1836

Wspomnienie z lat dziecięcych. Aż do czternastego roku życia nie miałem przeczucia o swoim przeznaczeniu poetyckim, chociaż robiłem wiersze. Poezja stała jak jakiś ogrom przed moją duszą i raczej ośmieliłbym się wdrapywać na szczyty, niż mierzyć się z poetą, choć i to, i tamto mnie nęciło. Do poezji miałem taki sam stosunek jak do Boga, o którym wiedziałem, że mogę się z nim połączyć w komunii, ale nie mogę go osiągnąć. Zresztą wyraźnie pamiętam godzinę, w której po raz pierwszy przeczułem najwłaściwszą istotę i najgłębsze znaczenie poezji. Z jakiejś starej książki czytywałem mojej matce zawsze błogosławieństwo wieczorne, kończące się zwykle pieśnią duchowną. Pewnego wieczoru czytałem pieśń Pawła Gerharda, w której przychodzi piękny wiersz:

Złote gwiazdki błyszczą

W niebiosów modrej dali.

[Die goldenen Sternlein prangen

Am blauen Himmelssaal.]

Ta pieśń, szczególnie zaś ten wiersz porwał mnie potężnie, ku zdziwieniu matki powtórzyłem go, głęboko wzruszony, może z dziesięć razy. Duch natury stał wówczas z różdżką czarodziejską nad moją duszą młodocianą, wystąpiły żyły kruszcu i dusza obudziła się przynajmniej ze snu.

Uważam za największy obowiązek człowieka, który w ogóle zajmuje się pisaniem, by dostarczał materiałów do swojej biografii. Jeżeli nie dokonał odkryć duchowych i nie zdobył nowych krajów, to za to z pewnością po różnych drogach błądził, a jego błędy są dla ludzkości tak samo ważne jak prawdy największego człowieka.

Przede wszystkim muszę zanotować dzień, w którym po raz pierwszy poznałem Uhlanda. Czytałem w jakimś „Odeum” jego poemat: Klątwa śpiewaka. Spadł on na mnie jak zmora: wprowadził mnie na szczyt, którego wysokość w pierwszej chwili poznałem tylko przez to, że zabrakło mi oddechu. Aż do tej pory było mi bardzo dobrze z naśladownictwem Schillera. U filozofa Schillera podpatrzyłem wiele wątpliwości, u estetyka wiele reguł piękna i w ślad za nim wytwarzałem dalsze ciągi jego Ideału i życia i inne rośliny cieplarniane, które pomimo sztucznych barw nigdy nie osiągną zapachu i smaku. Goethego czytałem bardzo mało, traktowałem go nawet lekceważąco, gdyż jego ogień jest niejako podziemny, i w ogóle mniemałem, że między nim a Schillerem zachodzi taki stosunek jak na przykład między Mahometem a Chrystusem; nie mogło mi nawet przyjść na myśl, że nie mają oni ze sobą prawie nic pokrewnego. Teraz wprowadził mnie Uhland w głębie piersi ludzkiej a przez to w głębie natury; widziałem, jak niczym nie gardził — tylko tym, co dotychczas uważałem za rzecz najwyższą: refleksją! — jak umiał zawsze znaleźć nić duchową między sobą a wszystkimi rzeczami, jak stroniąc od wszelkiej dowolności i postulowania, wszystko, nawet rzeczy cudowne i mistyczne, sprowadzał do tego, co jest po prostu ludzkie, jak każdy jego utwór miał swój własny ośrodek życia, a przecież całkowicie zrozumiały i objemny był dopiero po spojrzeniu na całą twórczość poety. Tą czystą, harmonijną grą dzwonów rozkoszowałem się dopóty, aż zacząłem szukać jej źródeł i zdawać sobie sprawę z swego wrażenia — i z rozpaczą niemal obłąkaną przyszedłem do tego pierwszego wyniku, że poeta nie ma tworzyć z zewnątrz w naturę, lecz z wewnątrz niej [nicht in die Natur hinein — sondern aus ihr herausdichten]. Nie potrafię już określić, jak daleko stąd było mi jeszcze do uchwycenia tej pierwszej i ostatniej zasady sztuki, że mianowicie ma ona uzmysławiać nieskończoność w pojedynczych zjawiskach [das Unendliche an der singulairen Erscheinung]. Żałuję, że wtedy nie zacząłem prowadzić dziennika, jakem to sobie był postanowił; ale nie chciałem grzebać w swych ranach i pamiętam z tego okresu niewiele więcej nad to, że odbyłem drogę bardzo daleką i wśród wielkich ciemności i że cel pierwej osiągnąłem, nim poznałem. Zrobiłem doświadczenie, że każdy dzielny człowiek musi zginąć w jakimś wielkim mężu, jeżeli ma kiedyś dojść do samopoznania i do pewnego używania swoich sił: jeden prorok chrzci drugiego, a komu ten chrzest ogniowy osmala włosy, ten nie był wybrany!

