475.

Dożynki ducha. — Gromadzi się to i spiętrza z dnia na dzień: doświadczenia, wrażenia, myśli o nich i sny o tych myślach — co za nieprzebrane, olśniewające bogactwo! Widok jego przyprawia o zawrót głowy; już nie pojmuję, jak można zwać błogosławionymi ubogich na duchu! — Lecz zazdroszczę im czasem, gdy jestem znużony: bowiem ciężko jest włodarzyć bogactwem takim i brzemię jego druzgoce nierzadko całe szczęście. — Ba, gdybyż to wystarczało li przyglądać się tym skarbom! Gdyby się było jeno skąpcem swego poznania!