350.

Zazwyczaj nie tak to rozumieją! — W rozmowie dostrzega się, jak jeden stara się zastawić sidła, w które ktoś inny wpada — nie ze złośliwości, jakby zdawać się mogło, lecz z lubowania się swą przebiegłością: to znów widzi się drugiego, co podsuwa dowcip, by ktoś inny go powiedział, i zadzierzga pętlę, by ktoś inny węzeł z niej wyciągnął: nie z życzliwości, jak by przypuszczać należało, lecz ze złośliwości i wzgardy dla rubasznego intelektu.