Tylko w stosunku do samego siebie, do swoich wewnętrznych konfliktów, należy przestrzegać owej kardynalnej zasady o koniecznej różnorodności wszelkich indywidualnych poglądów na świat, na zewnątrz niech każdy broni swojego, to jest potrzebą i zarazem warunkiem życia.

Młodzieniec przybiera sobie błąd za lubkę — to źle; mężczyzna wybiera go sobie na babkę — to jeszcze gorzej.

Tylko za najbliższy skutek czynu można pociągać człowieka do odpowiedzialności; dalsze skutki są własnością bogów, którzy robią, co się im podoba, a co się nam nie podoba.

W ciemną ulewną noc wyglądać z okna...!

Nikt nie ma więcej poczucia siebie samego niż poczucia życia.

Skarga bez żalu wywiera na świadku wrażenie jeszcze bardziej przygnębiające niż żal bez skargi. Jest to naga nędza samego życia.

Dziś po południu byłem pierwszy raz na uprzywilejowanym polowaniu z nagonką, która z reguły wyszczuwa na jaw wszystko, prócz rozumu — mianowicie na egzaminie prawniczym.

Nie odrzucaj zawsze tego, co sobie zarzucasz. Jeśli jesteś czymś, to często cała twoja dzielność tkwi w twoim błędzie, jak drzewo w swej glebie. Niech ta gleba będzie zła; należy ją tolerować gwoli drzewa.

Każdy naród ma swego geniusza, który w kostiumie tego narodu reprezentuje całą ludzkość; Niemcy Goethego.

...I życzył sobie na pewne godziny niespokojnego sumienia, aby się mniej nudzić...

Ból jest własnością, tak jak szczęście i radość.

Natura powtarza wiecznie w szerszych rozmiarach tę samą myśl; dlatego kropla jest obrazem morza.

Idea poetyczna nie da się nigdy wyrazić alegorycznie; alegoria jest odpływem rozumu i siły twórczej równocześnie.

Życie z różnymi swoimi epokami jest skarbcem. Obdarza nas bogato w każdej komnacie; jak bogato, to poznajemy dopiero przy wstępie do następnej komnaty.

Są niesprawiedliwości, których może się dopuścić właśnie tylko pewien człowiek przeciw pewnemu człowiekowi, a których doniosłość może pokrzywdzony wykazać tylko odpłacając się krzywdzicielowi wet za wet.

Skrucha pospolitych ludzi zamienia drogę z siłą.

Ekonomia natury jest tak mądra, że ostatni produkt każdej istności nie jest obliczony na bliższy użytek; na przykład pestki owocu się nie je.

Jeżeli ujrzysz wybitnego człowieka w sferze dla ciebie wrogiej lub wstrętnej, nie śmiej się w kułak i nie myśl: ej, co za porządny człowiek ze mnie; mam siłę nie być tam, gdzie tamten, a on jej nie ma! Pomyśl sobie raczej: On ma siłę istnieć w atmosferze, która by mnie zgniotła!

Nieskończenie wielu ludzi ma wygląd myślicieli, chociaż nigdy nie mieli ani jednej myśli. Są podobni karciarzom: nieskończone kombinacje za pomocą małej liczby danych kart. Takim ludziom nie można nic wytłumaczyć.

