ich, ale nie pamiętaliście im krzywd ani nie opuściliście krzywdzonych382; owszem uratowaliście ich, co wam zjednało sławę i życzliwość u wszystkich. Wszyscy wiedzą, że uwieńczyliście już wielu polityków, ale gdzie jest drugi obok mnie doradca i mówca, przez którego dostałby się wieniec państwu?
Wspaniałomyślny ratunek Eubei
95. Rzucał obelgi na Eubejczyków i na Bizancjum i przypominał wam przykrości doznane z ich strony; udowodnię wam, jaki jest z niego denuncjant, nie tylko dlatego, że kłamie — wiem, że o tym wam wiadomo — ale także, gdyby nawet prawdę mówił, udowodnię pożytek mojej polityki dla państwa. W tym celu przypomnę pokrótce jedno lub dwa ze współczesnych wam wydarzeń, które państwo okryły chlubą. Tak jednostka, jak i państwo powinny z najpiękniejszych przykładów przeszłości czerpać uzdolnienie do dalszej działalności383. 96. Lacedemończycy panowali na lądzie i wodzie, starostami384 i załogami obsadzili wszystko wokół Attyki: Eubeję, Tanagrę385, całą Beocję, Megarę, Eginę386, Keos387 i inne wyspy. Państwo nie miało wtedy okrętów ani murów. Mimo to wszystko wyruszyliście do Haliartos i znowu niedługo później do Koryntu388, chociaż ówcześni Ateńczycy mieliby z czasów wojny dekelejskiej389 wiele powodów do uraz na Koryntian i Teban. Ale ani im się nie śniło. 97. A wszakże nie czynili tego, Ajschinesie, dla swych dobroczyńców ani bez ryzyka. Nie wstrzymywało ich to od niesienia pomocy uciekającym się do niej, ale ochoczo wystawiali się na niebezpieczeństwa dla dobrej czci i sławy, i dobrze robili! Kresem życia wszystkich ludzi jest śmierć, choćby ktoś zamknął się i przechowywał w pokoiku390. Dzielni ludzie powinni rwać się do wszystkiego, co szlachetne, jak tarczę nieść przed sobą dobrą otuchę i znosić mężnie, co Bóg da. 98. Tak czynili wasi przodkowie, tak starsi spośród was, którzyście przeszkodzili po zwycięstwie tebańskim pod Leuktrami usiłowanej zagładzie Sparty, chociaż nie była waszym przyjacielem ani dobrodziejem, ale owszem, wyrządziła wiele ciężkich krzywd naszemu państwu. Nie zrobiliście tego z obawy przed ówczesną potęgą Teb391 i sławą ani nie liczyliście sobie niebezpieczeństw w obronie ludzi obciążonych tyloma winami wobec was. 99. Pokazaliście wszystkim Grekom, że za wykroczenia wobec was żywicie gniew we wszystkich innych wypadkach, ale jeżeli idzie o byt i o wolność, nie pamiętacie zła i nie myślicie wtedy o rachunkach. Nie tylko tak zachowaliście się wobec Sparty, ale innym razem nie pozwoliliście Tebanom przywłaszczyć sobie Eubei392, ani nie wspomnieliście na krzywdy wyrządzone przez Temisona i Teodora w sprawie Oropu393; pośpieszyliście i im z pomocą i wtedy po raz pierwszy zgłosili się ochotnicy do wyposażenia własnym kosztem państwowych trójrzędowców, a jednym z nich byłem ja. Ale o tym później. 100. Pięknym uczynkiem był ratunek wyspy, o wiele piękniejszym zwrot zdanych na waszą łaskę miast z całą ludnością dawnym przestępcom wobec was, bez jakichkolwiek strącań z zastawu tytułem starych krzywd394. Omijam niezliczone inne przykłady, bitwy morskie, wyprawy dawne i świeże, wszystkie podjęte przez nasze państwo w obronie wolności i bytu reszty Greków. 101. W obliczu tylu i takich przykładów gotowości państwa do walki w obronie cudzych korzyści jakiż wniosek miałem stawiać albo jaką dawać radę, zwłaszcza gdy ją dyktował poniekąd własny interes. Dalipan, miałemże doradzać dociekanie krzywd na szukających ratunku i chwytanie się pozorów, prowadzących do zmarnowania wszystkiego? Zasługiwałbym na śmierć za samą próbę uchybienia bodaj jednym słówkiem godności państwa; bo wiem doskonale, że nie dopuścilibyście się takiego czynu. Cóż by wam przeszkadzało, gdybyście chcieli? Nie byłoż wolno? Nie byłoż gotowych doradców?
Reorganizacja floty
102. Pragnę nawiązać dalszy bieg mojej polityki; znowu rozważcie, gdzie największa korzyść dla państwa. Widziałem, Ateńczycy, flotę waszą w zupełnym upadku i rozprzężeniu, bogacze małymi datkami wykupywali się od opłat, posiadacze średnich fortun lub małych tracili mienie, wskutek tego państwo nie nadążało wypadkom; ustawa wniesiona przeze mnie zmusiła bogaczy do uiszczania należytości, położyła kres wyzyskowi ubogich, państwu dała pogotowie na czas z największą dlań korzyścią. 103. Zaskarżony, wyszedłem cało z procesu, oskarżyciel nie uzyskał przepisanej części głosów. A jak myślicie, ile pieniędzy dawali mi naczelnicy i po kolei starsi okręgów podatkowych, abym przede wszystkim nie wnosił tej ustawy, ewentualnie pozwolił ją utrącić drogą zaprzysiężonych podań o odroczenie395. Nie mam wprost odwagi, Ateńczycy, powiedzieć wam, ile. Dążenie ich było zrozumiałe. 104. Na podstawie dawniejszych ustaw ponosili ciężar uzbrojenia trójrzędowca do spółki z piętnastoma innymi, sami łożyli mało albo nic, za to przyciskali niezamożnych obywateli; na skutek mojej ustawy każdy płaci pewien odsetek od majątku, i ten, który dawniej wyposażał jeden okręt, jako szesnasty w spółce, teraz jeden uzbraja dwa trójrzędowce. Nie nazywali ich jeszcze naczelnikami trójrzędowców, ale udziałowcami. Toteż nie było dla nich za wysokiej ceny w zamian za uchylenie takiej ustawy i zwolnienie od należytości.
107. Małaż wydaje się wam moja pomoc dla ubogich? Nie daliby wiele bogacze za zwolnienie od powinności? Nie tylko dlatego jestem dumny, żem nie ustąpił i że, zaskarżony, wygrałem proces, ale także dlatego, że wniosłem uchwałę pożyteczną dla państwa, jak tego dowiodła praktyka. Mimo bowiem, że przez całą wojnę ekwipowało się ekspedycje w myśl mojej ustawy, żaden naczelnik trójrzędowca nie poczuł się pokrzywdzony, ani nie uciekł się pod waszą osłonę, ani nie szukał schronienia w świątyni396 portowej, nie został uwięziony przez komisarzy spedycyjnych; nie zaszedł ani jeden wypadek dezercji załogi z trójrzędowca, z czym łączy się utrata dla państwa jednostki bojowej; ani jeden trójrzędowiec nie został w porcie z braku wyposażenia. 108. Wszystko to działo się za ważności ustaw poprzednich, a powodem było wtłoczenie ciężaru wyposażenia na barki proletariatu; toteż często zachodziły wypadki istotnej niemożności. Ja ciężar uposażenia przeniosłem z niezamożnych na zamożnych; odtąd dzieje się zadość wszystkim powinnościom. Jeszcze z tego względu zasługuję na pochwałę, że wszystkie moje kroki polityczne przynosiły państwu sławę, cześć i przyrost potęgi, wolne były od intrygi i złośliwości, stały na straży godności państwa i broniły je od poniżenia. 109. Przekonacie się o jednolitym charakterze mojej działalności, zarówno społecznej, jak i politycznej. W działalności społecznej nie przeniosłem względów na bogaczy nad prawa ludu, w działalności politycznej darów i przyjaźni Filipa nad wspólną korzyść Greków.
Prawność wniosku Ktezyfonta
110. O ile wiem, pozostaje397 mi powiedzieć o obwołaniu wieńca i o absolutorium. Z dotychczasowego przemówienia uwyraźnia się wystarczająco moja najlepszym duchem ożywiona dążność polityczna oraz trwała moja życzliwość i gorliwość w czynieniu wam dobrze, mimo że pomijam398 najwybitniejsze ustępy z księgi mojej działalności. Trzeba mi, jak widzę, z kolei wytłumaczyć rzekomą bezprawność, a myślę, że każdy z was jednakowo zaświadczy mi i bez jednego słowa z mojej strony resztę moich zasług politycznych.
111. Dalibóg, ani wy chyba nie zrozumieliście, ani ja sam nie mogłem rozplątać niesłychanego chaosu jego wywodów o naruszonych ustawach. Po prostu i bez wykrętów przedstawię nasze uprawnienia. Daleki jestem od twierdzenia, jakobym nie był odpowiedzialny — jak Ajschines rozwodził się kłamliwie — tak daleki, że uznaję moją odpowiedzialność na cały ciąg życia za sprawowanie funkcji politycznych. 112. Jednakowoż za ofiarę z osobistego majątku na rzecz ludu, za deklarację, nie jestem odpowiedzialny399 ani na jeden dzień, i tak twierdzę — słyszysz, Ajschinesie? Nie tylko ja — nikt inny, ani nawet z dziewięciu archontów400. Gdzież jest ustawa tak niesprawiedliwa i nieludzka, iżby ofiarodawcę z własnych funduszów pozbawiała wdzięczności za objaw filantropii i wydawała go w ręce denuncjantów — a ci żądali odeń sprawozdania z ofiary? Nie ma takiej. Jeżeli Ajschines twierdzi, że jest, niech pokaże, a ja pogodzę się z moim losem i będę milczał. 113. Nie ma, Ateńczycy, takiej ustawy. Będąc zarządcą funduszu teatralnego, ofiarowałem pewną sumę; odezwała się w Ajschinesie natura denuncjatorska: „Otrzymał list pochwalny przed absolutorium”. Nie za czynność podlegającą kontroli komisji, ale za ofiarę, denuncjatorze! „Ale również przewodniczyłeś komisji dla naprawy murów”. Właśnie za to należał mi się list pochwalny, że pokryłem wydatki sam, a nie wstawiłem ich do rachunku. Rachunki wymagają absolutorium i kontroli; dar zasługuje na wdzięczność i pochwałę. Dlatego Ktezyfon postawił odnośny wniosek. 114. Z łatwością i wielostronnie uzasadnię, że ustaliło się to nie tylko ustawowo, ale i przez tradycję. Najpierw Nausikles401, gdy był generałem, otrzymał od was wielokrotnie dyplomy honorowe za daniny z osobistych funduszów; toż Diotimos402 za darowiznę z tarcz i Charidem. Obecny tu Neoptolem otrzymał zaszczytne uznanie za ofiarę, mimo że piastował inspektorat wielu robót publicznych. Byłoby oburzające, gdyby urzędnikowi nie było wolno przez urząd dać państwu daru ze swego majątku, albo też gdyby musiał tłumaczyć się z darowizny zamiast spotkać się z wdzięcznością. 117. Dałem — za to mnie chwalą, za dar nie odpowiadam; piastowałem urząd — zdałem zeń sprawę, nie z darowizny. Ależ, dla boga, byłem nieuczciwym urzędnikiem; byłeś obecny przy kontroli, czegóżeś nie oskarżał?
119. O darowiźnie w twojej skardze ani wzmianki; zaczepiłeś orzeczenie Rady o nagrodzie. W twoim uznaniu nie sprzeciwia się ustawie wziąć dar, ale wdzięczność zań okazać — to podkopuje ustawę! Dla boga! Nie jestże to istny łajdak, intrygant i skaranie boskie?
Dopuszczalność obwołania w teatrze
120. O ile idzie o obwołanie w teatrze, pomijam, że tysiące takich obwołań zaszły istotnie i że mnie samego wielokrotnie obwołano laureatem. Dla boga, Ajschinesie! Taka z ciebie fujara i tępy łeb, że nie potrafisz pomiarkować, że wieniec, gdziekolwiek obwołany, jednakowo zaszczytny jest dla laureata, a wieńczący powodują się jedynie własnym403 interesem, zarządzając obwołanie w teatrze, bo audytorium otrzymuje podnietę do świadczenia usług państwu i poczuwających się do wdzięczności więcej chwali niż laureata. 121. Czemuż więc denuncjujesz, nędzniku? Na cóż kręcisz bicze z piasku? Weźże ziółka na rozum! Nie wstydzisz się pozywać przez zazdrość, nie o jakie bezprawie, przekręcać ustawy i okaleczać je? Przed ławą, która przysięgła głosować wedle ustaw, godziło się przeczytać je w pełnym brzmieniu. 122. Tak sobie postępujesz, a potem uczysz, co stanowi demokratę, jak gdybyś oddał przedsiębiorcy do wykonania figurę wedle własnego pomysłu, a odebrał wykonaną niezgodnie z zamówieniem404. Chyba że demokratę poznaje się po mówieniu, nie po działalnością politycznej. Drzesz się i wygadujesz niestworzone rzeczy, jakbyś był w cyrku; co prawda, masz już w rodzie żyłkę do błaznowania, bo ja nie. Jeszcze jedno, Ateńczycy. 123. Różnica między zelżeniem a oskarżeniem na tym zasadza się wedle mnie, że treścią oskarżenia są bezprawia, podlegające karze na mocy praw, zelżenie zaś zawiera wyzwiska, do jakich przychodzi między osobistymi wrogami, stosownie do ich temperamentów. Jest moim zapatrywaniem, że przodkowie nie na to zbudowali ten trybunał, abyśmy zbierali się na wywlekanie przeciw sobie prywatnych brudów, ale na dociekanie wykroczeń przeciw państwu. 124. Wiedział o tym Ajschines, niemniej jednak wolał urągać mi zamiast oskarżać. Toteż i tu dostanie należytą odprawę. Zanim wezmę się do niej, o jedno tylko zapytam go. Czy mamy cię, Ajschinesie, uważać za wroga państwa, czy mojego osobistego? Naturalnie, mego osobistego. Więc mogąc dochodzić na mnie sprawiedliwości w obronie państwa i na podstawie prawnej, zaniedbałeś przy absolutorium, przy odnośnych wnioskach, przy innych rozstrzygnięciach. 125. Tu wystąpiłeś przeciw mnie, gdzie mnie wszystko kryje: ustawy, przedawnienie, wielokrotne we wszystkich tych sprawach uprzednie orzeczenia sądowe, nieposzlakowana moja przeszłość polityczna; tu, gdzie na państwo z konieczności — o ile przynajmniej idzie o moją działalność polityczną — spływa większa lub mniejsza część zaszczytu? Uważaj, by pod płaszczykiem osobistej nieprzychylności nie krył się wróg państwa405.
Ajschines jako człowiek prywatny
126. Utorowałem drogę do zbożnego406 i sprawiedliwego wyroku. Chociaż nie lubuję się w wyzwiskach, ale widzę się zmuszony przez obelgi Ajschinesa dać kilka najważniejszych objaśnień o nim407 w odpowiedzi na stek jego kłamstw. Wyjaśnię, kim jest i z jakiej rodziny, i czy takiemu człowiekowi opłaca się prowokować. Nicuje mój styl408, a sam użył wyrażeń, jakich żaden przyzwoity człowiek nie wypuściłby z ust. 127. Sam Ajakos, czy Radamantys, czy Minos409 nie przemawiałby tak przesadnie, gdyby był oskarżycielem — nie taki pośmieciuch, wycieracz rynku, choroba pisarz. Wydziera się jak w tragedii: „O ziemio, o słońce i ty cnoto!” i temu podobnie, powołuje się na „inteligencję i wykształcenie, które uczą człowieka rozróżniać między dobrem a złem”. Słyszeliście zapewne takie słowa z jego ust. 128. A co tobie, wyrzutku, i twojej rodzinie do cnoty? Skądże taki wgląd w różnicę pomiędzy dobrem a złem? Skąd albo jak do tego doszedłeś? Gdzie tobie godzi się wspominać o wychowaniu? Żaden człowiek naprawdę wychowany nie powiedziałby nic podobnego o sobie, ale nawet zarumieniłby się, słysząc coś takiego od innego. Ludzie bez wychowania, tacy jak ty, ale starający się nadać sobie pozory wychowanych, budzą tylko przez swą gruboskórność odrazę u słuchaczów, ale nie robią pożądanego wrażenia.
Rodowód
129. Nie ma obawy, aby nie było czego mówić o tobie i twojej rodzinie; przeciwnie, jestem w kłopocie, od czego mam zacząć410; czy stąd, jak twój ojciec, Tromes, posługiwał w setnych dybach411 i z kłodą u szyi412 u Elpiasa, który miał szkołę pod świątynią Tezeusza? Albo jak matka brała codziennie ślub w numerze pod „Świętym ze słomy” i z dochodów wykarmiła taką cacaną figurę413 i arcydramatycznego artystę trzeciej klasy? Lub jak fletnista z galery414, Formion, niewolnik Frearyjczyka415 Diona, podźwignął ją ze szlachetnego rzemiosła? Dalipan, obawiam się, bym oddając ci, co się należy, nie ubliżył sam sobie. 130. Pominę416 to więc, a zacznę twoim własnym życiorysem. Nie z byle jakich pochodził, ale z trutniów wyklętych publicznym wyrokiem417. Późno — co mówię, późno? — nieledwo wczoraj został równocześnie obywatelem418 i mówcą, dodał ojcu dwie zgłoski i z Drżączki zrobił Niedrżąckiego, a matkę wywiódł bardzo podniośle z Bławobogów, choć wszyscy wiedzą, że nazywała się Wszeruba, a przezwisko to otrzymała stąd, że na żądanie klienteli wszystko robiła, znosiła i była uniwersalnym sprzętem miłości. 131. Bo znikądinąd. Taki z ciebie niewdzięcznik i taka łajdacka natura, że sprzedałeś się na zgubę tych, którzy ci dali wolność i z żebraka zrobili bogaczem. Pominę sporne wypadki, gdzie rzekomo broniłeś interesów państwa, przypomnę oczywiste przykłady jego współdziałania z wrogami.
Sprawki Ajschinesa
132. Któż z was nie pamięta Antyfonta, wymazanego z list obywatelstwa419, który przyrzekł Filipowi podpalić doki i z tym przybył do Aten? Ukrywającego się w Pireusie kazałem aresztować i odstawić przed zgromadzenie; wtedy ten intrygant uzyskał uwolnienie go, wrzeszcząc, że w demokratycznym państwie dopuszczam się gwałtu na nawiedzonych nieszczęściem obywatelach i że przeprowadzam rewizje domowe bez uchwały. 133. Gdyby Areopag420 nie był spostrzegł się, że wasza nieświadomość może mieć niepożądane następstwa, nie odszukał człowieka, nie kazał go przytrzymać i sprowadzić z powrotem przed was, byłby go ten podniosły deklamator wydarł sprawiedliwości i chyłkiem wyprawił za granicę; a tak, kazaliście go łamać na torturach i stracić, co i tego pana powinno było spotkać.
134. Toteż Areopag wiedział o praktykach Ajschinesa i kiedy wybraliście go swoim rzecznikiem w sprawie świątyni delijskiej421 przez tę samą nieświadomość, przez którą państwo poniosło tyle szkód, Areopag, zaproszony przez was do zaopiniowania i mianowany decydującą instancją w tej sprawie, natychmiast napędził tego pana jako zdrajcę, a obronę powierzył Hyperejdesowi. Zawyrokował o tym uroczystym głosowaniem od ołtarza422 i ani jeden głos nie padł na tę plugawą duszę. 135. Takim pominięciem desygnowanego mówcy i poruczeniem misji drugiemu napiętnował go Areopag jako zdrajcę i waszego wroga. 136. To jeden krok polityczny tego kawalera423, podobny — nieprawdaż? — do moich, które oskarża? Przypomnijcie sobie inny. Gdy Filip przysłał Bizantyjczyka Pitona i równocześnie nasłał poselstwa od wszystkich swoich sprzymierzeńców, aby państwo zniesławić i przekonać o bezprawie, wtedy ja nie ustąpiłem Pitonowi, wylewającemu na was potoki arogancji, ale powstawszy, odparłem atak424 i nie zdradziłem sprawy państwa; wykazałem tak jasno bezprawie Filipa, że sami sprzymierzeńcy Filipa, zapisawszy się do głosu, przyznali mi to. Ajschines bronił Filipa, świadczył, i to kłamliwie, przeciw ojczyźnie. 137. Nie wystarczyło mu to; później znowu przyłapano go na schadzkach ze szpiegiem Anaksynem w mieszkaniu Trazona. Ktokolwiek schodzi się sam na sam i układa z wysłańcem wroga, ten jest urodzonym szpiegiem i wrogiem ojczyzny.
138. Mogę dać niezliczone inne przykłady przeciw niemu, ale je pomijam, a to z takich powodów: wprawdzie — jak mówię — wiele razy przyłapano go wówczas na usługach wrogów i na kopaniu dołków pode mną, ale wy nie pamiętacie takich rzeczy dokładnie i nie żywicie zasłużonego gniewu, lecz przez niedorzeczną nawyczkę pozwalacie komukolwiek, żeby podstawiał nogę mówcy popierającemu wasze interesy i intrygował przeciw niemu, a za przyjemność odstępujecie od interesu państwa. Stąd to łatwiejsza jest i bezpieczniejsza zawsze najemna służba u wroga niż polityka na platformie waszych interesów.
Niepatriotyczna bierność Ajschinesa podczas wojny
139. Samo już otwarte popieranie Filipa przed wojną budzi zgrozę, o ty ziemio święta i mój ty Boże na niebie. Jakżeż nie! Toć przeciw ojczyźnie. Wybaczcie mu to wszelako, jeżeli chcecie, wybaczcie. Ale nadeszła chwila, kiedy rabunek dokonany przez Filipa na naszej flocie handlowej stał się faktem niewątpliwym. Chersonez padł ofiarą spustoszeń425, Filip maszerował na Attykę, nie było wątpliwości, że wojna rozpoczęła się na dobre. Co wtedy zdziałał w waszej obronie ten intrygancki paszkwilant? Niech spróbuje udowodnić! Nie ma ani większego, ani mniejszego wniosku Ajschinesa w obronie interesów państwa. Jeżeli twierdzi, że ma, niech pokaże choćby teraz, w czasie odmierzonym na moją mowę426. Nie ma żadnego. Są więc tylko dwie możliwości; albo nie miał nic do zarzucenia podówczas mojej działalności i dlatego nie stawiał innych wniosków, albo popierał interes wroga i z tego powodu nie występował z lepszymi radami.
Wielki szantaż z Lokrami Amfizejskimi
140. Ile razy szło o jakąś złą sprawkę, nie przemawiał wtedy, nie występował z wnioskami? Toż nikt inny do słowa nie mógł przyjść! Wprawdzie różne jego matactwa mogło państwo widocznie znosić, a jemu udawało się działać zaskórnie; ale dopuścił się jednego takiego występku, który ukoronował wszystkie poprzednie. Nad nim to rozwodził się szeroko i wyłuszczał uchwały o Lokrach Amfizejskich427, bo chciał przekręcić prawdę. Ale afera nie jest taka prosta; skądże? Nigdy ty nie zmyjesz z siebie tamtejszej sprawki, choćbyś nie wiedzieć ile mówił.
Inwokacja
141. Proszę w waszym obliczu, Ateńczycy, wszystkich bogów i boginie, patronów Attyki, Apollina Pytyjskiego428, opiekuna miasta od odwiecznych czasów, i modlę się do nich wszystkich, aby mi dali szczęście i zbawienie, jeżeli prawdę powiem przed wami i jeżeli prawdę powiedziałem zaraz wtedy na zgromadzeniu, skoro tylko zobaczyłem, jak ta brudna dusza brała się do dzieła; jeżeli stawiam mu kłamliwe zarzuty przez nienawiść i prywatną rywalizację, niech mi odmówią wszystkich swoich błogosławieństw429.
Sprawca potwornej zbrodni
142. Dlaczegóż uderzyłem w taki podniosły i napięty ton? Mam dokumenty pisemne w archiwum państwowym i na ich podstawie udowodnię wam do oczu; wiem, że pamiętacie wypadki, ale obawiam się, że Ajschines będzie wydawał się wam niezdolny do zbrodni, jakich dopuścił się. Już raz tak zdarzyło się, skoro kłamliwe jego sprawozdanie przyprawiło o zagładę nieszczęśliwych Fokijczyków. 143. Ten to człowiek jest sprawcą wojny amfizejskiej, on sprowadził Filipa do Elatei, on spowodował wybór Filipa na naczelnika Rady Amfiktionów; ten wybór sprowadził ruinę Grecji; on jeden jest przyczyną ostatecznej katastrofy. Wtedy natychmiast protestowałem i wołałem na zgromadzeniu: „Wojnę sprowadzasz Ajschinesie do Attyki, wojnę amfiktiońską”. Ale klika ich zmówiona siadła razem i nie pozwolili mi mówić; inni dziwili się i byli zdania, że z osobistej nienawiści robię mu bezpodstawne zarzuty.
144. Przeszkodzono wam wtedy, ale teraz posłuchajcie, Ateńczycy, o co w istocie szło wtenczas w tych knowaniach i jaki był ich przebieg; zobaczycie aferę dobrze ułożoną i skorzystacie wiele dla poznania dziejów politycznych, zrozumiecie talent dyplomatyczny Filipa.
Rewelacje
145. Nie mógł Filip spodziewać się końca wojny z wami, o ile by nie udało mu się powaśnić Teban i Tesalczyków z waszym państwem. Sama wojna jako taka i piraci430 dawali mu się ogromnie we znaki, chociaż wasi generałowie marnie prowadzili ją przeciw niemu. Ustał wszelki wywóz produktów krajowych oraz dowóz niezbędnych. 146. Siły jego morskie nie dorównywały wtedy waszym i nie był w stanie dostać się do Attyki bez udziału Tesalii i bez zezwolenia Teb na przejście. Mimo zwycięstw nad wszystkimi dowódcami, jakichkolwiek wysyłaliście (nie wchodzę w to431), przecież przez samo położenie geograficzne i ze względu na środki432, jakimi rozporządzały obie strony, wynikały niewygody dla Filipa. 147. Wiedział, że Tesalowie lub Tebańczycy nie posłuchają go, jeżeli nakłaniając ich do pochodu na was, wysunie motyw osobistej nienawiści. Spodziewał się łatwiej czy to oszukać, czy to przekonać, jeżeli wystąpi w roli przedstawiciela ich wspólnych pretensji i da się im wybrać na naczelnego wodza. Cóż tedy? Próbuje — patrzcie, jak zręcznie — wywołać wojnę między amfiktionami i rozdwojenie na zebraniu pylagorów433; rozumiał, że wtedy natychmiast okaże się potrzeba jego pośrednictwa. 148. Jeżeliby odnośny wniosek postawił jeden z wysłanych przezeń legatów sakralnych lub przez sprzymierzeńców, wiedział, że wywoła to podejrzenie i Tebanie, Tesalczycy i wszyscy będą mieli się na baczności, a łatwiej będzie aferę utrzymać przez jakiś czas pod korcem, jeżeli to zrobi Ateńczyk, jako przedstawiciel państwa przeciwnego Filipowi. Tak też stało się. 149. Jakżeż tego dokonał? Przekupił tego oto pana. Oczywiście nikt nie przewidział takiej możliwości ani nie starał się zabezpieczyć przed nią, jak to bywa u nas zwykle; stąd zaproponowano Ajschinesa na reprezentanta państwa na zebraniu amfiktionów i trzema czy czterema głosami obrano go i obwołano. Przybywszy w tym oficjalnym charakterze do amfiktionów, odłożył wszystko inne na bok, a dopełniał warunków najmu. Układa mowy pięknie brzmiące, opowiada legendy o poświęceniu ziemi kirrajskiej434 i ludzi nieobeznanych z retoryką i nieprzewidujących przyszłości, jak to tacy legaci sakralni, 150. nakłania do uchwały, aby oglądnąć okolicę, którą Amfizejczycy uprawiali jako swoją. Ajschines zarzucał, że ona należy do ziemi świętej, chociaż Lokrowie nie wytaczali nam żadnego procesu — to wszystko są kłamliwe wybiegi Ajschinesa. Poznacie po tym: nie było chyba wolno Lokrom wytoczyć procesu państwu bez pozwu. A któż was pozwał? Przed jaką władzę? Wymień takiego, który by wiedział coś o tym, udowodnij. Nie potrafisz — był to pusty i kłamliwy wybieg. 151. Amfiktionowie obchodzili całą okolicę, prowadził Ajschines; wtem uderzyli na nich Lokrowie i o mało co nie zakłuli wszystkich; niektórych nawet legatów sakralnych uprowadzili z sobą. Zakotłowało się; stąd zażalenia i wojna przeciw Amfizejczykom. Najpierw Kottyfos435 poprowadził wojsko samych amfiktionów, gdy zaś jedni nie przybyli, drudzy, przybywszy, nic nie robili, na następnym posiedzeniu amfiktionii nakręceni i od dawna zdeprawowani przedstawiciele Tesalii i innych miast żądali, by natychmiast ofiarować Filipowi naczelne dowództwo; a mieli za sobą wymówkę bardzo przemawiającą z pozoru; 152. przedstawiali, że albo sami muszą płacić nadzwyczajne podatki i utrzymywać najemników, a karać niestosujących się, albo wybrać owego. Po co dużo mówić? Tak wybrano Filipa na naczelnego wodza. Ten natychmiast zbiera wojsko, wkracza niby w pochodzie na Kirrę, uprzejme ukłony oświadcza Kirrajom i Lokrom, a zajmuje... Elateję. 153. Gdyby na ten widok nie byli zreflektowali się Tebanie i nie połączyli się z nami, byłaby ta afera, jak roztop, obróciła się na nasze państwo. Tymczasem zatrzymali go — przynajmniej na razie — Tebanie, przede wszystkim, Ateńczycy, przez bożą jakąś opatrzność nad wami, a potem, ile leży w mocy jednego człowieka, i przeze mnie.
