Na kompanią Franc-Massonów dla Kawalerów, i na kompanią de Mops dla Dam

Za mego wieku dwie kompanij weszło

Z ostatnią modą do Polski z Paryża;

Już tyle czasów temu lichu przeszło,

Czy świat do końca bliskiego się zniża.

Franc-masson znaczy wolnego mularza

Jak mur mocnego w sekcie sekretarza.

Nie wiem zkąd45 Jejmość jakaś zaszła modna

Przywiózłszy z sobą mopsa na obróżce;

Znać społeczności z ludźmi będąc głodna,

Kładzie przy sobie wierność na poduszce,

Zachęca w order kompanij mopsa

Nie mając człeka, przypyta się do psa.

Kto by mię spytał: co bym z dwojga tego

Obrać myśliła, psa czy Franc-massona?

Wolę człowieka zawsze chociaż złego,

Wszak ludziom z ludźmi żyć rzecz przyrodzona;

Każdy to przyzna, nie masz myśleć na czym,

Że głupia liga z rodzajem sobaczym46.

Chociaż Franc-masson wyklęty z ambony

Przecie za upór jego nikt nie ręczy,

Że od kościoła będąc odrzucony

Już go czart żywcem z potępionym dręczy.

Nie tak skwapliwy Bóg na kary nasze

Zbawi mularza, jak fartuch odpasze.

Szaweł kościoła prześladowca główny

Chce go rozrzucić i do szczętu zburzyć;

Wojuje z Bogiem, jakby mu był równy,

Myśli owieczki z owczarnie wykurzyć.

Cóż mu Bóg za to? z dobroci dowodów

Czyni go jeszcze doktorem narodów.

I tak niech będzie zmiennik apostata,

Przecie on człowiek z nieśmiertelną duszą;

Niechaj się z Lutrem, z Kalwinem pobrata,

Często go mocne skrupuły ususzą:

Myśli nieborak kontrakt czynić z jutrem,

Jakby się rozstać z Kalwinem i Lutrem.

Franc-masson przyjaźń w sekcie zachowuje

I miłość świadczy nad swym towarzyszem;

Wspomódz47 bliźniego tak się obliguje48,

Jeden drugiego nie cierpieć hołyszem49.

Nie lepszaż przyjaźń z takim kameratem,

Niż dla wierności dać się zwać psu bratem?

Bo w tem stworzeniu ni dusza, ni sekta

Miejsca nie znajdzie, podły gust niewieści

U której takie psy mają respekta50,

Że go całuje, na kolanach pieści:

Przy tych karessach51 smrodliwie oddycha

Czy to mops młody, czy stara mopsicha.

Jeźli52 za wierność psa kładziesz przy sobie

Na aksamitnem wezgłowiu u łóżka;

Ja cię przestrzegam z affektu53 ku tobie,

Że śmiele przyjdzie twój domowy służka,

Przekupi wierność, mops na mięso łasy,

Przyniósłszy z sobą kawałek kiełbasy.