Namiętność nie popełnia grzechu, tylko chłód. Zerwij każdy kwiat, nawet gdy nie myślisz wstawić go do szklanki z wodą, tylko niechże cię on wonią odurza!

Humor jest najhumorystyczniejszy wtedy, gdy usiłuje sam siebie wyjaśnić.

Siedziałem na terasie (na zamku w Heidelbergu) i czytałem Achilleis Goethego; nadciągnęła burza zapowiadająca się jak bitwa odmierzonymi grzmotami; zerwał się wiatr i szumiał przede mną w drzewach; chmury deszczowe rozlewały się w dłuższych i krótszych pauzach zimnymi, grubymi kroplami; z dołu pienił się ku mnie Nekar; przede mną spał na ławie chłopiec, którego ani grzmoty, ani wiatr, ani deszcz obudzić nie zdołały, a w dali występowały z mgieł olbrzymie góry Renu.

Całe życie moje jest teraz walką dla matki i dla kamienia grobowego. Matka niech nie cierpi braku przynajmniej nadziei, a kamienia niech mi nie zeszpecą złe języki. Zresztą zaś jakże mnie gniecie ta jałowa, płytka egzystencja, jakże mnie gniecie przymusowa praca około utrzymania ciężaru, który mnie zabija!

Siła do życia zaczyna się zawsze tam, gdzie siła do życia ustaje. I nie zawsze jest tchórzostwem, jeżeli już dłużej nie śmiemy przeciwstawić się wielkim tajemnicom grobu i wieczności; jest bowiem także potrzebą życia uciekać się do Boga, aby uzupełnić człowieka cząstką wziętą z Idei.

Niemcy widzą, że dzikie zwierzęta są swobodne — i dlatego boją się, że swoboda zrobi ich dzikimi zwierzętami.

W jaki sposób gwiaździste niebo może rozszerzać pierś ludzką, nie pojmuję; we mnie niszczy ono poczucie osobowości, bo nie mogę pomyśleć, żeby natura miała sobie zadać trud utrzymania mego nędznego, kruchego „ja” przy życiu.

Stać z zawiązanymi oczyma wśród olbrzymich sił huczących naokoło, a przecież czuć na ustach słowo wyzwalające z zaklęcia — oto ciężki los człowieka. Żeglarz w burzliwej nocy na nieznanych wodach...

Człowiek w stosunku do człowieka pragnie zawsze stopniowania tego stosunku, a przynajmniej możliwości stopniowania. Dlatego punkt szczytowy takiego stosunku jest często jednocześnie punktem zamarzania; dlatego tak trudno pomyśleć sobie szczery stosunek między osobą żyjącą w małżeństwie a osobą stanu wolnego. Ileż razy przyjaciele gniewają się z sobą, aby móc się znowu pogodzić!

„Nie wszystko złoto, co się świeci”. Należałoby jednak po sprawiedliwości dodać: nie wszystko się świeci, co jest złotem.

Niech się nikt nie zasłania tym, że w długim łańcuchu stoi najniżej; jest ogniwem, pierwszym czy ostatnim, to wszystko jedno, a iskra elektryczna nie mogłaby przebiec, gdyby on tu nie stał. Dlatego wszyscy za jednego, a jeden za wszystkich, a ostatni są tak jak pierwsi. Złodziej chciał się raz usprawiedliwić, a nawet cnotą uczynić kradzież, dowodząc: „Za mną czy obok mnie szedł ktoś gorszy ode mnie i ten by nie tylko zerwał owoce, ale byłby i gałęzie połamał”.

„Odrzuć, abyś nie stracił!” — najlepsza reguła życia.

Dla znacznego zastępu młodych ludzi jest poezja cmentarzem, na którym gniją. Niech nikt nie pogardza nauką, zwłaszcza poeta, przedstawiciel duszy świata, w którym mają się odbić stworzenia i akt stwarzania równocześnie. Wiem, jak mi przeszkadza moje niezupełne, jednostronne wykształcenie; co prawda wiem także (i to daje mi stanowisko wobec innych), że posiadanie wiadomości nie jest korzyścią w tak wielkim stopniu, w jakim ich brak jest zawadą.