Ajschines wcieleniem demona zagłady
158. Któż ułatwił Filipowi przygotowania? Któż głównym sprawcą nieszczęść? Czyż nie Ajschines? Nie mówcie jeden do drugiego — bo krąży taka opinia — że jeden człowiek tyle cierpień zadał Grecji. Mój ty Boże, nie jeden, ale wielu łotrów w każdym państwie. 159. Jednym z nich jest Ajschines. Jeżeli należy wypowiedzieć się bez ogródek, nie wahałbym się nazwać go demonem zagłady wszystkich ofiar afery amfizejskiej: ludzi, okolic, miast. Siewca jest ojcem posiewu nieszczęścia. Dziwię się, że nie odwróciliście się na jego widok. Zdaje się, jakaś wielka ciemność leży między wami a prawdą.
Dzieło wichrzycieli
160. Potrąciwszy o zbrodnie Ajschinesa przeciw ojczyźnie, siłą przeciwieństwa pchnięty znalazłem się przy mojej własnej działalności politycznej. Zechciejcie o niej posłuchać; nie byłoby to nic nadzwyczajnego z waszej strony, Ateńczycy, z wielu powodów, a szczególnie ze względów czystej przyzwoitości: jeżeli ja podejmowałem mozoły w waszej sprawie, nie moglibyście wy przynajmniej opowiadania o nich wysłuchać cierpliwie? 161. Widziałem, że Tebańczycy, a poniekąd i wy, nie doceniacie wspólnego niebezpieczeństwa, które wymagało wielkiej przezorności, i że pozwalacie róść Filipowi, za sprawą sprzedanych mu popleczników w obu państwach, natomiast bardzo łatwo popadacie w niesnaski między sobą. Niezmiennie starałem się temu zapobiec, nie tylko z własnego przekonania o pożyteczności takiej koniunktury, 162. ale w pełnej świadomości, że Aristofon436, a potem Eubulos, usiłowali przez cały czas doprowadzić porozumienie do skutku i na tym punkcie byli jednomyślni, chociaż zresztą437 często zwalczali się. Jak długo oni żyli, szedłeś, lisie, za ich nogą i łasiłeś się do nich — nie widzisz, że oskarżasz zmarłych? Zarzutami przeciwko mojej polityce tebańskiej oskarżasz raczej ich niźli mnie, ponieważ oni jeszcze przede mną uznali za wskazane takie przymierze. 163. Ale wracam do wątku. Ajschines wywołał wojnę amfizejską, reszta wspólników przyczyniła się do wichrzycielskiego dzieła Ajschinesa, aby powaśnić nas z Tebami; w rezultacie Filip obrócił się na nas — cel całego wichrzenia — i gdybyśmy nie byli poderwali się zawczasu, nie pozbieralibyśmy się na powrót. Tak daleko doprowadzili ci panowie.
Panika w Atenach
168. Filip pojawił się na czele armii i zajął Elateję, w rozumieniu, że żadna moc już nie zdoła przywrócić zgody między nami a Tebami. Pamiętacie wszyscy popłoch, jaki wtedy wybuchnął w mieście. Posłuchajcie jednakowoż najgłówniejszych momentów.
169. Był wieczór, gdy przybył goniec do Wydziału Rady z wieścią, że Elateja zajęta. Urzędnicy zerwali się natychmiast od stołu, zarządzili opróżnienie rynku z kramów i zapalenie wici, inni posyłali po generałów i wołali trębacza; popłoch panował na całym mieście. Nazajutrz z brzaskiem Wydział zwołał Radę na ratusz, wy ściągaliście na zgromadzenie, a zanim Rada skończyła urzędowanie i powzięła uchwałę wstępną, cały lud siedział na górze. 170. Potem pojawiła się Rada, Wydział zakomunikował nadeszłą wiadomość, wprowadzili gońca, a ten przedstawił zajście. Herold zapytał: „Kto chce przemawiać?”, ale nie zgłosił się nikt. Mimo wielokrotnego zapytania herolda nie podniósł się nikt, chociaż byli obecni wszyscy generałowie, wszyscy mówcy, ojczyzna wołała o głos ratunku; bo wołanie herolda, jakiego regulamin domaga się od niego, godzi się uważać za jeden głos całej ojczyzny.
Bohater dnia krytycznego
171. A przecież, gdyby wezwano do wystąpienia pragnących ratunku dla państwa, powstalibyście wszyscy i inni Ateńczycy i szlibyście na mównicę — boć wszyscy chcecie naturalnie ratunku dla niego; gdyby wezwano najbogatszych, podnieśliby się wszyscy w liczbie trzystu; gdyby łączących jedno z drugim, to jest i życzliwych państwu, i bogatych438, podnieśliby się późniejsi tak hojni ofiarodawcy; uczynili to i z życzliwości, i z zamożności. 172. Widocznie owa chwila i dzień ów wymagały człowieka nie tylko życzliwego i bogatego, ale idącego za tokiem wypadków od początku, zorientowanego w położeniu i z gotowym a trafnym osądem celów odnośnej polityki Filipa; człowiek nieobeznany z materiałem, bez autopsji na dłuższą metę, przy całej życzliwości i zamożności nie mógł wiedzieć, co trzeba robić, ani nie mógł wam radzić. 173. Ja okazałem się mężem dnia owego439, wystąpiłem, przemówiłem do was; wysłuchajcie mnie jeszcze raz z wytężoną uwagą, a to z dwu powodów: najpierw dlatego, abyście wiedzieli, że jedyny z mówców i polityków nie opuściłem w niebezpieczeństwie placówki życzliwości440, ale zdałem na niej mój egzamin, występując wśród samych niebezpieczeństw ze wskazanymi wnioskami, po wtóre, ponieważ małą stratą czasu okupicie wielki zasób doświadczenia na dalszy bieg kampanii politycznej na każdym polu.
Przemówienie Demostenesa ratuje sytuację
174. Rzekłem tedy: — Moim zdaniem, ludzie zbytnio zaalarmowani rzekomym wpływem Filipa na Teban nie orientują się w obecnym położeniu. Gdyby ten wpływ był tak niewątpliwy, nie słyszelibyśmy o Filipie w Elatei, ale u naszych granic. Takie mam przeświadczenie. Dokładnie wiem, że cała wyprawa Filipa jest jedynie końcowym pociągnięciem w intrydze tebańskiej. Posłuchajcie mnie — rzekłem — powiem o istocie wypadków. 175. Filip ma już wszystkich w kieszeni, których mógł przekupić lub oszukać; ale w żaden sposób nie może sobie zjednać niezmiennych od początku do tej chwili przeciwników. W jakim zatem celu zajął Elateję? Zbrojną demonstracją i błyskiem oręża chce ośmielić swoich przyjaciół, a wystraszyć przeciwników: albo porzucą ze strachu dzisiejszy opór, albo ulegną przemocy. 176. Jeżeli postanowimy obecnie — rzekłem — pamiętać Tebanom dawne nasze urazy i nie ufać im jak wrogom, wypełnimy najgorętsze życzenia Filipa; a dalej obawiam się, że obecni przeciwnicy Filipa w Tebach skapitulują wobec tego, całe Teby owionie jednolity nastrój filomacedoński i Tebanie z Filipem wyruszą na Attykę. Spodziewam się przekonać was, że kieruje mną rozumienie istotnej potrzeby, i mam nadzieję, że usunę grożące państwu niebezpieczeństwo; tylko, proszę, rozważcie moje słowa, a nie starajcie się zbić je koniecznie. 177. Jakaż to jest istotna potrzeba wedle mego rozumienia? Wyzbądźcie się obecnej trwogi, zmieńcie orientację i obudźcie w sobie obawę o Teban. Są o wiele bliżsi niebezpieczeństwa niż my. Roczniki popisowe i jazda wyruszą do Eleuzis i tam urządzą zbrojną demonstrację; wasi stronnicy w Tebach będą z równą swobodą podtrzymywali swój punkt widzenia na widok gotowej (na wypadek zaczepki) pomocy z waszej strony dla zdecydowanych obrońców wolności, tak jak w Elatei stoi w pogotowiu armia na pomoc dla handlarzy ojczyzną. 178. Żądam wyboru dziesięciu posłów i pozostawienia zarówno im, jak i generałom, do własnego uznania, kiedy ma odejść poselstwo, kiedy ekspedycja. Zalecam następujący sposób postępowania dla poselstwa po przybyciu do Teb i proszę tu o szczególną uwagę. Nie domagać się niczego od Teban — chwila jest zupełnie nieodpowiednia — przyrzec pomoc na życzenie, powiedzieć, że my wychodzimy z założenia, iż oni są w ostatnim niebezpieczeństwie, my zaś jesteśmy przezorniejsi. Wszystko musi być zarządzone, co zmierza do spełnienia naszych życzeń, byśmy mogli wykonać odpowiednie kroki w sposób imponujący i godny powagi państwa, o ile zgodzą się; w razie niepowodzenia poselstwa sami sobie przypiszą winę za ewentualne błędy; nasza polityka musi być wolna od jakiejkolwiek plamy i poniżenia.
179. Po takiej mniej więcej przemowie opuściłem mównicę. Ogólny aplauz, nikt do głosu przeciw. I żebym tylko przemówił, a nie postawił wniosku, żebym tylko wniosek postawił, a nie przyjął udziału w poselstwie, żebym tylko przyjął udział w poselstwie, a nie udało mi się nakłonić Teban!441 Od początku do końca przeszedłem wszystkie stopnie akcji, dałem się wam całkiem po prostu w ręce na niebezpieczeństwa wiszące nad państwem.
Mowa polityczna a deklamacja aktorska
180. Z łaski swojej, Ajschinesie: kimże byłeś ty w owym dniu, a kimże ja; jak uważasz? Ja Battalem442, żeby użyć twojego wyzwiska i kpinki, ty jakimś bohaterem, i to nie byle jakim, ale z tragedii, Kresfontem443, Kreonem444, albo Ojnomaosem445, którego wesoło utrąciłeś na Kollitosie446. W owej chwili ja, Pajaniejczyk447 Battalos, okazałem się więcej wart dla ojczyzny niż ty, Ojnomaos Kotokida448. Ty nigdzie nie przyniosłeś żadnego pożytku, ja spełniałem wszystkie obowiązki dobrego obywatela.
Odpowiedzialna rada przed czynem, a teoretyczne nicowanie wedle wyników
188. Taki był początek pojednawczej polityki wobec Teb; przedtem panowała między obydwoma miastami nienawiść i nieufność za poduszczeniem tych panów. Wniosek mój przepędził jak chmurę niebezpieczeństwo wiszące nad miastem. Było wtedy obowiązkiem prawego obywatela postawić lepszy wniosek od mojego, jeśli potrafił — nie przyganiać teraz. 189. Doradca i denuncjant, w ogóle zresztą do siebie niepodobni, przede wszystkim różnią się w tym: doradca wypowiada swe zdanie przed wypadkami; do odpowiedzialności mogą go pociągnąć obywatele, którzy poszli za jego radą, los, okoliczności, co bądź! Denuncjant milczał, kiedy trzeba było mówić; w razie niepowodzenia kracze. 190. Wtedy, jak powiedziałem, był czas, wtedy pora dla patrioty na godziwe radzenie. Posuwam się tak daleko, że zgadzam się, niech będę winny, jeżeli jeszcze dziś potrafi ktoś wskazać coś lepszego albo jeżeli w ogóle było jakieś inne wyjście niż obrane przeze mnie. Sam, mówię, powinienem był wtedy wpaść na to, co dziś może komuś wpadło w oko, a można było wtedy zrobić z korzyścią. Nie ma? Nie było? Jeszcze dziś nikt nie potrafiłby powiedzieć? — Więc cóż miał robić doradca? Czyż nie wybrać, co najlepsze, z tego, co nasuwało się i było możliwe? 191. Tak zrobiłem, Ajschinesie, na zapytanie herolda: „Kto chce przemawiać?”, nie „Kto chce nicować przedawnione historie?” ani „Kto chce ręczyć za przyszłość?”. Tyś siedział wówczas niemy na zgromadzeniu — ja zabierałem głos. Jeżeli nie wtedy, przynajmniej teraz wskaż radę! Jakiego wystąpienia, wskazanego, zaniechałem, jakiej sposobności korzystnej dla państwa? Jakie przymierze, jaką aferę należało raczej zalecić obywatelom?
192. Wszyscy ludzie dają zawsze spokój przeszłości i nikt nie radzi o tym nigdzie; przyszłość lub teraźniejszość wymagają od mówcy zajęcia stanowiska. Jedne niebezpieczeństwa dopiero nadciągać zdawały się podówczas, inne wisiały tuż nad głową; wedle nich oceniaj mój kierunek polityczny, a nie denuncjuj mnie za katastrofę. Bo kres wszelakiej rzeczy wyznacza bóstwo i kierunek wskazuje na sposób myślenia doradcy. 193. Stało się, że Filip wygrał bitwę; nie róbże z tego mojej winy! W ręku boskim leżało rozstrzygnięcie, nie moim. Wykaż mi, że nie wszystko wybrałem, co było możliwe wedle ludzkich rachub, i nie wykonałem tego, jak się godziło, starannie i z nadludzkim mozołem, lub że wprawiłem państwo w kłopoty niechlubne, niegodne państwa i niepotrzebne — wykaż mi to i wtedy dopiero mnie oskarżaj. 194. Cóż robić, że grom i nawałnica były silniejsze nie tylko od nas, ale od wszystkich innych Greków? Nikt nie oskarża o rozbicie kapitana okrętu, jeżeli wszystko uczynił dla bezpieczeństwa tegoż, zaopatrzył go we wszystkie przypuszczalne środki do ocalenia, ale trafił na burzę, która uszkodziła przyrządy albo je wprost zdruzgotała. Bo powiedziałby: nie sterowałem okrętem (tak jak ja nie byłem generałem) ani nie byłem panem losu, lecz los był panem wszystkiego. 195. Proszę tak rzecz wziąć: jeżeli taki był przeznaczony wynik, mimo że Tebanie walczyli po naszej stronie, czegóż należało oczekiwać w razie połączenia się ich z Filipem i zupełnego ogołocenia nas z jakiegokolwiek przymierza, na co Ajschines dobywał z siebie wszystkich głosów? Jeżeli po bitwie stoczonej w oddaleniu trzechdniowej drogi od Attyki takie niebezpieczeństwo i groza opadły miasto, czegóż należało oczekiwać, gdyby ta sama klęska nastąpiła gdzieś w powiecie? Jeden, dwa i trzy dni wiele przyczyniły się do ocalenia miasta, można było zatrzymać się w ucieczce, zebrać z rozsypki, wytchnąć — wiesz o tym. Tak zaś — nawet mówić nie trzeba, bo jakaś boska opatrzność i oskarżanego przez ciebie przymierza jakby okop ochronny uchyliły od miasta tego rodzaju próbę.
Kiedy gad wypełza z jamy?
196. Wszystkie te długie moje wywody zwracam do was, sędziowie, i do przysłuchującej się poza szrankami449 publiczności, bo do tego plugawca wystarczyłoby krótkie i wyraźne powiedzenie. Jedyny ze wszystkich odgadywałeś przyszłość, Ajschinesie? Trzeba było mówić wtedy, podczas urzędowej debaty nad tym! Nie przewidywałeś? Odpowiadasz tak samo jak wszyscy inni za niewiedzę! Dlaczegóż więc ty mnie raczej oskarżasz niż ja ciebie? 197. O tyle jestem lepszym obywatelem od ciebie (ciągle jeszcze mówię na ten jeden temat, potem pomówimy o innych sprawach), że ja poświęciłem się ogólnie uznanej korzyści państwa i nie unikałem żadnego niebezpieczeństwa prywatnego ani z nim nie liczyłem się, ty zaś ani lepszego wniosku nie postawiłeś ode mnie (nie byliby poszli za moim), ani żadnego z ciebie nie było wtedy pożytku; klęska państwa dała ci pochop450 do przedstawienia się w roli najpodlejszego wroga kraju; równocześnie Aristrat na Naksos, Aristoleos na Tazos, zdecydowani wrogowie państwa, sądzą dawnych członków Związku Ateńskiego i w Atenach Ajschines oskarża Demostenesa. 198. Kto popis krasomówczy rezerwował sobie na okres klęski greckiej, raczej sam winien zginąć niż oskarżać drugiego; komu przysłużyły się te same okoliczności, co i wrogom państwa, taki człowiek nie może być patriotą. Życie twoje, czyny, działalność i pauzy polityczne451 świadczą o tym. Nadarza się w polityce moment widocznie dla was korzystny? Ajschines niemy! Nie udało się, nie powiodło się coś po myśli? Ajschines jest jak te łamania i darcia, które licho rusza, ilekroć bieda jaka opadnie organizm.
Klęska cheronejska tytułem chluby nieśmiertelnej
199. Skoro tak uparcie brzęczy dokoła klęski, powiem i ja z pewną egzaltacją. Niechże nikt, dla boga, nie dziwi się, jeżeli przesadzę, ale szuka myśli życzliwie. Ani nawet wtenczas, gdybyśmy wszyscy znali przyszłość z góry i gdybyś ty, Ajschinesie, przepowiadał i w głos i na całe gardło protestował — ty, który ani nie pisnąłeś! — ani tak nawet nie należało państwu odstąpić od zamiaru, jeżeli liczyło się ze sławą, przodkami, potomnością. 200. W dzisiejszym położeniu opinia notuje państwu jedynie porażkę polityczną, co może przydarzyć się z wolą boską wszystkim. Ale o zdradę wszystkich oskarżone byłoby państwo roszczące sobie pretensję do zwierzchnictwa nad innymi, aż tu ustępujące miejsca Filipowi. Przodkowie nie cofali się przed żadnym niebezpieczeństwem w obronie zwierzchniczego stanowiska; gdyby je państwo porzuciło bez walki, któż nie splunąłby na — ciebie? Bo przecie nie na państwo ani nie na mnie. 201. Jakimi oczyma, na Boga, patrzylibyśmy na cudzoziemców odwiedzających nasze miasto, gdyby nastąpił ten sam kataklizm polityczny i obrano Filipa naczelnym wodzem i panem, ale bój, który miał nas od tego uratować, stoczyliby inni, bez nas? Nigdy przedtem państwo nie przeniosło niesławnego bezpieczeństwa ponad chlubne ryzyko! 202. Kto z Greków, kto z barbarzyńców nie wie, że Tebanie, przed nimi wzbici w potęgę Spartanie i król perski — byliby z wielką wdzięcznością i przyjemnością dali państwu wszystko, czego by zechciało — poza własnymi posiadłościami — byleby zgodziło się słuchać obcych rozkazów i zwierzchnictwo nad Grecją zostawić drugiemu. 203. Nie taka była widocznie tradycja ateńska, temperament i natura; od wieków nie zdołał nikt nagiąć państwa do gnuśnego poddaństwa w służbie mocarzy bezprawia; odwieczne boje w zawiei niebezpieczeństw toczyło o pierwszeństwo, o cześć i sławę. 204. Wy sami widzicie w tym wzniosłość, zgodną z waszym charakterem, i dlatego chwalicie najbardziej tych przodków, którzy dokonali takich czynów. Słusznie; któż by nie podziwiał cnoty owych mężów, którzy zdecydowali się opuścić kraj i mury miejskie i wsiedli na okręty, byleby nie słuchać cudzych rozkazów, a na wodza obrali Temistoklesa, autora tego planu, ukamienowali zaś Kyrsilosa452 za wzmiankę o uległości wobec rozkazu — nie tylko jego samego, ale kobiety wasze ukamienowały żonę jego. 205. Nie szukali ówcześni Ateńczycy ani mówcy, ani generała, by ich zamienił w niewolników, ale żyć nawet nie chcieli bez wolności. Każdy z nich uważał życie swoje nie tylko za własność ojca i matki, ale i ojczyzny. Czym się to różni? Żyjący jedynie — wedle swego mniemania — dla rodziców będzie czekał śmierci z przeznaczenia i naturalnej; żyjący dla ojczyzny wybierze śmierć nad widok ojczyzny w niewoli i straszniejsze od śmierci wydadzą mu się zniewagi, jakie przychodzi z konieczności znosić państwu w niewoli.
206. Nie porywałem się na twierdzenie, jakobym ja was nauczył godności przodków; słusznie dałoby się ono zganić. Owszem, w was samych odkrywam takie aspiracje i udowadniam, że i przedtem państwo miało to poczucie godności; wszelako przypisuję i sobie część z usług politycznych, świadczonych każdorazowo. 207. Ajschines oskarża całość mojej polityki, każe wam gorzko zapłacić mi za trwogi i niebezpieczeństwa, jakie z mojej winy miały spaść na państwo. Chcąc mnie pozbawić doraźnego zaszczytu, wydziera wam tytuły do sławy na wieki. Wyrokiem na Ktezyfonta potępicie moją politykę, a wtedy przeszłość wasza będzie uchodziła za grzech i nie będą klęski waszej składali na okrucieństwo losu. 208. Ale nie było, Ateńczycy, nie było — bo jakżeż? — grzechem porwać się na ratunek całej Grecji i podjąć bój o wolność — przysięgam na dziadów naszych, maratońskich453 obrońców, na zastępy bojowe pod Platejami, na zwycięzców pod Salaminą, Artemizjonem454, na prochy dzielnych rycerzy w narodowych mogiłach455; ich wszystkich jednako uznało państwo godnymi czci swojej i obdarzyło tym samym pogrzebem publicznym, Ajschinesie, nie tylko zwycięzców! I słusznie; bo spełnili wszyscy dzieło bohaterów, a los spotkał ich taki, jaki bóstwo przysądziło każdemu. 209. Tobie było mówić, przeklęty molu kancelaryjny, o dawnych zwycięstwach?456 Nimi chciałeś wydrzeć mi nagrodę ludu? Gdzie związek z obecną rozprawą? Ty, trzeciorzędny aktorze, chcesz mnie uczyć, jakiej powagi potrzeba doradcy państwa, gdy idzie o pierwszą dlań rolę? 210. Godnie państwa powiedzieć — oto powaga doradcy; inaczej godzien byłbym śmierci. Tak samo i wy, Ateńczycy, nie jednakowo powinniście odnosić się do rozpraw prywatnych i rozpraw państwowych, ale codzienne procesy handlowe rozsądzajcie na podstawie odnośnych praw i stanu rzeczy, procesy polityczne mierzcie wedle ambicji przodków457. Niech każdy pamięta — jeżeli działalność wasza ma być godna przodków — że razem z laską sędziowską i kuponem458 bierze na siebie majestat państwa u wejścia do trybunału.
Triumf wymowy Demostenesa w Tebach
211. Zapuściłem się w czyny przodków, a opuściłem niektóre uchwały i sukcesy polityczne. Wrócę więc do punktu wyjścia.
Zastaliśmy w Tebach poselstwa z Tesalii, od Filipa i innych jego sprzymierzeńców; wśród przychylnego nam stronnictwa panował popłoch, pewność siebie w obozie macedonofilskim. Proszę odczytać list, wysłany przez nas zaraz wtedy, na dowód, że obecnego przedstawienia nie zabarwiam dla wyszczególnienia własnej roli. 212. Ale nie zna granic denuncjator; wszelkie powodzenia przypisuje okolicznościom, nie mnie, ale na mnie i na moją dolę zwala winę za wszystkie klęski; jestem doradcą i mówcą, ale naturalnie wedle Ajschinesa nie przyczyniłem się do powodzeń, uzyskanych mowami i radami; za to jestem jedynym winowajcą odpowiedzialnym za porażki wojskowe i błędy strategiczne459. Trudno chyba o drugiego tak krwiożerczego i przeklętego denuncjanta.
213. Otwarto obrady publiczne i dano im pierwszym posłuchanie, bo przysługiwało im stanowisko sprzymierzeńców. Przemówienie ich z trybuny było pełne pochwał dla Filipa, oskarżeń przeciw wam i przypomnień wszystkich waszych wrogich Tebanom aktów politycznych, a streszczało się w żądaniu wdzięczności za dobrodziejstwa Filipa, kary za krzywdy od was doznane; albo niech ich przepuszczą na was, albo niech razem z nimi wtargną do Attyki; udowadniali zgodnie z własnym przekonaniem, że ich rady przyniosą Beocji łupy z Attyki w trzodach, niewolniku i wszelakim mieniu, nasze rady sprowadzą na Beocję — ich zdaniem — jedynie spustoszenie wojenne. Do tego jednego zmierzały wszystkie ich wywody. 214. Dałbym życie za możność przedstawienia wam szczegółowo naszej odpowiedzi, ale lękam się wam naprzykrzać pustymi dźwiękami; tak byście dzisiaj odczuli te mowy, gdy ich moment polityczny należy do przeszłości; byłyby to dla was przedpotopowe historie, z ery przed kataklizmem politycznym.
Ostatnie powodzenie Aten
215. Wobec tego wysłali zaproszenie po was. Wyruszyła od nas wyprawa na pomoc — pominę drobnostki uboczne — i przyjęli was z takim zaufaniem, że miasto i mieszkania otwarli przed wojskiem, które początkowo rozbiło przed murami obozy dla ciężkiej piechoty i konnicy; powierzyli waszej opiece dzieci, żony, wszystko, co mieli najdroższego. Były to trzy zaszczytne uznania Teb wobec całego świata w owym dniu dla waszego męstwa, dla waszej godziwości, dla waszej obyczajności. Woleli raczej walkę po waszej stronie niźli przeciw wam i uznali was za lepszych od Filipa, a wasze postulaty za godziwsze. Powierzeniem waszej opiece dzieci i kobiet, przedmiotu najzabiegliwszej troski tak u nich, jak i wszystkich ludzi, dali dowód zaufania do was. 216. O ile o nas idzie, Ateńczycy, wszystkie ich zarządzenia okazały się trafne; żaden zarzut, ani nawet niesprawiedliwy, nie podniósł się przeciwko waszej armii po wkroczeniu do Teb; tak obyczajnie zachowaliście się. W dwóch walkach otwartych, nad rzeką i za kampanii zimowej, nie tylko zdobyliście sobie pochwałę, ale nawet podziw przez ład, pogotowie, odwagę. Wam składano dziękczynienia, wy oddawaliście je bogom w nabożeństwach i procesjach. 217. Z przyjemnością zapytałbym Ajschinesa, czy w czasie tego uniesienia, radości i pochwał, napełniających miasto, brał udział w nabożeństwach i uciesze ludu, czy zamknął się w domu wśród smutku, jęków i wrogiego usposobienia wobec powodzeń publicznych. Jeżeli był obecny i widziano go w tłumie, poczyna sobie oburzająco, a nawet bezbożnie, każąc wam, sędziom przysięgłym, potępić wyrokiem to, co sam z powołaniem się na świadectwo bogów podnosił w niebiosy; jeżeli nie był obecny, czyż nie zasługuje aż nadto na śmierć, martwiąc się radością publiczną?
218. Tak więc myśmy odprawiali wtedy nabożeństwa, Tebanie mieli was za zbawicieli; rady moje pozwoliły na pomoc dla drugich tym, którzy na skutek polityki tych panów widzieli się sami w potrzebie pomocy. Poznacie z listów Filipa wysyłanych na Peloponez, jakich głosów wtedy dobywał z siebie i w jakich był opałach z waszego powodu. Proszę je odczytać, byście wiedzieli, czego dokazały moja wytrwałość, moje tułaczki, trudy i wyśmiane przez tego pana pliki wniosków moich.
Jakim obywatelem był Demostenes
219. Mieliście, Ateńczycy, przede mną wielu sławnych i wielkich mówców: Kalistrata460, Aristofona, Kefalosa, Trazybula461, tysiąc innych; ale żaden z nich nie oddał się tak całkowicie państwu; wnioskodawca nie posłował, posłujący nie występował z wnioskami. Każdy z nich rezerwował sobie wytchnienie, a równocześnie — w razie czego — furtkę. 220. No co, powie ktoś, ty tak przerosłeś wszystkich mocą i odwagą, że wszystko sprawujesz sam jeden? Tego nie mówię, ale w rozumieniu moim niebezpieczeństwo wiszące nad państwem było tak wielkie, że nie widziałem miejsca dla troski o bezpieczeństwo osobiste; zdawało mi się, że cieszyć się wypada, jeżeli znajdzie się taki, kto zechce pełnić powinności bez zaniedbań. 221. Towarzyszyło mi przeświadczenie, może głupie, ale przeświadczenie, że nikt ode mnie gorliwiej ani godziwiej wniosku nie postawi ani akcji politycznej nie przeprowadzi, ani nie sprawi poselstwa. Dlatego stawałem na każdej placówce. Proszę odczytać listy Filipa.
