295.

Jeszcze raz „świat prawdziwy” i „świat pozorny”.

A. Uwodzicielstwa, wypływające z tego pojęcia, są trojakiego rodzaju:

świat nieznany — my jesteśmy awanturnikami, jesteśmy ciekawi — co znane zdaje się nas nużyć (niebezpieczeństwo pojęcia polega na tym, że insynuuje, jakoby „ten” świat był nam znany...);

świat inny, gdzie jest inaczej: coś w nas zaczyna obliczać — być może wszystko będzie dobrze, niedaremnie mieliśmy nadzieję... Świat, w którym jest inaczej, gdzie my sami — kto wie? — jesteśmy inni...

świat prawdziwy — to jest najdziwaczniejszy zamach, jaki na nas uczyniono; tak wiele inkrustowano w wyraz „prawdziwy”, mimowolnie czynimy z tego dar też „światu prawdziwemu”; świat prawdziwy musi być także wiarogodnym, takim, który nas nie oszukuje, nie wyprowadza w pole: wierzyć w niego jest to niemal: być zmuszonym wierzyć (z przyzwoitości, jak bywa między istotami godnymi zaufania).

Pojęcie: „świat nieznany” insynuuje nam, że ten świat jest „znany” (nudny);

pojęcie: „świat inny” insynuuje, jakoby świat mógł być innym — znosi konieczność i fatum (bezpożyteczna poddawać się, przystosowywać);

pojęcie: „świat prawdziwy” insynuuje, iż ten świat jest niewiarogodny, oszukańczy, nieuczciwy, nieprawdziwy, nieistotny — skutkiem tego nieodpowiadający naszej korzyści (nierozsądna przystosowywać się do niego; lepiej: opierać się).

Uchylamy się przeto od tego świata w sposób trojaki:

swoją ciekawością, jak gdyby część interesująca była gdzie indziej;

swoim poddaniem się — jak gdyby nie była konieczna161 poddawać się — jak gdyby ten świat nie był koniecznością ostateczną;

swoją sympatią i szacunkiem — jak gdyby świat ten na to nie zasługiwał, jak gdyby był nielojalny i nieuczciwy względem nas...

In summa162: jesteśmy buntowani w trojaki sposób: czynimy jakieś x krytyką „świata znanego”.

B. Pierwszy krok ku opamiętaniu: pojąć, jak bardzo zostaliśmy zwiedzeni. Mogłoby bowiem być ściśle na odwrót:

a) świat nieznany mógłby być tak urządzony, żeby obudzić w nas upodobanie do tego świata, tzn. mógłby być głupszą i nędzniejszą formą istnienia;

b) świat inny, nie mówiąc już o tym, żeby się liczył z tymi naszymi pragnieniami, które tutaj nie znalazły zadośćuczynienia, mógłby stanowić część masy tego, co ten świat czyni dla nas możliwym: poznanie jego byłoby może środkiem do uczynienia nas zadowolonymi;

c) świat prawdziwy: lecz kto właściwie mówi nam, że świat pozorny musi być wart mniej niż prawdziwy? Instynkt nasz nie przeczyż163 temu sądowi? Czyż człowiek nie tworzy wiecznie świata zmyślonego, ponieważ chce posiadać świat lepszy niż realność? Przede wszystkim: w jaki sposób doszliśmy do tego, że nie nasz świat jest prawdziwy?... Następnie, mógłby przecież świat inny być światem pozornym (w rzeczy samej, Grecy, na przykład, wyobrażali sobie, świat cieniów, egzystencję pozorną obok egzystencji prawdziwej). W końcu: skąd prawo ustanawiania stopni realności? To jest coś innego niż świat nieznany — to już jest chcieć znać coś nieznanego. Świat „inny”, „nieznany” — zgoda! Lecz mówić „świat prawdziwy” to znaczy wiedzieć coś o nim — przeczy to założeniu, iż istnieje jakiś świat x...

In summa164: świat x mógłby być nudniejszy, mniej ludzki i bardziej niegodny niż świat ten.

Rzecz miałaby się inaczej, jeśliby twierdzono, że istnieje x światów, tzn. najrozmaitsze światy oprócz tego. Lecz tego nie twierdzono nigdy...

C. Problemat: czemu wyobrażanie świata innego wypadało zawsze na niekorzyść, względnie służyło jako krytyka tego świata — na co to wskazuje?

Naród, dumny z siebie, znajdujący się u wschodu życia, wyobraża sobie, że być innym, to zawsze znaczy być niższym, posiadać mniejszą wartość; świat obcy, nieznany uważa za swego wroga, nie czuje w sobie ciekawości i odpycha od siebie zupełnie to, co jest obce... Naród taki nie przyznałby, że inny naród ma być „narodem prawdziwym”...

Już to, że takie rozróżnianie jest możliwe — że ten świat uważa się za „pozorny”, a tamten za „prawdziwy”, jest symptomatem.

Ogniska powstania wyobrażenia: „świat inny”: filozof, wynajdujący świat rozumny, gdzie rozum i funkcje logiczne są zgodne — stąd też pochodzi świat „prawdziwy”;

człowiek religijny, wynajdujący „świat boski” — stamtąd pochodzi świat „wynaturzony”, świat „przeciw naturze”;

człowiek moralny, zmyślający „świat wolny” — stąd pochodzi świat „dobry, doskonały, sprawiedliwy, święty”.

Właściwość wspólna tych trzech ognisk pochodzenia: chybienie psychologiczne i pomieszanie psychologiczne.

„Świat inny”, jaki rzeczywiście ukazuje się w historii — jakimiż predykatami bywa on wyróżniany? Stygmatami przesądu filozoficznego, moralnego i religijnego.

„Świat inny”, ujawniający się z tych faktów, jest synonimem niebytu, nie-życia, woli nie-życia...

Pogląd ogólny: instynkt znużenia życiem, nie zaś życia stworzył „świat inny”.

Konsekwencja: filozofia, religia i moralność są symptomatami dekadencji.

II. Wola mocy w przyrodzie