Gulasz

W końcu się ten stary zgred za ciebie weźmie.

Na razie namiętnie miesza gulasz, czujesz,

ten opór na łyżce? ziemniaczana mączka.

Gulasz, mówi, gulasz, i prawie jest Węgrem

w swojej ślepej kuchni.

Chyba się rozgościsz, skoro masz mu złożyć

swą wizytę, zresztą doda coś od siebie.

Będzie gulasz w sosie bardzo lubczykowym.

— Lubczyk dupczyk — szepcze, śmieje się obleśnie.

Świetnie się rozumie z sobą.

Nawet akceptuje troki u swych gaci

i ten lekki nieład, który mu się zalągł

w życiorysie. Pisze. Tego się nie robi

w marszu. I lubi gotować. Tak więc, oczywiście

jest świetnym kochankiem.

Spyta — jesteś głodna?

to może coś zjemy? — I podając do stołu

— chociaż to nie ratatouille17, włożyłem serce —

powie, bo nie kocha, i to z wzajemnością.

(Ale ja was, owszem. Smacznego obojgu. )