Szykana Ajschinesa
222. W takie położenie wstawiła Filipa moja polityka, Ajschinesie. Taki głos wydał z siebie Filip po buńczucznych pogróżkach z ubiegłych lat przeciwko państwu. Za to należał mi się wieniec462 od ludu; będąc obecny, nie sprzeciwiałeś się; Diondas463 zaskarżył uchwałę, ale nie uzyskał przepisanej ilości głosów. Proszę odczytać uchwały, które wtedy utrzymały się mimo skargi, przez Ajschinesa niezaskarżone. 223. Uchwały te, Ateńczycy, zawierają się w tych samych wyrazach i zgłoskach, co wniesiona przedtem przez Aristonika i co sformułowana teraz przez obecnego tu Ktezyfonta. Ajschines ani sam jej nie zaskarżył, ani nie przyłączył się do oskarżyciela. A przecie byłoby naturalniej (gdyby w obecnej skardze była jaka prawda) zaskarżyć wtenczas464 wnioskodawcę Demomelesa465 i Hyperejdesa niźli teraz Ktezyfonta! 224. Dlaczego? Ponieważ Ktezyfon może powołać się na poprzednich wnioskodawców, na orzeczenia sądowe; może podnieść, że Ajschines nie zaskarżył uchwał zupełnie identycznych, że prawa zabraniają zaskarżać uchwałę raz przepuszczoną i tym podobne. Wtedy można było osądzać sam fakt, wolny od precedensów. 225. No, naturalnie, wtedy nie można było w podobny sposób sobie poczynać, oczerniać na podstawie nieznanych dotychczas nikomu i nieoczekiwanych dzisiaj wyimków z przestarzałych uchwał i nadawać sobie pozorów rzeczowości przesuwaniem dat i podsuwaniem fałszywych motywów mojej taktyce politycznej. 226. Wtedy takie postępowanie było niedopuszczalne, bo przemawiałoby się w obliczu samej prawdy, w bliskim kontakcie z faktami; mielibyście je jeszcze w pamięci, ledwo nie w rękach. Uchylił się przed miażdżącym świadectwem faktów, ale zjawia się teraz, jakby na jakiś popis mówców, a nie egzamin polityczny; zdaje mu się, że będziecie sądzili wedle słów, a nie interesu państwa.
Bilans działalności politycznej mówcy
227. Puszcza się na fałszywe porównania i każe wam zapomnieć o opinii, jaką przynieśliście sobie o nas z domu, a tak przychylić się do wyniku rozprawy, jak podpisujecie wyrównania kasowe, chociaż oczekiwaliście może nadwyżki z rachunku466. Patrzcie, jak z natury każda nieuczciwa sprawka kuleje w oczywisty sposób na każdym kroku467. 228. Tym samym chybionym przykładem stwierdza wasze przeświadczenie o patriotycznym charakterze mojej polityki, o macedonofilskim charakterze polityki Ajschinesa; nie starałby się was przekonać, gdybyście nie mieli zasadniczo takiego poglądu o nas obydwu. 229. Łatwo wykażę, jak niesprawiedliwie żąda Ajschines, byście zmienili opinię o nas; obejdzie się bez rachunków, bo w polityce nie ma cyfr jednoznacznych468; przypomnę wam pokrótce szczegóły, i wy, słuchacze, będziecie mi zarazem kontrolerami i świadkami. Wynikiem mojej polityki, oskarżanej przez Ajschinesa, był opór ramię w ramię z Tebanami, stawiony Filipowi w miejsce oczekiwanego wtargnięcia Teban z Filipem do Attyki; 230. w miejsce wojny w kraju, biliśmy się na granicy beockiej, siedemset staj od miasta. W miejsce łupiestw korsarskich z Eubei469, pokój od morza przez cały ciąg wojny. Zamiast panowania Filipa nad Hellespontem z zajętego Bizancjum, współudział Bizantyjczyków po waszej stronie w wojnie z Filipem. 231. Czy znajdujesz podobieństwo między bilansem faktów a zamknięciem kasowym? Czy należy wymazać tę pozycję jako znoszącą się, zamiast wryć ją usilnie i na wieki w pamięć? Nie wliczam jednego: inni skosztowali okrucieństwa Filipa470, które wychodzi stale na wierzch, ile razy uda mu się dostać kogo w sieci; wy — bardzo słusznie zresztą — korzystaliście z jego uprzejmości, udanej na czas dokończania podboju politycznego.
232. Widzę się zmuszonym do jeszcze jednej uwagi. Sumienny egzaminator, a nie denuncjant, nie oskarżałby w podobny sposób jak Ajschines: zmyślaniem przykładów i przedrzeźnianiem słów i ruchów (nieprawdaż? inaczej wyglądałaby Grecja, gdybym użył tego wyrażenia, nie tamtego, albo tak machnął ręką, nie owak?471). 233. Na podstawie samych faktów zastanowiłby się, jakimi funduszami i jaką siłą zbrojną rozporządzało państwo w chwili zaangażowania się mego w politykę, jakie środki przysporzył państwu mój zarząd, jak przedstawiały się siły nieprzyjacielskie. Udowodniłby ubytek środków — moja wina! Stwierdziłby ogromny przyrost — dałby spokój rzemiosłu denuncjanta! Uchyliłeś się od tego obowiązku — ja go wypełnię za ciebie! Proszę pilnować, czy godziwie!
234. Państwo opierało się głównie na wyspiarzach; nie wszystkich, ale właśnie najsłabszych. Po naszej stronie nie stała ani Chios, ani Rodos, ani Korkyra; suma uzyskana ze składek związkowych wynosiła do czterdziestu pięciu talentów, zresztą już pobranych z góry, drogą zaliczki. Ciężkiej piechoty i konnicy, prócz własnych, żadnej. O najgroźniejszy atut do rąk nieprzyjaciela postarali się panowie ci, usposobiwszy bardziej wrogo niż życzliwie dla nas sąsiadów: Megarejczyków, Teban i Eubejczyków. 235. Taki był niezaprzeczenie stan państwa. Przypatrzmy się położeniu naszego zapaśnika, Filipa. Rządził absolutnie podwładnymi — rzecz największej wagi472 w wojnie; stale ich trzymał pod bronią; pieniędzy miał dosyć i robił, co mu podobało się — nie zapowiadał we wnioskach, nie obradował publicznie, nie ubijał się z denuncjantami, nie usprawiedliwiał się na oskarżenia o nieprawność, nie był odpowiedzialny przed nikim, ale po prostu był władcą niepodzielnym wszystkiego. 236. Naprzeciw Filipa stałem ja (tak należy oceniać mnie) — cóż miałem w ręku? Nic! — Początkowo jednaki głos przed wami mieliśmy w sprawach publicznych — była to jedyna dostępna dla mnie droga wpływu na politykę; ile razy najemnicy Filipa uzyskali nade mną większość głosów — a wystarczał do tego jakikolwiek pozór — tyle razy wstawaliście od obrad nad korzyścią wrogów. 237. Mimo takich trudności pozyskałem dla was przymierze Eubei, Achai, Koryntu, Teb, Megary, Leukady i Korkyry, co dało w sumie piętnaście tysięcy najemnika, dwa tysiące konnicy, bez kontyngentu obywatelskiego473; także osiągnąłem możliwą wysokość składek. 238. Mamy prawować się, Ajschinesie, z Tebanami474 albo Bizantyjczykami lub Eubeą? Teraz pora na targi i obstawanie przy równości ciężarów? Chyba nie wiesz, że w owym boju za Grecję na trzysta wszystkich okrętów nasze miasto dostarczyło dwieście, a nie czuło się pokrzywdzone ani nie odbywało sądów nad ówczesnymi doradcami, nie oburzało się — bo czyż wypadało? — ale dziękowało bogom, że w zalewie niebezpieczeństwa grożącego całej Grecji mogło w dwójnasób wydatniej niż reszta pospieszyć z ratunkiem. 239. Zresztą, mała to zasługa przed ludem — teraz mnie denuncjować. Cóż teraz dyktować, co wtedy należało czynić! Byłeś wtedy w mieście! Trzeba było tak przedkładać, jeżeli istotnie dozwalały okoliczności; ale one właśnie nie dawały wyboru, trzeba było brać, co nadarzała koniunktura polityczna, bo był ktoś gotowy do podkupienia, z otwartymi rękoma dla odtrącanych przez nas, i z mieszkiem w nich w dodatku.
240. Co myślicie — jeżeli dziś, po takich sukcesach, staję przed sądem, czego by nie mówili i nie robili ci ludzie bez Boga w sumieniu, gdyby mnie były wtedy przy takich rozrachowaniach opuściły państwa, przechodząc na stronę Filipa, i gdyby jednym pociągnięciem Filip stał się panem Eubei, Teb i Bizancjum? Czyż nie krzyczano by, że wydało się na łup 241. i odpędziło chętnych sprzymierzeńców? Że dlatego Filip opanował Hellespont z Bizancjum i grecką drogę aprowizacyjną, dlatego ciężka wojna pograniczna przedostała się przez Teby aż do Attyki i korsarze operujący z Eubei uniemożliwili żeglugę? Nie stawialiby takich zarzutów i wielu jeszcze innych? 242. Podłym, Ateńczycy, stworzeniem, podłym jest denuncjant i skorym do wszelakiej intrygi i krytyki; ale ta kreatura w szczególności jest lisem z urodzenia, niezdolna jest z zasady do rzetelnego i honorowego postępowania, istna małpa tragiczna, wioskowy Ojnomaos475, podrobiony mówca. Na cóż twoja wymowa ojczyźnie? Teraz nam prawisz476 o tym, co minęło? 243. Wyobraźcie sobie lekarza, który na wizycie u chorego nie wskazałby środków zaradczych na chorobę, a po śmierci pacjenta przyłączyłby się do żałobnego orszaku i wywodziłby nad otwartym grobem: „Nie byłby umarł ten człowiek, uczyniwszy to a to”. To teraz mówisz, niecnoto!
O ile o mnie idzie, państwo jest niezwyciężone
244. Poznacie, że również nie miałem najmniejszej możności zapobiec klęsce, która spadła na państwo; ale chyba należało ci, przeklęta duszo, raczej boleć nad nią niż triumfować. Weźcie to z tej strony. Nigdy znikąd, dokąd tylko wysłaliście mnie z poselstwem, nie odszedłem pobity przez posłów Filipa, ani z Tesalii, ani z Ambrakii, z Ilirii, z dworu trackiego, z Bizancjum, ni znikądinąd, ani ostatnio z Teb, ale niepowodzenia swoich poselstw poprawiał Filip orężnym najazdem i podbojem. 245. Za to mnie czynisz odpowiedzialnym i raz mnie wyśmiewasz za zniewieściałość, raz żądasz, bym ja sam jeden — i to słowem — rozgromił armie Filipa. Bezwstydniku! Cóż innego było nadto w moim ręku? Przecież nie serce każdego żołnierza ani los armii, ani naczelne dowództwo, z którego żądasz sprawy ode mnie? 246. Taka z ciebie tępa głowa. Owszem, przeprowadźcie najostrzejszą kontrolę w zakresie odpowiedzialności mówcy! Nie wymawiam się. Jakiż jest ten zakres? Przewidzieć komplikacje polityczne w samym ich zawiązku i uprzedzić o nich. To zrobiłem. Dalej, ukrócać wedle możności i na każdym kroku ociężałość, wątpliwości, ignorancję i partyjność — polityczne przywary, nieuniknione we wszystkich państwach — przeciwnie, zachęcać do zgody, przyjaźni i ochoczego wypełniania powinności. I to wszystko zrobiłem i nikt nie wykaże żadnego zaniedbania z mej strony. 247. Na pytanie „Czemu Filip zawdzięcza większość powodzeń?” wszyscy odpowiedzieliby: „Armii i korupcji polityków”. Otóż nie byłem dowódcą armii i odpowiedzialność za bieg wypadków w tej dziedzinie nie należy do mnie. Niesprzedajnością zwyciężyłem Filipa; jak przekupiciel bierze łapówką sprzedawczyka, tak niesprzedajny zwycięża koruptora. O ile o mnie idzie, państwo jest niezwyciężone.
Uznanie publiczne
248. Te i tym podobne zasługi moje — obok wielu innych — usprawiedliwiają wniosek Ktezyfonta. Z kolei przedstawię pobudki wyszłe od was477. Zaraz po bitwie478 uchwalił lud moje przedłożenie o zabezpieczeniu miasta, bo znał i widział całą moją działalność w ogniu niebezpieczeństw; a przecież nie byłby wtedy dziwnym jakiś akt rozgoryczenia tłumu wobec mnie; wszystkie rozporządzenia ochronne, rozstawienie straży, kopanie rowów, wyznaczenie kwoty na wzmocnienie murów, następowały na podstawie moich wniosków. Następnie spośród wszystkich mnie lud obrał komisarzem zbożowym. 249. Wreszcie utworzyło się porozumienie między osobnikami, którym leżało na sercu dać się mi we znaki; zaczęli zasypywać mnie skargami, wezwaniami do sprawozdania, pozwami, początkowo nie sami wprost, ale podstawiając ciemne indywidua, bo spodziewali się, że nikt nie pozna się na nich. Pamiętacie zapewne, że początkowo co dzień stawałem przed sądem i że przeciwnicy moi poruszyli wszystkie sprężyny przeciw mnie, że narzędziem ich intrygi był awanturnik Sozykles, denuncjator Filokrates, para furiatów: Diondas i Melontas. Z tych wszystkich obieży wyszedłem obronną ręką, przede wszystkim z łaski bożej, po wtóre dzięki wam i innym Ateńczykom. Stało się zadość sprawiedliwości. Twierdzenie moje nie tylko odpowiada prawdzie, ale zaświadcza zbożności sędziów przysięgłych. 250. Przez odrzucanie pozwów przeważającą większością głosów — oskarżyciele nie zdobyli ani jednej piątej — wyrażaliście mi publiczne uznanie za chlubną działalność. Uwalniającymi wyrokami w procesach o bezprawność stwierdzaliście prawomyślność mojej polityki. Podpisami na aktach absolutorium uznawaliście godziwość i niezaprzedajność mojej działalności. Jakżeż wobec tego miał ją nazwać Ktezyfon?
Sztych za sztych
251. Dobrze — powiada Ajschines — ale godzi się naśladować Kefalosa, który nigdy nie był pozwany przed sąd. Ojoj, nawet zazdrościć mu! Jednakowoż nie widzę jeszcze powodu, dlaczego miałyby przez to być słuszne zarzuty przeciw wielokrotnie oskarżonemu, a nigdy nie przekonanemu o winę. Wobec Ajschinesa przynajmniej mogę, Ateńczycy, powołać się na piękny przykład Kefalosa. Nigdy Ajschines nie zaskarżył mnie ani nie poszukiwał sądownie; ty sam więc uznałeś, że nie jestem gorszym obywatelem od Kefalosa!
Astrologia polityczna
252. W każdym słowie miota się jego zatwardziały i jaszczurczy język, ale głównie w przytykach do mojego losu. W ogóle zdaje mi się rzeczą nierozumną, jeżeli człowiek człowiekowi zarzuca fatalność479. Człowiek opływający, jak sam uważa, w powodzenie nie wie, czy szczęście wytrwa do wieczora480; jakżeż może wytykać brak jego drugiemu? Wobec bezwstydnych przytyków tego pana, poza wielu innymi, także do mej złej gwiazdy, proszę, Ateńczycy, przekonać się, o ile prawdziwiej i bardziej po ludzku powiem o gwieździe Ajschinesa. 253. Uważam gwiazdę państwa za dobrą; to samo znajduję w wyroczniach Zeusa Dodonajskiego481; gwiazdę całego rodzaju ludzkiego, jaka teraz świeci, uznaję za fatalną. Któż z Greków lub barbarzyńców nie zaznał w obecnej chwili wielu nieszczęść? 254. Dobrą gwiazdę państwa widzę w wyborze najlepszej drogi i w większym powodzeniu się wam niż innym Grekom, którym zdawało się, że zdradą waszej sprawy okupią sobie błogosławione czasy; porażkę i niezupełnie pomyślny obrót wydarzeń odkładam na rachunek przypadającego na nasze państwo udziału w ogólnoludzkim fatum. 255. Osobiste szczęście moje i każdego z nas szczęście jednostkowe należy roztrząsać jedynie w odniesieniu do prywatnych stosunków — takie jest moje zdanie. Zdaje mi się, a przypuszczalnie i wam, że żądanie to jest słuszne i sprawiedliwe. Ajschines przypisuje osobistej mojej gwieździe władzę nad gwiazdą całego państwa, małej i mizernej nad wielką i wspaniałą. Jakżeż to?
256. Postanowiłeś, Ajschinesie, za wszelką cenę badać moje przeznaczenie? Porównajże je ze swoim482, a jeżeli znajdziesz, że moje jest lepsze od twojego, przestańże wymyślać na nie. Porównuj od samego początku. Niechże mi nikt, na Boga, nie zarzuca rubaszności. Uważam za jednakowy nierozum zarówno przytyki do ubóstwa, jak i przechwałki z wychowania w dostatnich stosunkach; ale potwarze i denuncjacje tego brutala zmuszają mnie do tej dyskusji; postaram się przeprowadzić ją wedle możności najoględniej.
Spod ciemnej czy spod jasnej gwiazdy?
257. Jako mały chłopiec, Ajschinesie, byłem w możności uczęszczać do odpowiednich szkół i miałem wszystko potrzebne do przyzwoitego życia; po dojściu do wieku męskiego mogłem stosownie do mego stanu i wykształcenia działać, wyposażać chóry i okręty, płacić nadzwyczajne podatki, niechybnie postawić się i prywatnie, i publicznie, w dodatku być pożytecznym tak państwu, jak i przyjaciołom; postanowiwszy poświęcić się życiu publicznemu, mogłem wybrać taki kierunek polityczny, który przysporzył mi wiele dyplomów honorowych od państwa i innych Greków i nawet wam, wrogom moim, odjął ochotę do krytyki. 258. Pod taką gwiazdą żyłem; mógłbym wiele jeszcze powiedzieć o niej, ale opuszczam z obawy, abym nie uprzykrzył się wam samochwalstwem. Przypatrzże się teraz, podniosła duszo i plwająca na drugich, jakim światłem świeci twoja gwiazda obok mojej. Dzieckiem będąc, wychowałeś się w wielkiej nędzy; pilnowałeś z ojcem szkoły, ucierałeś atrament, zmywałeś ławki gąbką i zamiatałeś izbę szkolną, nie jak chłopiec z dobrego domu, ale jak niewolnik; 259. dorosłeś — a matka twoja zamawiała czary483; więc czytałeś z książki484 i pomagałeś jej w innych szacherkach; w nocy ubierałeś klientów w jelenie skóry485, kropiłeś486 i oczyszczałeś wświęcanych, nacierałeś ich gliną i otrębami, kazałeś im wstawać po oczyszczeniu i mówić: „Uniknąłem złego, znalazłem lepsze”; byłeś dumny, że nikt nie potrafi tak zawodzić487, jak ty (wierzę najgłębiej; nie myślcie, że on potrafi przemawiać tak donośnie, 260. a nie umie tubalnie zawodzić); za dnia oprowadzałeś po ulicach czcigodne bractwa, umajone koprem i liśćmi białej topoli, gniotąc o policzki węże, wywijając nimi nad głową z okrzykiem: „hu, ha!” i śpiewając do tańca „oj dana, oj dana”; przodownikiem, ojcem-rozmarynem, bratem od korony i tak dalej nazywały cię starowiny; tytułem honorarium ściągałeś od nich sucharki, obwarzanki i podpłomyki; któż by w takich warunkach nie błogosławił doprawdy siebie i swojej gwiazdy? 261. Zaciągnięty na listę obywateli — jakoś to tam było, ale mniejsza! — owóż488 zaciągnięty, z miejsca wybrałeś najgodniejszy zawód kancelisty i posługacza przy niższych urzędach. Zwolniony w końcu i stąd po wszelakiego rodzaju manipulacjach, o jakie innych oskarżasz, nie przyniosłeś wstydu początkom dalszym żywotem, 262. ale wynająłeś się aktorom, Simykasowi i Sokratesowi, których nazywano grubo wyjcami; byłeś teraz aktorem trzeciej klasy, ale uboczne zajęcie przynosiło ci z fig, winogron i oliwek, kradzionych masami po cudzych sadach (jakbyś je wziął w arendę489), więcej dochodu niż przedstawienia, które dawaliście z narażeniem własnego życia; prowadziliście z widzami nieubłaganą wojnę490; okryty ranami z ich rąk, słusznie naigrawasz się z tchórzostwa niedoświadczonych w takich bojach. 263. Może by ktoś usprawiedliwiał cię ubóstwem, więc nie wchodzę w to bliżej, ale przejdę do czynów rzucających posępne światło na twój charakter. Obrałeś taki kierunek polityczny — bo i na to w końcu wpadłeś — w dobie powodzenia ojczyzny żyłeś jak zając, drżąc w ciągłej obawie przed razami za sprawki, do których poczuwałeś się; w momencie nieszczęścia wszystkich innych okazałeś całemu światu swoje zuchwalstwo. 264. Na jaką karę z ręki żywych zasługuje taki hultaj, któremu śmierć tysiąca rodaków dodała otuchy?491 Wiele innych przykładów opuszczam; nie wydaje mi się stosownym rozwodzić się swobodnie nad wszystkimi ciemnymi stronami jego charakteru, jakie tylko dadzą się wykazać, ale wybieram te tylko, które mogę nadmienić bez obrazy przyzwoitości.
265. Porównaj nasze żywoty, Ajschinesie, łagodnie, bez goryczy, a potem zapytaj lud, czyją gwiazdę wybrałby każdy z nich. Uczyłeś liter, ja chodziłem do szkoły. Byłeś sługą przy obrzędach mistycznych, ja byłem gościem. Byłeś pisarzem, ja byłem członkiem Zgromadzenia; byłeś trzeciorzędnym aktorem, ja byłem widzem. Hańbiłeś się, jam gwizdał. Jako polityk pracowałeś dla wrogów, ja dla ojczyzny492. 266. Pomijam resztę; dzisiaj sądzą mnie, czy jestem godny wieńca, bo nieposzlakowany charakter mojej przeszłości jest dla nich stwierdzonym pewnikiem; tobie przypadło uchodzić za denuncjanta i próbujesz hazardu, czy jeszcze dalej masz uprawiać dostojny sport, czy wziąć dymisję, nie uzyskawszy przepisanego wotum. Żyłeś (nie widzisz?) pod szczęśliwą gwiazdą, dlatego oskarżasz moją. 267. Pozwolicie, że odczytam poświadczenia wypełnionych przeze mnie służbowości państwowych. Przeczytaj, Ajschinesie, dla porównania tyrady tragiczne, które paskudziłeś na scenie:
rzuciłem zmarłych schron i ciemności bramy493
albo
wiedz, że niechętnie wieść niosę bolesną
albo
niech, nikczemniku, cię nikczemnie...
zgubią przede wszystkim bogowie, a następnie zgromadzeni tu wszyscy, bo jesteś równie marnym obywatelem, jak trzeciorzędnym aktorem.
Ciepłe promyki
268. Taki byłem w życiu publicznym. Wszyscy wiecie, że w stosunkach prywatnych byłem uprzejmy i uczynny i wspierałem potrzebujących; jeżeli nie wszyscy wiecie, milczę i nie powiem ani słowa, ani nie dam na to żadnego świadectwa, czy że wykupiłem niejednego z niewoli, czy że pomogłem niektórym wyposażyć córki, czy cokolwiek innego. 269. Takie jest moje zapatrywanie, że obdarzony powinien pamiętać na zawsze, darzący zaraz zapominać, o ile jeden ma postępować jak człowiek uczciwy, a drugi jak niezupełnie małoduszny. Przypominanie dobrodziejstw równa się niemal wymówce. Niczego takiego nie zrobię, ani nie posunę się tak daleko; wystarcza mi osobiste przeświadczenie494.
Gasnąca gwiazda Grecji
270. Porzucam stosunki prywatne, a pragnę parę słów dorzucić o losach państwa. Czy znasz, Ajschinesie, jednego człowieka pod słońcem, czy Greka, czy barbarzyńcę, dla którego panowanie Filipa przedtem, a obecnie Aleksandra, nie byłoby klęską? Jeżeli znasz, niech będzie! Zgadzam się, abyś w mojej doli czy niedoli widział przyczynę wszystkich nieszczęść. 271. Tymczasem wielu ludzi, którzy mnie nie widzieli nigdy, ani nie słyszeli mego głosu, spotkało wiele nieszczęść — nie tylko jednostki, ale całe miasta i szczepy: czy wobec tego nie godziłoby się raczej i nie odpowiadałoby więcej rzeczywistości przyczyny nieszczęść dopatrywać się we wspólnym losie ludzkim i w jakim feralnym i nieprawidłowym biegu wydarzeń? 272. To cię nie obchodzi; oskarżasz lokalnego polityka, mimo pełnej świadomości, że jeżeli nie całość, to przynajmniej część zniewagi spada na wszystkich, a przede wszystkim na ciebie. Moglibyście oskarżać mnie, wy, reszta mówców, gdybym ja rządził państwem absolutnie. 273. Wszelako byliście obecni na wszystkich zgromadzeniach, wszyscy byli jednako uprawnieni w debatach nad dobrem publicznym, wszystkim moje rady wydawały się najlepsze, a przede wszystkim tobie (bo nie z życzliwości przecie dla mnie ustępowałeś nadziei, ambicji, zaszczytów, jakie łączyły się z ówczesną moją działalnością, ale oczywiście składając broń przed trafną w nich oceną rzeczywistości i nie mając nic od nich lepszego). Czyż więc nie dopuszczasz się oburzającego występku, atakując teraz owe uchwały, choć wówczas nie zdobyłeś się na lepsze? 274. Wszyscy inni ludzie, prócz Ajschinesa, mają, jak widzę, w takich wypadkach jakiś ustalony proceder: Dopuszcza się ktoś świadomie występku? Gniew i kara na takiego! Pobłądził ktoś mimowolnie? Przebaczenie zamiast kary. Bez winy i grzechu nie powiodło się razem z wszystkimi komuś, oddanemu powszechnie uznanej korzyści państwowej? Nie godzi się robić takiemu wymówki albo złorzeczyć, ale boleć z nim razem. 275. Nie tylko z praw wynika to tak wszystko, ale sama natura ustanowiła taką wytyczną przez niepisane zwyczaje i usposobienie ludzkie495. Ajschines nawet o to mnie oskarża, co sam nazwał nieszczęśliwym zrządzeniem losu; takie, nigdzie na świecie niespotykane zdziczenie objawiło się u tego denuncjanta.
Komediant w roli Mentora
276. Ponadto, jak gdyby jego własne przemówienie całe tchnęło prostotą i życzliwością, każe wam mieć się na baczności przed mymi oszustwami; nazywa mnie wymownym szalbierzem, sofistą i tym podobnie; niby że tak jest naprawdę, jeżeli ktoś swoje właściwości zdąży przypisać drugiemu, i niby że słuchacze już nie wglądną w istotę samego mówcy. Wiem, że znacie go wszyscy i raczej jemu niż mnie przypisujecie takie właściwości. 277. Wiem także dobrze, że moją wymowę496 — zgoda Ajschinesie na to wyrażenie! Chociaż widzę, że o wpływie mówcy rozstrzygają po największej części sami słuchacze; zdolności mówcy ocenia się według stopnia jego popularności. Całe moje doświadczenie — jeżeli mam jakie — znajdziecie zawsze na usługach publicznych, w waszej obronie, a nigdy przeciw wam, nawet prywatnie; przeciwnie Ajschines: wymowy swej użył za puklerz wrogów, a także jako narzędzie osobistych porachunków, nigdy godziwie, nigdy na pożytek państwa. 278. Sędziowie sprawują urząd celem warowania497 interesów państwa; rzetelny obywatel nie powinien nadużywać ich powagi dla celów swego gniewu i nienawiści, nie powinien z takimi uczuciami występować przed wami, przede wszystkim nie powinien mieć ich w swej naturze, a jeżeli już koniecznie, to złagodzone do pewnej miary. W czymże powinien polityk i mówca okazywać temperament? W razie zagrożenia całości państwa — w rozprawach ludu z przeciwnikami; oto pole do popisu dla dzielnego i rzetelnego obywatela. 279. Nigdy Ajschines nie poszukiwał na mnie sprawiedliwości za przestępstwo polityczne, ani nawet prywatne, czy to imieniem państwa, czy swoim; teraz wygotował oskarżenie z powodu wieńca i pochwały, przychodzi z tym przed was i marnuje czas na sążniste przemowy; widzę w tym oznakę osobistej nienawiści, zazdrości i małoduszności, słowem niczego dobrego. A już bezmiar złośliwości tkwi w ataku skierowanym na Ktezyfonta, z pominięciem procesów wytoczonych mnie samemu. 280. Stąd wydaje mi się, Ajschinesie, że wybrałeś ten proces dla popisu wymową i dla próby głosu498, a nie dla ukazania jakiegoś przestępstwa. Nie przemówienie mówcy, Ajschinesie, i nie dźwięk jego głosu mają wagę, ale zgodność w upodobaniach z narodem, wspólne z ojczyzną nienawiści i miłości. 281. Tak nastrojony mówca ożywi swoje przemówienia na wskroś duchem życzliwości dla państwa. Służka499 potęgi zagrażającej naocznie państwu nie stoi na wspólnej kotwicy i ubezpiecza się w odmiennych nadziejach. Inaczej ja — nie widzisz? W tym samym upatrzyłem swoją korzyść, co i lud, nie mam żadnych odrębnych ani osobistych punktów widzenia. 282. Pewno i ty nie? Jakżeż? Czyż nie ty udałeś się zaraz po bitwie w poselstwie do Filipa, sprawcy ówczesnych nieszczęść ojczyzny, chociaż zawsze przedtem odmawiałeś tej przysługi — jak wszystkim wiadomo500. Któż oszukuje państwo? Nie hipokryta? Na kogóż herold rzuca słusznie klątwę? Nie na takiego? Jakiż większy występek nad hipokryzję można by wytknąć mówcy? Ty okazałeś się takim. 283. Jeszcze odzywasz się, śmiesz im patrzeć w oczy? Czy sądzisz, że nie wiedzą, kim jesteś? Czy myślisz, że ogół spoczywa w letargu i nie pamięta twoich występów publicznych z czasów wojny, kiedy zaklinałeś się, że nic nie wiąże cię z Filipem, a ja tylko z osobistej nienawiści oskarżam cię o to kłamliwie. 284. Ledwo przyszła wieść o bitwie, natychmiast wywietrzały ci z głowy dawne przysięgi, przyznawałeś się do przyjaźni z Filipem, a raczej udawałeś ją, przemianowawszy się z najemnika na przyjaciela. Tytułem jakiej racji Filip miał być przyjacielem albo znajomym Ajschinesa, syna cymbalistki Glaukotei? Oczywiście wynająłeś się na zagładę pomyślności ludu. Tak otwarcie przyłapany na zdradzie i zdenuncjowany dziełem własnej intrygi, mnie zarzucasz winy, przez każdego innego raczej popełnione?
