SCENA DWUNASTA
Ciż sami, Roksana, Chrystian, Kapucyn, Ragueneau, pokojowcy. Ochmistrzyni.
DE GUICHE
do Roksany
To pani?...
poznając Chrystiana z osłupieniem
To on?... Mąż i żona?...
kłaniając się Roksanie z przesadną admiracją347
Mój respekt, piękna damo, szpaczkami karmiona348!
do Cyrana
Czołem, czołem, mospanie, wynalazco lotów!
Świętego u wrót raju zatrzymać byś gotów...
A zakonotuj, radzę, to, coś mi powiadał!
Bo nużby który sposób naprawdę się nadał.
CYRANO
z ukłonem
Nie omieszkam. Ta rada to już liść wawrzynu!
KAPUCYN
wskazuje Hrabiemu kochanków, potrząsając z zadowoleniem długą, białą brodą
Pięknąś parę, ni słowa, skojarzył, mój synu!
DE GUICHE
patrząc na niego wzrokiem lodowatym
Tak.
do Roksany
Radzę męża pożegnać, najpiękniejsza pani!
ROKSANA
Co?...
DE GUICHE
do Chrystiana
Śpiesz waść z regimentem! Wszyscy już wysłani!
ROKSANA
Jak to?... Teraz?... Na wojnę?...
DE GUICHE
Ależ — bez wątpienia.
ROKSANA
Wszak kadeci zostają?
DE GUICHE
Idą. Rzecz się zmienia.
wyjmuje z kieszeni opieczętowany pakiet
Oto rozkaz.
podaje go Chrystianowi
Śpiesz, waszmość, chorągiew już czeka.
ROKSANA
rzucając się w objęcia Chrystiana
Chrystian!
DE GUICHE
do Cyrana szyderczo
O, noc poślubna jest jeszcze daleka!
CYRANO
do siebie
I myśli, że mi mówi coś bardzo przykrego!
CHRYSTIAN
do Roksany
Twoje usta!... O, jeszcze!...
CYRANO
Dość już! Dosyć tego!
CHRYSTIAN
trzymając w objęciach Roksanę
O, jak trudno rzucić!... O, ty nie wiesz o tem!
CYRANO
odciągając go
Wiem. Marsz.
Słychać bębny.
DE GUICHE
odchodząc w głąb
Regiment już rusza.
ROKSANA
do Cyrana, nie puszczając Chrystiana, którego Cyrano odciąga
O, strzeż go z powrotem!
O przyrzecz, że nie będzie życia hazardował!
CYRANO
Spróbuję. Lecz przyrzekać?... Chybabym go schował.
ROKSANA
Że będzie się oszczędzał!...
CYRANO
Rad bym przyrzec, ale...
ROKSANA
Że się w tym oblężeniu nie zaziębi wcale!
Że dotrzyma mi wiary...
CYRANO
Ależ... oczywiście!
ROKSANA
Że będzie często pisał!
CYRANO
Słowo! List po liście!
Zasłona.