129.
Chrześcijanizm67: naiwny zapęd do jakiegoś buddystycznego ruchu pokojowego spośród właściwego ogniska ressentiment68... ale przez Pawła przekręcony na jakąś pogańską naukę o misteriach, która w końcu uczy się być w zgodzie z całym ustrojem państwowym... i wojny toczy, skazuje, torturuje, przysięga, nienawidzi.
Paweł bierze za punkt wyjścia potrzebę misteriów, jaką ma tłum religijnie pobudzony: szuka on ofiary, krwawej fantasmagorii, która wytrzymuje walkę z obrazami kultów tajnych: Bóg na krzyżu, picie krwi, unio mystica z „ofiarą”.
Stara się on istnienie wciąż trwające (błogie, pojednane, wciąż trwające istnienie duszy jednostkowej) wprowadzić, jako zmartwychwstanie, w związek przyczynowy z ową ofiarą (według typu Dionizosa, Mitry, Ozyrysa).
Potrzeba mu wysunąć na plan pierwszy pojęcia winy i grzechu, potrzeba mu nie jakiejś nowej praktyki (jak to Jezus sam ją pokazywał i nauczał), lecz jakiegoś nowego kultu, nowej wiary, wiary w cudowne jakoby przemienienie („zbawienie” przez wiarę).
Zrozumiał on wielką potrzebę pogańskiego świata i z faktów dotyczących życia i śmierci Chrystusa uczynił zupełnie dowolny wybór; wszystko na nowo zaakcentował, wszędzie punkt ciężkości przełożył... unicestwił zasadniczo chrześcijanizm pierwotny...
Zamach na kapłanów i teologów zakończył się dzięki Pawłowi nowym kapłaństwem i teologią — stanem panującym,, a także kościołem.
Zamach na nadmierne purchawienie się „osoby” zakończył się wiarą w „osobę wieczną” (troską o„zbawienie wieczne”...), najparadoksalniejszą przesadą egoizmu osobowego.
Jest to humorystyka, humorystyka tragiczna. Paweł wzniósł znowu w wielkim stylu to właśnie, co Chrystus przez swe życie unicestwił. W końcu gdy kościół jest już gotów, daje on swoją sankcję nawet bytowi państwowemu.