W nieszczęściu wróg
285. Wiele pięknych zamierzeń państwo powzięło i wykonało pomyślnie przeze mnie i nie zapomniało mi ich. Masz dowód: lud, wybierając zaraz po katastrofie mówcę dla uczczenia pamięci poległych, nie wybrał spośród kandydatów ani ciebie, chociaż masz piękny organ, ani Demadesa, autora świeżo zawartego pokoju, ani Hegemona501, ani żadnego innego z waszego stronnictwa, ale mnie. Dziko i bezwstydnie — hej, mój Boże! — wystąpiliście, ty i Pytokles, przeciw mnie z tym samym oskarżeniem, co i dzisiaj, i lżyliście mnie. Jeszcze więcej rąk podniosło się za mną. 286. Nie jest tajny ci powód, ale powiem go i ja wyraźnie. Lud znał i jedno, i drugie, i moją życzliwość i gorliwość w działaniu politycznym, i waszą zbrodniczość. Wypieraliście się i wyklinaliście się w chwili powodzenia państwa, przyznaliście się otwarcie w dniu jego klęski. Opinia publiczna widziała w rozzuchwalonych klęską państwa wrogów skrytych od dawna, wtedy otwartych. 287. Wedle niej wypadało, aby przyszły mówca nad mogiłami poległych i głosiciel ich męstwa nie mieszkał nigdy przedtem pod jednym dachem ani przy jednym stole nie zasiadał z ich zapaśnikami, aby nie odbywał potem z mordercami procesji dziękczynnych za klęskę Grecji i nie dostępował tutaj takiej czci, wróciwszy stamtąd; opinia publiczna żądała, aby mówca nie opłakiwał niedoli poległych aktorskim głosem, ale aby zabolał razem z nimi żywą duszą; takie współczucie widzieli u siebie i u mnie, u was nie; dlatego podnosili ręce za mną, nie za wami. 288. Nie tylko lud tak sądził, ale nie inaczej myśleli także ojcowie i bracia poległych, którym lud powierzył zajęcie się pogrzebem; wedle zwyczaju mieli wyprawić stypę u najbliższego krewnego poległych; otóż urządzili ją u mnie. Mieli słuszność; każdy swojemu był bliższy pokrewieństwem, wszystkim razem nikt nie był bliższy ode mnie. Komu najbardziej zależało na ich życiu i zwycięstwie, ten najsilniej współczuł imieniem wszystkich nad ubolewania godnym zgonem.
„Bogu jednemu we wszystkim wiedzie się bez obrazy”
289. Proszę odczytać napis502 wyryty na podstawie uchwały państwowej, aby on sam otworzył ci oczy, Ajschinesie, jakim jesteś brutalem, denuncjantem i nikczemnikiem.
Z dala od granic ojczystych na bój podnieśli miecze
Tutaj dziś śpiący rycerze i rozgromili wroga.
Precz przegnali od siebie strach, ale życie człowiecze —
Tego unieść nie mogli. Bóg podziemnego rozłoga503
Niechaj im sędzią będzie. Grecki kark jarzma nie wlecze.
Het odegnana jest już swawola straszna. Niech droga
Ziemia ojczysta ogrzeje ciała rodacze łonem!
Taki jest wyrok boski i takie święte rozkazy.
Bogu jednemu we wszystkim wiedzie się bez obrazy,
Los człowiekowi posępny ujść nie dozwala przed zgonem.
290. Słyszysz, Ajschinesie: „Bogu jednemu we wszystkim wiedzie się bez obrazy”504... Nie doradcy oddał poeta moc darzenia walczących zwycięstwem, ale Bogu. Dlaczegóż więc, przeklęta duszo, obsypujesz mnie przekleństwami? Niechże Bóg obróci ją na twoją głowę!
Polityk musi umieć czuć razem z narodem
291. Wiele kłamliwych oskarżeń przeciw mnie podniósł Ajschines. Szczególnie mnie uderzyło, że wspominając o nieszczęściu państwa, nie okazał usposobienia prawego patrioty, nie dobył z siebie jednej łzy, jednego wzruszenia, ale podniesionym głosem i modulując w gardle oskarżał mnie rozpromieniony505 — tak mu naturalnie zdawało się — ale w rzeczywistości dawał świadectwo przeciw sobie samemu, że nie jednoczy się z ogółem w narodowej żałobie. 292. Prawnik i polityk, za jakiego uważa się Ajschines, powinien przynajmniej umieć dzielić zmartwienia i uciechy z ogółem, a nie przechodzić z politycznej placówki do obozu wrogów. Okazałeś właśnie niezdolność do takiej łączności, chociaż na mnie zwalasz winę za wszystko i we mnie upatrujesz przyczynę niedoli państwa; nie moja polityka ani mój kierunek dopiero zapoczątkowały u was kurs patronowania Grekom. 293. Byłby to za wielki zaszczyt dla mnie przypisać mi autorstwo polityki oporu przeciw poczynaniom zaborczym. Ani ja sam nie posunąłbym się do takiego twierdzenia — bo wyrządziłbym wam krzywdę — ani wy nie zgodzilibyście się z pewnością. Nie godzi się Ajschinesowi przez zawiść do mnie uwłaczać wam uszczuplaniem waszej chluby.
Katalog zdrajców
294. Są to drobne zarzuty z mojej strony wobec cięższych jego a kłamliwych oskarżeń przeciw mnie. Hej, ty mój miły Boże! O macedonofilizm oskarża mnie Ajschines!506 Przed jakim zarzutem cofnąłby się taki człowiek? Gdybyśmy tak patrzyli po prawdzie — a usunęli precz wszystkie kłamstwa i akty zawiści — którzyż to są, o Boże, prawdziwi winowajcy, znaleźlibyśmy w każdym państwie polityków podobnych do Ajschinesa, nie do mnie. 295. Było jeszcze słabe, zupełnie niepozorne państwo Filipa; stronnictwo nasze uprzedzało, zachęcało, radziło jak najlepiej; ale panowie ci uczynili korzyści państwowe żerowiskiem swoich brudnych żądz zachłannych, oszukiwali i uwodzili swoich rodaków, aż ich zamienili w niewolników: Daochos, Kineas i Trazydaos Tesalczyków; Kerkidas, Hieronim i Eukampidas Arkadów; Myrtis, Teledamos i Mnaseas Argiwów; Euksyteos, Kleotymos i Aristajchmos Elejczyków; Neon i Trazylochos, synowie spodlonego zbrodniarza Filiadesa, Meseńczyków; Aristratos i Epichares Sykiończyków; Dejnarch i Demaret Koryntyjczyków; Ptojodor, Heliksos i Perylaos Megarejczyków; Timolaos, Teogejton i Anemojtas Tebańczyków; Hipparch, Klejtarch i Sozystrat Eubejczyków. 296. Noc zaszłaby mnie na wyliczaniu imion zdrajców507. Ci wszyscy ludzie wykonują w swoich ojczyznach ten sam program, jaki panowie ci u was, ale są to zbrodniarze, pochlebcy, dusze splugawione wieczystą zmazą, krwawi pomniejszyciele własnych ojczyzn, sprzedawcy wolności najpierw Filipowi, potem Aleksandrowi; oni szczęście mierzą dogadzaniem żołądkowi i najsprośniejszym żądzom, oni zaprzepaścili wolność i bezpańską swobodę, które były miarą i sprawdzianem szczęścia dla dawnych Greków.
Wieniec zasłudze
297. Dzięki mnie i mojej polityce państwo nasze nie ponosi w oczach całego świata odpowiedzialności za ten haniebny i osławiony spisek nikczemników, a właściwie — jeżeli nie mam, Ateńczycy, obwijać w bawełnę — zdradę! I ty mnie zapytujesz, za jaką zasługę żądam uczczenia? Odpowiadam ci, że wśród ogólnego przekupstwa wszystkich polityków greckich — począwszy od ciebie — najpierw z kieszeni Filipa, a teraz Aleksandra, 298. mnie do zdrady uprawnień i korzyści ojczyzny — jak one mi przedstawiały się — nie przywiodła ani sposobność, ani uprzejme słówka, ani ogrom obietnic, ani nadzieja, ani obawa, ani w ogóle nic; nie doradzałem ludowi, kładąc, jak wy, własną korzyść na szalę; z ducha prawości kierowałem najpoważniejszymi sprawami mojego czasu i sprawowałem je wszystkie rzetelnie. Za to domagam się uczczenia. Za odbudowę murów, z której naigrawałeś się, i za oszańcowanie miasta należy mi się — jakżeżby nie? — wdzięczność i pochwała, ale oddzielam szeroką miedzą te czynności od mej działalności politycznej. 299. Nie kamieniami obwarowałem miasto ani cegłami i nie są to moje najsilniejsze tytuły do chluby. Chcesz naprawdę zobaczyć moje obwarowanie? Znajdziesz broń, miasta, twierdze, porty, flotę, konnicę, armię do obrony. 300. Takim puklerzem osłoniłem Attykę, zrobiłem wszystko, na co stać było ludzki rozum; to moje przedmurze kraju, nie pas portu pirejskiego i miasta. Nie ja jestem pobity rachubami Filipa — daleko do tego! — jak i nie jestem pobity przygotowaniami jego, ale generałowie sprzymierzeńców i armie uległy losowi. Dowody tego? Oczywiste i jasne!
Wytyczne polityki Demostenesa
301. Cóż należało czynić patriocie, przezornemu, gorliwemu i prawemu politykowi? Czyż nie Eubeę upatrzyć na przedmurze Attyki od strony morza, Beocję od lądu, od strony Peloponezu tamtejszych sąsiadów? Nie zabiegać o bezpieczeństwo transportu zbożowego aż do samego Pireusu? 302. Nie wnosić wysyłkę posiłków na ratunek posiadłości: Prokonezu508, Chersonezu, Tenedos509, wytężać akcję dyplomatyczną dla pozyskania na sprzymierzeńców Bizancjum, Abydos510, Eubei? Nie wydzierać wrogowi najbardziej wpływowe jego placówki, uzupełniać na tym polu braki naszego państwa? Wszystkie te powodzenia osiągnąłem uchwałami i krokami politycznymi; 303. patrząc bez zawiści, stwierdzi każdy, Ateńczycy, prawość ich i poprawność; nie pominąłem żadnej sposobności, nie zaniedbałem niczego wedle możności i pojemności umysłu jednego człowieka. Cóż winien Demostenes, że siła jakiegoś mściwego bóstwa czy losu, czy niedołęstwo generałów, czy podłota zdrajców po miastach, czy wszystko razem, podkopywały państwo, aż je obaliły? 304. Gdyby jeden człowiek w każdym mieście greckim zajmował podobne stanowisko do mojego u was, albo raczej gdyby Tesalia miała jednego tylko człowieka i jednego Arkadia o tym samym, co mój, sposobie myślenia, nie byłyby spotkały obecne nieszczęścia ani Greków północnych, ani Greków środkowych; 305. wszyscy wolni i samorządni zamieszkiwaliby swoje ojczyzny w szczęściu i bezpieczeństwie, wdzięczni wam i innym Ateńczykom — za moją sprawą — za tyle dobrodziejstw. Proszę odczytać wykaz wypraw posiłkowych, jakie uruchomiono na skutek moich wniosków. Zobaczycie, że słowa moje nie dorównują niepomiernie rzeczywistości; nie chcę budzić zazdrości.
Jałowe pole
306. Tak powinna wyglądać działalność prawego obywatela, Ajschinesie; z jej powodzeniem stalibyśmy się bezspornie największym państwem, a w dodatku zupełnie legalnie; klęska jej ocaliła nam przynajmniej dobrą sławę. Nikt nie przygania państwu ani jego zasadom politycznym, ale złorzeczy losowi511, który tak rozstrzygnął. 307. Nie512, dalibóg, odstąpić interesów państwa, sprzedać się przeciwnikom i łowić sposobności dla wroga przeciw ojczyźnie! Nie — intrygować przeciw odważnemu i wytrwałemu obrońcy godności państwa; nie — osobiste urazy chować w pamięci, a udawać zdradziecką rezerwę, jak to czynisz wielokrotnie! 308. Istnieje, oj istnieje, godziwa i pożyteczna dla państwa rezerwa, w jakiej całkiem po prostu trwa ogół obywatelstwa. Nie taka jest rezerwa Ajschinesa — daleko do tego! Usuwa się wedle osobistego uznania od życia politycznego — a często nabiera takiego przekonania — strzeże chwili, kiedy wam uprzykrzy się stały mówca albo przypadkowo zdarzy się jakaś przeciwność losu albo inna przykrość (a wiele jest takich w życiu ludzkim); nagle w takiej chwili, jak wiatr po ciszy, zjawia się mówca z wyćwiczonym głosem i doborem słów, składa mowy dobitnie i bez wytchnienia513, wprawdzie bez pożytku żadnego, ale za to na nieszczęście przygodnej jednostki i powszechną niesławę. 309. Wszak twe studia i twe starania, Ajschinesie — gdyby płynęły z prawej duszy i ożywionej myślą o dobru ojczyzny — powinny były wydać rzetelne owoce i zrodzić powszechny pożytek, przynieść przymierza z miastami, przysporzyć dochody pieniężne, nowe porty handlowe i korzystne ustawy, stworzyć polityczne kroki oporu przeciw zdeklarowanym wrogom. 310. Miniony czas otwarł szerokie pole popisu dla dobrego obywatela, ale nie figurujesz na nim ani w pierwszym, ani drugim, ani trzecim, ani czwartym, ani piątym, ani szóstym, ani żadnym rzędzie mnożycieli państwa. 311. Jakie przymierze za twoim pośrednictwem przyszło do skutku dla państwa? Jaka pomoc, jaka życzliwość pozyskana lub sława? Jakie twoje poselstwo, jaka usługa przydały państwu splendoru? Jaką sanację514 przeprowadziłeś jako kierownik urzędu spraw wewnętrznych lub ogólnogreckich i zagranicznych? Jakie trójrzędowce? Jakie pociski? Jakie doki? Jaka naprawa murów? Jaka konnica? W czym w ogóle jesteś użyteczny? Jakiż publiczny fundusz zapomogowy, czy dla zamożnych, czy dla ubogich? Żaden! 312. No, serce! Jeśli nic z tego, to chyba życzliwość i gorliwość! Gdzie? Kiedy? Wszyscy mówcy, nawet czysto przygodni, składali swój grosz na ratunek, a w końcu Aristonik515 ofiarował sumkę uciułaną na zapłacenie kary, by mógł wrócić do pełni praw obywatelskich. Ty, niegodziwcze ostatni ze wszystkich, nie pokazałeś się wtedy i nic nie ofiarowałeś! Nie z ubóstwa; skądże? Po szwagrze Filonie odziedziczyłeś ponad pięć talentów, a dwa talenty dostałeś ze składek naczelników okręgów podatkowych w darze za naruszenie ustawy o wyposażeniu trójrzędowców. 313. Ale oddalam się od zasadniczego toku przez przeskakiwanie z jednej kwestii do drugiej, więc pomijam516 to. Wykazałem, że nie przez niedostatek wstrzymałeś się od ofiary, ale z obawy przed narażeniem się patronowi twojej całej polityki. Kiedyż ty tniesz zucha i błyskasz wystawą? Jak tylko coś przeciw ludowi, tam Ajschines pierwszy tenor, całe książki mówi z pamięci, pierwszorzędny aktor, tragiczny Teokrines517.
Ludzie czwartego wieku stoją poza miarą klasyczną
314. Wspomniałeś dawnych mężów wybitnych. Pięknie! Wszelako nie godzi się, Ateńczycy, najpierw budzić w was tlącą się życzliwość dla zmarłych, a potem zestawiać z nimi mnie, żyjącego współcześnie z wami. 315. Cały świat wie, że wszystkim żyjącym zazdrości się mniej lub więcej, zmarłych nawet wróg już nie nienawidzi. Takie natura dała nam usposobienia; a mnie ma się sądzić i oceniać wedle mężów poprzedniej doby? Och, nie! Byłoby to niesprawiedliwe, Ajschinesie! Porównaj mnie, jeśli łaska, z sobą albo innym twoim współczesnym stronnikiem. 316. Zastanów się, czy lepiej jest dla państwa i zaszczytniej zostawiać współczesne zasługi bez zapłaty i w śmiech je obracać z powodu ogromu, niedającego nawet określić się, dawnych zasług, czy też wszystkim życzliwym działaczom użyczać zaszczytnych względów ludu? 317. Jeżeli już trzeba mi i to powiedzieć, kierunek mojej polityki okaże się przy ewentualnym rozpatrzeniu podobny do dążności mężów podówczas sławionych, a nawet identyczny z ich zasadami; kierunek twojej polityki odpowie taktyce ówczesnych denuncjantów. Oczywiście i wtedy byli kpiarze kosztem współczesnych, a chwalcy dawniejszych, wspólnicy twoi w rzemiośle krytykowania. 318. Powiadasz, że w niczym nie przypominam owych? A ty przypominasz, Ajschinesie? A brat twój? A kto inny ze współczesnych mówców? Moim zdaniem, nikt. Porównaj, zacna duszo — bym cię nie nazwał inaczej — żywego z żywymi i współczesnymi, jak we wszystkim innym porównuje się, na przykład poetów, chóry, aktorów. 319. Nie odprawiało się Filammona518 z Olimpii519 bez wieńca dlatego, że nie dorównywał w sile Glaukowi z Karystos520 i innym dawnym atletom, ale wieńczyło się go i obwoływało zwycięzcą za najlepszą walkę z wchodzącymi w szranki.
Jeszcze nie zginęła
Tak ty mnie oglądaj przy dzisiejszych mówcach, przy sobie samym, przy kimkolwiek chcesz z wszystkich; nie cofam się przed żadnym. 320. Był czas, kiedy państwo mogło iść za najlepszymi radami, kiedy wszyscy mogli współzawodniczyć w miłości ojczyzny; wtedy ja okazywałem się najlepszym doradcą ze wszystkich, cały zarząd polegał na moich ustawach, prawach i poselstwach, z was nie było nikogo nigdzie, chyba że szło o intrygę przeciw moim zarządzeniom. Po nieodżałowanej klęsce nie było już pola dla doradców, ale otwarła się arena dla służalczych wykonawców nakazów, gotowych najemników przeciw własnej ojczyźnie, rączych pochlebców wobec obcego; wtedy ty i każdy z tych panów stawaliście do szeregu i lśniliście jak szlachcic na paradzie, ja — przyznaję — byłem bezsilny, ale byłem większym przyjacielem ludu niźli wy. 321. Dwa przymioty, Ateńczycy, powinien mieć obywatel ze stanu średniego (może tak określając siebie samego — najmniej obruszę): w czasach samodzielności państwowej winien stać twardo na stanowisku ambicji i przodownictwa, w każdym zaś momencie i każdej sprawie na stanowisku patriotyzmu. Tym rozporządza nasza własna natura; o możności i sile decydują inne czynniki. Tę miłość ojczyzny znajdziecie trwającą we mnie niewzruszenie i bez zastrzeżeń. Dowód? Patrzcie! 322. Nie zdradziłem was, choć żądano mego wydania, wytaczano procesy przed amfiktionami, grożono, obiecywano, poszczuto na mnie, jak dzikie bestie, te przeklęte dusze! Wybrałem od początku prostą i prawą ścieżkę polityczną; gdzie szło o godność, o potęgę, o sławę ojczyzny, tam jej służyłem, ją pomnażałem, w jednym szeregu stałem z ludem. 323. Nie chodzę po rynku rozpromieniony cudzymi zwycięstwami, nie ściskam rąk i nie gratuluję pomyślnych nowin tym, którzy doniosą o tym przypuszczalnie do głównej kwatery521; nie słucham o zdarzeniach pomyślnych dla państwa z drżeniem, wzdychaniem i wzrokiem wbitym w ziemię, jak ci bezbożnicy; wyszydzają państwo522, jakby tym samym nie wyszydzali samych siebie, oglądają się na zewnątrz i chwalą cudze zwycięstwa, równające się tyluż klęskom Grecji; mówią sobie: ten stan rzeczy trzeba utrzymać na zawsze.
