275.

Epoka budowli cyklopów. — Demokratyzacja Europy jest niepowstrzymana: kto się jej przeciwi, używa przecież tych samych środków, które dopiero idea demokratyczna dała do rąk każdemu, i czyni same te środki poręczniejszymi i skuteczniejszymi. I zasadniczy przeciwnicy demokracji (mam na myśli duchów przewrotowych) zdają się być po to tylko, ażeby przez obawę, jaką wzbudzają, popychać coraz szybciej partie rozmaite na drodze demokratycznej. Możliwe jednak, że w kimś na widok tych, co obecnie świadomie i uczciwie pracują dla tej przyszłości, rzeczywiście budzą się pewne wątpliwości: jest coś pustego i jednostajnego w ich obliczach, a szary pył, zdaje się, przenikać aż do ich mózgów. Mimo to: prawdopodobne, iż potomność śmiać się będzie z tych wątpliwości, a o pracy demokratycznej tych pokoleń myśleć będzie na przykład, jak my o budowlach wałów i murów ochronnych — niby o działalności, która nieodzownie rozsypuje wiele pyłu na odzieży i obliczach, a i robotników czyni także cokolwiek idiotami: ale któż z tego powodu życzyłby sobie, żeby praca taka nie była wykonana! Zdaje się, iż demokratyzacja Europy jest ogniwem w łańcuchu owych niezmiernych środków profilaktycznych, które są ideą czasów nowszych i za pomocą których odgraniczamy się od wieków średnich. Obecnie dopiero nastała epoka budowli cyklopowych! Ostateczne ubezpieczenie fundamentów, żeby cała przyszłość mogła na nich bez obawy budować! Niemożliwe jest na przyszłość, żeby urodzajne niwy cywilizacji w ciągu jednej nocy spustoszone zostały przez dzikie i bezmyślne wody górskie! Wały i mury ochronne przeciw barbarzyńcom, przeciw zarazie, przeciw fizycznemu i duchowemu ujarzmieniu! I to wszystko tymczasem dosłownie i z gruba, lecz stopniowo w znaczeniu coraz wyższym i bardziej duchowym, tak iż wszystkie zaznaczone tutaj środki zdają się być przemyślnymi przygotowaniami najwyższego artysty w sztuce ogrodniczej, który dopiero wtedy może się zwrócić do swego zadania właściwego, kiedy owe przygotowania w zupełności zostaną wykonane! — To prawda, że wobec wielkich okresów czasu, oddzielających środek od celu, że wobec wielkiego, niezmiernie wielkiego mozołu, zużywającego siły i ducha stuleci, jaki tutaj jest konieczny dla stworzenia lub zdobycia choćby jednego środka, nie należy sądzić zbyt surowo pracowników teraźniejszości, jeśli głośno oświadczają, iż mury i szpalery są już celem i celem ostatecznym; nikt bo jeszcze nie widział ogrodnika i roślin owocowych, gwoli którym154 szpaler istnieje.