Przesłanie

Ty, xiążę Iezu, nad wszem państwem możny,

Chroń dusze nasze od Piekieł roszczenia:

Niiak mieć z niemi nie chcemy zbliżenia;

Ludzie, nie czas tu na pośmiech bezbożny,

Lecz proście dla nas wszytkich odpuszczenia!

Ballada o apelacyi Wilonowey

Cóż mówisz o obronie moiey,

Garnierze275? Iako ci się zdawa?

Wszelki zwierz o swe futro stoi;

Gdy nań ktoś dybie y nastawa,

Umyka z karkiem, ile zdoła;

Gdy mnie na czyste powieszenie

Skazano, przez szalbierstwo zgoła,

Byłże czas wtedy na milczenie?

Gdybych Kapetom276 był pokrewny,

Co się z rzeźników ponoś wiodą,

Nie czczonoby mnie, iestem pewny,

Tak szczodrze w iatce oney wodą.

Rozumiesz te figielki?277 Ano,

Skoro, na głupie osądzenie,

Homilie te mi odśpiewano,

Byłże czas wtedy na milczenie?

Czyś myślał wręcz, iż się nayduie

W tey główce tyle przytomności,

By w sam czas278 wrzasnąć: «Appeluię»?

Owo tak, proszę Ich Miłości,

Mimo iż niezbyt dufny w sobie,

Gdym, przed regentem, to rzeczenie:

«Masz dyndać!» słychnął, w oney dobie279,

Byłże czas wtedy na milczenie?