324. Nie przychylże się, boska rodzino, do takich życzeń; dajże im lepszą myśl, a jeżeli są nieuleczalni, wyrwij ich jak chwast na zagładę z ziemi i morza, nam zaś wszystkim innym daj najszybsze odwrócenie wiszących nad głowami trwóg i bezpieczne zbawienie.523
Przypisy:
1. wojna peloponeska (431–404 p.n.e.) — wielka wojna pomiędzy największymi ówczesnymi potęgami greckimi: Związkiem Morskim pod przewodnictwem Aten a Związkiem Peloponeskim pod przewodnictwem Sparty (Lacedemonu), toczona o hegemonię nad całą Grecją; wywołała ogromne zniszczenia, zakończyła się klęską i kapitulacją Aten. [przypis edytorski]
2. w roku 404 — wszystkie daty z historii starożytnej występujące we wstępie i przypisach odnoszą się do okresu przed naszą erą, chyba że wprost wskazano inaczej. [przypis edytorski]
3. pokój królewski (387 p.n.e.) — traktat zawarty pomiędzy Spartą a królem Persji Artakserksesem II, kończący wojnę koryncką, prowadzoną przez koalicję Aten, Koryntu, Beocji i Argos przeciwko Sparcie; zwany również pokojem Antalkidasa od imienia wysłannika Sparty. Na jego mocy wyzwolone wcześniej greckie miasta na wybrzeżu Azji Mniejszej oraz Cypr przeszły pod panowanie perskie, w zamian za co Sparta utrzymała hegemonię w Grecji: Persja zerwała sojusze z wrogami Sparty, rozwiązano wszystkie związki miast-państw, z wyjątkiem Związku Peloponeskiego. [przypis edytorski]
4. na wyspę Samos, nienależącą do Związku — Samos była własnością Aten. [przypis tłumacza]
5. Bizancjum, gr. Byzantion — staroż. miasto leżące nad cieśniną Bosfor, łączącą morze Marmara z M. Czarnym, założone jako kolonia grecka w VII w. p.n.e.; obecnie Stambuł. [przypis edytorski]
6. Epaminondas (ok. 420–362 p.n.e.) — wybitny wojskowy i polityk z Teb, wprowadził nowatorskie rozwiązania taktyczne, zreformował armię, złamał potęgę militarną Sparty i jej dominację wśród państw greckich. [przypis edytorski]
7. Klejstenes — polityk i reformator ateński z przełomu VI i V w. p.n.e.; przyczynił się do obalenia tyranii w Atenach (510), przeprowadził reformy (508–507), które stały się podstawą demokracji ateńskiej. [przypis edytorski]
8. wyprawa sycylijska (415–413 p.n.e.) — ateńska wyprawa wojenna podczas wojny peloponeskiej, mająca na celu przejęcie kontroli nad Sycylią; była najbardziej fatalną w skutkach decyzją Aten podczas całej wojny: siły ekspedycyjne, liczące ok. 50 tys. ludzi, zostały całkowicie zniszczone, większość żołnierzy zginęła, kilka tysięcy trafiło do niewoli, gdzie zmarli lub zostali sprzedani jako niewolnicy. [przypis edytorski]
9. Perykles (ok. 495–429 p.n.e.) — polityk i mówca ateński w okresie politycznej hegemonii Aten, ich rozkwitu gospodarczego i kulturalnego. [przypis edytorski]
10. zaród (daw.) — zalążek, zaczątek. [przypis edytorski]
11. zresztą (daw.) — co do reszty, poza tym. [przypis edytorski]
12. stan średni — nie należy oceniać wedle naszych stosunków, gdzie stan średni stanowi zarazem najwyżej oświeconą warstwę społeczną, ale raczej porównać stany średnie w państwach wybitnie przemysłowych; byli to więc ludzie dosyć zamożni sklepikarze, przedsiębiorcy, mniejsi przemysłowcy, właściciele realności [tj. nieruchomości] itp. [przypis tłumacza]
13. Areopag — wzgórze Aresa w Atenach, w pobliżu Akropolu; w starożytności miejsce obrad najwyższej rady państwowej, także nazwa samej rady. [przypis edytorski]
14. archont — każdy z dziesięciu najwyższych urzędników staroż. Aten, wybieranych na roczną kadencję i zajmujących się najważniejszymi sprawami państwa. [przypis edytorski]
15. drachma — staroż. moneta grecka, na ogół srebrna. [przypis edytorski]
16. Mauzolos (ok. 400–352 p.n.e.) — król Karii (od 377), krainy w Azji Mniejszej, podbił sąsiednią Licję, greckie miasta na wybrzeżu oraz przybrzeżne wyspy, osiągając znaczną niezależność od Persji; sławny ze wspaniałego grobowca ku jego czci, zbudowanego przez jego żonę, Artemizję II, tzw. Mauzoleum w Halikarnasie, zaliczanego do 7 cudów świata starożytnego. [przypis edytorski]
17. Karia — kraina hist. w płd.-zach. Azji Mniejszej, nad M. Egejskim, zamieszkana przez Karów, na wybrzeżu skolonizowana przez Greków, w 545 p.n.e. podbita przez Persów. [przypis edytorski]
18. bitwa pod Knidos (394 p.n.e.) — bitwa morska pomiędzy flotami Sparty i Persji, zakończona zniszczeniem floty spartańskiej, położyła kres usiłowaniom zdobycia przez Spartę supremacji morskiej. [przypis edytorski]
19. bitwa pod Platejami (479 p.n.e.) — wielkie starcie zbrojne podczas drugiej wojny perskiej, w którym połączone wojska greckie (m.in. Sparty, Aten, Koryntu, Megary) pokonały operujące w centralnej Grecji wojska perskie; w połączeniu ze zwycięstwem Greków pod Mykale bitwa ta zdecydowała o porzuceniu przez Persów planów podboju Grecji. [przypis edytorski]
20. Amfipolis — starożytne miasto greckie w Tracji, nad rz. Strymon; założone w 436 p.n.e. jako strategiczna kolonia ateńska, kontrolująca ważny szlak handlowy z płn. Grecji do Hellespontu; pozostawało niezależne, ale jako sojusznik Aten podczas wojny peloponeskiej zostało zajęte przez Spartę (424), a próby jego odbicia przez Ateńczyków nie powiodły się. [przypis edytorski]
21. satrapa — mianowany przez króla namiestnik prowincji (satrapii) w staroż. Persji. [przypis edytorski]
22. Gorgiasz z Leontinoj (ok. 485–ok. 380 p.n.e.) — grecki filozof, retor i teoretyk wymowy, jeden z głównych sofistów, twórca mów popisowych; tytułowy bohater jednego z dialogów Platona. [przypis edytorski]
23. Isokrates (436–338 p.n.e.) — grecki mówca, zaliczany w starożytności do 10 najwybitniejszych mówców Attyki; wniósł wielki wkład do retoryki swoim nauczaniem i pismami. [przypis edytorski]
24. bitwa pod Cheroneją (338 p.n.e.) — stoczona o dominację w Grecji pomiędzy armią Filipa II Macedońskiego a sprzymierzonymi wojskami greckimi pod przywództwem Aten i Teb, zakończona klęską Greków oraz kongresem pokojowym w Koryncie (337), na którym greckie miasta-państwa, z wyjątkiem Sparty, uznały zwierzchnictwo króla macedońskiego. [przypis edytorski]
25. wyszłe — daw. forma imiesłowu przymiotnikowego, dziś zastępowana raczej zdaniem podrzędnym, np. które wyszły (tu: pochodziły) z Chalkis na Eubei. [przypis edytorski]
26. Agamemnon (mit. gr.) — król Myken, naczelny wódz greckiej wyprawy przeciw Troi, brat Menelaosa. [przypis edytorski]
27. Ulisses (mit. gr.) — Odyseusz, władca Itaki, uczestnik wojny trojańskiej, awanturnik, mężny, a przede wszystkim sprytny wojownik. [przypis edytorski]
28. jakoż (przestarz.) — spójnik akcentujący, że coś, o czym mowa wcześniej, jest prawdziwe, zaszło lub spełniło się: i rzeczywiście, i w samej rzeczy. [przypis edytorski]
29. Fokida — kraina w środkowej Grecji nad Zatoką Koryncką, na zachód od Beocji. [przypis edytorski]
30. Amfiktionia Delficka a. Związek Delficko-Termopilski — związek miast-państw greckich zawarty w celu ochrony sanktuariów Apollina w Delfach i Demeter w pobliżu Termopil oraz wspólnego organizowania tam uroczystości religijnych; najbardziej znany z tego rodzaju związków (amfiktionii) istniejących w staroż. Grecji. [przypis edytorski]
31. święty okręt — jeden trzech z ateńskich okrętów państwowych używanych jako statki procesyjne, do przewożenia delegacji religijnych na uroczystości, a także do przewozu posłów, do zadań kurierskich itp. Wg źródeł antycznych statkiem zagarniętym pod Maratonem był Paralos. [przypis edytorski]
32. Akademia — szkoła w Atenach założona ok. 387 p.n.e. przez Platona w gaju poświęconym herosowi ateńskiemu Akademosowi (stąd nazwa). [przypis edytorski]
33. siepactwo (rzad.) — oprawcy, bandyci działający na czyjeś polecenie. [przypis edytorski]
34. kondotier — dowódca oddziałów wojsk najemnych we Włoszech w XIV–XVI w. [przypis edytorski]
35. Artabazos II (ok. 389–ok.328 p.n.e.) — perski generał, satrapa Frygii Hellesponckiej; w 356 wypowiedział posłuszeństwo nowemu królowi perskiemu Artakserksesowi III Ochosowi, uzyskał wsparcie ateńskiego generała Charesa z najemnikami oraz oddziału tebańskiego; w 352 pokonany, schronił się na dworze Filipa II Macedońskiego. [przypis edytorski]
36. filister (pogardl.) — mieszczuch o ograniczonych horyzontach. [przypis edytorski]
37. Tukidydes (ok. 480–ok. 400 p.n.e.) — historyk grecki, Ateńczyk, autor dzieła Wojna peloponeska; przyjęte przez niego zasady rzetelności, krytycznego podejścia do źródeł, bezstronności i nieodwoływania się do czynników nadnaturalnych w wyjaśnianiu przyczyn wydarzeń stały się standardami historiografii. [przypis edytorski]
38. Fokion zw. Dobrym (402–318 p.n.e.) — ateński wódz i polityk, uczeń Platona, przywódca stronnictwa promacedońskiego, przeciwnik Demostenesa; skazany przez Ateńczyków za zdradę. [przypis edytorski]
39. panhelleński (z gr.) — wszechhelleński, tu: związany dążeniem do zjednoczenia wszystkich Hellenów (Greków). [przypis edytorski]
40. Alkibiades (450–404 p.n.e.) — wódz i polityk ateński, w młodości uczeń Sokratesa; zwolennik agresywnej polityki zagranicznej, odegrał kluczową rolę w drugiej połowie wojny peloponeskiej. [przypis edytorski]
41. bitwa pod Salaminą (480 p.n.e.) — stoczona pomiędzy flotą sprzymierzonych państw greckich a znacznie liczniejszą inwazyjną flotą perską, w wąskiej cieśninie między wyspą Salaminą a stałym lądem w pobliżu Aten; zakończona wielkim zwycięstwem Greków, stała się punktem zwrotnym w drugiej wojnie perskiej. [przypis edytorski]
42. kutymi dziobami okrętów — drewniane dzioby starożytnych okrętów wojennych okuwano metalem w celu zwiększenia ich odporności podczas taranowania jednostek przeciwnika. [przypis edytorski]
43. dialektyka — tu: sztuka dyskusji, skoncentrowana na poprawności argumentacji w wypowiedziach i czysto rozumowym dochodzeniu do prawdy. [przypis edytorski]
44. Temistokles (ok. 524–459 p.n.e.) — polityk i wódz ateński, twórca potęgi morskiej Aten, główny autor zwycięstwa Greków nad Persami pod Salaminą. [przypis edytorski]
45. Arystydes, zwany Sprawiedliwym (ok. 530–ok. 467 p.n.e.) — ateński polityk i wódz; uczestnik bitew pod Maratonem (490) i Salaminą (480), dowodził oddziałem ateńskim w bitwie pod Platejami (479); odegrał ważną rolę podczas tworzenia Ateńskiego Związku Morskiego. [przypis edytorski]
46. Pireus — główny port starożytnych Aten. [przypis edytorski]
47. antyteza — przeciwstawienie. [przypis edytorski]
48. okres — retorycznie ukształtowane zdanie złożone, stanowiące całość znaczeniową. [przypis edytorski]
49. kadencja — intonacja opadająca, podkreślająca koniec frazy. [przypis edytorski]
50. Cyceron, właśc. Marcus Tullius Cicero (106–43 p.n.e.) — najwybitniejszy mówca rzymski, filozof, polityk, pisarz. [przypis edytorski]
51. Attyki — listy Cycerona do jego przyjaciela i wydawcy Tytusa Pomponiusza, zwanego Attykiem, powstałe w l. 68–44 p.n.e., opublikowane w 16 księgach. [przypis edytorski]
52. logografia — tu: zawodowe pisanie mów sądowych na zamówienie klientów. W starożytnych Atenach strony występowały w swoich sprawach przed sądem osobiście, bez pośrednictwa adwokatów. [przypis edytorski]
53. Dejanira (mit. gr.) — żona Heraklesa; zazdrosna o męża podarowała mu szatę nasyconą krwią centaura Nessosa, zabitego niegdyś przez Heraklesa; krew centaura, rzekomo mająca zapewniać wierność, była palącą trucizną; szata wżarła się w ciało herosa, który aby skrócić swoje męczarnie, zbudował stos pogrzebowy i rzucił się w płomienie. [przypis edytorski]
54. Owidiusz, właśc. Publius Ovidius Naso (43 p.n.e.–17 lub 18 n.e.) — jeden z największych poetów rzymskich, twórca poematu epickiego Metamorfozy (Przemiany) oraz licznych utworów o tematyce miłosnej, m.in. zbioru literackich listów Heroidy, kierowanych przez mitologiczne bohaterki do swoich kochanków i mężów. [przypis edytorski]
55. pokój Filokratesa (346 p.n.e.) — zawarty pomiędzy Macedonią a Atenami, zatwierdzający stan posiadania stron w chwili jego zawarcia; w szczególności obejmował rezygnację Aten z roszczeń do Amfipolis. [przypis edytorski]
56. Arystoteles (384—322 p.n.e.) — grecki filozof i przyrodoznawca, najwszechstronniejszy z uczonych staroż., osobisty nauczyciel Aleksandra Wielkiego. [przypis edytorski]
57. Katon Młodszy, właśc. Marcus Portius Cato (95–46 p.n.e.) — senator i trybun ludowy, obrońca republiki, prawnuk słynnego Katona Starszego (Katona Cenzora), nieprzejednanego rzecznika zburzenia Kartaginy i zwolennika tradycyjnych cnót obywatelskich, któremu starał się dorównać jako wzór prawości. [przypis edytorski]
58. egzageracja — wyolbrzymianie rozmiarów a. znaczenia, przesada. [przypis edytorski]
59. Pnyks — wzgórze w pobliżu Akropolu, miejsce zgromadzeń ludowych w staroż. Atenach. [przypis edytorski]
60. drapować — dosł. układać tkaninę w dekoracyjne fałdy; drapować się: przen. stroić się, przebierać. [przypis edytorski]
61. dyspozycja — tu: rozkład, plan. [przypis edytorski]
62. wojna lamijska (323–322 p.n.e.) — toczona przez sprzymierzone państwa greckie (gł. Ateny i Związek Etolski) przeciwko Macedonii, wszczęta na wiadomość o śmierci Aleksandra III Wielkiego, w nadziei odzyskania niepodległości; jej nazwa pochodzi od długotrwałego oblężenia wojsk macedońskich w twierdzy Lamia; zakończyła się klęską Greków. [przypis edytorski]
63. Fryne (IV w. p.n.e.) — słynna hetera (kurtyzana grecka) z Aten, znana z licznych starożytnych anegdot; wg jednej z nich kiedy oskarżoną o bezbożność Fryne postawiono przed sądem, broniący jej mówca Hyperejdes miał odsłonić jej piersi, apelując do sędziów, aby darowali życie pięknej „kapłance Afrodyty”, czym uzyskał jej uniewinnienie. [przypis edytorski]
64. Plutarch z Cheronei (ok. 50–ok. 125 n.e.) — grecki pisarz, filozof i biograf; autor m.in. Moraliów (zbioru rozpraw na różnorodne tematy) oraz Żywotów równoległych, obejmujących biografie kilkudziesięciu znanych osobistości zestawianych parami Grek-Rzymianin. [przypis edytorski]
65. Teofrast z Eresos (ok. 370–287 p.n.e.) — uczony i filozof grecki, uczeń Arystotelesa, potem jego następca w szkole perypatetyków; uznawany za „ojca” botaniki; jego pogląd na Demadesa i Demostenesa jako mówców przytacza Plutarch w Żywocie Demostenesa 10.2. [przypis edytorski]
66. Kassander (ok. 358–297 r. p.n.e) — syn Antypatra, jeden z diadochów (dowódców wojsk Aleksandra III Wielkiego); od 317 rządził Macedonią, był faktycznym władcą Grecji; w 310 rozkazał zamordować wdowę po Aleksandrze oraz jego małoletniego syna, w 305 ogłosił się królem Macedonii, pierwszym z dynastii Antypatrydów. [przypis edytorski]
67. Demetriusz z Faleronu (ok. 350–283 p.n.e.) — grecki mówca, mąż stanu i filozof, uczeń Arystotelesa i Teofrasta z Eresos; zwolennik Macedonii, w l. 317–307 p.n.e. rządził Atenami z nadania macedońskiego władcy Kassandra. [przypis edytorski]
68. Antypater (ok. 400–319 p.n.e.) — jeden z głównych dowódców Filipa II Macedońskiego i jego syna Aleksandra III Macedońskiego, ojciec Kassandra; mianowany dowódcą sił macedońskich w Europie podczas wyprawy Aleksandra przeciwko Persji, z pomocą Kraterosa pokonał w wojnie lamijskiej zbuntowane państwa greckie; w 321 podczas podziału władzy po śmierci Aleksandra otrzymał tytuł zarządcy państwa i opiekuna królów, tj. syna oraz przyrodniego brata zmarłego władcy. [przypis edytorski]
69. Teopomp z Chios (ok. 380–ok. 315 p.n.e.) — historyk i mówca grecki; autor pracy Hellenika (Dzieje Grecji), będącej kontynuacją Wojny peloponeskiej Tukidydesa, oraz obszernego dzieła Philippika historiai, dotyczącego dziejów panowania Filipa II; jego utwory zachowały się tylko we fragmentach. [przypis edytorski]
70. igrzyska pytyjskie — igrzyska greckie organizowane w Delfach, ośrodku kultowym Apollina Pytyjskiego, drugie co do ważności po igrzyskach olimpijskich wydarzenie o charakterze religijno-sportowym w starożytnej Grecji. [przypis edytorski]
71. Eurypides (ok. 480–406 p.n.e.) — dramaturg grecki, autor tragedii, uznawany za reformatora gatunku. [przypis edytorski]
72. Zoilos z Amfipolis (ok. 400–ok. 320 p.n.e.) — grecki filozof, gramatyk i krytyk, zwany „biczem Homera”, ponieważ w swoich pismach zjadliwie krytykował jego poematy; jego imię w formie Zoil stało się synonimem złośliwego, niesprawiedliwego krytyka. [przypis edytorski]
73. Timajos z Tauromenion (ok. 345–ok. 250 p.n.e.) — historyk grecki z Sycylii. [przypis edytorski]
74. aleksandrycy — tu: twórcy należący do epoki hellenistycznej. [przypis edytorski]
75. Demetriusz I Poliorketes (337–283 p.n.e.) — syn Antygona I Jednookiego, wybitny wódz macedoński, król Macedonii (294–286), pierwszy z dynastii Antygonidów; słynny z wielu zwycięstw, m.in. w 307 zdobył Ateny, witany jako oswobodziciel; w 305–304 prowadził oblężenie Rodos z użyciem nowych maszyn oblężniczych, zyskując przydomek Poliorketes (gr: oblegający miasta); w 285 pokonany przez Seleukosa, zmarł w niewoli. [przypis edytorski]
76. molle cor (łac.) — miękkie serce; określenie z Owidiusza, Listy znad Morza Czarnego (Epistulae ex Ponto) ks. I, III 32. [przypis edytorski]
77. Jedenastu — kolegium pachołków więziennych i wykonawców wyroków. [przypis tłumacza]
78. zbożny (daw.) — pobożny, uczciwy, szlachetny. [przypis edytorski]
79. Pytia — kapłanka świątyni Apollina w Delfach w starożytnej Grecji, słynąca z niejasnych przepowiedni, które wygłaszała wśród dymów i oparów wydobywających się ze skalnej pieczary. [przypis edytorski]
80. Ksenokrates z Chalcedonu (ok. 395–314 p.n.e.) — trzeci po Platonie i Speuzypie kierownik Akademii Platońskiej. [przypis edytorski]
81. imaginacja (z łac.) — wyobraźnia. [przypis edytorski]
82. energetyka — tu filoz.: nadawanie zasadniczego znaczenia działaniu, czyli energii (wg terminologii Arystotelesa). [przypis edytorski]
83. Polibiusz (ok. 200–ok. 118 p.n.e.) — historyk grecki, autor m.in. liczących 40 ksiąg Dziejów, opisujących historię powszechną w latach 264–146, wysoko ceniony za dbałość o prawdę i obiektywizm. [przypis edytorski]
84. topika — zbiór toposów: powszechnie znanych ogólnych twierdzeń, przyjmowanych w danej kulturze bez dowodu i używanych w rozumowaniu w retoryce i logice; nauka o toposach; także tytuł jednego z pism Arystotelesa na ten temat. [przypis edytorski]
85. enkomion (gr.) — pochwalna pieśń chóralna na cześć bohatera lub zwycięzcy w zawodach sportowych, później także: wiersz lub mowa pochwalna. [przypis edytorski]
86. epideiktyka (z gr.) — twórczość popisowa, pokazowa. [przypis edytorski]
87. pamflet — utwór będący ostrą demaskatorską krytyką osoby, grupy lub instytucji, zwykle złośliwy, często anonimowy. [przypis edytorski]
88. demegoria (gr.) — mowa uzasadniająca, doradcza; rodzaj przemówień mający zastosowanie przede wszystkim w polityce. [przypis edytorski]
89. rozziew a. hiatus (łac.) — zbieg dwóch samogłosek na granicy sylab, wewnątrz wyrazu albo na styku dwóch wyrazów; w poezji łacińskiej i greckiej unikano rozziewu. [przypis edytorski]
90. Leosthenes (zm. 323 p.n.e.) — Ateńczyk, głównodowodzący połączonych wojsk greckich w wojnie lamijskiej; jego słowa o stylu Demostenesa przytacza Lukian w Pochwale Demostenesa 14. [przypis edytorski]
91. sowizdrzał — człowiek niepoważny. [przypis edytorski]
92. Bospor a. państwo bosporańskie — starożytne państwo grecko-scytyjskie we wsch. części Krymu oraz na wybrzeżu M. Azowskiego, powstałe w 480 p.n.e.; pierwsze państwo, w którym różnorodna etnicznie ludność przyjęła język i kulturę grecką. [przypis edytorski]
93. trójrzędowiec — triera, staroż. grecki okręt wojenny z trzema rzędami wioseł na każdej z burt. [przypis edytorski]
94. Związek Arkadyjski a. Liga Arkadyjska — państwo związkowe założone w 370 p.n.e. przez miasta-państwa Arkadii, krainy na Peloponezie, podczas okresu słabości Sparty, która wcześniej kontrolowała ten region. [przypis edytorski]
95. fyla — jednostka terytorialna w staroż. Grecji, wywodząca się od dawnych komórek plemiennych. Po reformach Klejstenesa Attyka dzieliła się na 10 fyl, z których każda składała się z 9 demów (gmin), po trzy z każdego z trzech obszarów: z wybrzeża, z samego miasta Ateny oraz z wnętrza kraju. [przypis edytorski]
96. Ares (mit. gr.) — bóg wojny i bitewnego szału; gwałtowny, brutalny i okrutny. [przypis edytorski]
97. hoplita — ciężkozbrojny żołnierz piechoty w staroż. Grecji. [przypis edytorski]
98. soldateska — pogardl.: niezdyscyplinowane, nieokrzesane wojsko; rządy militarystów. [przypis edytorski]
99. Pella — stolica Macedonii w czasach Filipa II. [przypis edytorski]
100. Chersonez Tracki — staroż. nazwa ob. półwyspu Gallipoli, pomiędzy cieśniną Dardanele a zatoką Saros. [przypis edytorski]
101. aliści (daw.) — ale, lecz, jednakże. [przypis edytorski]
102. Heraklidzi — potomkowie mitycznego herosa Heraklesa; w szczególności królowie Dorów, którzy podbili Peloponez. [przypis edytorski]
103. legat — poseł, wysłannik. [przypis edytorski]
104. Halonessos — wysepka grecka na południe od Lemnos; w 343 p.n.e. odebrana przez Filipa piratom, wcześniej była własnością Aten. [przypis edytorski]
105. ex post (łac.) — po fakcie. [przypis edytorski]
106. weredyk — człowiek, który mówi prawdę, zazwyczaj nieprzyjemną, bez względu na konsekwencje. [przypis edytorski]
107. deputat (daw.) — przedstawiciel, deputowany, delegat. [przypis edytorski]
108. Archiloch, Alkajos, Horacy — Archiloch (ok. 680–ok. 645 p.n.e) i Alkajos (ok. 620–ok. 550 p.n.e.): wybitni greccy poeci liryczni; Horacy (65–8 p.n.e.): wybitny rzymski poeta liryczny. [przypis edytorski]
109. zburzenie Teb (335 p.n.e.) — kiedy niedługo po objęciu władzy Aleksander III Macedoński prowadził kampanię na północy, na wieść o rzekomej jego śmierci w bitwie miasto Teby zbuntowało się przeciwko panowaniu macedońskiemu. Łagodne warunki postawione przez władcę, który szybko przybył ze swoim wojskiem, nie zostały zaakceptowane. Teby zostały zdobyte przez Aleksandra, ok. 6000 mieszkańców wymordowano, 30 tys. pozostałych sprzedano w niewolę, a miasto zrównano z ziemią. [przypis edytorski]
110. Aleksander Wielki zostawił za sobą Bagdad — miasto Bagdad, obecna stolica Iraku, położone nad rz. Tygrys, zostało założone w średniowieczu, po podboju muzułmańskim, zaś Aleksander Wielki wkroczył do wielkiego starożytnego miasta Babilonu, położonego nad rz. Eufrat, ok. 85 km dalej na południe. [przypis edytorski]
111. bitwa pod Issos (333 p.n.e.) — stoczona w płd. Anatolii pomiędzy wojskami Aleksandra III Wielkiego a armią perską pod wodzą Dariusza III, drugie z wielkich zwycięstw Aleksandra podczas podboju imperium perskiego. [przypis edytorski]
112. Ekbatana — starożytna stolica państwa Medów, później letnia rezydencja królów Persji; po zajęciu miasta przez Aleksandra Wielkiego w 330 p.n.e. stanowiła główny skarbiec jego imperium. [przypis edytorski]
113. Sardes — staroż. miasto w Azji Mniejszej, stolica Lidii, od 546 p.n.e. stolica satrapii perskiej. [przypis edytorski]
114. bitwa pod Krannon (322 p.n.e.) — decydujące starcie lądowe wojny lamijskiej, toczonej przez koalicję państw greckich na czele z Atenami przeciwko Macedonii, zakończyło się zwycięstwem Macedończyków. [przypis edytorski]
115. przegraną morską — mowa o decydującym starciu morskim wojny lamijskiej, bitwie pod Amorgos (322 p.n.e.), w której flota macedońska pokonała flotę ateńską. [przypis edytorski]
116. Munichia — wzgórze w Pireusie, na którym w starożytności znajdowała się twierdza broniąca portu wojennego Aten. [przypis edytorski]
117. synowiec (daw.) — syn brata; bratanek. [przypis edytorski]
118. Beocja — staroż. kraina w środkowej Grecji, na zachód od Attyki; jej gł. miastem były Teby. [przypis edytorski]
119. Herodot z Halikarnasu (ok. 484–ok. 426 p.n.e.) — historyk grecki, nazywany „ojcem historii”, autor pierwszego zachowanego greckiego dzieła prozą pt. Dzieje, opisującego w 9 księgach wojny grecko-perskie oraz zawierającego cenne informacje o geografii, historii, wierzeniach i obyczajach Hellady oraz różnych krajów wchodzących wówczas w skład imperium perskiego, a także ludów ościennych. [przypis edytorski]
120. Lukian z Samosaty (ok. 120–ok. 190 n.e.) — retor i satyryk piszący po grecku. [przypis edytorski]
121. roki (daw.) — posiedzenie sądu. [przypis edytorski]
122. przenosić (daw.) — bardziej cenić. [przypis edytorski]
123. esprit (fr.) — myśl, dowcip, zdolność, duch. [przypis edytorski]
124. metonimia — zamiennia; figura stylistyczna, w której dane słowo zastępuje się innym, pozostającym z nim w uchwytnej zależności. [przypis edytorski]
125. fuit alter Demosthenes (łac.) — był drugim Demostenesem. [przypis edytorski]
126. w Turcykach zbliża się do Filipik — naprawdę wpływ szedł raczej przez Filipiki Cycerona, jak np. w Turcykach Krzysztofa Warszewickiego; inicjatywa do naśladowania tego rodzaju inwektywy i zagrzewki wojennej przyszła z zagranicy, w okresie powstawania obfitej, zwłaszcza w Niemczech, Türkenlitteratur. [przypis tłumacza]
127. drugdy (daw.) — niekiedy, czasami. [przypis tłumacza]
128. Orationem Demosthenis περί συμμοριών (łac. i gr.) — mowa Demostenesa o okręgach podatkowych. [przypis edytorski]
129. bachmat — koń rasy tatarskiej, niewielki, ale silny i wytrzymały, odporny na trudne warunki klimatyczne, szybki i zwinny. [przypis edytorski]
130. trait final (fr.) — ostatnia kreska, przen. puenta. [przypis edytorski]
131. aliści (daw.) — ale, lecz, jednakże. [przypis edytorski]
132. stawiliście im czoło w wojnie — nie wiadomo, o której wojnie myśli mówca; od wojny peloponeskiej do hegemonii tebańskiej nie było zgody między oboma państwami. [Określenie „wojna sprawiedliwa” zapewne odnosi się do wojny beockiej, toczonej przez miasta greckie o wyzwolenie spod dominacji Sparty, kiedy w roku 378 p.n.e. Ateńczycy pod dowództwem Chabriasa przyszli z pomocą Beotom napadniętym przez Lacedemończyków; podczas tej wojny, w bitwie pod Naksos (376), flota ateńska pokonała flotę spartańską, co było pierwszym zwycięstwem morskim Aten od czasów wojny peloponeskiej; red. WL]. [przypis tłumacza]
133. nie byłby niczego zajął — przykład użycia czasu zaprzeszłego, wyrażającego czynność wcześniejszą niż opisana czasem przeszłym lub, jak w tym przypadku, niezrealizowaną możliwość. [przypis edytorski]