Gdy dla jakiego filozofa wzejdzie światło, dla drugiego jest ono zawsze cieniem.

Gdy sędzia strzeli byka, adwokat go dorzyna.

Życie daje akuratnie tyle, aby nie uschnąć, i to właśnie jest do diabła.

Humor jest jedynym absolutnym porodem życia.

Ptak i klatka są dla siebie stworzeni. Ale człowiek nie chce klatki mniejszej niż cały świat.

Szczęście człowieka przywiązane jest nie do jego siły, lecz do jego usposobienia.

Jest coś przyjemnego w tym, że nie można wylecieć ze świata.

Nawet doskonały człowiek przypatruje się chętnie, gdy los czy przypadek wywiera zemstę za różne krzywdy, chociaż sam nie rzuciłby kamieniem, jaki by mu się pod rękę nawinął. Ale i to uczucie trwałoby tylko, póki by się los posługiwał szpilkami.

Przed wielką radością drży człowiek prawie tak bardzo jak przed wielkim cierpieniem; może obawia się, że słodkie grono życia na raz zerwie, a w dłoni pozostanie mu sucha łodyga.

Najszlachetniejsi ludzie zadają sobie najgłębsze rany.

Diabeł ma częściej słuszność, niż się przyznaje jemu i sobie.

Indywidualność jest raczej drogą niż celem i raczej drogą jedyną niż najlepszą.

Platen4 chełpi się wędzidłem, a nie ma konia.

(Z listu) Nieopisaną jest moja pogarda dla masy. Gramoli się ten duchowy motłoch nóżkami ślimaczymi na lilipucią drabinę, którą nazywa nauką, i każdy cal przebytej drogi uważa za milę, bo mierzy ją według mozołu, nie według odległości; a gdy ujrzy ponad sobą krążącego orła, myśli sobie: nie dostałeś się wprawdzie tak wysoko jak on, ale za to stoisz (tu głaszcze drabinę), i to na drzewie, on zaś ma pod sobą tylko powietrze, a ponad sobą chyba tylko chmury i słońce, do którego tak samo nie dotrze jak ty.

Człowiek robi sobie zwierciadło powiększające nie tylko chętniej, lecz i łatwiej niż pomniejszające.

Najniebezpieczniejsza jest miernota, która może się powołać buńczucznie na to i owo.

Ludzie, którzy mają długo żyć z sobą, muszą się czasem czubić, i lepiej jest, żeby się czubili bez powodu niż z jakiegoś powodu.

Do piekła życia dostaje się tylko szlachta ludzkości; inni stoją przed piekłem i grzeją się.

Wiele grzechów popełniamy tylko po to, aby móc za nie pokutować.

Niektóre rzeczy należałoby zupełnie w modę wprowadzić, aby nareszcie wyszły z mody.

Mam uczucie, jak gdyby każdy człowiek był we wszechświecie tak nieskończenie samotny, że właściwie nic o sobie wzajemnie nie wiemy, a wszelka przyjaźń i miłość podobna jest do ocierania się ziarnek piasku rozrzucanych przez wiatr.

Dążyć do najbliższego celu z rozkoszą, radością i pewną siłą — to jedyna droga, aby osiągnąć cel najdalszy.

Dwaj ludzie to zawsze dwa ekstrema.

Mój pogląd na małżeństwo: wszystko, co jest niezmienne, jest dla mnie granicą, a każda granica więzieniem. Małżeństwo jest koniecznością obywatelską, fizyczną, a w bardzo wielu wypadkach i duchową. Ludzkość poddana jest konieczności, lecz każda konieczność daje także przywileje. Jednostka może się od konieczności uchylić, jeżeli ma siłę okupić wolność rezygnacją, na tym polega jej swoboda. Mogę wszystko, tylko nie to, co muszę.

Że mysz, raz już złapawszy się w pułapkę, nie zje przynajmniej słoniny, która ją zwabiła — to jest szczytem głupoty.

Własną siłą spotęgować mały ból (cielesny czy duchowy) znaczy uśmierzyć go.