LXXXV. Znak z nieba

śniłem deszcz jaki zwykle nawiedza

mężczyznę i kobietę gdy idą we dwoje

nie istnieli w tym śnie

lub tak bardzo związali się ze sobą

i chłonęli ów deszcz że nie mogłem odejść

nie było ich lecz wydzielali pot gubili się w czarnej

albo czerwonej roślinności dalekiego

wybrzeża u którego stałem trzy dni i trzy noce

trzy dni i trzy noce oczekiwania na deszcz (znak

z nieba by porzucić ziemię) oni zaś wyśmiewali moje

przykurczone ręce i nogi lecz rozproszyli się

zaraz gdy się przebudziłem aby im dać siebie