134. z natury mienie nieobecnych przypada obecnym — sentencja często później naśladowana. [przypis tłumacza]
135. największą koniecznością dla wolnych jest hańba publiczna — powtarzany później aforyzm. [przypis tłumacza]
136. Umarł Filip? Nie, na Boga, ale choruje — Filip zachorował podczas wyprawy do Tracji; na wieść o tym Ateny rozpuściły pogotowie. [przypis tłumacza]
137. trójrzędowiec — triera, staroż. grecki okręt wojenny z trzema rzędami wioseł na każdej z burt. [przypis edytorski]
138. podwodowy — tu daw.: transportowy. [przypis edytorski]
139. Pile — Termopile, brama z północy do Grecji Środkowej; marsz Filipa na Termopile był jawnym dowodem, że czyha na wolność Grecji. [przypis tłumacza]
140. czybyście nie urządzili wyprawy, jak na Eubeję — w r. 357 pod wodzą Tymoteusza, by uwolnić wyspę od Teban; Demostenes wyekwipował własnym kosztem okręt na tę wyprawę, jak potem jeszcze dwa razy: na Hellespont i na Bizancjum. Druga wyprawa na Eubeję w r. 348 nie powiodła się; Demostenes ostrzegał przed nią, ale wziął w niej udział. [przypis tłumacza]
141. Haliartos — miasto w Beocji; w wojnie beocko-korynckiej w r. 395 Ateńczycy na wniosek Trazybula pospieszyli z odsieczą temu miastu, oblężonemu przez spartańskiego pogromcę Aten w wojnie peloponeskiej, generała Lizandra, który jednak poległ w walce z wojskiem Teban pod murami. [przypis tłumacza]
142. łapka — tu: pułapka. [przypis edytorski]
143. najpierw dostarczcie środków i sił w mniejszym zakresie — Demostenes pragnie wyprawę przedstawić w rozmiarach możliwie skromnych, przewidując zarzuty stronnictwa rozwagi, że przedsięwzięcie przerasta zdolności ekonomiczne Aten. [przypis tłumacza]
144. utrzymywało państwo w Koryncie... — w wojnie beocko-korynckiej przeciw Sparcie utworzyła się po śmierci Lizandra pod Haliartos liga Beocji, Aten, Koryntu i Argos z radą związkową w Koryncie. [przypis tłumacza]
145. Polistrat — nieznany zresztą dowódca. [przypis tłumacza]
146. Ifikrates — wybitny generał ateński; obejmuje dowództwo w wojnie korynckiej, a ustępuje ze służby w wojnie z sprzymierzeńcami, oskarżony o zdradę. [przypis tłumacza]
147. Chabrias — również bardzo znakomity oficer; zginął w początkach wojny z sprzymierzeńcami; Demostenes żył w dobrych stosunkach z jego rodziną. [przypis tłumacza]
148. armia najemna odbywa wyprawy bez waszego udziału (...) a generał z nimi, naturalnie! — Generałowie Ifikrates, Charidemos i Chares uprawiali politykę na własną rękę, zawierali przymierza z książętami północnymi i satrapami w Azji Mniejszej; dwaj pierwsi pożenili się z córkami władców trackich, a nawet walczyli przeciw Ateńczykom. Z Artabazosem połączył się Chares. [przypis tłumacza]
149. wasz generał konnicy musi was reprezentować na uroczystościach lemnijskich — na wyspach Lemnos i Imbros były kleruchie ateńskie i odpowiednia załoga dla ich ochrony. Konnica ateńska rekrutowała się spośród najzamożniejszej młodzieży i miała czysto reprezentacyjne znaczenie. Już rzeźbiarza metopy partenońskiej zachwycali ci wytworni rycerze. Platon przedstawił w Fajdrosie taką paradę, a Arystofanes złożył z nich malowniczy chór w jednej ze swych komedii. [przypis tłumacza]
150. Menelaos — chyba nie brat przyrodni Filipa, ale jakiś cudzoziemiec. [przypis tłumacza]
151. strawne (daw.) — pieniądze przeznaczone na koszty utrzymania. [przypis edytorski]
152. talent — staroż. jednostka wagi i wartości (wg wagi kruszcu); ateński talent miał wagę ok. 26 kg i jako jednostka wartości odpowiadał tej ilości czystego srebra. [przypis edytorski]
153. mina — starożytna jednostka wagowa i pieniężna używana na Bliskim Wschodzie, potem także w Grecji, równa 1/60 talentu; mina funkcjonowała jako określenie wartości: domyślnie mina srebra; używana w Atenach mina attycka miała ok. 437 g. [przypis edytorski]
154. drachma — staroż. moneta grecka, na ogół srebrna, równa 1/100 miny. [przypis edytorski]
155. Tazos — wyspa przy trackim wybrzeżu. [przypis tłumacza]
156. Skiatos — wysepka naprzeciw północnej kończyny [tj. krańca] Eubei. [przypis tłumacza]
157. Gerastos, częściej Gerajstos — południowa kończyna Eubei. [przypis tłumacza]
158. rytualny trójrzędowiec — Salaminia i Paralos, dwa statki państwowe do przewożenia tzw. theoroi, czyli delegacji religijnych, wysyłanych z ramienia rządu na religijno-narodowe uroczystości, głównie na wyspę Delos. [przypis tłumacza]
159. Panatenaje — wielkie uroczystości, co pięć lat odbywane na pamiątkę założenia Aten, połączone z zawodami gimnastycznymi, wyścigami konnymi, popisami konkursowymi w muzyce i poezji, z nocną gonitwą z pochodniami i uroczystą procesją następnego dnia; trwały sześć dni. Prócz tego Małe Panatenaje corocznie. [przypis tłumacza]
160. Dionizje — Dionizje Wielkie, czyli miejskie, i Małe, czyli wiejskie, dały początek teatrowi greckiemu. [przypis tłumacza]
161. Pagasaj — miasto portowe Tesalii w zatoce tegoż imienia. [przypis tłumacza]
162. Członkowie komisji zrzucają swe powinności na drugich — Wystawienie i uzbrojenie trójrzędowca było najcięższą daniną na rzecz państwa; wyznaczonemu do tej daniny wolno było pod przysięgą wskazać innego; w razie jeżeli wskazany również pragnął uchylić się, zamieniali między sobą majątki. Urządzenie dowcipne, ale zupełnie niepraktyczne. [przypis tłumacza]
163. sromota (daw.) — hańba, niesława. [przypis edytorski]
164. Wojna (...) sama wypuka dziury w jego polityce — zdanie surowo krytykowane; i Demostenes nie umiał ułożyć planu kampanii. [przypis tłumacza]
165. dokąd zaś wyślecie generała, pustą uchwałę i krasomówcze obietnice, nie dzieje się nic należytego, wyśmiewają się nieprzyjaciele, sprzymierzeńcy są w śmiertelnym strachu przed takimi wyprawami — złośliwość Demostenesa powtórzył Temistios w aluzji do soldateski rozwielmożnionej po garnizonach, stacjonowanych wzdłuż limesu rzymskiego w IV w. po Chr. [przypis tłumacza]
166. na podstawie pierwszej lepszej pogłoski — kłamliwość ateńskich biuletynów wojennych zbijał doświadczony generał Fokion ironicznym pytaniem: „Kiedyż przestaniemy zwyciężać?”. [przypis tłumacza]
167. Iliria — staroż. kraina na wsch. wybrzeżu Adriatyku, obejmująca tereny obecnej Chorwacji, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry, Serbii i Albanii. [przypis edytorski]
168. dalipan (daw.) — doprawdy, słowo daję; wykrzyknienie podkreślające prawdziwość wypowiedzi. [przypis edytorski]
169. dalibóg (daw.) — doprawdy, słowo daję; wykrzyknienie podkreślające prawdziwość wypowiedzi. [przypis edytorski]
170. chyba, dalibóg, takich planów nie układa, aby najgłupsi u nas znali jego zamysły — z Pierwszej mowy olintyjskiej wynika jednak, że Filip nie taił się ze swymi awanturniczymi zamysłami. [przypis tłumacza]
171. boć (daw.) — bo przecież. [przypis edytorski]
172. chciałbym wiedzieć, że i dawanie dobrych rad wyjdzie na korzyść dobremu doradcy — stronnictwo rozwagi było ciągle jeszcze przemożne. [przypis tłumacza]
173. ich — Olintyjczyków. [przypis tłumacza]
174. tedy (daw.) — więc, zatem. [przypis edytorski]
175. najbardziej niezwyciężona strona postępowania Filipa jest dla was najlepsza — Już w Pierwszej Filipice znachodzi się podobna sztuczka adwokacka, która argument contra obraca na argument pro. Sprawa Aten była podobna do tych „kruchych” spraw sądowych, które wymagały naciągania: właśnie dla nich wynaleziono sofistykę. Nadto szło o sztuczne podtrzymanie optymizmu. [przypis tłumacza]
176. Feraj — stolica jednego z 4 kantonów Tesalii, jakiś czas całej Tesalii. [przypis tłumacza]
177. Magnezja — półwysep wzdłuż wschodniej granicy Tesalii, od niej zawisły, potem od Beocji, Macedonii, także samodzielny. [przypis tłumacza]
178. Ilirowie — ludność niegreckiego pochodzenia w płn.-zach. części Bałkanu, bardzo szeroko rozgałęziona w Europie południowej w czasach przedhistorycznych. [przypis tłumacza]
179. Peonowie — szczep mieszany, zajmował obszary później zmacedonizowane. [przypis tłumacza]
180. Arybbas — król Epiru; wypędzony przez Filipa, żył w Atenach, po wielu latach wrócił. [przypis tłumacza]
181. te pieniądze — mowa o funduszu teatralnym, zwanym θεωρικόν. Stronnictwo pokojowe szafowało groszem publicznym na widowiska, by lud rozmiłować w rozrywkach i odwrócić od polityki. Jak wynika z Czwartej Filipiki i z mowy O pokoju, Demostenes nie był zasadniczym wrogiem funduszu teatralnego; wszak było to urządzenie radykalnej demokracji, zamieniające państwo w towarzystwo akcyjne. O zupełnym usunięciu funduszu nie mógł Demostenes ani marzyć; gdy raz postawił przez jednego z swych ludzi odnośny wniosek, stronnictwo Eubulosa postarało się przez swego figuranta o zaskarżenie wniosku; za to udało się zawiesić theorikon na czas wojny. [przypis tłumacza]
182. pierwszy zawód niepokoi go i mocno zniechęca — Gruba przesada. Filip wprawdzie lawirował, lecz nie tyle z powodu braku siły, ile z niechęci użycia jej. Dyplomatyczne kunktatorstwo Filipa przedstawia Demostenes „dla pokrzepienia serc”, jako wyznanie niemocy. W warunkach, w jakich wtedy Ateny znajdowały się, patriota musiał nadrabiać sofistyką. [przypis tłumacza]
183. Lud ten z natury (...) był zawsze wobec wszystkich wiarołomny — z tego ustępu wiarołomność tesalska przeszła w uczone przysłowie. [przypis tłumacza]
184. niezasłużone powodzenie staje się dla nierozumnych pobudką do nierozwagi — starożytni często wyrażają się, że umieć znosić szczęście jest dowodem kultury osobistej. [przypis tłumacza]
185. Tebanie? (...) z całą gotowością wpadną z nim razem — Teban pociągała ku Filipowi sąsiedzka nienawiść do Fokijczyków; na niej grał Filip, by zdobyć sobie punkt oparcia w Grecji środkowej. Motywy religijne były czystą komedią. [przypis tłumacza]
186. bogacze (...) wydawszy trochę w obronie wielkich zasobów, jakie posiadają chwalebnie — w obliczu niebezpieczeństwa uprawiali Ateńczycy stale politykę koalicyjną. [przypis tłumacza]
187. źródła jego potęgi tu oto w tym miejscu, nie w nim samym — pomniejszaniem Filipa dodaje Demostenes otuchy rodakom: w namowach przedstawia czynność doradzaną jako łatwą, przeszkody stawały się drobnostkowe, rzecz niby sama prosi się i wystarczy tylko sięgnąć, tylko chcieć. [przypis tłumacza]
188. Filip wyczerpał już wszystkie środki oszukańcze, którymi wzbił się w potęgę, i że ta ma się już ku samemu końcowi — nie polityczny sąd mówcy, ale środek perswazji. [przypis tłumacza]
189. uważałbym (...) Filipa za postać groźną i zdumiewającą, gdybym widział, że wyrósł na uczciwej polityce — historiozofia, w którą wierzył romantyk schyłku i „polityk sercem”; tak romantyczne powieści budują się na wierze w ostateczny triumf dobra i prawdy. [przypis tłumacza]
190. znajdować (daw.) — przekonywać się o czymś, dochodzić do wniosku. [przypis edytorski]
191. zapowiedzią jakiejś tajemniczej transakcji — obietnice te nie chybiły celu wśród ludu, który byłby zawarł pokój dla tej jednej tajemnicy; wywołała ona nieopisane zainteresowanie i wylęgła najnieokiełzańsze fantazje. Cokolwiek Filip miał na myśli, znał dobrze Ateńczyków. Polityka próbnego balonika, jakiej Filip trzymał się nieodmiennie, skazała i tę obietnicę na wyparowanie bez reszty. [przypis tłumacza]
192. Nie można, Ateńczycy, nie można — powtarzanie pierwszych wyrazów zdania jest najczęstszą figurą krasomówczą u Demostenesa. [przypis tłumacza]
193. Płaćmyż podatki, wyprawiajmyż się (...) Zechciejcie już raz zacząć wypełniać obowiązki — zdania ostatnie, jako rada, naiwne w swej wierze patriotycznej, są straszną diagnozą. [przypis tłumacza]
194. Tymoteusz — syn admirała Konona, wybitny generał, raczej oligarchicznych przekonań, szczególnie czynny na północy, gdzie w przymierzu z Perdikkasem zdobył Olint i Potidaję. Oskarżony wraz ze wspomnianym w Pierwszej Filipice Ifikratesem przez Charesa, generała o radykalnym zacięciu, traci władzę. [przypis tłumacza]
195. nad życie bezpieczne obrał sławę czynów — Bije w oczy, jak sądy Demostenesa o Filipie kłócą się między sobą, mówca z miłości ojczyzny chciał widzieć w Filipie zero, bo z czymś więcej nie mogłyby Ateny mierzyć się; mimo woli wypada mu z ust wprost pean na wielki, bo dziki, geniusz Filipa. Podobną opinię wygłasza o Pyrrusie Temistios. [przypis tłumacza]
196. rozmiłował się (...) w ludziach napędzonych stąd przez publiczną opinię... — podobnie Sulla zabawiał się hulaszczo w towarzystwie aktorów. [przypis tłumacza]
197. Widzę u was daleko więcej zadatków na życzliwość bogów niźli u niego — moralny punkt patrzenia na rzeczy jest specjalnością ateńską; w Atenach rozwinęła się tragedia i filozofia moralna; misteria opierały się na wierze w sprawiedliwość za grobem. [przypis tłumacza]
198. łatwiej o wiele ustrzec cokolwiek posiadanego niż zdobyć — Zupełnie odwrotnie w Pierwszej mowie olintyjskiej: „często wydaje się trudniejszym ustrzec dobro niż je zdobyć”. Wiadomo, że sentencje ogólne i mądrości narodów należą szczęśliwie do tej kategorii sądów, które niosą być z równą cierpliwością prawdziwe, jak i błędne. W szkołach wymowy uczono dostosowania argumentów do potrzeby: nauka o tym nazywała się topika; powstała ze spostrzeżenia, że sentencje są wygodnymi argumentami i że wedle potrzeby dopuszczają różnorakie warianty; np. Temistios tę samą sentencję przekształca w ten sposób: „cenniejszą jest rzeczą zdobyć mienie niż zdobyte mnożyć”. [przypis tłumacza]
199. jeżeli i o generałach trzeba mówić prawdę? — W świeżo zgasłych monarchiach wolno było z większą swobodą przystępować w parlamencie do honoru armii niźli w wojowniczej republice ateńskiej. Kondotier więcej militarnym spojrzeniem mierzył „cywila” niż generał-obywatel. [przypis tłumacza]
200. Lampsakos — kolonia fokijska w Azji Mniejszej nad Hellespontem. [przypis tłumacza]
201. Sigejon — kolonia ateńska na przylądku Troady, kilkanaście km na płn.-zach. od Ilionu. [przypis tłumacza]
202. zrabowane statki — w szyi Hellespontu i Bosforu kwitnęło rentowne korsarstwo; Ateńczycy w kłopotach finansowych radzili sobie zakładaniem w tych punktach komór celnych, iure caduco [łac.: prawem kaduka] i na szkodę miast tamtejszych, głównie Bizancjum. [przypis tłumacza]
203. pociągacie do odpowiedzialności dowódców — np. wszyscy dowodzący korpusem nad Hellespontem stanęli potem przed sądem: Ergofilos, Autokles, Tymomachos, Teotymos, Kefizodotos; poza tym Tymoteusz, Ifikrates, Chabrias, Leostenes, Aristofon. [przypis tłumacza]
204. Dawniej płaciliście (...) podatki wedle okręgów, dziś politykujecie okręgami — złośliwość różnie objaśniana; prawdopodobne znaczenie: zamiast płacić od głowy, zorganizowaliście hurt podatkowy, a tak samo robicie hurtem politykę, podporządkowując się tam cięższym kiesom, tu hartowniejszym gardłom: rzetelna komuna! [przypis tłumacza]
205. Na czele jednego i drugiego stronnictwa mówca — Isokrates mówił o „tyranii mównicy”. [przypis tłumacza]
206. trzystu krzykaczy — majątkowicze pierwszej klasy. [przypis tłumacza]
207. Części stale pokrzywdzonej zabraknie w końcu sił... — rządy Eubulosa zakrawały cokolwiek na plutokratyczną oligarchię. [przypis tłumacza]
208. misteria — wielkie misteria eleuzyjskie, kilkudniowe święto ku czci bogini urodzaju Demeter i jej córki Persefony, obchodzone corocznie na początku października w miasteczku Eleusis, 20 km od Aten. [przypis edytorski]
209. Charidemos — generał-kondotier, naturalizowany za zasługi, ożeniony z córką księcia Tracji, walczył przeciw Amfipolis, bronił Chersonezu i Olintu; Aleksander Wielki żądał między innymi i jego wydania i od tego jednego żądania nie odstąpił: zatem uciekł Charidemos do Persji, gdzie swój liberalizm przypłacił głową. [przypis tłumacza]
210. Zwołajcie na posiedzenie Wydział Prawodawczy — pierwszy raz zebrał się Wydział Prawodawczy za archontatu Euklejdesa w r. 403 i przywrócił po rządach 30 tyranów konstytucję demokratyczną; odtąd, ilekroć zachodziła potrzeba rewizji ustawodawstwa, zbierał się Wydział Prawodawczy, wybierany spośród sędziów przysięgłych w liczbie 500 lub 1000. [przypis tłumacza]
211. należy (...) prosić samych ustawodawców — przytyk do Eubulosa, który przeciwdziałał wojskowym ambicjom. [przypis tłumacza]
212. najbystrzej ze wszystkich chwytacie sens słów — przysłowiowa bystrość umysłu ateńskiego. [przypis tłumacza]
213. Nie wszystkież — konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż, nadającą znaczenie pytania retorycznego; inaczej: czy nie wszystkie, czyż nie wszystkie. [przypis edytorski]
214. dlaboga (daw.) — wykrzyknik wyrażający różne reakcje emocjonalne, zwłaszcza lęk lub zdziwienie. [przypis edytorski]
215. w niebezpieczeństwach wojennych żaden z panikarzy nie oskarża siebie, ale generała, sąsiadów... — przysłowie, jak można wnioskować ze słów w polemice św. Augustyna z Faustem: „jak to mówią, dezerter oskarżasz żołnierza”. [przypis tłumacza]
216. Ale opuścił modlitwę, choć się należała — wyśmiewa licytowanie się na patriotyzm w pompatycznych apostrofach do... bogów. [przypis tłumacza]
217. Czego ktoś pragnie, w to i wierzy — Plaut, Cezar, Owidiusz i Seneka wygłosili podobne zdanie; było to, zdaje się, przysłowie. [przypis tłumacza]
218. rwać się do zbrojnego uderzenia na Korynt i Megarę — Demostenes nie ma na myśli żadnej historycznej wojny z tymi miastami, ale przeciwstawia polityce wzajemnego wyrzynania się swój wszechgrecki kierunek. [przypis tłumacza]
219. Arystydes — twórca Pierwszego Związku Morskiego, przeciwnik Temistoklesa, generał pod Maratonem, zwycięzca pod Platejami, arystokrata przysłowiowej sprawiedliwości. [przypis tłumacza]
220. Nikiasz — generał z czasów wojny peloponeskiej, bogacz, głowa stronnictwa konserwatywnego, usposobienia zabobonnego i ociągliwego; przypłacił życiem wyprawę sycylijską, której był przeciwny. [przypis tłumacza]
221. mój imiennik — generał w wojnie peloponeskiej, również ofiara wyprawy sycylijskiej. [przypis tłumacza]
222. Perykles — naczelnik państwa attyckiego w wojnie peloponeskiej, umysł genialny, natura arystokratyczna o głęboko demokratycznym poczuciu; zmarł na zarazę w drugim roku wojny. [przypis tłumacza]
223. Zróbmy (...) treściwe zestawienie — porównanie było ulubioną formą krasomówczą i literacką; mowa O Wieńcu jest jednym porównaniem. [przypis tłumacza]
224. Owi więc (...) rządzili Grecją za zgodą... — uczyli retorzy, że świadectwa z wymarłej przeszłości są najbezpieczniejsze. [przypis tłumacza]
225. przez czterdzieści pięć lat — 476–431, od wojen perskich do wojny peloponeskiej. [przypis tłumacza]
226. dostawili na Akropol więcej niż dziesięć tysięcy talentów — tu Perykles przeniósł skarb związkowy z wyspy Delos. [przypis tłumacza]
227. król macedoński był ich wasalem — Grecy północ Bałkanu uważali za „ziemię niczyją”, ale wyraźnego stosunku zależności nie było. [przypis tłumacza]
228. był ich wasalem, jak się należy dzikusowi przed Grekami — ogólnogrecka opinia, uznana nawet przez Arystotelesa; przypomina dzisiejsze wartościowanie ras. Grek czuł się jedynym człowiekiem starożytności. [przypis tłumacza]
229. Miltiades — syn Kimona, potomek wielkiego rodu ateńskiego, który dzierżył jakiś czas księstwo w Tracji, zwycięzca spod Maratonu, po niepowodzeniu na wyspie Paros umiera z rany w więzieniu. [przypis tłumacza]
230. Sparta upadła — pod ciosami Epaminondasa. [przypis tłumacza]
231. Teby co innego zaprząta — wojna święta. [przypis tłumacza]
232. zmarnowaliśmy na nic więcej niż tysiąc pięćset talentów — generałowie-kondotierzy. [przypis tłumacza]
233. Że tynkujemy fasady kamienic, naprawiamy drogi, urządzamy fontanny i inne bajdury? — drwiny ze stronnictwa odbudowy wewnętrznej. [przypis tłumacza]
234. im bardziej podupada potęga państwa, tym bujniej wzrosły ich fortuny — aluzja do stosunków panujących wśród finansistów ze stronnictwa rozwagi. [przypis tłumacza]
235. Zamknęli was w murach miejskich i obłaskawiają dla swoich celów — Co prawda, w zwierciadle Arystofanesowskim lud w państwie Peryklesa nie miał miny suwerena. Demostenes uderza na rządy zamkniętych grup, oligarchiczne maniery centrum bankierskiego; radykalna demokracja za Kleona urasta do godności wzoru „polityki ojców”. Społeczne poglądy mówcy uzależnia kierunek polityczny. Zresztą apel do ludu jest strategicznym szarpaniem lwa za brodę, budzeniem tygrysa. Autor Pochwały Demostenesa powiada o nim, że budził z letargu. Koła zachowawcze w Atenach nie odznaczały się nigdy patriotyzmem. [przypis tłumacza]
236. nie można tchnąć wielkim duchem i egzaltacją wśród małostkowych zajęć — Romantyk! [przypis tłumacza]
237. jakie zatrudnienie, takie z konieczności i usposobienie — przysłowie. [przypis tłumacza]
238. Pani nasza Zielna — Demeter, dawczyni zboża. Polityka zbożowa Demostenesa uwzględniała interesy proletariatu, tak samo, jak i polityka kolonialna. Obszarnicy, bankierzy i przemysłowcy albo widzieli w niej źródło konkurencji, albo ryzyko, utrudniające spekulacje i kredyt. [przypis tłumacza]
239. zechcecie wyprawić się i prowadzić godną siebie politykę... — Demostenes w rozwadze widział filisterię, względnie tak ją przedstawiał. [przypis tłumacza]
240. usuwam nieład przez zaprowadzenie ordynacji państwowej, która normuje udziały, służbę wojskową... — egzotyczny plan komuny finansowej przeciw oligarchii finansowej. W romantycznej głowie Demostenesa pokutują utopie społeczne wieku V. Tym sposobem usiłował złamać zależność proletariatu od władz, urządzających rozdawnictwa wedle uznania (a nie ordynacji), co szczególnie w Rzymie miało polityczne następstwa. [przypis tłumacza]
241. Nie ubliżam zastępcy waszemu — to ustawiczne „wybacz pan” przy krytyce stosunków wojskowych dowodzi, że i w Atenach wypraszano sobie strategikę domową. [przypis tłumacza]
242. Wolał iść na rękę Tebanom niż naszemu państwu — Umizgi „sprzymierzeńca” do Teb wywołały tym cięższe rozgoryczenie, im naiwniejszy optymizm panował w całych Atenach po zawarciu pokoju Filokratesa. Demostenes, który sam kojarzył pokój i oczekiwał ziszczenia obietnic Filipa, stara się ideowymi powodami wytłumaczyć w sposób pochlebny dla dumy ateńskiej przykrą niespodziankę. Sojusz z Beocją był jedynym wyjściem dla pogromcy Fokidy, jeżeli myślał — a myślał naprawdę — nie o współwładaniu z Atenami, ale o podboju Grecji. Z mowy przebija nie tyle ból nad katastrofą Fokidy, ile złość z powodu nieprzewidzianych serdeczności. [przypis tłumacza]
243. jakoż (przestarz.) — spójnik akcentujący, że coś, o czym mowa wcześniej, jest prawdziwe, zaszło lub spełniło się: i rzeczywiście, i w samej rzeczy. [przypis edytorski]
244. Meseńczycy — ludność płd.-zach. części Peloponezu, ujarzmiona przez Lacedemon, wielokrotnie powstawała; przeciwnicy Sparty korzystali z tej bolączki: Epaminondas, Filip. [przypis tłumacza]
245. Argiwowie — mieszkańcy miasta Argos, stolicy krainy Argolis, w płn.-wsch. połaci Peloponezu. Argolida była kolebką pierwszego związku państw greckich w czasach przedhistorycznych; z niej wyszedł królewski ród Atrydów. Potem zazwyczaj w sojuszu z Atenami przeciw Sparcie; w końcu skłania się ku Filipowi. [przypis tłumacza]
246. Dowiaduje się z pewnością o waszych przodkach — utrzymać się na wyżynach przodków: ten odzew przenika nie tylko Filipiki Demostenesa, ale i Panegiryk Isokratesa, Edypa Kolońskiego Sofoklesa, Heraklidów i Hiketidy Eurypidesa, Epitaf Lizjasza. [przypis tłumacza]
247. propozycji, jaką przyniósł im w poselstwie Aleksander — po bitwie pod Salaminą. [przypis tłumacza]
248. człowiek, który rozkazuje Spartanom zrzec się... — Alians Filipa z Tebanami obudził wprost odruchowo podobną myśl u Ateńczyków w stosunku do rywala Teb: Sparty. Zanosiło się jakby na odnowienie hegemonii Teb; analogicznie odnawia się filolakońska polityka w Atenach; a przecież tyle krwi dzieliło oba zbliżenia i sam Demostenes popierał Związek Arkadyjski. [przypis tłumacza]
249. Orchomenos — największe po Tebach miasto w Beocji, zburzone przez Teby, a odbudowane przez Fokidę, otrzymuje niezależność z ręki Filipa. [przypis tłumacza]
250. Koroneja — miasto w Beocji, pod którym rozegrał się szereg ważnych bitew. [przypis tłumacza]
251. przyciśnięty (...) przez konnicę tesalską — Tesalia zwalczała Fokidę w łączności z Tebami. [przypis tłumacza]
252. Elateja — najznaczniejsze miasto w Fokidzie; zajęcie go przez Filipa, na podstawie mandatu amfiktionów, wywołało panikę w Atenach. [przypis tłumacza]
253. w was jednych upatrzył współzawodników na tym polu — podobne pochlebstwa dla demokracji, bez której zagłady Filip ma nie widzieć dla siebie ratunku, znajdują się w mowie O Chersonezie. [przypis tłumacza]
254. tępi z natury — brak rozgarnięcia u Beotów był przysłowiowy, mówiono o rozumie, uchu beockim, nawet o beockiej świni. [przypis tłumacza]
255. Antemunt — miasteczko macedońskie na Półwyspie Chalkidyjskim. [przypis tłumacza]
256. Zbytnie poufałości z monarchami nie wychodzą na zdrowie republikom — takie zdania ogólne, zwane enthymematami, są charakterystyką stylu Demostenesa. [przypis tłumacza]
257. Nikaja — miasteczko w Lokrydzie pod Termopilami. [przypis tłumacza]
258. takiej zapłaty od Filipa za uzyskanie pokoju — Demostenes przedstawia pokój jako deskę ratunku dla Filipa; ale Filip właśnie co zdobył Olint, złamał Kersobleptesa i do ostatniej chwili grasował nad Hellespontem, Ateńczycy zaś, w zupełności odosobnieni, jak się okazało z poselstw Eubulosa, nie mieli nic lepszego do wyboru. [przypis tłumacza]
259. tetryk — człowiek zgorzkniały, zgryźliwy, zrzędliwy. [przypis edytorski]
260. Tespie — miasto w Beocji, w wiecznej nienawiści z Tebami. [przypis tłumacza]
261. Plateje — miasto na granicy Beocji i Attyki, wsławione zwycięstwem Greków nad Persami pod jego murami, łączyło się z Atenami przeciwko Tebom. [przypis tłumacza]
262. przekopie własnym kosztem Chersonez — Kserkses przekopał kanał pod Athos, Nero usiłował przebić Isthmus. [przypis tłumacza]
