291.

Niedocenianie. — Dość jest nieraz w czyimś głosie dźwięku jednej jedynej spółgłoski (na przykład takiego r), by szczerość jego uczuć wydała się nam podejrzaną: nie nawykliśmy do tego dźwięku i musielibyśmy silić się nań rozmyślnie — brzmi on dla nas „nieszczerze”. Jest to przejaw najpospolitszego niedocenienia: podobnie dzieje się ze stylem pisarza, którego nawyknienia różnią się od nawyknień ogółu. Jego „naturalność” li jemu samemu zda się naturalną, to zaś, co sam uznał za „rzecz nieszczerą”, gdy zdarzyło się mu zrobić ustępstwo modzie i tak zwanemu „dobremu smakowi”, snadź167 właśnie podoba się i zjednuje mu zaufanie.