SCENA DZIEWIĄTA

Cyrano, Chrystian, Roksana.

ROKSANA

idzie ku przodowi balkonu

To wy?... Więc na nowo

Mówimy o... o... o...

CYRANO

O pocałunku. Słowo

Przesłodkie! Czemuż przed nim drżą usta z korali?

I cóż to będzie z rzeczą, gdy nazwa już pali!

O niechaj cię to czyste nie przestrasza płomię309!...

Wszak nieraz mimowolnie, nawet nieświadomie,

Przechodziłaś wśród żartu i bez przerażenia

Do westchnień od uśmiechu — do łez od westchnienia.

To przejście, tak subtelne, chciej przedłużyć chwilką...

Od łez do pocałunku dreszcz jeden jest tylko!

ROKSANA

w pomieszaniu

Milcz, waszmość...

CYRANO

...Bo nareszcie, cóż jest pocałunek?

Maleńki ust zadatek, na serca rachunek...

Punkt różowy, po słowie „kocham” postawiony...

Sekret luby, nie uchu, lecz ustom zwierzony...

Moment wieczności, który brzęczy, niby pszczoła...

Komunia lilii białej, z ust wzięta anioła...

Sposób, by dyszeć chwilę słodką serca wonią

I pokosztować duszy, z warg, co ci się kłonią...

ROKSANA

Milcz! Milcz!...

CYRANO

Jest pocałunek tak szlachetną rzeczą —

Czego mi i kroniki świata nie zaprzeczą —

Że królowa francuska z ust swoich korala

Najszczęśliwszemu z lordów zabrać go pozwala...

Sama królowa, pani!

ROKSANA

Więc...

CYRANO

z wzrastającą egzaltacją

I ja cierpiałem

Jak Buckingham310, w milczeniu... I z równym zapałem

Wielbię królowę, którą ty jesteś, o damo!

Jak on — wierny i smutny...

ROKSANA

I piękny tak samo!

CYRANO

na stronie, z rozczarowaniem

A prawda! Zapomniałem... Piękny jest! Do licha!

ROKSANA

A więc pójdź! Zerwij kwiat ten, co niebem oddycha!...

CYRANO

popychając ku balkonowi Chrystiana

Właź!

ROKSANA

...Pójdź więc i pokosztuj tego smaku duszy!

CYRANO

do Chrystiana

Właźże!

ROKSANA

Niech złota pszczoła brzękiem nas ogłuszy

Wieczności...

CYRANO

niecierpliwie

Właźże prędzej!

CHRYSTIAN

Kiedy mi się zdaje,

Że źle robię....

ROKSANA

Weź lilię, co ci się oddaje...

CYRANO

z pasją

Mamże podsadzać jeszcze?... Przystawiać ci zydle?

A właźże, niedołęgo jakiś! Właźże, bydlę!...

Chrystian rzuca się ku balkonowi, skacze na ławkę, czepia się słupów i dosięga balustrady, którą okracza.

CHRYSTIAN

Ach, Roksano!...

Obejmuje ją i pochyla się nad nią w długim pocałunku.

CYRANO

Aj, serce!... Aj, jak w sercu kole!...

Otom Łazarz311 zgłodniały przy bogacza stole...

Lecz i mnie okruszyna z stołu tego spada...

Tak... I Łazarz w tej uczcie czystkę swą posiada!

Bo wszak na jego ustach Roksana całuje

Moje słowa, mą duszę... Ja to wiem... Ja czuję...

Słychać odzywające się teorbany.

Marsz żałobny... Gawota312... To kapucyn.

udaje, że przybiega z daleka i woła pełnym głosem

Hola!...

ROKSANA

Co to?

CYRANO

Nic. Ja. Czy Chrystian nie zszedł jeszcze z pola?

CHRYSTIAN

udając mocne zadziwienie

A! Cyrano!...

ROKSANA

Kuzynie!

CYRANO

pozdrawiając

Kuzynko!

ROKSANA

Wnet schodzę!

Znika z balkonu. W głębi ukazuje się kapucyn.

CHRYSTIAN

Ten znowu!...

Idzie za Roksaną.