237.
Wędrowiec w górach do siebie samego. — Świadczą znaki nieomylne, że zaszedłeś dalej i wyżej: wolniejszy i dalszy widok rozciąga się wokół ciebie teraz, niż przedtem, owiewa cię powietrze chłodniejsze, lecz także łagodniejsze — oduczyłeś się bowiem głupstwa, które łagodność i ciepło bierze za jedno — chód twój stał się żwawszy i pewniejszy, odwaga z rozwagą zrosły się w jedno — z tych wszystkich powodów droga twoja musi się stać teraz samotniejszą, w każdym razie niebezpieczniejszą, niż twa droga dotychczasowa, choć z pewnością nie w tej mierze, jak sądzą ci, którzy ze spowitej w opary doliny spoglądają na wędrowca, kroczącego po górach.