263. Oropos — graniczne miasto na północnym wybrzeżu Attyki; sławny proces oropijski w r. 365 przeciw Chabriasowi z powodu utraty tego miasta na rzecz Teb za przyczyną władców Eretrii; młody Demostenes zachwycił się słyszaną wtedy po raz pierwszy mową sądową z ust Kalistrata. Ateńczycy odzyskali Oropos w zamian za Chersonez w pokoju z Filipem po bitwie pod Cheroneją. [przypis tłumacza]
264. polityków usiłujących właśnie naprawić część strat — Demostenes nie może obronić się uczuciu pewnego zakłopotania; wszak sam doradzał pokój. [przypis tłumacza]
265. u wielu niewolników waszych większą swobodę wypowiadania się... — rola niewolników w komedii z pewnością niedaleko odbiega od życia. [przypis tłumacza]
266. Najgorsza strona przeszłości jest najlepszą zapowiedzią na przyszłość — powtarza się ten środek ucieczki przed desperacją. Widocznie nie było lepszych. [przypis tłumacza]
267. Pireus — port ateński; budowę rozpoczął Temistokles, do końca doprowadził Perykles. Długie mury, łączące port z miastem, uległy zburzeniu po przegranej w wojnie peloponeskiej; odbudowane, zburzył ponownie Sulla. [przypis tłumacza]
268. staje — greckie staje wynosiło około 178 m. [przypis tłumacza]
269. Orejtowie — mieszkańcy miasta Oreos, na północnej kończynie Eubei. [przypis tłumacza]
270. Diopejtes — stały dowódca ateńskiej kolonii na Chersonezie; po zawarciu pokoju prowadzi wojnę z Kardią samodzielnie, zasilany skrycie przez Ateny, za poparciem Demostenesa; tamże pada. [przypis tłumacza]
271. Serrion, Doriskos, Święta Góra — punkty obronne nad egejskim wybrzeżem Tracji. [przypis tłumacza]
272. na Chersonez, który król perski... — Stan posiadania w Grecji i zmiany w nim podlegały od pokoju królewskiego gwarancji perskiej. Tak wolność grecka podobna była do szopki, z dwu stron podpartej kijami. [przypis tłumacza]
273. juści (daw., gw.) — pewnie, oczywiście. [przypis edytorski]
274. Megara — miasto doryckie z rozległym powiatem, między Attyką a Przesmykiem Korynckim, raz w związku ze Spartą przeciw Atenom (bezpośredni powód wojny peloponeskiej), to odwrotnie, popierało Ateny przeciw Filipowi. [przypis tłumacza]
275. obrady nad (...) Bizancjum — za hegemonii Teb Bizancjum, odłączywszy się od Aten, stało po stronie tebańskiej; potem, zagrożone przez Filipa, razem z Peryntem weszło w porozumienie z wyspami jońskimi; oblężenie Bizancjum uznali Ateńczycy za ostateczne zerwanie pokoju. [przypis tłumacza]
276. lat siedemdziesiąt trzy na czele Grecji — 45 lat panowania Aten, od wojen perskich do wojny peloponeskiej (okres ten nazywa się pentekontaetia, tj. okrągło pięćdziesięciolecie), oraz 27 lat trwania wojny peloponeskiej = 72 lata. [przypis tłumacza]
277. przez dwadzieścia dziewięć lat Spartanie — od zwycięstwa pod Ajgospotamoj w r. 405 do przegranej pod Naksos w roku 376 = 29 lat. [przypis tłumacza]
278. Leuktry — miejscowość w Beocji, słynna z zwycięstwa wodza tebańskiego Epaminondasa nad Lacedemończykami w r. 371. [przypis tłumacza]
279. z powodu bezwzględnego rzekomo postępowania z pewnymi miastami uważali za stosowne (...) wytoczyć wojnę — zasadnicze tło wojny peloponeskiej. [przypis tłumacza]
280. poczęli wprowadzać skrajnie nowe porządki — tj. obalali republiki, a wprowadzali ustroje oligarchiczne. [przypis tłumacza]
281. w obronie krzywd cudzych — Korkyry, Koryntu, Potidai, Megary. [przypis tłumacza]
282. Olint, Metona, Apollonia — miasta na Półwyspie Chalkidyjskim. [przypis tłumacza]
283. Ambrakia — miasto korynckie z rozległym powiatem, między Epirem a zachodnio-środkową Grecją, wtedy w przymierzu z Atenami. [przypis tłumacza]
284. Elida — stolica zachodniej kończyny Peloponezu, tegoż imienia. [przypis tłumacza]
285. Pytie — igrzyska obchodzone co 5 lat na cześć Apollina w Delfach; polegały na zawodach poetyckich, wokalnych i muzycznych (cytra i flet). W igrzyskach mógł brać udział tylko Grek, bo były to uroczystości religijno-narodowe; syn króla macedońskiego Perdikkasa, Aleksander, musiał w Olimpii wykazać się greckim pochodzeniem. [przypis tłumacza]
286. Portmos — port miasta Eretrii na Eubei. [przypis tłumacza]
287. Leukada — wyspa Morza Jońskiego na płd.-zach. od Ambrakii, skolonizowana przez Korynt, w wojnie peloponeskiej po jego stronie, wówczas w przymierzu z Atenami. [przypis tłumacza]
288. Etolowie — na pół grecka ludność zachodnio-środkowej Grecji, do politycznego znaczenia przyszła dopiero w III w. i utworzyła Związek Etolski przeciw Grekom złączonym w Związku Achajskim. [przypis tłumacza]
289. achajski — w czasach historycznych Achają nazywał się północny wierzchołek Peloponezu. U Homera, a także potem za rządów macedońskich, rzymskich i bizantyńskich Achajami nazywano większą część Greków. W dzisiejszej Grecji istnieje jeszcze okręg achajski. [przypis tłumacza]
290. Naupaktos — portowe miasto Etolii u wylotu Zatoki Korynckiej (Lepanto). [przypis tłumacza]
291. Echinos — miasto nad południową granicą Tesalii, na płn. wybrzeżu Zatoki Malijskiej. [przypis tłumacza]
292. Kardia — kolonia Miletu, w przymierzu z Filipem; Demostenes zalicza ją do attyckich posiadłości, gdyż leżała na terytorium attyckim i jeszcze Miltiades dla ochrony Kardii przed Trakami zamknął Chersonez od północy murem. [przypis tłumacza]
293. obieża (daw.) — pułapka, matnia (dosł.: sieć myśliwska). [przypis edytorski]
294. pardon (daw.) — wybaczenie, litość. [przypis edytorski]
295. Zelea — miasto w Troadzie [Troada to staroż. kraina w płn.-zach. Azji Mniejszej; przyp. WL]. [przypis tłumacza]
296. złoto medyjskie — Medami nazywano Persów po staroświecku, a także w poezji. [przypis tłumacza]
297. w prawach krwawych — prawa Drakona (VII w.) o przestępstwach gardłowych; później określenie „krwawy” łączono z ich srogością, ponieważ i kradzież karały na gardle. [przypis tłumacza]
298. w dawniejszych czasach (...) Ale nie dzisiaj — zbyt romantyczna tyrada w ustach mówcy, który za perskie pieniądze przygotowywał potem powstanie w Grecji i wpuścił do portu pirejskiego Harpalosa. [przypis tłumacza]
299. gadanie pocieszających państwo, że Filip nie jest jeszcze tak potężny, jak byli wtedy Lacedemończycy — i u Demostenesa czytamy takie pocieszenie. [przypis tłumacza]
300. taki postęp, jak w wojskowości — reforma wojskowa stała się konieczna z chwilą zamiany armii obywatelskiej na zaciężną; wpłynęła ona przede wszystkim na taktykę, a dokonał jej Ifikrates; dalszy postęp stanowi falanga macedońska oraz machiny oblężnicze, szczególnie Demetriusza Poliorkety. [przypis tłumacza]
301. wydali zdradą konnicę — przekupione dowództwo wydało ją w pełnym uzbrojeniu w ręce Filipa. [przypis tłumacza]
302. Parmenion — wódz Filipa, potem stracony wraz ze synem Filotasem na rozkaz Aleksandra Wielkiego. [przypis tłumacza]
303. konfederacja — w życiu politycznym Grecji takie tajne związki, zwane heteriami, odgrywały wielką rolę; zakazane prawem, szerzyły się, ilekroć krecia robota popłacała; w walkach o niepodległość Grecji nowożytnej spisek powstańczy rozwijał się w heteriach. [przypis tłumacza]
304. tysiąc razy lepsza śmierć niż pochlebianie Filipowi i wydanie mu na łup którego z waszych obrońców — Z wielu ustępów w mowach politycznych Demostenesa przegląda troska o bezpieczeństwo osobiste. W starożytności morderstwa polityczne były rzadsze, za to przewroty połączone z masowym traceniem członków stronnictwa przeciwnego zapełniają niechlubnie karty historii miast greckich. [przypis tłumacza]
305. Klejtarch — tyran Eretrii, największego po Chalkis miasta na Eubei. [przypis tłumacza]
306. Dopóki okręt trzyma się na wodzie... — sławne porównanie państwa do okrętu, wcześniej jeszcze znane z poety Alkajosa, potem z Horacego; zna je grecki retor z IV w. po Chr., Temistios; w naszej literaturze spotyka się je między innymi w drugim Kazaniu sejmowym Skargi i w Testamencie Słowackiego. [przypis tłumacza]
307. Rodos — należała do Pierwszego Związku Morskiego, jednakowoż w wojnie z sprzymierzeńcami wystąpiła przeciw Atenom, na własną szkodę, bo popadła w zależność od Persji, potem od Macedonii. Stolica Rodos założona dopiero w r. 408. [przypis tłumacza]
308. Chios — z powstaniem państwa attyckiego posiadłość ateńska, przoduje w II Związku, stronnictwo arystokratyczne przechyla ją ku Sparcie, Persom, Macedonii. [przypis tłumacza]
309. Prowadzimy wojnę nie z regularnym mocarstwem, ale z jednostką — poprzednio liczył to na korzyść Filipowi. [przypis tłumacza]
310. nie bez znaczenia były zeszłoroczne poselstwa — o tyle nie, że wywołały zażalenia; innego skutku nie miały i znaczenie było chyba czysto moralne. [przypis tłumacza]
311. Polyeuktos — polityk i mówca z obozu Demostenesa, współobwiniony z Demostenesem w procesie harpalijskim; Aleksander żądał jego wydania. [przypis tłumacza]
312. Hegezyp — polityk, mówca, stronnik, autor mowy o Halonessos. [przypis tłumacza]
313. skutkiem ich Filip zatrzymał się i nie wtargnął ani do Ambrakii, ani na Peloponez — Nie tyle skutkiem mowy posłów, ile alarmu w całej Grecji, wywołanego zamachem na Megarę, obsadzeniem dwu miast na Eubei: Eretrii i Oreos, gwałtem dokonanym na Tesalii i mieszaniem się w sprawy Epiru. Wobec tego Chalkis, stolica Eubei, zawarła przymierze z Atenami, następnie Korynt, Korkyra i Akarnania, do której Ateny wysłały korpus posiłkowy (on to zatrzymał Filipa w zamierzonym pochodzie na Ambrakię). Na wieść o przyobiecaniu Etolom Naupaktu Mesenia, Arkadia i Argos zwróciły się ku Atenom. [przypis tłumacza]
314. modły do wszystkich bogów i bogiń — Wyrażenie „wszystkich bogów i bogiń”, powtarzające się jeszcze w ustępie 141 tej samej mowy, jest stałą formułą sakralną. Oba ustępy, podobnie jak i ustęp 17 Trzeciej Filipiki stanowią klasyczne przykłady na wygłos rytmiczny w formie wiersza kretyckiego, tak nazwanego od zasadniczej jego miary, stopy kretyckiej, złożonej z dwu zgłosek o iloczasie podwójnym i zgłoski krótkiej w środku nich. Zauważył ten szczegół już Dionizjusz z Halikarnasu. Kwintylian twierdzi, że klauzule kretyckie wywołują nastrój poważny. Do prozy greckiej wprowadził je Trazymach, jeden z pierwszych mówców-sofistów. Proza literacka antyku była zawsze mniej lub więcej rytmiczna, tzn. będąc przeznaczona głównie do wygłaszania ustnego, a nie czytania, starała się działać w pierwszym rzędzie na ucho; stąd w wygłaszaniu zbliżała się do lekko śpiewnego recytatywu. Po rodzajach klauzul można nieraz odgadnąć autora i czas powstania pisma. [przypis tłumacza]
315. by nie przeciwnik przepisywał wam sposób słuchania mnie — Ajschines żądał w swej mowie, by Demostenes najpierw odpowiedział na zarzut, dlaczego żądał nagrody przed absolutorium, następnie uzasadnił publiczne obwołanie nagrody w teatrze, a dopiero na samym końcu przedstawił swe zasługi. Ajschines słusznie przewidywał, że Demostenes ostatni argument, jako najsilniejszy i dający sposobność do osobistych wycieczek i do grania na nastrojach ludu, wysunie na plan pierwszy; i tak też stało się. [przypis tłumacza]
316. Solon (ok. 640–ok. 560 p.n.e.) — ateński mąż stanu i poeta; wprowadzone przez niego reformy położyły fundamenty pod rozwój ustroju demokratycznego. [przypis edytorski]
317. jeżeli każdy sędzia będzie lękał się uchybić czci boskiej (...) chcę bogów wezwać na świadków i zanoszę w obliczu waszym modły do nich... — Zręcznie przesądza z góry o sprawiedliwości swej sprawy i apeluje do ludowej wiary w straszne skutki krzywoprzysięstwa. Podwójna modlitwa w wstępie wskazuje na doniosłość rozprawy. [przypis tłumacza]
318. jeżeli jego zarzuty pokrywają się z waszymi spostrzeżeniami (...) powstańcie do potępiającego wyroku na mnie — mówcy często dla efektu żądali natychmiastowego wyroku na siebie, jeżeli są winni; czynili to oczywiście w ustępach przemówienia raczej świadczących za nimi; z tych ustępów przeświadczenie o niewinności rozprzestrzeniało się na całą obronę. [przypis tłumacza]
319. żem (...) z lepszych, i nie pośledniejszy (...) od jakiegokolwiek przedstawiciela średniego stanu — daje poznać, że zalicza się do najlepszych sfer mieszczaństwa; w ogóle ton mowy O wieńcu nasuwa przekonanie, że ława przysięgłych musiała wtedy składać się z zamożniejszych mieszczan; po Cheronei jest to bardzo prawdopodobne. [przypis tłumacza]
320. toć są prawa na wszystko (...) dopiero wtedy zgadzałoby się oskarżenie z postępowaniem jego — słuszny zarzut; toteż Demostenes będzie powtarzał go niezmordowanie. Oskarżenie Ajschinesa zawiera w istocie potworne kłamstwa, wymyślone dla zaokrąglenia godnej miary; wytoczone z osobna, przeszłyby granicę nawet tego, na co pozwalały sądy ateńskie. [przypis tłumacza]
321. ale nigdzie nie rozprawia się ze mną otwarcie — maskowane procesy polityczne były stałą praktyką sądową w Atenach. [przypis tłumacza]
322. chce ograniczyć w prawach obywatelskich — w razie zasądzenia na grzywnę przechodzącą zdolność płatniczą skazanego stawał się skazany dłużnikiem państwowym i nie mógł wykonywać praw obywatela. [przypis tłumacza]
323. niesłuszność i brak jakiejkolwiek realnej podstawy w wszystkich zarzutach bez różnicy — wniosek za daleko idący. [przypis tłumacza]
324. wtedy jeszcze nie uczestniczyłem w życiu politycznym — wojna fokijska wybuchnęła w r. 355, a pierwszą mowę niesądową wygłosił Demostenes w r. 354. [przypis tłumacza]
325. pupilowie jej — stronnictwa oligarchiczne. [przypis tłumacza]
326. dziś nieszczęśliwi Tebanie — przed czterema laty Aleksander Wielki zburzył Teby, pozostawiając jeden dom Pindara nietknięty. [przypis tłumacza]
327. brzemię wojny — z Fokidą. [przypis tłumacza]
328. z obawy przed porozumieniem między oboma miastami — Ateny były w przymierzu z Fokidą, więc na porozumienie z Tebami nie zanosiło się. [przypis tłumacza]
329. W słusznym oburzeniu — właściwie przygnębieniu wobec splendid isolation [ang.: wspaniała izolacja, pierwotnie określenie polityki Wielkiej Brytanii pod koniec XIX w.; red. WL]. Być może, że Eubulos obsyłając Grecję po upadku Olintu, liczył właśnie na ten efekt w celu przyspieszenia pokoju. [przypis tłumacza]
330. nie przeze mnie, jak oczernia Ajschines — Ajschines z zdumiewającym spokojem sumienia zarzucił Demostenesowi autorstwo pokoju, który w rzeczywistości był dziełem Eubulosa, Fokiona, Filokratesa i Ajschinesa; z tonu całej mowy O wieńcu wynika, że Ateńczycy po klęsce najwięcej winili ów właśnie pokój, ponieważ związał im ręce wobec postępów Filipa w Grecji środkowej i pozwolił mu wypocząć w przyskoku. [przypis tłumacza]
331. preliminaria — wstępne rozmowy. [przypis edytorski]
332. pierwszy wniosek i wzmiankę o pokoju wypowiedział aktor Aristodemos — wedle Arystotelesa istotą sztuki dramatycznej jest rozbudzanie uczuć; stąd rola aktorów w polityce; tego samego Aristodema wysłano do Filipa, by obrazowaniem tragicznej niedoli jeńców skłonił go do zajęcia się ich losem. Ajschines był aktorem; aktorem był również siepak Antypatra, Archias, w którego szpony wpadli Demostenes i Hyperejdes. [przypis tłumacza]
333. Hagnus — gmina (dzielnica) ateńska. [przypis tłumacza]
334. twój wspólnik Ajschinesie, nie mój, choćbyś pękł, kłamco — Czytelnik zauważy silną różnicę tonu i kolorytu między demegoriami a mowami sądowymi. [przypis tłumacza]
335. Eurybatos — mało znana kreatura z Efezu, której przewrotność weszła w przysłowie. [przypis tłumacza]
336. Rada — Rada Państwa składała się z 500 (do Klejstenesa z 400) członków, po 50 z każdej fyli, losowanych spośród obywateli powyżej 30 lat; Wydział Rady, w sile 50 tzw. prytanów, urzędował bez przerwy, na zmiany, po 35–36 dni w ratuszu. Naczelnik miał klucze do archiwum i pieczęć państwową i był właściwie najwyższym urzędnikiem w państwie. [przypis tłumacza]
337. twierdze ośmieszone przed chwilą przez tego pana — Ajschines zarzucał Demostenesowi kłótliwe czepianie się drobnostek. [przypis tłumacza]
338. nie owładnął Tracją, a położywszy w ten sposób rękę na stosach pieniędzy — w Tracji znajdowały się kopalnie złota; może tym tłumaczą się małżeństwa generałów ateńskich z córkami królów trackich. [przypis tłumacza]
339. wotować (daw.) — głosować, wypowiadać się. [przypis edytorski]
340. dzierżawcy teatru — Teatr był instytucją państwową, ale przedsiębiorstwem prywatnym. W Grecji, a zwłaszcza w Rzymie, administracja państwowa zachowała wiele form właściwych stowarzyszeniom handlowym i szereg czynności niezbędnych dla państwa załatwiały prywatne kolegia. Przeciwny kierunek, zwany etatyzmem, jest do dziś dnia jeszcze plagą państw źle rządzących się. [przypis tłumacza]
341. Przyznaję (...) że z tego powodu popsuły się nasze stosunki — Ajschines wyszydzał nietowarzyskość Demostenesa, jaką sarkastyk naraził sobie kolegów drugiego poselstwa. [przypis tłumacza]
342. zamkniecie, jak pierwej przesmyk — w r. 352. [przypis tłumacza]
343. gdyby przemowa Ajschinesa trzymała się w ramach oskarżenia — drugi zasadniczy argument Demostenesa, równie słuszny; wszelako dygresje następują u Ajschinesa po właściwym oskarżeniu. [przypis tłumacza]
344. Że przejście Filipa przez Pyle nie powinno budzić paniki; siedźcie tylko spokojnie... — z tajemniczej klauzuli przy traktacie pokojowym, z sensacyjnych domyślników, rozsiewanych po wtargnięciu Filipa do Fokidy, z bajecznej krucjaty przeciw Amfizie wynika, że il Principe [wł.: Książę; tu jako odniesienie do tytułu traktatu Machiavellego o sprawowaniu władzy; red. WL] Filipa był azjatycki despota; Grekom przedstawiał się każdy barbarzyńca, w odniesieniu do wolnego człowieka, jako typowy mistyfikator. [przypis tłumacza]
345. jak wyraził się górnolotnie — był aktorem. [przypis tłumacza]
346. Ajschines wziął nagrodę w złocie, a państwo (...) ściągnęło na siebie nienawiść... — Ateńczyków, jako członków Amfiktionii, zaproszono do udziału w wyprawie karnej na Fokidę; zwiedzeni przez Ajschinesa, nie skorzystali, przez co i nic nie zyskali materialnie, i narazili się amfiktionom. Szlachetność więc była, jak często w polityce, mimowolna, a „obrona uciśnionych” gestem rezygnacji w braku lepszej możliwości. Demostenes zarzuca Ajschinesowi, że wykierował państwo na orędownika słusznej sprawy. [przypis tłumacza]
347. cieszę się, bo sprawca całego nieszczęścia żądał natychmiast mego wydania — ironicznie. [przypis tłumacza]
348. kontentować się — zadowalać się. [przypis edytorski]
349. Tryballowie — tracki szczep na obszarze dzisiejszej Serbii, później wysiedlony najściem Galatów. [przypis tłumacza]
350. frymarka a. frymark (daw.) — kupczenie; handel czymś, czym się nie powinno. [przypis edytorski]
351. nazywano ich przyjaciółmi i gośćmi Filipa — Ajschines nazywał tak siebie. [przypis tłumacza]
352. wylawszy na mnie zlewek swej niegodziwości — często praktykowaną w Grecji formą obrazy było wylewanie komuś na głowę naczynia nocnego. [przypis tłumacza]
353. Czy uważacie, Ateńczycy, Ajschinesa za najemnika Aleksandra czy za przyjaciela? Słyszysz, co mówią? — potężny efekt, jaki zaryzykować mógł tylko mistrz w panowaniu nad nastrojami tłumu. [przypis tłumacza]
354. Obecnie pragnę odpowiedzieć na właściwe oskarżenie... — iluzoryczne przejścia, gdy w rzeczywistości mówi ciągle o jednym; celem ich jest wywołanie wrażenia, jakoby mówca rozporządzał rzeczową i wyraziście rozczłonkowaną argumentacją. [przypis tłumacza]
355. Każdy z punktów oskarżenia przejdę po kolei, w ścisłym związku z układem mowy Ajschinesa — Czcigodni sędziowie przysięgli po kilkugodzinnym słuchaniu nie pamiętali oczywiście, o czym Ajschines mówił na początku. Wprawdzie Demostenes kazał równocześnie odczytać akt oskarżenia, ale nawiązuje z psychologiczną konsekwencją do jego zakończenia, w którym Ajschines zaskarża treść uchwały Ktezyfonta; a ta właśnie powoływała się na zasługi mówcy koło państwa. [przypis tłumacza]
356. zaród (daw.) — zalążek, zaczątek. [przypis edytorski]
357. Dolopowie — lud zamieszkujący góry między południowymi kończynami Epiru i Tesalii. [przypis tłumacza]
358. Alboż, Ajschinesie, należało państwu (...) patrzeć przez palce na wypadki przewidziane... — Przez skrót w słowa Ajschinesa wmieszcza równocześnie ich krytykę. Dionizjusz z Halikarnasu zauważył u Demostenesa dążenie do zwięzłości. Kondensowany styl przypomina Tukidydesa; stłaczanie imion, tj. form rzeczownych, nadawało stylowi, wedle starożytnych nauczycieli wymowy, cechę wzniosłości i takie stłaczanie imion zarzuca Ajschines Demostenesowi. [przypis tłumacza]
359. Z przyjemnością dowiedziałbym się — ogromnie częsty zwrot w języku greckim. [przypis tłumacza]
360. w walce o panowanie dał sobie wybić oko, złamać obojczyk, okaleczyć rękę, nogę — historyczne; Aleksander Wielki odziedziczył po ojcu tę samą zapalczywość; Plutarch wylicza 10 ran Aleksandra Wielkiego. [przypis tłumacza]
361. Pella — Filip uczynił Pellę stolicą Macedonii w miejsce Ajgaj. [przypis tłumacza]
362. Halonessos — wysepka na południe od Lemnos. [przypis tłumacza]
363. Peparetos — druga w łańcuchu wysp naprzeciw Półwyspu Magnezyjskiego. [przypis tłumacza]
364. odnośne wnioski stawiali Eubulos, Aristofon i Diopejtes — Jakieś nieporozumienie. Najmniej jest prawdopodobne, by Eubulos wywoływał przesilenia polityczne z tak błahych powodów; działalność Aristofona z Azenii kończy się jeszcze za trwania pierwszej wojny z Filipem; Diopejtes, zapewne mówca wymieniony u Hyperejdesa, nie generał. Być może, że Demostenes, mówiąc o zdarzeniach związanych z zakończeniem pierwszej wojny, zręcznie wymienia jako zarzewie całej dyskusji z Filipem polityczne protesty... z samego początku wojny. Nawet wielbiciele Demostenesa nie chwalą tego dowcipu. [przypis tłumacza]
365. do drugich [miast] sprowadza na powrót wygnane stronnictwa — oligarchiczne; dzisiaj do zmiany orientacji w polityce zagranicznej wystarcza dymisja jednego ministra. [przypis tłumacza]
366. stać się drugą Myzją — przysłowie; historyczna podstawa jego nie jest znana. Myzowie, lud Azji Mniejszej, uchodzili za gawiedź. [przypis tłumacza]
367. Filip zerwał pokój przez zajęcie statków — w 340 p.n.e. Filip zagarnął 180 statków ateńskich, które transportowały zboże znad M. Czarnego i przybiły do brzegu w małym porcie Hieron niedaleko Bosforu, oczekując na eskortę. Statki rozebrał, wykorzystując drewno do budowy maszyn oblężniczych przeciwko Bizancjum, zaś zajęty ładunek sprzedał za 700 talentów, opłacając 6-miesięczny żołd swojej armii. Następnie wysłał do Aten list, w którym utrzymywał, że zajęte statki zaopatrywały jego wrogów. [przypis edytorski]
368. wniosłem o wysłanie poselstwa na Peloponez — w r. 344. [przypis tłumacza]
369. pchnąłem z alarmem na Eubeję — bezskuteczne, jak i poselstwo na Peloponez. [przypis tłumacza]
370. wniosłem (...) o wysłanie wyprawy do Oreos i do Eretrii — w r. 341. [przypis tłumacza]
371. U ciebie, Ajschinesie, stały na kwaterze przybyłe tu poselstwa ... — Ajschines był ich proksenosem, tzn. charge d’affaires: w starożytności był nim obywatel państwa, u którego zabiegało o coś państwo przezeń reprezentowane. Taki charge d’affaires mógł wskórać coś jedynie osobistymi wpływami, bo nie miał żadnej władzy; za te uprzejmości i pośrednictwo korzystał z pewnych zaszczytów i przywilejów w reprezentowanym państwie. [przypis tłumacza]
372. chyba że cię dzisiaj napiętnują i tak zamkną ci usta — kto nie uzyskał głosów, tracił, nie mówiąc o grzywnie, prawo występowania powtórnie ze skargą tego rodzaju; ponieważ tu szło o skargę o nieprawność wniosku, a ta stanowiła ważny oręż polityczny, więc mąż stanu dotknięty taką karą stawał się w „republice os” politycznym trupem. [przypis tłumacza]
373. Aristonik wniósł dekret (...) już drugie takie obwołanie przypada mi w udziale — drugi był właściwie dekret Demomelesa i Hyperejdesa, lecz z powodu żałoby narodowej i zmienionych stosunków po klęsce cheronejskiej nie doczekał się wykonania. [przypis tłumacza]
374. o jakiej hańbie, jaką by państwo ściągnęło na siebie z powodu tej uchwały (...) jakie Ajschines zapowiada — Ajschines mówił także o politycznych następstwach. [przypis tłumacza]
375. dziękczynne za nie nabożeństwa i procesje — obchody i pochody osładzały Ateńczykom gorycz położenia. [przypis tłumacza]
376. choćby niektórzy z tych panów mieli pęknąć — „pękanie z zazdrości” jest zdrowym zwrotem ludowym, który folklor aleksandrynizmu przekazał potem neoterykom rzymskim epoki augustowskiej. [przypis tłumacza]
377. wzywał zrazu swoich sprzymierzeńców Bizantyjczyków... — po odpadnięciu od Aten, co przyczyniło się do nieszczęsnej dla hegemonii ateńskiej wojny z sprzymierzeńcami. [przypis tłumacza]
378. oddawał się bez wyrachowania sprawie publicznej — przy niepewnych stosunkach w radykalnych republikach i zapalnej atmosferze przewrotowej przyjął się brzydki zwyczaj rezerwowania sobie furtki; tak już postępował Temistokles wobec Persów. [przypis tłumacza]
379. dobrobyt większy, niż mamy dziś za pokoju — utrata Gibraltaru attyckiego w pokoju po Cheronei złamała gospodarczą samodzielność Aten. [przypis tłumacza]
380. niech dzielą z wami łaskę bogów, wymodloną w waszych rzetelnych pragnieniach... — Pochód Aleksandra Wielkiego w głąb Azji rozkołysał na nowo nadzieje patriotów. Nastrój był wprost rewolucyjny. Dlatego Ajschines po przegranej uszedł z Aten. [przypis tłumacza]
381. ocalenie Chersonezu i Bizancjum (...) i odznaczenie za to naszego państwa — mowa o honorowych dekretach Chersonezyjczyków i Bizantyjczyków dla Aten; w tłumaczeniu opuszczono we wszystkich mowach teksty aktów, częścią dla skrócenia, częścią dlatego, że albo nic z nich nie zachowało się, prócz nagłówka, albo że zachowane są po przeważnej części falsyfikatami. [przypis tłumacza]
382. nie pamiętaliście im krzywd ani nie opuściliście krzywdzonych — główną sprężyną polityki były i są interesy, wywieszką — ideały. [przypis tłumacza]
383. Tak jednostka, jak i państwo powinny z najpiękniejszych przykładów przeszłości czerpać uzdolnienie do dalszej działalności — podobne zdanie musiał Demostenes słyszeć nieraz chłopięciem w szkole na wykładzie historii. [przypis tłumacza]
384. starostowie [tu: harmostowie] — specjalni urzędnicy spartańscy, wysyłani do podbitych obszarów. [przypis tłumacza]
385. Tanagra — miasto beockie na północnej granicy Attyki, sławne dziś z odgrzebanych tam figurynek. [przypis tłumacza]
