4. Bomba

Do posterunku policji na Desplane Street, starego, masywnego gmachu, który reprezentuje wysoką zwierzchność w obrębie niższości, prowadzą schody. Do cel i do sali sądu policyjnego. Tam, z godną uwagi surowością i bez względu na osobę zostaje osądzony każdy podwładny rewiru, który jest winien kradzieży od 50 centów albo występku pijaństwa.

Na odwachu wisi tablica z pożółkłymi fotografiami; przedstawiają one zabitych przez eksplozję albo zranionych na anarchistycznym meetingu w Haymarket 4 maja 1886 roku policjantów odkomenderowanej stąd kompanii A. Że dynamit został rzucony przez jednego z prowokatorów-szpiclów, którzy później z zadziwiającą szybkością znaleźli w mieszkaniach wszystkich nędznie żyjących przywódców robotniczych materiał wybuchowy i piekielne maszyny, a przede wszystkim w redakcji niemieckiego „Arbeiter Zeitung” — wynika z całej sytuacji.

Kilka dni przedtem zastrzeliła policja ośmiu robotników, gdyż próbowali oni w fabryce Cyrusa McCornicka, obecnej International Harvester Comp. Inc. agitować za ośmiogodzinnym dniem pracy. Ponieważ żądanie nie milkło, zdecydował się Cyrus McCornick, który był wówczas najbogatszym człowiekiem w Chicago i oficjalnie opłacał z własnej kieszeni utrzymywanie okręgowej policji i sądu, złamać cały ruch robotniczy na zawsze. Ale do tego potrzebował zbrodni przeciw kapitałowi i protestujący meeting stał się odpowiednim miejscem dla masowego mordu. Czy Cyrus nie był w stanie kupić trochę dynamitu i kazać rzucić w tłum?

Oskarżeni o współudział w rzucaniu bomby niemieccy przywódcy robotniczy zostali 11 listopada 1887 roku powieszeni, kilku zakończyło życie w więzieniu (Lingg w dzień przed skazaniem) samobójstwem albo wskutek metod śledztwa.

Haymarket, obecnie Commission Row, jest targiem jarzynowym i pomocnicy jarmarczni użytkowali — mniej z politycznych powodów, jak z naturalnej potrzeby — pomnik szturmującego z wyciągniętą ręką policjanta jako pissoir, tak że musiał w końcu zostać przeniesiony na Union Square, na plac, na którym nic nie ma do roboty i który jest dostatecznie ukryty. Drugi pomnik został w pobliżu wzniesiony chicagowskiemu burmistrzowi i politykowi tamtych czasów, Carterowi H. Harrisonowi, który w roku 1893 podczas wystawy światowej zmarł naturalną śmiercią: został zastrzelony.

Drugi zbiór podobnych pożółkłych fotografii zdobi w City Hall przedpokój prezydenta policji wraz z pięćdziesięcioma srebrnymi pucharami, które jego ludzie zdobyli przy baseballu i rozgrywkach footballowych, zwycięskie trofea chicagowskiej policji. (Przed miesiącem siedmiu przemytników alkoholu zostało w garażu napadniętych przez inną bandę, postawionych na ulicy pod ścianą i maszynową bronią literalnie rozstrzelanych na miazgę. O sprawcach, wśród których znajdowali się policjanci w uniformach, nie ma żadnego śladu, ich fotografia nie wisi w przedpokoju w City Hall).