SCENA X

Lionel i Joanna

LIONEL

wchodząc

Przeklęta, broń się! Bo jedno z nas obu

Zginąć tu musi. Krew tysiąca braci,

Szlachetny Talbot z przedwczesnego grobu

Woła o pomstę; miecz ci mój odpłaci!

I byś wiedziała, zwodzicielko podła,

Że mię nie splątasz w guseł twoich matni:

Jam jest Lionel, wojska wódz ostatni!

Walcz i klnij chwilę, co cię ze mną zwiodła!

naciera na nią — po krótkiej chwili Joanna wytrąca mu miecz z ręki

Niewierne szczęście!

Pasuje się z nią.

JOANNA

porywa go z tyłu za pióropusz hełmu i zdziera mu hełm z głowy tak, że twarz jego odsłania, prawą ręką podnosi miecz jak do ciosu

Miej więc, czegoś żądał!

W tej chwili spogląda mu w oczy; wzrok jego mięsza ją nagle i jakby przeraża. Staje nieporuszona i powoli opuszcza rękę.

LIONEL

Uderz, przeklęta! Próżno będziesz czekać!

Nie przyjdzie nigdy dzień, co by oglądał

Pokorę moją. Uderz!

Joanna daje mu znak ręką, aby się oddalił

Mam uciekać?

Przed tobą? Nigdy! Stokroć umrzeć raczej!

JOANNA

z odwróconą twarzą

Nie chcę pamiętać, żeś był w mojej mocy.

LIONEL

Nie! Gardzę tobą! Nie chcę twej pomocy!

JOANNA

Zabij mię, a uciekaj!

LIONEL

Cóż to znaczy?

JOANNA

zakrywając twarz rękoma

Biada mi!

LIONEL

zbliżając się do niej

Mówią, że każdego jeńca

Zabijać zwykłaś. Czemuż mnie jednego

Ocalasz?

JOANNA

w gwałtownem poruszeniu podnosi miecz, ale, spojrzawszy mu w oczy, znowu go opuszcza

Boże, wspieraj mię!

LIONEL

Jakiego

Śmiesz wzywać Boga? Nasz Bóg nie uświęca

Czarów piekielnych!

JOANNA

w najgwałtowniejszem przerażeniu

Cóżem uczyniła!...

Ślub mój złamany!...

Załamuje ręce z rozpaczą.

LIONEL

spoglądając na nią z politowaniem i zbliżając się do niej

Co się dzieje ze mną? —

Ty płaczesz! Jakaś niepojęta siła

Gniew mój rozbraja! Czuję, że daremno

Chcę nienawidzić! Ktoś ty, tajemnicza?

JOANNA

Uciekaj!...

LIONEL

Piękność twojego oblicza

Chwyta mi serce. Chcę cię zbawić, muszę!...

Pójdź ze mną! Zerwij piekielne sojusze!...

Rzuć ten miecz!

JOANNA

z przerażeniem

Ja mam iść z tobą?

LIONEL

Czas drogi!

Nie trać go! Idźmy!

pokazuje rękojeść swego miecza Na to znamię krzyża

Zaklinam, każę: rzuć ten miecz złowrogi!

Idźmy!

Porywa ją za rękę.

JOANNA

Co widzę? Dunois się zbliża!

Uchodź, nieszczęsny! Czuję, że twej zguby

Przeżyć nie zdołam.

LIONEL

Jestżem ci więc luby?

JOANNA

Święci niebiescy!

LIONEL

Spotkamyż się jeszcze?

JOANNA

Nie! Nigdy, nigdy!

LIONEL

Spotkamy się! — Ręczę.

Przeczucia serca nie mylą mię wieszcze.

Twój miecz na zakład!

Wydziera jej miecz.

JOANNA

Co czynisz, szaleńcze!

LIONEL

Kocham cię! Ufaj rycerskiemu słowu:

Będę cię szukał, spotkamy się znowu!...

Odchodzi.