305.

Czym się dzieje172, że wszystkie zasadnicze artykuły wiary w psychologii są najgorszymi przekręcaniami i fałszowaniem monet? „Człowiek dąży do szczęścia” np. — co jest w tym prawdą? Żeby zrozumieć, czym jest życie, jakiego rodzaju dążeniem i napięciem jest życie, formuła powinna się stosować zarówno do drzew i roślin, jak do zwierząt. „Do czego dąży roślina?” — ale tutaj już wyimaginowaliśmy fałszywą jedność nieistniejącą: ukrywamy i zaprzeczamy fakt wzrostu w milionach postaci z własnymi lub na pół własnymi inicjatywami, wyobrażając sobie grubą jedność: „roślinę”. Co przede wszystkim jest widoczne, to że ostatnich najmniejszych indywiduów nie należy rozumieć w sensie „indywiduum metafizycznego” i atomu, że sfera ich mocy ulega ustawicznemu przesuwaniu: ale czy każde z nich, zmieniając się w ten sposób, dąży do szczęścia? Lecz wszystko, co się rozprzestrzenia, wciela, rośnie, jest walką z tym, co się opiera, ruch jest czymś zasadniczo związanym ze stanami nieprzyjemnymi: to, co tutaj jest motywem, w każdym razie musi chcieć czegoś innego, jeśli w ten sposób pragnie i ustawicznie szuka nieprzyjemności. O co walczą ze sobą drzewa w lesie pierwotnym? O„szczęście”? O moc!...

Człowiek, opanowawszy siły przyrody, stawszy się panem nad własną dzikością i nieokiełzannością (żądze przyuczyły się słuchać i być pożytecznymi) — człowiek, w porównaniu z przedczłowiekiem, uosabia niezmierną ilość mocy — nie zaś jakieś plus „szczęścia”! Jakże można twierdzić, iż dążył on do szczęścia?...