222.

Moralność religijna. Afekt, wielka żądza, namiętności władzy, miłości, zemsty, posiadania: moraliści chcą je zgasić, wydrzeć, „oczyścić” z nich duszę.

Logika w tym jest taka: te żądze wyrządzają często wiele złego — a więc są złe, godne potępienia. Człowiek musi się uwolnić od nich: nie może, zanim to uczyni, stać się człowiekiem dobrym...

Jest to ta sama logika, co: „gorszy cię jakiś członek, wyrwij go”. W tym osobliwym wypadku, kiedy to zalecała ją swym uczniom do praktykowania owa niebezpieczna „niewinność wieśniacza”, założyciel chrześcijanizmu, w wypadku płciowej pobudliwości, następuje niestety to, iż nie tylko brak jest odnośnego członka, lecz że charakter człowieka zostaje pozbawiony męskości... I to samo stosuje się do obłędu moralistów, który zamiast poskromienia żąda ekstyrpacji namiętności. Ich wniosek brzmi zawsze: dopiero człowiek pozbawiony męskości jest człowiekiem dobrym.

Ten najbardziej krótkowzroczny i najzgubniejszy sposób myślenia, sposób myślenia moralny, chce wysuszyć te wielkie źródła siły, te często tak niebezpiecznie i przepotężnie wylewające się dzikie wody duszy, zamiast wziąć na swe usługi i ekonomizować moc, która w nich tkwi.