SCENA II

Agnieszka Sorel i Joanna

AGNIESZKA

wbiega w najwyższem poruszeniu i, postrzegając Joannę, rzuca się jej na szyję; lecz nagle cofa się i upada na kolana przed nią

Nie, nie tak! W prochu...

JOANNA

usiłując ją podnieść

Co czynisz?

AGNIESZKA

Wesele,

Zbytek wesela przepełnił mą duszę.

Szukam cię; z Bogiem podzielić je muszę,

Niewidomego czczę w tobie, aniele!

Pójdź, skończ twe dzieło, ty, sprawczyni cudu!

Król, pan mój, Karol, śród swych parów koła,

Wodzowie, wojsko, tłum radosny ludu

Czekają na cię, by iść do kościoła.

Ja to widziałam! Ja słyszałam z dala

Okrzyk tryumfu narodu i miasta!

O, zbytek szczęścia tłoczy mię, przywala!...

Ratuj mię, wspieraj, bom słaba niewiasta.

Joanna podnosi ją z wolna w milczeniu — Agnieszka wpatruje się w nią i po chwili

Aleś ty smutna? Szczęścia, coś nam dała,

Nie dzielisz sama? Nie dziw! Twoja dusza,

Co nieśmiertelny blask niebios widziała,

Ziemską się naszą radością nie wzrusza.

Joanna ujmuje ją gwałtownie za rękę, ale wnet ją znowu opuszcza

O, gdybyś chciała czuć sercem kobiety!...

Lecz precz ten oręż! Precz hełm z twego czoła!

Nie gardź słodszemi płci twojej zalety!

Miłość się zbliżyć nie śmie i nie zdoła,

Póki w twych ręku lśni miecz archanioła.

JOANNA

Czego chcesz po mnie?

AGNIESZKA

Złóż oręż i zbroję,

Daj się miłości z twem sercem oswoić!

Stań się niewiastą!

JOANNA

Ja mam się rozbroić?

Teraz? O, wiedź mię na mordy i boje!

Na groty wrogów! Tam ja się rozbroję,

Tam! Ale teraz! Murem, nie żelazem,

Kryć mi się od was... i od siebie razem!

AGNIESZKA

Dunois kocha ciebie. Ach, czyż szczera

Miłość serc takich ma goreć daremnie?

Pięknie jest zyskać miłość bohatera,

Lecz piękniej stokroć kochać go wzajemnie!

Joanna odwraca się ze wstrętem

Wzdrygasz się? Cóż to? Miałażbyś76 się brzydzić

Hołdem rycerza? Nie! Możesz odrzucić,

Możesz nie kochać: lecz go nienawidzić!...

Nie! Nigdy, nigdy! Nienawiść ocucić

Może ten tylko, co nam chce wydzierać

Cel uczuć naszych. Ty go jeszcze nie masz,

Lecz w najgodniejszych, chciej, możesz wybierać!

JOANNA

Żałuj mię! Jestem biedniejsza, niż mniemasz.

AGNIESZKA

Ty? I cóż jeszcze braknie szczęściu twemu?

Stargałaś kraju niewolnicze pęta,

Król przez cię stoi zwycięzcą śród Remu,

Tyś jest boginią twej ojczyzny, święta!

Milion serc dla cię jednem czuciem płonie.

Król w całym blasku swego majestatu

Nie jest tak wielkim jak ty, której skronie

Bóg opromienił swą łaską tajemną!

JOANNA

Milcz! Dość! O ziemio, rozstąp się pode mną!

AGNIESZKA

Joanno! Przebóg! Cóż ta rozpacz dzika

Znaczy w twych ustach? Ach, komuż z nas, komu

Czuć dzisiaj radość, gdy cię żal przenika?

Mnie to, mnie trzeba płonąć ogniem sromu.

Mnie, com przy tobie tak niska i mała,

Że nie śmiem spojrzeć do twej wysokości!

Bo znaj mą słabość! Nie ojczyzny chwała,

Nie szczęście braci, nie tryumf jedności,

Nie to, nie, wzrusza duszę moją biedną!

Nim tylko jednym i sobą zajęta,

We wszystkiem widzi, czuje tylko jedno:

On pan tych ludów, on cel tego święta!

Jemu koronę i laurowy wianek

Zesłało niebo! On mój, mój kochanek!

JOANNA

O, tyś szczęśliwa! Szczęśliwa dziewico!

Kochasz, gdzie wszystko kocha razem z tobą.

Miłość twa nie drży przed ludzką źrenicą,

Ona ci szczęściem i razem ozdobą.

Słyszysz ten okrzyk, to radości echo,

One bolesnym nie rażą cię wstrętem.

Pociecha braci jest twoją pociechą,

Święto narodu jest twych uczuć świętem.

We wszystkiem tylko masz nowe ogniwo

Szczęścia twojego z ojczyzną szczęśliwą;

A on, najwyższy, jak słońce na niebie,

Świecąc dla wszystkich, kocha tylko ciebie!

AGNIESZKA

rzucając się jej na szyję

Joanno, jam się myliła! Ty czujesz,

Ty znasz, co miłość! Ty mnie tak pojmujesz!

Wszystkieś tajniki mej duszy przenikła.

Dotąd cię tylko czcić byłam nawykła,

Teraz cię kocham! O, gdybyż wzajemnie!

JOANNA

wyrywając się jej z objęć

Odstąp, nieszczęsna! Uciekaj ode mnie!

Chroń się zabójczej tchu mego zarazy,

Idź, bądź szczęśliwa!

AGNIESZKA

Dziwne twe wyrazy!

Badać ich nie śmie dusza, czcią przejęta.

Aleś ty dla mnie zawsze niepojęta!

Nie dziw! Któż z ludzi zrozumie lub zgadnie,

Co w duszy świętych ukrywa się na dnie?

JOANNA

Świętych? Niebaczna! Tyś czysta, tyś święta!

Gdybyś zajrzała w otchłań mego serca,

Każdy twój wyraz zdałby się bluźnierca!