265.
Teatr ma swą epokę. — Gdy wyobraźnia jakiegoś ludu poczyna się chylić ku zanikowi, budzi się w nim potrzeba wystawiania swych podań na scenie i wówczas znosi on liche naśladownictwa wyobraźni — natomiast we właściwej epoce epickich rapsodów stanowi teatr oraz udający bohatera aktor hamulec, nie zaś skrzydło wyobraźni: jest za bliski, za określony, za ciężki, za mało w nim wzlotności i marzenia.