386. Egina — wyspa w Zatoce Sarońskiej; w walce o byt z Atenami, które usiłowały ją wynarodowić kolonizacją, łączyła się z wszystkimi wrogami Aten. [przypis tłumacza]
387. Keos — wyspa naprzeciw Attyki, opanowana w zupełności przez Ateny. [przypis tłumacza]
388. niedługo później do Koryntu — wojna beocko-koryncka przeciw Sparcie w r. 395–394. [przypis tłumacza]
389. wojna dekelejska — wojnę peloponeską dzielimy na: 1) wojnę archidamejską 431–417, tak nazwaną od króla i wodza Spartan, Archidamosa; 2) wyprawę sycylijską 415–413; 3) wojnę dekelejską 413–404, od Dekelei, gminy attyckiej, obsadzonej przez Spartan, skąd pustoszyli Attykę. Demostenes od ostatniej fazy nazywa całą wojnę. Szczególnie Korynt okazał się w niej zażartym wrogiem Aten. [przypis tłumacza]
390. Kresem życia wszystkich ludzi jest śmierć, choćby ktoś zamknął się i przechowywał w pokoiku — słynna sentencja. [przypis tłumacza]
391. Nie zrobiliście tego z obawy przed ówczesną potęgą Teb — Ależ tak! Idealizowanie historii rozpoczął Isokrates. [przypis tłumacza]
392. nie pozwoliliście Tebanom przywłaszczyć sobie Eubei — w r. 367 generał Tymoteusz oczyścił wyspę z najazdu tebańskiego. W tym samym roku padł Amfipol. [przypis tłumacza]
393. krzywdy wyrządzone przez Temisona i Teodora w sprawie Oropu — wspomniany proces Kalistrata i Chabriasa; Teodor i Temison, tyrani Eretrii i zausznicy Teb, ułatwili im zajęcie Oropos. [przypis tłumacza]
394. bez jakichkolwiek strącań z zastawu tytułem starych krzywd — za cenę zrzeczenia się przez Ateny praw do Eubei, silnie zattycyzowanej, przystępuje potem ta wyspa do Związku Morskiego. [przypis tłumacza]
395. pozwolił ją utrącić drogą zaprzysiężonych podań o odroczenie — po przejściu uchwały mógł ktokolwiek zażądać pod przysięgą odroczenia terminu jej ważności, dopóki nie wniesie skargi o nieprawność wniosku. [przypis tłumacza]
396. nie szukał schronienia w świątyni — błagający opieki poza ochroną prawną uciekali się przed ołtarze; wymierzanie sprawiedliwości na błagającym opieki, jak długo znajdował się w świątyni lub trzymał się ołtarza — a niepodobna było usunąć go przemocą — uchodziło za ciężkie wykroczenie przeciw religii. [przypis tłumacza]
397. pozostaje mi powiedzieć... — w rzeczywistości po krótkim wywodzie o prawności dekretu i jego ogłoszenia poświęci Demostenes znacznie więcej niż drugie tyle przemówienia przeglądowi swojej działalności politycznej. [przypis tłumacza]
398. pomijam najwybitniejsze ustępy z księgi mojej działalności — przesada krasomówcza. [przypis tłumacza]
399. za ofiarę z osobistego majątku na rzecz ludu, za deklarację, nie jestem odpowiedzialny — Jeżeli Demostenes w charakterze urzędnika złożył ofiarę na rzecz państwa, nie wygasa przez to odpowiedzialność za urząd. Demostenes miesza dwa pojęcia odpowiedzialności: za urząd i za ofiarę. Przy retorycznym charakterze przemówień sądowych w starożytności były takie przesunięcia możliwe. [przypis tłumacza]
400. archonci — Urzędy archontów powstawały przez stopniowe ograniczanie władzy królewskiej. Pierwotnie wybierani przez Radę na Areopagu, potem przez wybory pośrednie z dwu najzamożniejszych klas, w końcu i z zagrodników [tj. ubogich gospodarzy wiejskich], byli archonci w ustroju republikańskim władzą dosyć mało z nim harmonizującą. Republika ateńska miała właściwie dwóch prezydentów współcześnie [tu: równocześnie]: rocznego, w osobie archonta, i dziennego, w osobie naczelnika Wydziału Rady państwa. [przypis tłumacza]
401. Nausikles — zamknął przesmyk termopilski przed Filipem w r. 352, stronnik Demostenesa. [przypis tłumacza]
402. Diotimos — zamożny patriota; Aleksander Wielki żądał wydania go. Z przytoczenia wynika, że wszyscy ofiarodawcy otrzymali wieńce przed absolutorium. Może więc Demostenes powołać się na tradycję, ale formalnie nie ma słuszności, dlatego też kwestię prawną zostawia na uboczu. Tradycja była szkodliwa i mogła prowadzić do honorowania defraudantów, którzy by odsetek sum sprzeniewierzonych ofiarowali państwu. [przypis tłumacza]
403. wieńczący powodują się jedynie własnym interesem — retoryka uczyła przedstawiać własną korzyść jako bene [wł.: dobro] drugiego, któremu to się perswaduje. [przypis tłumacza]
404. uczysz, co stanowi demokratę, jak gdybyś oddał przedsiębiorcy do wykonania figurę wedle własnego pomysłu... — zamawiający figurę u kamieniarza umawiał się o szczegóły wykonania; Ajschines tak rozprawia, jak powinien wyglądać demokrata, jak gdyby go sobie zamówił. [przypis tłumacza]
405. Uważaj, by pod płaszczykiem osobistej nieprzychylności nie krył się wróg państwa — patriotyczny koloryt oskarżenia Ajschinesa dowodzi, że chwila była najmniej dobrana na polityczny porachunek między oboma stronnictwami; Ajschines wybrał ją zmuszony chyba ustawą, oznaczającą ostatni termin na wytoczenie skargi. [przypis tłumacza]
406. zbożny (daw.) — pobożny, uczciwy, szlachetny. [przypis edytorski]
407. dać kilka najważniejszych objaśnień o nim... — następuje niezrównane porównanie, w tonie parodii, żywotów obu rywali... na 400 lat przed Żywotami równoległymi Plutarcha. [przypis tłumacza]
408. Nicuje mój styl — Ajschines zarzucał mu wybujałe przenośnie. [przypis tłumacza]
409. Ajakos, Radamantys, Minos — trzej królowie zaszczyceni w nagrodę za sprawiedliwe rządy godnością sędziów w podziemiu. [przypis tłumacza]
410. Nie ma obawy, aby nie było czego mówić (...) przeciwnie, jestem w kłopocie, od czego mam zacząć — stały zwrot retoryczny, którym mówca podkreśla obfitość materii; datuje się od Pindara. [przypis tłumacza]
411. dyby — drewniane pęta w postaci desek lub kłód z otworami umożliwiającymi zamknięcie rąk lub nóg. [przypis edytorski]
412. z kłodą u szyi — dla utrudnienia ucieczki; zapewne kara wyjątkowa i chwilowa. [przypis tłumacza]
413. taką cacaną figurę — aluzja do okazałej postawy Ajschinesa. [przypis tłumacza]
414. fletnista z galery — najniższa kategoria grajków: niewolnicy lub najmici poruszali wiosłami do taktu prymitywnej melodii, co regulowało i mechanizowało poruszenia wioseł; inaczej wiosła mogłyby przez zderzenie ulec strzaskaniu. Grecy byli świadomi związku między rytmem a pracą. [przypis tłumacza]
415. Frearoi (Studzienki) — gmina (dzielnica) Aten. [przypis tłumacza]
416. Pominę to — retoryczne „pominięcie”. [przypis tłumacza]
417. z trutniów wyklętych publicznym wyrokiem — przed rozpoczęciem zgromadzenia woźny rzucał imieniem państwa uroczystą klątwę na oszukańczych doradców i zdrajców. [przypis tłumacza]
418. nieledwo wczoraj został [...] obywatelem — zarzut cudzoziemskiego pochodzenia był stereotypowy w Atenach, dumnych ze swej „autochtonii” i skąpych w udzielaniu obywatelstwa. W ogóle w kalumniowaniu starożytni nie krępowali się zupełnie i mieli stały swój słownik, dlatego trzeba być ostrożnym. [przypis tłumacza]
419. wymazanego z list obywatelstwa — zarządzano od czasu do czasu rewizję list obywatelskich, zwłaszcza gdy potrzebowano pieniędzy, gdyż fałszywie wpisanych sprzedawano w niewolę. Obywatelstwo Aten uchodziło za wielki zaszczyt i stąd nieporządki w listach. [przypis tłumacza]
420. Areopag — rada starszych w staroż. Atenach, złożona z byłych archontów, po reformach Solona zajmowała się sądzeniem zabójstw, spraw religijnych oraz przestępstw przeciwko państwu; jej siedzibą było położone w pobliżu Akropolu wzgórze Aresa (stąd nazwa). [przypis edytorski]
421. w sprawie świątyni delijskiej — szło o zarząd świątyni, który Ateńczycy wzięli w swe ręce, zakładając Pierwszy Związek Morski. Kasa związkowa mieściła się wtedy w tej świątyni. [przypis tłumacza]
422. uroczystym głosowaniem od ołtarza — w ważniejszych wypadkach głosowano biorąc głos z ołtarza. [przypis tłumacza]
423. tego kawalera — Ajschines przywiązywał wiele wagi do powierzchowności i utrzymywał miłostki. [przypis tłumacza]
424. powstawszy, odparłem atak — w r. 343; przed rokiem przy podobnej sposobności wygłosił Drugą Filipikę. [przypis tłumacza]
425. Chersonez padł ofiarą spustoszeń — w przemarszu. [przypis tłumacza]
426. w czasie odmierzonym na moją mowę — adwokat miał odmierzony czas na przemówienie wedle klepsydry wodnej. [przypis tłumacza]
427. Lokrowie Amfizejscy — Lokrowie zamieszkiwali północno-wschodnią część Grecji środkowej (Lokris Epiknemidia i Lokris Opuntia), południowo-środkową połać tamże (Lokris Ozolis) oraz południową Italię (Lokroi Epizefyrioi). Amfissa leżała na pograniczu między Lokrydą Ozolską a Fokidą. [przypis tłumacza]
428. Apollina Pytyjskiego — w Delfach. [przypis tłumacza]
429. Proszę w waszym obliczu, Ateńczycy, wszystkich bogów i boginie... — podobnie jak poeta epiczny, zaznacza mówca inwokacją, że zaczyna nowy a ważny ustęp. [przypis tłumacza]
430. piraci dawali mu się (...) we znaki — głównie na Halonessos. [przypis tłumacza]
431. wszystkimi dowódcami, jakichkolwiek wysyłaliście (nie wchodzę w to) — Demostenes jako romantyk, zapatrzony w Salaminę, Maraton i Plateje, nie znosił kondotierstwa, jakie z natury wiąże się z ustrojem mieszczańskim (trzeba nie zapominać, że wojna w starożytności trwała ciągle). [przypis tłumacza]
432. ze względu na środki — flota. [przypis tłumacza]
433. pylagor — delegat państwa zasiadający w Radzie Amfiktionii Pylajsko-Delfickiej; od nazwy jesiennego miejsca spotkań Rady: Pyle (Termopile). [przypis edytorski]
434. Kirra — miasto w południowej Fokidzie. Za poradą wyroczni, a na wniosek Solona, mieli amfiktionowie niegdyś wytoczyć Kirrajczykom świętą wojnę, a po zburzeniu ich miasta ogłosić grunt świętym i nieuprawialnym ugorem. Tymczasem obecnie rolę użytkowali Amfizejczycy. Rzekomo z zemsty za wytoczenie przez Amfizejczyków skargi Ateńczykom przed amfiktionami poruszył Ajschines teraz tę sprawę i spowodował krucjatę przeciw Amfizie, pod wodzą Filipa. [przypis tłumacza]
435. Kottyfos — legat Tesalów i naczelnik Amfiktionii. [przypis tłumacza]
436. Aristofon — należał do umiarkowanej demokracji i zbliżał się do kierunku Kalistrata; miał 75 procesów o nieprawność wniosku. [przypis tłumacza]
437. zresztą (daw.) — co do reszty, poza tym. [przypis edytorski]
438. i życzliwych państwu, i bogatych... — Demostenes z subtelną ironią oddziela patriotów od kapitalistów; jedno z drugim łączyli Nausikles, Diotimos, Charidemos, Neoptolem. [przypis tłumacza]
439. Ja okazałem się mężem dnia owego — słowa usprawiedliwionej i szlachetnej dumy. [przypis tłumacza]
440. nie opuściłem w niebezpieczeństwie placówki życzliwości — Demostenes używa często wyrazu życzliwość w znaczeniu: patriotyzm. [przypis tłumacza]
441. I żebym tylko przemówił, a nie postawił wniosku, żebym tylko wniosek postawił, a nie przyjął udziału w poselstwie, żebym tylko przyjął udział w poselstwie, a nie udało mi się nakłonić Teban! — głośne zdanie, cytowane w wszystkich starożytnych podręcznikach wymowy; figura retoryczna w nim zastosowana nazywa się drabina (klimaks), a wynalazł ją Demostenes. [przypis tłumacza]
442. Battalos — nie wiadomo, czy Battalos znaczy jąkała, czy żmija, czy, co najprawdopodobniejsze: rozpustnik. [przypis tłumacza]
443. Kresfont — Heraklida, władca Mesenii, bohater tragedii Eurypidesa tegoż imienia. [przypis tłumacza]
444. Kreon — król Teb, odgrywał rolę w tragedii Labdakidów; mit tebański opracowali wszyscy trzej wielcy tragicy. [przypis tłumacza]
445. Ojnomaos — Sofokles, Eurypides, Antyfanes, Eubulos i rzymski poeta archaiczny Akcjusz napisali tragedie pod tym imieniem; Hippodameja, córka Ojnomaosa, króla Pisy w Elidzie, poślubiła Pelopsa, protoplastę Spartan, władców Peloponezu, tj. wyspy Pelopsa. Zawody z Ojnomaosem, które poprzedziły zaręczyny, miały wedle jednej wersji dać początek igrzyskom olimpijskim. [przypis tłumacza]
446. Kollitos — przedmieście Aten, gdzie święcono Wiejskie Dionizje. [przypis tłumacza]
447. Pajaniejczyk — urodzony w gminie (dzielnicy) Aten Pajanii. [przypis tłumacza]
448. Kotokida — urodzony w gminie (dzielnicy) Aten Kotokidai; końcówka częsta w nazwiskach arystokratycznych. [przypis tłumacza]
449. poza szrankami — dzisiejsza galeria [miejsce obrad trybunału było otoczone barierką, za którą stała publiczność; red. WL]. [przypis tłumacza]
450. pochop (daw.) — zapał; pobudka do działania, impuls. [przypis edytorski]
451. pauzy polityczne — Ajschines zarzucał Demostenesowi, że po klęsce utorował sobie dostęp do Aleksandra Wielkiego i jego matki i odtąd zwinął czerwoną chorągiewkę. [przypis tłumacza]
452. ukamienowali zaś Kyrsilosa — Demostenes dla spotęgowania wrażenia przenosi projekt Kyrsilosa przed bitwę, gdy wedle notatki u Herodota nastąpił on z natchnienia Mardoniosa po przegranej Persów. [przypis tłumacza]
453. bitwa pod Maratonem (490 p.n.e.) — najważniejsza bitwa pierwszej inwazji perskiej na Grecję; wojska ateńskie pod dowództwem Miltiadesa pokonały w niej armię perską, która wylądowała w Attyce, 40 km od Aten. [przypis edytorski]
454. bitwa u przylądka Artemizjon (480 p.n.e.) — seria trzydniowych starć morskich stoczonych pomiędzy flotą sprzymierzonych państw greckich a znacznie liczebniejszą inwazyjną flotą perską w pobliżu przylądka Artemizjon, na płn. krańcu wyspy Eubei; bitwa nie została rozstrzygnięta, flota grecka na wieść o przegranej pod Termopilami wycofała się; starcie było ważne dla Greków, którzy nabrali pewności, że mogą się skutecznie przeciwstawić przeciwnikowi na morzu, ponadto flota perska została osłabiona w walce i wskutek sztormu, co ułatwiło późniejsze zwycięstwo pod Salaminą. [przypis edytorski]
455. przysięgam na dziadów naszych, maratońskich obrońców, na zastępy bojowe pod Platejami, na zwycięzców pod Salaminą, Artemizjum, na prochy dzielnych rycerzy w narodowych mogiłach — słynna i wielokrotnie później cytowana przysięga. Demostenes stawia Cheroneję, jako zwycięstwo idei, na równi z najsławniejszymi zwycięstwami oręża; Kwintylian widział w tym dowód, że Demostenes był uczniem Platona. Także w mowie O okręgach podatkowych wspomina mówca Salaminę i Maraton, chociaż zastrzega się, że praktyczną radę stawia ponad pochwałę przodków. [przypis tłumacza]
456. Tobie było mówić, przeklęty molu kancelaryjny, o dawnych zwycięstwach? — Ajschines porównywał szyderczo Demostenesa z Temistoklesem, Miltiadesem i Arystydesem. [przypis tłumacza]
457. codzienne procesy handlowe rozsądzajcie na podstawie odnośnych praw i stanu rzeczy, procesy polityczne mierzcie wedle ambicji przodków — teraz Demostenes zwraca uwagę na polityczne następstwa wyroku; proces nie jest kwestią prawną, ale starciem się dwu ideologii. [przypis tłumacza]
458. razem z laską sędziowską i kuponem — przy wejściu otrzymywał sędzia kupon; za okazaniem go wypłacano w kasie państwowej honorarium sędziowskie; wynosiło ono w tych czasach około 96 centymów dziennie [dieta sędziowska wprowadzona przez Peryklesa wynosiła dwa obole, później podniesiono ją do trzech oboli; red. WL]. [przypis tłumacza]
459. za to jestem jedynym winowajcą odpowiedzialnym za porażki wojskowe i błędy strategiczne — tak dumny lud ateński tłumaczył sobie klęskę cheronejską. [przypis tłumacza]
460. Kalistrat — polityk starszy od Demostenesa, odznaczył się szczególnie w procesie oropijskim; zresztą niepopularny z powodu sympatii dla Sparty; wygnany, wrócił na własną rękę do Aten i zginął z wyroku sądu. [przypis tłumacza]
461. Trazybul — nieidentyczny ze sławnym wskrzesicielem demokracji po obaleniu 30 tyranów. [przypis tłumacza]
462. Za to należał mi się wieniec — drugi. [przypis tłumacza]
463. Diondas — nieattyckie imię. [przypis tłumacza]
464. byłoby naturalniej (...) zaskarżyć wtenczas — na dwa lata przed Cheroneją nie miałby Ajschines najmniejszych widoków wobec wszechwładnych wtenczas rządów stronnictwa akcji. [przypis tłumacza]
465. Demomeles — krewniak mówcy; w czasie procesu z opiekunami wniósł Demostenes przeciw niemu skargę o pobicie do Rady na Areopagu. [przypis tłumacza]
466. jak podpisujecie wyrównania kasowe... — Ajschines żądał matematycznej rzeczowości w ocenie zaskarżonych faktów, przewidując szkodliwy dla siebie wpływ popularności, jaką cieszył się niezłomny patriota. [przypis tłumacza]
467. z natury każda nieuczciwa sprawka kuleje w oczywisty sposób na każdym kroku — wielokrotnie wyrażająca się u Demostenesa wiara w wyższy porządek moralny, który dochodzi każdej nieprawości, buduje się na morale tragedii, rodzimego płodu umysłowości ateńskiej. [przypis tłumacza]
468. w polityce nie ma cyfr jednoznacznych — bardzo głębokie zdanie w ustach siwiejącego dyplomaty i polityka. [przypis tłumacza]
469. W miejsce łupiestw korsarskich z Eubei, pokój od morza... — Demostenes skłonił rodaków do zrzeczenia się władzy nad Eubeą, która skupiła się w związek pod Chalkis i tak przystąpiła do koalicji. [przypis tłumacza]
470. inni skosztowali okrucieństwa Filipa — ta mało szlachetna przechwałka Demostenesa musiała zaboleć Plutarcha. [przypis tłumacza]
471. inaczej wyglądałaby Grecja, gdybym użył tego wyrażenia, nie tamtego, albo tak machnął ręką, nie owak? — ironia pogańskiego mówcy z IV w. przed Chr. podobała się królowi teologów zachodnich z IV w. po Chr.: św. Augustyn cytuje ten ustęp w polemice z Kreskoniuszem. [przypis tłumacza]
472. Rządził absolutnie podwładnymi, rzecz największej wagi w wojnie — gdzie indziej widział Demostenes w absolutyzmie Filipa piętę Achillesową jego rozmachu wojennego. [przypis tłumacza]
473. przymierze Eubei, Achai, Koryntu, Teb, Megary, Leukady i Korkyry, co dało w sumie piętnaście tysięcy najemnika, dwa tysiące konnicy, bez kontyngentu obywatelskiego — Na konferencji w Atenach w r. 342 Ateny, Eubea, Megara, Akarnania i Peloponez wystawiły razem 4000 pospolitego ruszenia! Prawda, że w bitwie pod Cheroneją samych Ateńczyków poległo tysiąc, dwa razy tyle dostało się do niewoli. Filip miał 32 000 wojska, w tym 2000 konnicy. Przed wojną lamijską Ateńczycy zaprowadzili obowiązek służby wojskowej do 40 lat, zyskując w ten sposób 5000 piechoty, 500 konnicy, oprócz 2000 najemników; w rzeczywistości jednak walczyli w wojnie lamijskiej niemal wyłącznie najemnicy. [przypis tłumacza]
474. Mamy prawować się, Ajschinesie, z Tebanami — Ajschinesowi nie podobało się, że przymierze z Tebami okupił Demostenes znacznymi ustępstwami: Teby otrzymały dowództwo na lądzie, 2/3 kosztów wojny miały ponosić Ateny. [przypis tłumacza]
475. wioskowy Ojnomaos — tj. trzeciorzędny aktor ról tragicznych z przedmieścia. [przypis tłumacza]
476. prawić (daw.) — mówić, opowiadać. [przypis edytorski]
477. przedstawię pobudki wyszłe od was — wywody Demostenesa usiłują stwierdzić istnienie praeiudicatum [łac.: wstępny wyrok, rzecz z góry osądzona; red. WL]. [przypis tłumacza]
478. po bitwie — pod Cheroneją. [przypis edytorski]
479. zdaje mi się rzeczą nierozumną, jeżeli człowiek człowiekowi zarzuca fatalność — starożytni byli bardzo zabobonni; Demostenes przez jakiś czas po klęsce nie kładł swego podpisu pod własnymi wnioskami, ale wyręczał go przyjaciel polityczny. [przypis tłumacza]
480. nie wie, czy szczęście wytrwa do wieczora — przysłowie, znane z Satyr Warrona, brzmi: „Nie wiesz, co późny wieczór wiezie”. [przypis tłumacza]
481. w wyroczniach Zeusa Dodonajskiego — w świątyni Zeusa w Dodonie, mieście Epiru, zasięgano wyroczni, wypisując zapytania na blaszkach; w czasach naiwniejszych odczytywano wolę bożą z szumu dębu, królewskiego drzewa poświęconego królowi bogów; Ateńczycy przestali wierzyć wyroczni delfickiej, gdyż stała ona pod wrogim Atenom wpływem Amfiktionii. [przypis tłumacza]
482. Postanowiłeś, Ajschinesie (...) badać moje przeznaczenie? Porównajże je ze swoim... — drugie, a równie znakomite, porównanie żywotów. [przypis tłumacza]
483. zamawiała czary — pokątne kabalarki, znachorki, guślarki i stręczycielki poruszały się bardzo skrzętnie na tylnym tle posągowego, tak jak go znamy z podniosłej literatury, antyku. Komedia, mim, elegia i satyra odsłaniają spod literatury życie; nie było ono ani lepsze, ani mądrzejsze od dzisiejszego. [przypis tłumacza]
484. czytałeś z książki — formułki rytualne; te same czynności przy boku matki-znachorki spełniał w dzieciństwie Epikur; stąd jego nienawiść do religii-zabobonu. [przypis tłumacza]
485. ubierałeś klientów w jelenie skóry — szczegóły obrzędu mistycznego; skóry zwierzęce grają sporą rolę w wszystkich kultach natury. [przypis tłumacza]
486. kropiłeś — wodą święconą. [przypis tłumacza]
487. zawodzić — okrzyk orgiastyczny. [przypis tłumacza]
488. owóż (daw.) — otóż; tak więc. [przypis edytorski]
489. arenda (daw.) — dzierżawa, najem. [przypis edytorski]
490. prowadziliście z widzami nieubłaganą wojnę — sceny z prowincjonalnych teatrów: poczciwa publiczność małomiasteczkowa w pogoni za morałem sztuki linczuje morderców i czarne charaktery, pieje z uniesienia nad triumfem cnoty, żyje razem ze sceną, a nierzadko i działa. Aktor-tyran musi tylnymi drzwiami uchodzić przed wezbraniem iluzji scenicznej. Na scenie życia „ludu gniew” bywał nie mniej patetyczny. [przypis tłumacza]
491. Na jaką karę (...) zasługuje taki hultaj, któremu śmierć tysiąca rodaków dodała otuchy? — Demostenes powiedział gdzie indziej, że między politykiem a społeczeństwem musi istnieć pewna harmonia nastrojów. [przypis tłumacza]
492. Porównaj nasze żywoty, Ajschinesie... — ustęp klasyczny. [przypis tłumacza]
493. rzuciłem zmarłych schron i ciemności bramy... — wyimki z ról tragicznych Ajschinesa, nieprzypadkowo najbardziej fatalne. [przypis tłumacza]
494. milczę i nie powiem ani słowa (...) Niczego takiego nie zrobię... — retoryczne pomijanie. [przypis tłumacza]
495. sama natura ustanowiła taką wytyczną przez niepisane zwyczaje i usposobienie ludzkie — nowożytny polityk nie miałby prawa do takiej filantropii. [przypis tłumacza]
496. Wiem także dobrze, że moją wymowę — zdanie urwane (mówca, pisząc, naśladuje żywe słowo) należy nawiązać do początku zdania następnego, gdzie „wymowę” zastępuje skromnie „doświadczenie”. [przypis tłumacza]
497. warować coś (daw.) — zapewniać, zabezpieczać. [przypis edytorski]
498. dla popisu wymową i dla próby głosu — aluzje do aktorskiego zawodu. [przypis tłumacza]
499. służka (daw.) — zdr. od sługa; stosowane bez względu na płeć osoby. [przypis edytorski]
500. Czyż nie ty udałeś się zaraz po bitwie w poselstwie do Filipa (...) chociaż zawsze przedtem odmawiałeś tej przysługi — Ajschines udawał chorobę przed zburzeniem Fokidy, by nie posłować do Macedonii; po zburzeniu wziął udział w bankiecie zwycięzcy, co uczynił i potem, po klęsce cheronejskiej. [przypis tłumacza]
501. Hegemon — mówca ze stronnictwa macedonofilskiego, stracony razem z Fokionem; podobnie Pytokles. [przypis tłumacza]
502. napis wyryty na podstawie uchwały państwowej — natchnienie „z woli ludu” nie zawsze dopisuje. Napisy takie, układane przez poetów państwowo upoważnionych, są często nieudolne w formie i banalne w treści. Epigram kończy się często sentencją. [przypis tłumacza]
503. rozłóg — tu: rozległy obszar. [przypis edytorski]
504. Bogu jednemu we wszystkim wiedzie się bez obrazy — po 800 latach spotykamy się znowu z tą sentencją u greckiego sofisty. [przypis tłumacza]
505. podniesionym głosem i modulując w gardle oskarżał mnie rozpromieniony — sztuka wymowy przepisywała szeregi sposobów na wzbudzanie antypatii do przeciwnika. [przypis tłumacza]
506. O macedonofilizm oskarża mnie Ajschines! — perfidia istotnie niepozbawiona komizmu. [przypis tłumacza]
507. Daochos, Kineas i Trazydaos Tesalczyków; Kerkidas, Hieronim (...) Noc zaszłaby mnie na wyliczaniu imion zdrajców — historyk grecki Polibiusz, Arkadyjczyk z pochodzenia, zarzucał później Demostenesowi, że na liście zdrajców zamieścił także nazwiska ludzi nieposzlakowanych, którzy popierali Filipa w interesie własnej ojczyzny, np. Arkadyjczycy przeciw Sparcie. Krajan Polibiusza, Kerkidas, był politykiem, prawodawcą i poetą. Hieronim i Eukampidas figurują między założycielami Megalopolis, miasta rodzinnego Polibiusza. Neona i Trazylocha, tyranów Mesenii, wygnanych, przywrócił Aleksander do władzy. Dejnarch, nieidentyczny z mówcą. Demaret, entuzjastyczny wielbiciel Aleksandra Wielkiego. [przypis tłumacza]
508. Prokonez — największa wyspa w Propontis (dzisiaj morze Marmara), kolonia Miletu, słynna z łomów marmuru. [przypis tłumacza]
509. Tenedos — wysepka naprzeciw Troady, słynąca z urody jej mieszkanek; jak Prokonez, należała do Związku Morskiego. [przypis tłumacza]
510. Abydos — kolonia Miletu na azjatyckim brzegu Hellespontu, w związku z Atenami przeciw Filipowi. [przypis tłumacza]
511. Nikt nie przygania państwu ani jego zasadom politycznym, ale złorzeczy losowi — eufemizmy. [przypis tłumacza]
512. Nie, dalibóg, odstąpić interesów państwa — rozumie się: nie tak powinna wyglądać działalność, żeby... [przypis tłumacza]
513. składa mowy dobitnie i bez wytchnienia — jak aktor. [przypis tłumacza]
514. sanacja (z łac.) — uzdrowienie. [przypis edytorski]
515. Aristonik — zapewne ten sam, który wnosił o drugi wieniec dla Demostenesa. [przypis tłumacza]
516. pomijam to — retorycznie. [przypis tłumacza]
517. Teokrines — współczesny denuncjant. Cały ustęp zawiera miażdżącą krytykę czysto destrukcyjnej intrygi Ajschinesa. [przypis tłumacza]
518. Filammon — głośny bokser. [przypis tłumacza]
519. Olimpia — w Elidzie na Peloponezie, na równinie rzeki Alfejosu, znajdowała się Świątynia Dzeusa Olimpijskiego. Tam to co 5 lat odbywały się pięciodniowe igrzyska. Bieg, mocowanie, boksowanie, wyścigi na rydwanach i pięciobój składały się na program zapasów. Pierwsza zapisana uroczystość odbyła się w r. 776; od niej począwszy liczyli Grecy czas wedle Olimpiad, tj. 4-letnich okresów. [przypis tłumacza]
520. Glaukos z Karystos — głośny bokser. [przypis tłumacza]
521. do głównej kwatery — Aleksandra Wielkiego w Azji. [przypis tłumacza]
522. wyszydzają państwo... — ambicje ateńskie miały oczywiście nieco tragikomizmu w ramie światowładnego imperium Aleksandra Wielkiego. [przypis tłumacza]
523. dajże im lepszą myśl, a jeżeli są nieuleczalni, wyrwij ich jak chwast... — modlitwa rewolucjonisty. [przypis tłumacza]