SCENA 1
Judyta, w lichej odzieży, siedzi skulona i osypana popiołem. — Mirza wchodzi i spogląda na nią.
MINA
Trzy dni, trzy noce, siedzi martwa, blada;
Nie śpi, nie mówi, nie pije, nie jada;
Westchnie lub jęknie: serce jej snadź32 chore,
Żeby ją zbudzić, poruszyć zmartwiałą,
Wczoraj umyślnie krzyknęłam: dom gore33!
I ani drgnęła. Nie wiem, co się stało,
Lecz coś się stało. Wygląda tak blado,
Iście człowieka gdy do trumny kładą. zwrócona
Judyto! Słyszysz? Ja pytam się ciebie,
Czy mam obwieścić o twoim pogrzebie?
Judyta daje znak Mirzie, ażeby odeszła.
MIRZA
Idę, lecz wrócę. Zapominam, dziecię,
O wrogu i o grozie, ba i o tém,
Że mnie za chwilę mogą przeszyć grotem.
Lecz co mi myśleć o sobie, o świecie,
Odkąd cię widzę półmartwą, półżywą,
Niby pogańskie, marmurowe dziwo.
Wprzód cię odwaga zagrzewała taka,
Że on przy tobie wyglądał na żaka34;
Teraz... Aj! słusznie Efraim powiada:
— „Ona dlatego tak miota się rada,
Aby strach pokryć, od którego ginie.”
Jak się tam skończy, Bóg to wie jedynie!
odchodzi