1842

Biedny jedwabniku! Będziesz prządł, chociaż cały świat przestał chodzić w jedwabiu!

Prawda jest najwyższym dobrem. Tak, ale czym jest prawda? To jest także najwyższe pytanie. Komu jestem ją winien? Chyba tylko temu, kto sam jest zdolny do prawdy.

Wszelka poezja jest właściwie dramatyczna, to znaczy, że żyje i rozradza się dalej. Myśl, która zawiera tylko siebie, nie prowadzi do drugiej, trzeciej, czwartej myśli itd., aż na szczyt poznania, a więc która nie wpływa na cały nasz rozwój, na cały proces życia, nie jest ani poetyczna, ani żywa, nie jest nawet w ogóle możliwa, gdyż życie objawia się tylko w postaci przepływania. Zmiany zaś wywołane przez myśl wewnątrz duszy człowieka są zupełnie tak samo doniosłe jak te, które myśl wywołuje w świecie, przechodząc od najbliższego jej materiału wewnętrznego do zewnętrznego.

Najbliższym i najlepszym dowodem zasadniczej różnicy między duchem a materią jest stosunek ludzkiego ducha do ciała. Gdyby duch był tylko wyciągiem z ciała, to musiałoby ono, jako jego prażywioł, być dlań przezroczyste i poznawalne, duch musiałby je rozumieć i pojmować, nie tylko gdy ono jest zdrowe, ale jeszcze bardziej wtedy, gdy jest chore — tak jednak wcale nie jest. Jak kciuk nic nie wie o myśli rzucającej ducha w radość lub smutek, tak samo duch nie wie nic o przyczynie swędzenia lub bólu w kciuku, chyba że osiągnie tę wiedzę drogą doświadczenia naukowego, a więc przez porównywanie jednego faktycznego stanu z tysiącem innych, które mu opisywano. Między jednym a drugim żywiołem wznosi się mur. — To myślałem wczoraj w łóżku, gdy trapiony tępym bólem zębów na próżno usiłowałem znaleźć jego siedzibę.

Działanie jest najwyższym egoizmem.

W fizycznym człowieku niezniszczalne i wieczne jest nasienie, w duchowym sumienie, w jednym zaczyna się świat, w drugim Bóg.

Człowiek ma wolną wolę — to znaczy: wolno mu zgodzić się na konieczność!

Zgon niewinności: miłość, jest jeszcze piękniejszy od niej.

Życie jest samo przez się dobrem, za które należy się wdzięczność. Jest miłą możliwością szczęścia i aby nią być, musi co prawda być równocześnie także możliwością nieszczęścia.

Uważać chwilę za najwyższe ognisko bytu przygotowane przez całą przeszłość i używać jej wedle tego: to byłoby życiem!

Często narzuca mi się myśl, że wszyscy ludzie, których widzę siedzących poza oknami, śpią i że dopiero promień słońca rozcałowując ich zamknięte powieki udziela im uczucia przebudzenia.

R. utrzymywał wczoraj wieczór, że także ból cielesny odczuwa się tylko w duszy. Muszę temu zaprzeczyć, bo w takim razie znikłaby differentia specifica między ciałem a duszą i doszlibyśmy do materializmu. Myślę, że rzecz ma się tak. Ból fizyczny rzeczywiście dostaje się do duszy, podobnie jak ból duchowy wystaje, że się tak wyrażę, aż w ciało. Atoli nie są to dalsze bezpośrednie ciągi, lecz echa, wzajemny wpływ obu rodzajów bólu na siebie. Ból fizyczny tamuje duchowego pracownika w swobodnym używaniu narzędzia, a on tę zaporę, ograniczającą i niszczącą jego działalność, odczuwa jako ból. Gdy fizyczne objawy bólu lub choroby rosną, zwiększa się także i owa zapora, a więc i odczucie jej, i odwzajemnianie się bólu. Ciało koncentruje się w sobie; jest to niejako sługa, który nie chce już więcej dbać o pana, bo troska o własne zagrożone istnienie daje mu dosyć zajęcia. To samo czyni wtedy i duch; dlatego w takich wypadkach ustaje myślenie, które jest zawsze świadomym lub nieświadomym porównywaniem, przystosowywaniem się i analogizowaniem, a natomiast występuje przypatrywanie się, bezpośrednie chwytanie. Ponieważ jednak rozdział między duchem a ciałem jest zawsze tylko połowiczny, a czyste prawo ducha może działać tylko swobodniej, ale nigdy swobodnie, więc obrazy, czy jak inaczej nazwie się rezultaty wręcz odmiennej od myślenia, wyższej i niezależniejszej czynności duchowej, zamieniają się w fantazmaty. Zresztą należałoby jeszcze dać filozofię bólu z tego stanowiska.

Jeżeli człowiek ma być szczery: czy może się naprawdę poszczycić, że ma choć jedną nitkę w sobie, której by warto nie przecinać?

Młodości czyni się często zarzut, że myśli, jakoby świat dopiero z nią się zaczął. Ale starość jeszcze częściej mniema, że z nią się świat kończy. Co jest gorsze?

Istota, która by siebie samą pojęła, już przez to samo wzniosłaby się ponad siebie i natychmiast stałaby się inną istotą. Między środkiem a powierzchnią kuli panuje cudowny stosunek.

...Tylko tyle życia, aby śmierć odczuwać.

Życie jest snem powątpiewającym o sobie.

Wielu nie wierzy w nic, ale boi się wszystkiego.

Czym jest zło? Jeżeli może się stać dobrem, to stanie się nim i stać się musi, a w takim razie między złem a dobrem byłaby tylko różnica czasowa, przypadkowa. Jeżeli zaś nie może stać się dobrem, czy nie ma wtedy prawa do istnienia? A ponieważ dwa przeciwieństwa nie mogą mieć tej samej przyczyny, czyż wraz ze złem nie musimy przyjąć, że korzeń świata jest podwójny?

A może życie jest tylko spalaniem, spopielaniem się, usychaniem wrażliwości na ból i rozkosz? Może wszystko, co nas otacza jako spokojny żywioł, jako ziemia i kamień, już niegdyś żyło? Może i my staniemy się kiedyś ziemią i kamieniem, a historia się skończy, gdy wszystko spocznie i zamilknie?