SCENA IX

Inna, pusta okolica na placu bitwy.

W oddaleniu widać wieże miasta Reims, oświecone słońcem. Rycerz w czarnej zbroi, ze spuszczoną przyłbicą. Joanna ściga go aż na przód sceny, gdzie on staje i czeka na nią.

JOANNA

Ha, nędzny! Teraz doszłam twych podstępów!

Chciałeś ocalić resztę twoich braci,

Uwieść mię z dala od waszych zastępów.

Lecz krew mi twoja tę zdradę zapłaci!

CZARNY RYCERZ

Po cóż mię ścigasz? Po coś tak, jak widzę,

Zawzięta na mnie?

JOANNA

Bo cię nienawidzę.

Bo jak noc piekieł, której nosisz barwę,

Sama twa postać wściekłość budzi we mnie.

Zedrzyj z twej twarzy tę szatańską larwę63,

Co cię mym oczom chce ukryć daremnie!

Mów, ktoś jest? Gdybym nie widziała w boju,

Jak tuż przede mną, choć nie moim grotem,

Legł mężny Talbot, z postaci i stroju

Mogłabym wnosić, żeś ty jest Talbotem.

CZARNY RYCERZ

Nicże64 ci wewnątrz nie mówi głos ducha?

JOANNA

Ha, skąd wiesz o tem, że mi złem zagraża?

Lecz duch mój tylko głosu Boga słucha!

Groźba złych duchów czystych nie przeraża.

CZARNY RYCERZ

Joanno, słuchaj! Duch ci prawdę wróży:

Oto Reims! Nie wchodź! Złóż oręż przed bramą!

Szczęście nikomu do końca nie służy;

Puść je od siebie, nim odbiegnie samo!

JOANNA

I któż ty jesteś, co mi na pół drogi

Radzisz opuścić nieskończone dzieło?

Mnież65 to rozumiesz zachwiać widmem trwogi,

Mnie, którą niebo swem mestwem natchnęło?

CZARNY RYCERZ

Siła się tobie nie oprze człowiecza,

Lecz jest moc wyższa, co i tobą władnie.

JOANNA

Żadna, prócz boskiej! I nie złożę miecza,

Aż tron Lankastra w proch się nie rozpadnie!

CZARNY RYCERZ

Złóż broń, powtarzam, ostrzegam raz jeszcze!

Nie wchodź do miasta!

JOANNA

Milcz, widmo piekielne!

Mów, kto ci natchnął te groźby złowieszcze?

Mów lub giń!

Podnosi miecz jak do cięcia.

CZARNY RYCERZ

dotykając ręką Joannę, która staje nieruchoma

Zabij to, co jest śmiertelne!

Nagła ciemność — uderzenie piorunu — Rycerz znika.

JOANNA

początkowo zdumiona, wraca niebawem do siebie

To nie był człowiek! Zwodna mara piekła

Wyszła z przepaści, by mi zachwiać serce,

Bym się mej świętej powinności zrzekła!

Lecz mnież66 to, Boga mojego rycerce,

Mnież to wszechmocnej nie ufać potędze?

O, niech się cała moc piekieł sprzysięże,

Pan mój jest ze mną! Wierna mej przysiędze

W Nim ufać będę i przezeń zwyciężę!

Chce odchodzić.